Z cyklu: środowisko akademickie pod lupą SB -Esbecy na uczelniach

Andrzej Godlewski: Esbecy nas uczą
Polska, 28.06.2008
Do wyzwań przyszłości przygotowuje młodych Polaków były pracownik UB i SB Stanisław Kłys, obecnie profesor nadzwyczajny. Ciekawy jestem, czego można się nauczyć od pana kapitana. Zniesławiania, rozpowszechniania fałszywych informacji czy szantażowania?
A może jego specjalnością jest zakładanie podsłuchów i skłócanie środowisk? Oferujemy wiedzę na miarę potrzeb XXI wieku – reklamuje się Bałtycka Wyższa Szkoła Humanistyczna w Koszalinie. Za niecałe dwa tysiące za semestr można tam uzyskać „niezbędne umiejętności praktyczne do przyszłej pracy w administracji”.

Reklamy

Z cyklu: środowisko akademickie pod lupą SB -Były oficer UB uczy studentów

Były oficer UB uczy studentów
POlska,28.06.2008
Oficer stalinowskiego Urzędu Bezpieczeństwa Stanisław Kłys po tragicznych wydarzeniach poznańskiego Czerwca ’56 prześladował obrońcę zbuntowanych robotników, mec. Stanisława Hejmowskiego. Dziś jest profesorem nadzwyczajnym uczelni w Koszalinie i wykłada prawo. Wczoraj, dokładnie w przededniu 52. rocznicy Czerwca, egzaminował studentów. ..Władze uczelni uchyliły się od odpowiedzi, czy znają przeszłość Kłysa. – Możemy jedynie wyrazić nasz żal. Uważamy, iż w stosunku do dr. S. Kłysa winny wypowiedzieć się stosowne instytucje naszego państwa – informuje Jarosław Barczewski, sekretarz rektoratu BWSH w Koszalinie.
Mimo wielu prób Stanisław Kłys nie chciał z nami rozmawiać.
Krzysztof M. KaźmierczakDo dzisiaj, mimo licznych zapowiedzi polityków, ludzie, którzy z bronią w ręku walczyli z komunistami w 1956 roku nie otrzymali uprawnień kombatanckich i dodatków finansowych. Znaczna ich część jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej, natomiast byli funkcjonariusze mają wysokie emerytury resortowe. Wielu oficerów bezpieki z 1956 zrobiło kariery w PRL, przykładowo ówczesny szef UB, płk Feliks Dwojak do 1990 roku pracował w kierownictwie MSW w pionie zajmującym się obserwacją.

REFORMA NAUKI


Kudrycka: najpierw reforma instytutów naukowych, a uczelni – w 2009 r

GW.27.06.2008

„Minister powiedziała na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie, że pod koniec tego roku planowane jest przyjęcie przez rząd projektów nowelizacji ustawy o Polskiej Akademii Nauk, ustawy o zasadach finansowania badań naukowych, ustawy o jednostkach badawczo-rozwojowych (JBR), oraz ustawy o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Powstać ma też projekt ustawy powołującej Narodowe Centrum Nauki (NCN). Wszystkie te zmiany mają prowadzić do ograniczenia finansowania statutowego instytutów badawczych w zamian za większe pieniądze na badania, rozdzielane w ramach organizowanych przez NCBR i NCN konkursów o granty…
Zniesienie habilitacji najwcześniej w 2009

Natomiast przygotowanie reformy uczelni, czyli nowelizacji ustawy – prawo o szkolnictwie wyższym potrwa. Pod koniec tego roku zostaną przygotowane jedynie założenia tej nowelizacji, uwzględniające zmianę sposobu finansowania szkół wyższych i zarządzania nimi. Najwcześniej zmiany te mogłyby, zdaniem Kudryckiej, wejść w życie od początku roku akademickiego 2009/2010.

Podobnie będzie ze zmianą modelu kariery akademickiej, czyli zniesieniem habilitacji. W czwartym kwartale br. powstaną założenia do nowelizacji ustawy o stopniach i tytule naukowym. Do tego czasu eksperci mają pracować nad kryteriami oceny dorobku naukowego…”

Uczelnia na wielką skalę

Uczelnia na wielką skalę
Kurier Lubelski
„Jeśli powołamy wspólną uczelnię kształcącą 80 tys. studentów, zatrudniającą 5-6 tys. pracowników, to będziemy mieli największą szkołę wyższą w Polsce – twierdzi rektor UMCS prof. Wiesław Kamiński. Profesor przewodził zespołowi, który przedstawił projekt powołania Związku Uczelni Lubelszczyzny.
– Jest on zgodny z polityką Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Utworzenie związku uczelni ułatwia pozyskiwanie dotacji, także z funduszy unijnych. Indywidualnie jesteśmy za słabi, aby zabiegać o duże pieniądze. Nowa struktura, przy zachowaniu niezależności uczelni, pozwoli w pełni wykorzystywać ich potencjał naukowy i konsolidować siły, aby uzyskać lepsze efekty – uważa prof. Kamiński…Nad lubelskim projektem pracował zespół rektorów i prorektorów reprezentujących KUL, PL, UM, UMCS, UP oraz państwowe wyższe szkoły zawodowe z Białej Podlaskiej, Chełma i Zamościa. To połączenie ich potencjałów utworzyłoby największą uczelnię w Polsce.”

Cud habilitacji

Cud mniemany, czyli jak politruk stał się naukowcem – Piotr Ferenc-Chudy
Gazeta Polska 25 czerwca 2008


„Każda książka ma swoją historię. Ma ją również .”Polityka i walka”.
Wydana została w 2000 r., w tym samym roku minister kultury nagrodził! w II edycji konkursu „Ślady Pamięci”. Rok później dr Komorowski uzyskał habilitację i dopiero wtedy książka trafiła do księgarń, podczas gdy kolejność w przypadku prac naukowych tego szczebla powinna być zgoła odmienna. Według obowiązujących dziś przepis6w rozprawa habilitacyjna musi być opublikowana i rozesłana do bibliotek naukowych i instytucji o zbliżonym profilu naukowym, zanim habilitant stanie przed kolokwium mającym zadecydować o nadaniu stopnia naukowego. Stosowanie takiej procedury ma zapewnić możliwość swobodnych recenzji, szeroką naukową dyskusję i ewentualną krytykę jego pracy.
Chronologia zdarzeń w przypadku pracy płk. Komorowskiego może sugerować, że upublicznienie .Polityki i walki” było wstrzymywane z rozmysłem, by uniknąć negatywnych ocen badaczy historii NSZ. Wprawdzie doszło do tego, szkoda jednak, że już po tym, jak płk. Komorowskiemu nadano stopień doktora habilitowanego. Lucyna Kulińska, adiunkt z Wydziału Nauk Społecznych AGH w Krakowie, na 29 stronach artykułu recenzyjnego w lutym 2002 r. w najdrobniejszych szczegółach wprost ‚rozjechała” prac Komorowskiego. Podobnie w swej recenzji uczynił Leszek Żebrowski. Ułomna metodologicznie, pełna karygodnych błędów i utrwalająca negatywne stereotypy o NSZ praca stała się w wolnej Polsce podstawą do nadania habilitacji. Jakby tego było mało „Polityka i walka” wydana została przy dofinansowaniu tak szacownych instytucji, jak Komitet Badali Naukowych, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Próbowałem kilkakrotnie porozmawiać z płk. Komorowskim na temat jego pracy naukowej. Niestety, mimo umówionych spotkań nigdy nie znalazł dla mnie czasu.”

System antyplagiatowy Plagiat.pl – jego wady i zalety



PLAGIAT.PL – SKUTECZNE NARZĘDZIE DO WYKRYWANIA ZAPOŻYCZEŃ

„Powstały w połowie 2002 roku internetowy system antyplagiatowy Plagiat.pl jest informatycznym narzędziem mającym umożliwić uczelniom skuteczną ochronę oryginalności prac dyplomowych. W połowie roku 2003 Serwis rozpoczął współpracę z pierwszą szkołą wyższą (do początku marca 2005 r. umowy na korzystanie z systemu podpisało 21 uczelni, aktualnie współpracują z nami 64 uczelnie).

Jak działa system?
Plagiat.pl to program komputerowy, służący do porównywania tekstów i umożliwiający kontrolę dokumentów pod względem ich podobieństwa do tekstów znajdujących się w bazie danych systemu oraz w zasobach Internetu. Baza danych zawiera teksty wprowadzone do systemu (ą to z zasady wszystkie prace dyplomowe powstające na danej uczelni), w związku z czym korzystanie z programu daje pewność, że teksty obronionych prac nie zostaną wykorzystane ponownie. Z informatycznego punktu widzenia rozwiązanie to oznacza możliwość stworzenia ogólnopolskiego systemu antyplagiatowego, chroniącego oryginalność wszystkich powstających w Polsce prac dyplomowych oraz innych tekstów, które uczelnie zdecydują się wprowadzić do bazy, a więc np. prac seminaryjnych i rocznych, artykułów naukowych, czy doktoratów i habilitacji. ….”

Luki w programie Plagiat.pl i problem prac magisterskich
„Uczelnie masowo kupują program (system) „Plagiat.pl”. Ma to na celu weryfikowanie tego, czy studenci samodzielnie piszą prace magisterskie. Internet pomaga wielu osobom w przebrnięciu przez wąskie gardło oddania administracji uczelni oprawionego w bordowe (lub inne) okładki zbioru kartek. Tyle jest wszędzie wiedzy, gotowych opracowań. Skoro weryfikacji gotowości do samodzielnego życia zawodowego zależy od tej „pracy” – istnieje pokusa, by skorzystać z internetowego dorobku. A chodzi przecież o pracę, której często nikt poza magistrantem nie czyta (wiem, że czyta czasem promotor, ale przecież znane są również przypadki, że jest przeciwnie). Zastanawiam się tylko, czy faktycznie system uzyskiwania tytułu zawodowego magistra powinien opierać się na oddaniu kartek, zatytułowanych w sposób, którego często zainteresowany nie mógł wybrać samodzielnie, a zakres przygotowywanego przez studenta opracowania czasem dziwnie zbiega się z tematyką poruszaną następnie w monografiach promotorów?”

Na jakiej podstawie Plagiat.pl korzysta z prac magisterskich studentów?
„Uczelni może przysługiwać pierwszeństwo w opublikowaniu, ale nie przysługuje jej autorskie prawo majątkowe do tego utworu, jakim jest praca magisterska studenta. Nawet, gdy uczelnia zdecyduje się skorzystać z prawa pierwszeństwa, to pozostaje kwestia wynagrodzenia dla autora i tu prawodawca przewidując pierwszeństwo publikacji nie wprowadził jakichś szczególnych zasad dotyczących wynagrodzenia. Nie można jednak uznać, że praca studenta będzie opublikowana na zasadach, które uczelnia narzuci. Nie może być tak, że uczelnia będzie wykorzystywała „słabszą pozycję” studentów publikując ich prace za przysłowiową złotówkę, albo wręcz nieodpłatnie, samodzielnie zaś sprzedając egzemplarze (i np. uzasadniając brak honorarium tym, że koszt opublikowania pracy w całości pokrywają wpływy ze sprzedaży egzemplarzy, albo nawet tym, że egzemplarze są wprowadzane do obrotu bezpłatnie). „

Co czwarty magister to oszust


Co czwarty magister to oszust
Uczelnie będą ścigać plagiatorów
Dziennik, 27.06.2008
„W Polsce od kilku lat jest dostępny program Plagiat, który skutecznie wykrywa takie oszustwa. Kłopot jednak w tym, że choć blisko 70 wyższych uczelni wykupiło licencję, korzystają z niego rzadko, bo uważają, że problemu nie ma. „Wieloletnie tradycje uczelni i relacja mistrz – uczeń sprawiają, że praca powstaje w dialogu pomiędzy magistrantem a promotorem. I wszystkie „zapożyczenia” są wyłapywane” – twierdzi rzeczniczka Uniwersytetu Warszawskiego Anna Korzekwa. Z kolei władze Uniwersytetu Jagiellońskiego uważają, że… skala plagiatowania nie jest duża.
Problem, i to poważny, widzi jednak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. „Chcemy, by z programu do wykrywania plagiatów już od października mogła korzystać Państwowa Komisja Akredytacyjna. A w przyszłości mamy zamiar go kupić. Serwer znajdowałby się w ministerstwie, a do systemu stopniowo mogłyby włączać się także szkoły wyższe” – mówi DZIENNIKOWI minister Barbara Kudrycka.