Problemy nauki i szkolnictwa wyższego w tej kampanii były prawie nieobecne

Wybory 2015. Nauka się nie przebiła. A szkoda. To spora grupa wyborców

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,19078825,wybory-2015-nauka-sie-nie-przebila-a-szkoda-to-spora-grupa.html#ixzz3pa6RUB53

Problemy nauki i szkolnictwa wyższego w tej kampanii były prawie nieobecne, choć środowiska naukowe usilnie próbowały zwrócić na siebie uwagę. Sprawdziliśmy więc, co znalazło się w programach wyborczych. Jest sporo obietnic.

Nauka – wielki nieobecny

Nauka i szkolnictwo wyższe nie było tematem debat, politycy sporadycznie wspominali o nich w wywiadach. Gdy Uniwersytet Zaangażowany zaprosił na UW wszystkie komitety, zjawili się tylko reprezentanci ze Zjednoczonej Lewicy, PO, Razem i PSL.

Naukowcy musieli sami zabiegać o zainteresowanie polityków i opinii publicznej. Najgłośniej robił to Komitet Humanistów. W trakcie kampanii kilkukrotnie prosili premier Kopacz o spotkanie, by przekonać ją do swoich postulatów, m.in. zrównoważenia rozwoju mniejszych ośrodków i zwiększania stałego finansowania nauki zamiast grantów.

Premier nie odpowiedziała, więc Komitet zaprosił do rozmów posłów PiS. Ci zgodzili się ze wszystkimi postulatami, ale nic nie obiecali. Na tym tle korzystniej wypadła partia Razem, która do prac nad swoim programem sama zaprosiła Komitet, Obywateli Nauki i Uniwersytet Zaangażowany z UW. Wypracowany w ten sposób program jest obok przygotowanej przez PO strategii rozwoju na 15 lat najbardziej rozbudowaną propozycją na reformy w nauce.

Ani słowa za to nie ma o nauce w programach wyborczych PSL i Kukiza, a KORWiN postuluje, by państwo zupełnie zrezygnowało z prowadzenia i finansowania szkół wyższych i działalności badawczej.

Reklamy

Uniwersytety dla prawdy czy dla biznesu?

Kryteria oceny jednostek naukowych.

Koniec prac nad nowym systemem oceniania jednostek naukowych

PAP-Nauka w Polsce

Jakość badań i publikacji, innowacyjność i umiędzynarodowienie – te kryteria będą odgrywać większą niż dotychczas rolę w ocenie jednostek naukowych. Resort nauki właśnie zakończył prace nad nowym sposobem oceny tych jednostek.Większy nacisk kładzie się również na budowanie otwartej nauki – poinformowało w piątek Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w przesłanym PAP komunikacie.

Wyniki oceny jednostek naukowych są jednym z elementów służących do ustalania wysokości tzw. dotacji statutowej z budżetu państwa. Ocenie tej podlega ok. 1000 jednostek – wydziały uczelni, instytuty badawcze i instytuty PAN. Zasady zawarte w nowym rozporządzeniu będą obowiązywać od 2017 r…….

W szkołach wyższych – niż, więc etaty idą pod nóż

Niż pogrąża szkoły wyższe

Dziennik Gazeta Prawna

Zamykanie kierunków, cięcie etatów, likwidacja uczelni – takie są skutki mniejszej liczby kandydatów na studia. Tylko w ciągu trzech lat ubyło 108,5 tys. studentów pierwszego roku……

Uczelnie, aby uchronić się przed negatywnymi skutkami niżu, wprowadzają także programy oszczędnościowe. W pierwszej kolejności pod nóż idą etaty. – Część uczelni zwalnia pracowników, ale nie da się takiej polityki prowadzić w nieskończoność z uwagi chociażby na minima kadrowe, które trzeba spełnić, aby prowadzić określone kierunki – mówi prof. Jerzy Malec.

Zdaniem MNiSW zmiana liczby studentów związana z niżem demograficznym to okazja dla uczelni do uaktualnienia strategii i poszukiwania alternatywnych dróg rozwoju.

Wadliwe krzesła przeszkodą w studiowaniu

Nowy budynek, a studenci UAM nie mają zajęć. Bo nie ma krzeseł!

GW

Studenci Wydziału Historycznego poznańskiego UAM dostali nowiutki budynek w kampusie na Morasku. Ale zajęcia dla trzech kierunków odwołano z powodu wadliwych krzeseł…..W poniedziałek dziekan Ilski ma zadecydować, jak studenci nadrobią zajęcia, które się nie odbyły. – Sądzę, że program studiów musi być zrealizowany w całości – zaznacza dziekan, ale jeszcze nie mówi, jak miałoby to wyglądać.

Rektor Mariusz Grzegorzek – Żyjemy w krainie manipulacji i kłamstwa, która osiągnęła niebywały poziom

Rektor łódzkiej Filmówki: Nie oglądajmy Polsatu, TVN i…

Cały tekst: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,18986191,rektor-lodzkiej-filmowki-nie-ogladajmy-polsatu-tvn-i.html#ixzz3o5MBnsPC

Nie oglądajmy Polsatu, TVN-u i programów propagujących totalny brak inteligencji. Nie współtwórzmy takich obrazów – apelował do nowych studentów prof. Mariusz Grzegorzek, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi
– Żyjemy w krainie manipulacji i kłamstwa, która osiągnęła niebywały poziom. Jesteśmy jej współtwórcami, a nie bezwolnymi ofiarami. Jako artyści musimy wypracować w sobie aktywną postawę wobec świata. Nie kompromitujmy złotych myśli, bo być może są prawdziwe. Starajmy się być autentyczni i szczerzy. Bierzmy odpowiedzialność za otaczający nas świat – podkreślił prof. Grzegorzek…..-

Pozostały po PRL instytucje i pozostała obsada kadrowa praktycznie w nienaruszonym stanie.

Elity władzy tkwią w PRL

Nasz Dziennik

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

……pozostałe po PRL instytucje i pozostała obsada kadrowa pozostały praktycznie w nienaruszonym stanie. Przykładem może być Związek Nauczycielstwa Polskiego – bardzo mocno skomunizowany, gdzie osoby niezwiązane z poprzednią słusznie minioną epoką, które chciały się wybić, musiały niestety szukać sobie innego miejsca. To powodowało, że podręczniki szkolne pisali praktycznie ci sami ludzie. Kiedy pojawiały się odstępstwa od tej reguły i ludzie, którzy pisali inne podręczniki, jak chociażby książka Andrzeja Szcześniaka – zresztą bardzo dobra, to momentalnie spotkała się z krytyką, a on sam z nagonką. Co ciekawe, krytyka była ze strony zdeklarowanych stalinistów, jak np. związana z komunistyczną bezpieką Maria Turlejska – autorka chyba najbardziej ohydnych podręczników w okresie powojennym. To powodowało, że książki o prawdziwej historii były wycofywane i dzisiaj ich już nie ma.

……Czyja to wina, że wciąż deformowana jest prawda historyczna?   – To jest niestety w dużym stopniu nasza wina: rodziców, środowiska, otoczenia, że nie ma odpowiedniego nacisku. Rodzice nie sprawdzają, nie przeglądają podręczników swoich dzieci i nie domagają się, aby historia była wolna od wypaczeń i kłamstw. Tym samym godzą się z tym, że dzieci są własnością państwa, że państwo ma do nich pierwszeństwo i tak na dobrą sprawę może z nimi robić, co chce. Rodzice niestety stajemy z boku i nawet jeśli się nam coś nie podoba, to nie reagujemy, aby obecna władza przypadkiem się na nas nie obraziła, bo to może zaszkodzić naszym dzieciom. Tym samym wyrządzamy krzywdę naszym dzieciom. To wszystko sprawia, że nasze dzieci, młodzież otrzymują taką, a nie inną wiedzę historyczną, z która idą w świat……