Plagiat, czy prowokacja ? Sprawa b. rektora Tadeusza Hucińskiego

Huciński pomawia o współpracę z SB

Dziennik Bałtycki

Prof. Huciński zaprzecza, żeby doszło do plagiatu. Były rektor AWFiS, twierdzi, że sobotnia publikacja „Dziennika Bałtyckiego” jest elementem prowokacji z udziałem „agentów SB”…..

Według protokołu kontrolnego CBA z przeprowadzonej kontroli w AWFiS zarówno Janusz Czerwiński, jak i Wojciech Przybylski działali przez wiele lat na szkodę Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku w okresie swoich kadencji rektorskich”.

Faktem jest, że obecnie CBA prowadzi dochodzenie w sprawie nieprawidłowości na AWFiS. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie podstawy mógł mieć były rektor do formułowania oskarżeń o współpracę z SB prof. Janusza Czerwińskiego i Elżbiety Szczepańskiej.
– Wszystkie kłamstwa, które wypowiada Tadeusz Huciński, zostaną wyjaśnione. Pozwę go do sądu – skomentował sprawę Janusz Czerwiński…..

W sprawie oskarżeń o plagiat zwróciliśmy się do katowickiej AWF, gdzie obydwie prace magisterskie są przechowywane. Poprosiliśmy o porównanie ich i wyjaśnienie sprawy.

– Natychmiast podejmiemy działania mające na celu sprawdzenie tych informacji. Chcemy sprawę jak najszybciej wyjaśnić – powiedział rektor katowickiej uczelni Zbigniew Waśkiewicz.

 

Reklamy

Więzienie za plagiat

Anglista z UMK skazany na rok więzienia. Za plagiat

GW Toruń

Rokiem więzienia w zawieszeniu na trzy lata ukarał w środę toruński sąd za plagiat dr. Jakuba W., byłego wykładowcę z UMK. Wyrok zapadł bez procesu, bo anglista dobrowolnie poddał się karze.

Na sali rozpraw przyznał się, że w dwóch swoich artykułach naukowych przepisał fragmenty cudzych publikacji, nie wskazując ich autorów. Prokuratura zarzucała mu ponadto plagiat pracy doktorskiej, polegający na zapożyczaniu cytatów z innych prac, bez uwzględnienia tego w bibliografii. Wyrok jest nieprawomocny

Rok w zawieszeniu za plagiat

GW

Dra Jakuba W. oskarżono o plagiat dwóch artykułów przygotowanych dla czasopism naukowych. Jedna praca ukazała się drukiem w wydawnictwie uczelnianym Uniwersytetu Warszawskiego, drugą wycofano z numeru tuż przed wydaniem pisma.

W toku procesu naukowiec tłumaczył swe postępowanie silną presją przełożonych, by publikować jak najwięcej prac, przy jednoczesnym obciążeniu licznymi obowiązkami dydaktycznymi i administracyjnymi. Gdy sprawa się wydała, naukowiec listownie przeprosił autora pracy, którą sobie przypisał….Dra Jakuba W. oskarżono o plagiat dwóch artykułów przygotowanych dla czasopism naukowych. Jedna praca ukazała się drukiem w wydawnictwie uczelnianym Uniwersytetu Warszawskiego, drugą wycofano z numeru tuż przed wydaniem pisma.

Sprawą plagiatu Jakuba W. zajmowała się wcześniej uczelniana komisja dyscyplinarna UMK i ukarała go 10-letnim zakazem pełnienia funkcji wykładowcy akademickiego. Wyrok sądowy jest nieprawomocny, ale naukowiec nie zamierza się od niego odwoływać.

10 lat bez prawa wykonywania zawodu za plagiat

GW

Dr Jakub W. z wydziału filologicznego toruńskiego UMK, który przetłumaczył z języka angielskiego dwa artykuły i opublikował jako swoje, wyleci z uczelni. Uniwersytecka komisja dyscyplinarna pozbawiła go na 10 lat prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.

Dziwy sprawy prof. Andrzejaka

Sprawa prof. Andrzejaka: Dziwne sprawozdanie komisji

GW Wrocław

Nie było uchybień w procedurach habilitacyjnych prof. Ryszarda Andrzejaka – orzekała komisja Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej. W ogóle nie sprawdzała jednak czy rektor popełnił plagiat.

Uczelnianą komisję o dziwacznej nazwie: „do oceny zaistnienia przyczyn wznowienia przewodu habilitacyjnego prof. dr. hab. Ryszarda Andrzejaka” powołano w grudniu. Znaleźli się w niej m.in. byli prorektorzy AM i dziekani Wydziału Lekarskiego. Na piątkowym posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono wyniki jej prac. W swoim sprawozdaniu komisja uznała, że w dokumentacji przewodu habilitacyjnego prof. Andrzejaka z 1993 r. nie ma uchybień proceduralnych, ani wzmianek o zarzutach o plagiat.

Ani plagiat, ani nie plagiat, czyli śladami Kubusia Puchatka

Ani plagiat, ani nie plagiat, ale tak robić nie wolno

GW Wrocław.

Prof. Ryszard Andrzejak zapożyczył fragmenty tekstów od innych autorów, ale nie można jednoznacznie uznać, że popełnił plagiat – stwierdził prof. Czesław Stankiewicz, który badał sprawę rektora wrocławskiej Akademii Medycznej. Pewny jest tylko jednego: związkowcy z Solidarności ’80 nie mieli prawa oskarżać rektora swojej uczelni.

Prof. Stankiewicz przez pięć miesięcy przygotowywał sprawozdanie, które liczy niewiele ponad sześć stron. ..Ocena zarzutów o plagiat zajmuje w dokumencie niecałe dwie strony. Stankiewicz pisze jedynie o kilku zapożyczeniach w tekście prof. Andrzejaka, głównie z opracowania prof. Zatońskiego.

W podsumowaniu prof. Stankiewicz nie może się zdecydować. Posługując się definicją plagiatu z Wikipedii, pisze, że trudno jest określić czy mamy do czynienia z niedozwolonymi zapożyczeniami z cudzej pracy. ..

Sprawa prof. Ryszarda Andrzejaka ciągnie się od czternastu miesięcy. Działania kolejnych instancji: senatu Akademii Medycznej, ministerstwa, rzecznika dyscyplinarnego, nie przybliżają nas jednak do jej rozstrzygnięcia, a wręcz przeciwnie. Wyraźnie widać, że ktoś próbuje coś ukryć.

Wydarzenia związane ze sprawą prof. Andrzejaka przypominają perypetie Kubusia Puchatka a rebours. W książce A.A. Milne’a im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. W historii prof. Andrzejaka im bardziej chce się ukryć prawdę, tym bardziej wychodzi ona na jaw.

Pogwałcenie fundamentalnych reguł życia naukowego

Krajewski bez habilitacji. Była nieuprawniona

GW, Bydgoszcz

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów cofnęła habilitację prof. Mirosławowi Krajewskiemu, historykowi z UKW. Eksperci uznali, że uzyskanie przez niego tytułu naukowego było nieuprawnione.

Komisja działania profesora, któremu udowodniono plagiat, określiła jako „pogwałcenie fundamentalnych reguł życia naukowego”. W jej postanowieniu czytamy m.in.: „Opracowanie pana Mirosława Krajewskiego pt. »Powstanie Styczniowe między Skrwą a Drwęcą «, będące podstawą do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego nie jest publikacją oryginalną ani samodzielną pracą naukową. Autor dopuścił się naruszenia dobrych obyczajów obowiązujących w środowisku naukowym poprzez podanie nieprawdziwych informacji o przeprowadzonej przez siebie kwerendzie archiwalnej. Dlatego jego opracowanie nie mogło stanowić podstawy do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego”.

Decyzja CK nie jest prawomocna. Naukowiec może się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jeśli sąd podtrzyma stanowisko Komisji, to historyk straci również profesurę nadaną mu przez prezydenta RP.

Przez ostatnie pół roku sprawą prof. Krajewskiego zajmowała się także komisja dyscyplinarna na UKW, która miała zdecydować, czy naukowiec, który dopuścił się plagiatu, może nadal pracować na uczelni. Miesiąc temu komisja dyscyplinarna UKW uznała, że nie ma podstaw, żeby zwolnić go z pracy.,

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

Pozew przeciwko minister o utrudnianie dostępu do informacji publicznej

Sprawa domniemanego plagiatu rektora AM jest w sądzie

GW

– Ministerstwo Zdrowia nie ma prawa utajniać uzasadnienia decyzji o umorzeniu postępowania wobec rektora wrocławskiej Akademii Medycznej – twierdzi dr Marek Wroński, który w miesięczniku ‚Forum Akademickie’ prowadzi cykl ‚Z archiwum nierzetelności naukowej’. W warszawskim sądzie złożył pozew przeciwko minister zdrowia o utrudnianie dostępu do informacji publicznej.

Chodzi o pełny tekst sprawozdania rzecznika dyscyplinarnego powołanego przez resort zdrowia do zweryfikowania zarzutów wobec prof. Ryszarda Andrzejaka, rektora wrocławskiej Akademii Medycznej. Ponad rok temu uczelniana Solidarność ’80 zarzuciła mu, że dopuścił się w swojej rozprawie habilitacyjnej plagiatu. Miał przepisać nawet 90 fragmentów z prac prof. Witolda Zatońskiego i prof. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz.

Sprawa trafiła do Ministerstwa Zdrowia i do Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów, która nadzoruje tryb przyznawania stopni i tytułów naukowych. Minister Ewa Kopacz nakazała sprawdzenie sprawy, a na rzecznika dyscyplinarnego do zbadania sprawy wyznaczono prof. Czesława Stankiewicza z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ten po kilku miesiącach pracy złożył wniosek o umorzenie postępowania wobec prof. Andrzejaka, co ministerstwo uczyniło..

Badania nad habilitacją rektora Andrzejaka

Wymuszona kontrola habilitacji rektora Andrzejaka

GW

Pod naciskiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Akademia Medyczna zbada pracę habilitacyjną obwinianego o plagiat rektora prof. Ryszarda Andrzejaka.

W piątek na posiedzeniu rady Wydziału Lekarskiego AM powołano komisję „do oceny zaistnienia przyczyn wznowienia przewodu habilitacyjnego prof. dr. hab. Ryszarda Andrzejaka”. – Nazwa dziwaczna, ale rozumiem, że przygotuje ona procedurę habilitacją i wybierze recenzentów, którzy jeszcze raz ocenią pracę rektora – domyśla się jeden z profesorów AM.

– Jakkolwiek komisja by się nie nazywała, ma wszcząć w sprawie habilitacji rektora postępowanie – twardo mówi prof. Osman Achmatowicz, sekretarz Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów…

Sprawa Rektora R. Andrzejaka, niekończąca się historia…

Blog prof. Pluskiewicza