Lepsze kiepskie dyplomy za darmo

Polacy nie chcą płatnych studiów, wolą kiepskie nauczanie

 Dziennik Gazeta Prawna

Ponad połowa Polaków jest przeciwna temu, by na uczelniach publicznych studenci płacili za naukę w trybie stacjonarnym– wynika z najnowszego sondażu wykonanego przez CBOS na zlecenie projektu Akademickie Mazowsze 2030, który zrzesza szkoły wyższe, środowiska naukowe, biznesowe, samorządowe oraz studenckie..

..Ankietowani stwierdzili, że studia nie powinny być odpłatne nawet częściowo. W ich ocenie powinny zostać darmowe, nawet gdyby odpłatność w znaczący sposób wpłynęła na podniesienie poziomu nauczania. Przeciwko płatnym studiom opowiedziało się ponad 55 proc. zapytanych. Za odpłatnością było 36 proc. W ankiecie udział wzięło 3,5 tys. Polaków.

Stanowisko Akademickiego Klubu Obywatelskiego w sprawie umieszczania godła RP na dyplomach ukończenia studiów

Stanowisko Akademickiego Klubu Obywatelskiego w sprawie umieszczania godła RP na dyplomach ukończenia studiów

wpolityce

Precedensowe rozporządzenie Pani Minister sprawia, że kwestia umieszczania najważniejszego znaku państwowego na dyplomach ukończenia wszelkich typów studiów została pozostawiona decyzji władz poszczególnych uczelni….Dlatego zwracamy się do Pani Minister o wydanie szanującego tradycję i godność uczelni akademickich rozporządzenia o obowiązku umieszczania godła Rzeczypospolitej Polskiej na dyplomach ukończenia wszystkich uczelni działających na terenie naszego kraju.

Dlaczego dyskrymino­wać analfabetów, jeśli opłacą czesne ?

Co ma student w głowie ?

Newsweek, 10.06.2011

Nauczyciele akademiccy są przerażeni – polscy studenci są coraz głupsi. Niestety, może być jeszcze gorzej.

… niezależnie od tego, jakie bzdu­ry student wypisuje podczas testów lub mówi na egzaminach, to i tak otrzyma dyplom. Dzięki temu szkolnictwo wyż­sze stało się jedną z najszybciej rozwijają­cych się branż polskiej gospodarki. W rym roku łączne przychody 132 publicznych szkół wyższych i 326 prywatnych wynio­są ok. 18 mld zł. To tylko o 2 rald zł mniej niż zeszłoroczne przychody największego koncernu Europy Środkowej PKN Orlen…..

W opub­likowanym pod koniec 2010 roku raporcie OKCD „Education at a Glance” Polska za­jęła pierwsze miejsce pod względem licz­by studentów kończących edukację pracą magisterską. Zaś jeśli chodzi o odsetek młodych ludzi zdobywających wyższe wy­kształcenie, wyprzedziły nas jedynie Fin­landia, Słowacja i Irlandia. Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

…. Liczba potencjalnych studentów- spadnie więc wkrótce o jakieś 20 procent. Łatwo poli­czyć, co to oznacza dla budżetów uczelni, Aby więc utrzymać obecną liczbę studen­tów i wysokość dochodów, znów będą mu­siały obniżyć poziom, by jeszcze większy odsetek młodych ludzi zdecydował się na studia…. za kilka lat tytuły magistrów zaczną otrzymywać półanalfa­beci. Choć w sumie dlaczego dyskrymino­wać analfabetów, jeśli opłacą czesne?

Gdzie się obronić ?

Zamiast magistra tytuł licencjata. Kto się nie obroni wróci na 3 rok?

Dziennik Gazeta Prawna

Studenci pięcioletnich studiów magisterskich, którzy nie obronią się do końca września, mogą mieć problem z uzyskaniem dyplomu. W tym roku ulegają bowiem wygaszeniu jednolite studia magisterskie na 98 kierunkach. Osoby, które nie zakończą ich w wyznaczonym terminie, nie będą miały gdzie się obronić.

Pracodawcy nie potrzebują ludzi z dyplomami, ale z konkretnymi kompetencjami.

Uważam Rze

Wykładowca najlepszej uczelni w kraju, Uniwersytetu Warszawskiego, i cieszącej się bardzo dobrą opinią Polsko-Japoński ej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych w Warszawie, kontruje jednak: – Na UW studenci są po prostu bardziej kreatywni. Za to kadra ciągle myśli, że pracuje w socjalistycznym konglomeracie: czy się stoi, czy się leży, pensja się należy. U „Japończyków” jest inaczej: albo się rozwijasz, albo kończymy współpracę. I to szybko – opisuje nasz rozmówca. Profesor Marek Rocki, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej, uważa, że konkurencja między uczelniami się zaostrzy, bo liczba studentów będzie spadała. -Jednak wchodząca w życie od października nowa ustawa o szkolnictwie wyższym pozwoli na tworzenie zupełnie nowych kierunków, które mogą odpowiadać na rzeczywiste potrzeby pracodawców – dodaje szef PKA. -Pracodawcy nie potrzebują ludzi z dyplomami, ale z konkretnymi kompetencjami. Za kilka czy kilkanaście lat spowoduje to radykalną zmianę. Szkoły, które wydają tylko dyplomy, a nie uczą określonych umiejętności, upadną – uważa prof. Stefan Kwiatkowski z Instytutu Badań Edukacyjnych. – Czeka nas też zmiana świadomości studentów. Ściąganie na egzaminach, plagiat prac magisterskich przestanie się opłacać. To będzie koniec dyplomu na krótkich nogach.

Szkoły wyższe mają problem z pracami dyplomowymi

Archiwa pękają w szwach

Dziennik Polski

NAUKA. Niejasne rozporządzenie minister nauki i szkolnictwa wyższego. Szkoły wyższe mają teraz problem z pracami dyplomowymi…

Tym razem nie chodzi jednak o plagiaty, ale o miejsce na przechowywanie prac licencjackich, magisterskich i doktorskich.

Wszystkie prace dyplomowe zgromadzone w archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego mają już kilometr długości. Blisko dwa kilometry mierzą te składowane w budynkach poszczególnych instytutów..

Wszystko przez rozporządzenie w sprawie dokumentacji przebiegu studiów, które niedawno znowelizowała minister nauki i szkolnictwa wyższego. Znalazł się w nim następujący zapis: „Pracę dyplomową składa się w formie papierowej oraz w formie elektronicznej na informatycznym nośniku danych. Pracę dyplomową przechowuje się w archiwum uczelni”.

Rozporządzenie weszło w życie w styczniu i wywołało zdumienie rektorów szkół wyższych. – Choć jest niedorzeczne, musimy je stosować – zaznacza prof. Michał Śliwa, rektor Uniwersytetu Pedagogicznego.

 

Bezrobocie grozi absolwentom studiów humanistycznych i społecznych

Magistrowie ustawiają się w kolejkach po zasiłek

RYNEK PRACY. Bezrobocie grozi absolwentom studiów humanistycznych i społecznych

Dziennik Polski

Jak zauważa Daria Plona, w ostatnich latach firmy były bardziej otwarte na zatrudnianie absolwentów bez doświadczenia zawodowego. – Dla pracodawców to dobry okres, pozwalający na podwyższanie poprzeczki i stawianie kandydatom bardziej wygórowanych wymagań – podkreśla specjalistka.

Część przedsiębiorstw woli też przyjmować studentów na bezpłatne praktyki lub staże, niż zatrudniać kogoś na etat. Magistrowie zaczynają więc ustawiać się w kolejkach do urzędów pracy. W Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie zarejestrowane były w czerwcu 354 osoby, które skończyły szkoły wyższe i mają nie więcej niż 27 lat. W podobnym okresie rok temu było takich osób 181, a w czerwcu 2007 r. – 176.

Podobnie wygląda sytuacja w Tarnowie. W ubiegłym miesiącu w Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowanych było 227 absolwentów, a więc o 76 więcej niż rok wcześniej o tej samej porze i o 105 więcej niż w 2007 r. Bezrobotnych absolwentów przybyło też w Sądeckim Urzędzie Pracy w Nowym Sączu. Najczęściej rejestrują się tutaj m.in. ekonomiści, pedagodzy, socjologowie oraz absolwenci kierunku: prawo i administracja..

Mimo gorszych perspektyw kierunki humanistyczne nadal są jednak chętniej wybierane niż studia techniczne. Tylko na Uniwersytecie Jagiellońskim podczas tegorocznej rekrutacji na pierwszy rok np. kierunku: stosunki międzynarodowe startowało ponad 800 osób.

Kto ma szansę na pracę? – Przewagę będą mieli kandydaci znający więcej niż jeden język obcy. Angielski jest standardem, pracodawcy obecnie często oczekują dobrej znajomości jeszcze innego języka – mówi Daria Plona.

Dyplom Harvardu z fabryki

Dyplom Harvardu z fabryki

Dziennik Polski

W internecie kwitnie handel fałszywymi dyplomami prestiżowych uczelni. Tytuł naukowy można mieć już za 2 tys. zł.

„Mgr, licencjat, świadectwa. Szybko, tanio, profesjonalnie” – w sieci bez problemu można znaleźć oferty sprzedaży podrabianych dyplomów. Co dokładnie proponują internetowi oszuści? „Wpis do księgi absolwentów uczelni, suplement, czyli wykaz wszystkich przedmiotów i uzyskanych ocen włącznie z oceną dyplomową” – czytamy w e-mailu otrzymanym kilka godzin po wysłaniu odpowiedzi na jedno z ogłoszeń.

„Pilnie potrzebuję dyplomu do pracy. Czy będzie możliwość wykonania go?” – pytamy kolejną osobę, która reklamuje swoje usługi w internecie. Przychodzi wiadomość: „Potrzebuję tygodnia, aby wykonać pieczęć dowolnej uczelni. Proszę o wybranie regionu i wydziału uczelni. Postaram się zdobyć potrzebne dokumenty do wykonania kopii”.

Trzeba tylko podać dane osobowe, przesłać zdjęcie i wpłacić zaliczkę na podany numer konta. Koszt dyplomu – 2-2,5 tys. zł.

 „Fabryki” dyplomów tworzone są już nie tylko za granicą, ale również w Polsce. Sama też otrzymałam e-maila od osoby, która trudniła się fałszowaniem dyplomów uczelni amerykańskich – mówi Aleksandra Augustyniak. – Przestrzegamy studentów przed korzystaniem z takich ofert. To naprawdę bezwartościowe papiery.

Stopnie i tytuły naukowe sprzedawane są również za pośrednictwem stron internetowych „uczelni”, w których w ogóle nie trzeba studiować i zdawać egzaminów. Taką możliwość oferuje m.in. Rochville University czy Belford University.

Dyplomy od rektora – Profesora Doktora Rehabilitowanego

Wpadli fałszerze-idioci. Mieli dokumenty od „Doktora Rehabilitowanego”

GW

Dolnośląska policja zatrzymała dwóch wrocławian, którzy fałszowali dokumenty. Zadbali też o swoje wykształcenie. 

Panowie sami sobie wyrobili dyplom ukończenia Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Magisterskie dyplomy podbili pieczątką rektora. Profesora Doktora Rehabilitowanego. Rektor po rehabilitacji, a nie jakby się mogło wydawać – po habilitacji wystawił im dość adekwatny tytuł MGR, bo panowie od lat byli magazynierami w jednej z wrocławskich firm. – W tym magazynie znaleźliśmy arsenał do fałszowania dokumentów – mówi Wojciech Wybraniec z dolnośląskiej policji. – Pieczątki, legitymacje ubezpieczeniowe, dyplomy ukonczenia studiów i dokumenty, potrzebne przy zaciąganiu kredytu.      Magistrom magazynierom za fałszowanie dokumentów grozi do 5 lat więzienia.

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne

uwm-godlo_uwm

Jak senator z PO o głosy wyborców zabiegał

Rz

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne. Ryszard Górecki bezprawnie dotował studia dla księży na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Jesienią 2007 roku senat Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przegłosował utworzenie podyplomowych studiów z pedagogiki religii i etyki dla księży na Wydziale Nauk Społecznych. Do kapłanów z diecezji warmińskiej trafiło pismo z informacją o powstaniu nowego kierunku. Po jego ukończeniu mogliby uczyć etyki w szkole. 

Utworzone przez UWM studia podyplomowe dla księży – „Rz” dotarła do ich kosztorysu – miały kosztować łącznie 144 tys. zł. W tej kwocie przewidziano 57 tys. zł na pensje dla 25 wykładowców, koszty administracyjne i inne wydatki związane z organizacją zajęć.

Sumę tę w całości miało pokryć czesne od 40 księży studentów: 1200 zł za każdy z trzech semestrów nauki.

– Uczelnia nie może dopłacać do studiów podyplomowych, a nawet powinna jeszcze na nich zarabiać. Tak wynika z naszego statutu – wyjaśnia prof. Józef Górniewicz, obecny rektor UWM.

Mimo to czesne księżom obniżono do 300 zł. – Dostaliśmy na studia dotację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – twierdzi ks. prof. Jarosław Michalski z Wydziału Nauk Społecznych UWM, jeden z pomysłodawców nowego kierunku.

We wrześniu 2008 roku Górecki przestał być rektorem (skończyła się kadencja). Wcześniej jednak, 28 sierpnia, podpisał księżom dyplomy ukończenia studiów. Było to dziwne, bo wciąż chodzili na zajęcia, a prac dyplomowych mieli bronić dopiero w listopadzie 2008 roku.