Jak Służba Bezpieczeństwa kontrolowała życie na UAM po wprowadzeniu stanu wojennego.

Opozycjoniści z UAM według „kronikarzy” z SB

Gazeta Wyborcza Poznań

UAM był jednym z najważniejszych centrów opozycyjnych wobec komunistycznej władzy w Poznaniu. SB szczególnie inwigilowała filologów polskich i neofilologów oraz historyków – wynika z pierwszej książki o tym, jak Służba Bezpieczeństwa kontrolowała życie na UAM po wprowadzeniu stanu wojennego.

„Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w oczach służb specjalnych PRL. Wybór źródeł z lat 1982-1989” – taki tytuł nosi książka prof. Kazimierza Świrydowicza – pierwsze tego typu opracowanie, poświęcone dziejom inwigilacji uniwersytetu przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa. „Wobec niezrozumiałej dla mnie niechęci do podjęcia w ciągu ostatnich dwudziestu lat jakichkolwiek badań historycznych nad ruchem opozycyjnym na UAM przez kompetentnych historyków, zdecydowałem się – choć nie jestem historykiem – przełamać tę zmowę milczenia (…)” – napisał w przedmowie prof. Kazimierz Świrydowicz, autor zbioru….

 

Raport o związkach naukowców śląskich z SB

us-logo

Powstał raport z pierwszego etapu prac Komisji Historycznej Uniwersytetu Śląskiego

PAP-Nauka w Polsce

Liczba osób, związanych z Uniwersytetem Śląskim, które z różnych powodów współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa, była dość spora, ale nie większa niż ilość pracowników związanych z opozycją, niechętnych PRL i z tego powodu szykanowanych. To wniosek płynący z opublikowanego właśnie podsumowania pierwszego roku pracy Senackiej Komisji Historycznej Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) w Katowicach

Raport wskazuje, że w większości analizowanych przypadków tajni współpracownicy brali wynagrodzenia, czasem bardzo wysokie, korzystali z wyjazdów na długotrwałe stypendia zagraniczne, czasem wiązali się z kontrwywiadem, ale stopień zaangażowania nie był równy. Tylko dwie osoby podjęły współpracę wskutek szantażu.

Pewne osoby donosiły z pasją i upodobaniem, wręcz przyznając się, że tego typu praca daje im ogromną satysfakcję. Inne czyniły to sporadycznie i niechętnie, jeszcze inne odczuwały współpracę jako ogromne obciążenie psychiczne i nie wywiązywały się z powierzonych zadań. Komisja podała też, że bardzo wielu tajnych współpracowników w minionych latach odeszło z UŚ lub przeszło na emeryturę.

Zwierzchnik polskiego prawosławia bardzo chciał zostać profesorem

Przeszłość arcybiskupa Sawy

RZ

Zwierzchnik polskiego prawosławia od 1965 roku był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Jurek – wynika z akt zachowanych w IPN.

Biskupowi bardzo zależało wówczas na zdobyciu profesury w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. W rozmowach z SB narzekał, że nikt nie chce się podjąć recenzji jego dokonań naukowych, co było wymogiem otrzymania tytułu.

———

patrz także 

Prof. Kus pozostaje dyrektorem Centrum Astronomii UMK

cm-umkźródło

Prof. Kus pozostaje dyrektorem Centrum Astronomii UMK

PAP – Nauka w Polsce

Prof. Andrzej Kus, współpracujący ze Służbą Bezpieczeństwa przez 17 lat, pozostanie na stanowisku dyrektora Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu – zdecydował w poniedziałek rektor prof. Andrzej Radzimiński.

„Po zapoznaniu się ze stanowiskami Rady Centrum Astronomii UMK oraz Rady Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki UMK, rektor prof. Andrzej Radzimiński informuje, że prof. Andrzej Kus pozostaje na stanowisku dyrektora Centrum Astronomii” – głosi komunikat opublikowany na stronie internetowej uczelni.

Najpierw wotum zaufania prof. Kusowi udzieliła Rada Wydziału Centrum Astronomii, a później za pozostawieniem naukowca na dotychczas zajmowanym stanowisku opowiedziała się Rada Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki. Centrum Astronomii jest instytutem tego wydziału.

Po wyjściu na jaw agenturalnej przeszłości prof. Kusa władze uczelni informowały, że w grę wchodzić jedynie odwołanie naukowca ze stanowiska kierowniczego, a nie jego usunięcie z UMK ze względu na brak podstaw prawnych.

Z dokumentów IPN wynika, że prof. Kus, noszący pseudonim „Orion”, donosił na przełożonych i kolegów astronomów od 1972 do 1989 r. Naukowiec spotkał się z oficerami SB 81 razy.

Naukowiec nie pisał raportów osobiście, a jedynie podpisywał notatki ze spotkań sporządzane przez funkcjonariuszy. Wiele rozmów utrwalonych przez esbeków dotyczyło charakterystyk pracowników UMK, przełożonych i kolegów naukowca z UMK i PAN.

Zachowały się także dwa pokwitowania przyjęcia gotówki i notatki o wręczonym dwukrotnie w podarunku przez SB alkoholu. Po wyjściu na jaw współpracy prof. Kusa z bezpieką, wielu pracowników i studentów stanęło po jego stronie. Studenci w specjalnym oświadczeniu wyrazili zrozumienie i zapewnili o pełnym zaufaniu do naukowca.

W mediach pojawiły się też informacje, że oprócz profesorów Wolszczana i Kusa agentami SB byli dwaj inni toruńscy astronomowie – nestor radioastronomii prof. Stanisław Gorgolewski i prof. Andrzej Strobel

Przeprosiny Wolszczana

NAUKOWIEC TŁUMACZY SIĘ W UCZELNIANYM PIŚMIE.Wolszczan pisze list i przeprasza kolegów.

Dziennik 

Podejrzany o współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa profesor Aleksander Wolszczan wyraża skruchę. W liście, który opublikowało pismo Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, naukowiec przeprasza wszystkich kolegów i współpracowników, których nazwiska pojawiły się w publicznej debacie.

Wolszczan o współpracy z SB: przepraszam wszystkich kolegów 

Onet

 

Wolszczan tłumaczy się Amerykanom

źródło

Amerykanie wspierają profesora Wolszczana

GW

Aleksander Wolszczan nazwał kierowane przeciw niemu oskarżenia częścią politycznej „kampanii oszczerstw” – pisze gazeta Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii „The Daily Collegian”

————

Wolszczan zmienia linię obrony

ASTRONOM INACZEJ TŁUMACZY SIĘ W USA

Dziennik

Według amerykańskiego uczelnianego pisma i portalu internetowego „Collegian” astronom zmuszany był do kontaktów z bezpieką szantażem. Według Matthew Spolara z „Collegian”, powołującego się na rozmowę z naukowcem, wyjazd za granicę prof. Aleksandra Wolszczana był uzależniony od zgody na współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa – czytamy w DZIENNIKU.

Dlaczego w USA Aleksander Wolszczan w inny sposób przedstawia okoliczności współpracy z SB? „Być może chodzi o to, że po ujawnieniu związków z SB może obawiać się ostrej reakcji amerykańskich władz. Jeśli zataił swoją współpracę, przyjeżdżając w latach 80. do Stanów, to może mu teraz grozić nawet deportacja. Ale Amerykanie są bardzo pragmatyczni i równie dobrze mogą przymknąć oko na takie przewiny” – tłumaczy wysoki rangą oficer polskich służb specjalnych.

———-

Astronomy professor accused of espionage

Collegian 25, 2008 

Michael Bernhard, a Penn State political science professor and author of a book on underground political writings in Poland, supported Wolszczan’s assertions that many of his colleagues also spoke to the SB.

„All young Polish researchers who got a chance to travel to the west were pressured in this way. He was undoubtedly brought in for a chat and investigated,” Bernhard said.

In line with his lifelong temperament, possibly shaped by his experiences during the historic Polish student uprisings in March 1968 and witnessing those who spoke out continually falling victim to the system, Wolszczan said he resigned to meeting with the SB three or four times per year.

Larry Ramsey, the head of Penn State’s astronomy department, said the university was satisfied with Wolszczan’s account of the events and would support him through his current notoriety.

„It is impossible to judge a situation 30 years ago under a repressive regime which, thankfully, we have no experience with,” Ramsey said. „We have no reason not to believe his account … as it is typical of many others during that period.”

Nie powinni pracować na państwowych uczelniach

Newsweek Numer 42/08

Na etycznym indeksie

Naukowcy, którzy współpracowali z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa, nie powinni pracować na państwowych uczelniach – twierdzą Polacy.

Nobel w cieniu teczek?

Dark matter, new planets could bring physics Nobel

Washington Times

Karin Bojs, science editor of Stockholm daily Dagens Nyheter, predicted the 2008 award would honor work to discover planets in other solar systems.

Her top picks for researchers in that field who could take the prize were Aleksander Wolszczan of Poland, Canadian researcher Dale Frail and Swiss scientists Michel Mayor and Didier Queloz.

Wolszczan czeka na Nobla

tvn.24

Nobel w cieniu teczek?

Portal wiedzy

Polski astronom w czołówce kandydatów do Nagrody Nobla z fizyki.

Portorykańskie Arecibo to siedziba jednego z najbardziej znanych obserwatoriów astronomicznych na świecie. To tu w 1990 roku profesor Wolszczan i jego kanadyjski współpracownik Dale Frail za pomocą 300-metrowego radioteleskopu badali promieniowanie emitowane przez pulsar PSR 1257+12, znajdujący się w gwiazdozbiorze Panny. Dziwne zakłócenia w pochodzących od gwiazdy falach radiowych pozwoliły badaczom wywnioskować, że dookoła gwiazdy krążą dwie, a być może trzy planety. Dokładne badania potwierdziły przypuszczenia Wolszczana i Fraila

Prestiżowy magazyn „Nature” artykuł Wolszczana i Fraila zaliczył do 16 najważniejszych publikacji z dziedziny fizyki i astronomii, jakie ukazały się na jego łamach. O tym, w jak doborowym towarzystwie znalazła się dwójka badaczy, może świadczyć fakt, że na liście figurują także publikacje autorstwa Einsteina i Roentgena.

We wrześniu tego roku nazwisko najsłynniejszego polskiego badacza kosmosu znowu pojawiło się na pierwszych stronach gazet. Tym razem powodem nie było odkrycie dokonane przez profesora. Wiadomość dotyczyła odkrytych w archiwach IPN akt. Wynikało z nich, że w 1973 roku, udając się na roczne stypendium naukowe do Bonn, Wolszczan podpisał zobowiązanie do współpracy z Kontrwywiadem Polski Ludowej i został zarejestrowany jako TW Lange.

————

Nobel czy kłopoty dla Wolszczana

Rz, 07-10-2008

Agenturalna przeszłość znanego astronoma może mu zamknąć drzwi do USA

Mieszkający na stałe w USA Wolszczan prawdopodobnie ukrył fakt współpracy z komunistycznym wywiadem. Jak powiedział „Rz” Chris Rhatigan z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, przy składaniu podania o stały pobyt wnioskodawca musi wypełnić formularz, w którym jest pytanie: „Czy kiedykolwiek należałeś do, lub byłeś w jakikolwiek sposób związany z partią komunistyczną lub inną partią totalitarną?”. Teraz wszystko zależy od interpretacji terminu „związany”. Jeśli władze imigracyjne uznają, że we wniosku były nieprawdziwe informacje, mogą anulować zieloną kartę i wszcząć procedury deportacyjne.

Tyle przepisy. A co z oceną moralną? Reakcje uczelni, z którymi współpracuje lub współpracował Wolszczan, są różne.

 Dziekan Wydziału Astronomii i Astrofizyki Penn State University (Wolszczan jest tam wykładowcą) profesor Larry Ramsey powiedział „Rz”, że musi najpierw porozmawiać z astronomem po jego powrocie z Polski.

Natomiast powrót prof. Wolszczana do Instytutu Maksa Plancka w Bonn, gdzie pracował w latach 70., jest mało prawdopodobny.

– Wiemy, że prof. Wolszczan współpracował z komunistycznymi służbami, gdy był pracownikiem naszego instytutu. Nie jest u nas już mile widziany – mówi „Rz” Felicitas von Aretin, rzeczniczka stowarzyszenia Maksa Plancka. – Zatrudnienie osoby z taką przeszłością byłoby niezgodne z etycznymi zasadami naszej instytucji.

Instytut sprawdził od 1989 r. kilkudziesięciu naukowców z dawnej NRD, którzy złożyli podanie o pracę. Kilkunastu okazało się byłymi tajnymi współpracownikami enerdowskich służb. Nie zostali zatrudnieni.

– To kwestia prestiżu. Kto chce mieć w swoich szeregach człowieka, który się splamił donosami? – wyjaśnia „Rz” prof. Manfred Wilke, szef Komisji ds. Badań nad Rządami Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. – Każdy, kto donosił, szkodził. Jak nie uczelni, to kolegom lub krajowi, który go przyjął.

———–

Niemieckie uczelnie zwalniały agentów

Rz

Profesor Wolszczan nie może wiedzieć, że nie szkodził – mówi Joachim Gauck, były szef Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi w Berlinie.

Uczelnie i instytuty naukowe w zjednoczonych Niemczech: Po udowodnieniu naukowcowi współpracy uniwersytet miał prawo go zwolnić. Wiele uczelni skorzystało z tego prawa.

Prof. Wolszczan, mimo kontaktów z SB, otrzyma Nobla z fizyki?

Prof. Wolszczan, mimo kontaktów z SB, otrzyma Nobla z fizyki?

ONET

Profesor Aleksander Wolszczan jest wymieniany wśród głównych kandydatów do tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, która zostanie przyznana w najbliższy wtorek.

Jak pisze sztokholmski dziennik „Dagens Nyheter”, polski astronom może otrzymać Nobla za odkrycie pierwszego pozasłonecznego układu planetarnego. Razem z Wolszczanem kandydatami do nagrody jest trzech astrofizyków: Kanadyjczyk Dale Frail oraz dwóch Szwajcarów Michel Mayor i Didier Queloz, którzy dokonali podobnych obserwacji.

Prof. Aleksander Wolszczan ma 62 lata. W 1969 r. ukończył astronomię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Obecnie wykłada na toruńskiej uczelni i na Uniwersytecie Stanowym Pensylwania (USA). Jest laureatem wielu prestiżowych nagród. We wrześniu głośna stała się sprawa jego współpracy ze specsłużbami PRL. Naukowiec przyznał, że na początku lat 70. „nieopatrznie zgodził się na kontakty z SB”. Zapewnił jednocześnie, że swoją współpracą nie skrzywdził żadnych ludzi, ani nie zaszkodził „Solidarności”.
———-
Prof. Wolszczan poważnym kandydatem do Nobla
tvn.24
Odkrywca pierwszych planet spoza Układu Słonecznego, prof. Aleksander Wolszczan trafił do grona głównych kandydatów do tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, która zostanie przyznana już w najbliższy wtorek. Niedawno prof. Wolszczan przyznał się, że dla kariery naukowej współpracował ze służbami specjalnymi PRL.

——————-

Prof. Wolszczan wśród kandydatów do Nobla z fizyki

PAP-Nauka w Polsce

Kolejny profesor donosi

ZDZISŁAW SADOWSKI – TW „ROBERT”

Gazeta Polska

Zdzisław Sadowski, honorowy prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i redaktor naczelny pisma „Ekonomista”, był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Robert” – wynika z akt zgromadzonych w IPN. SB posługiwała się nim do rozpracowywania znanego ekonomisty, prof. Edwarda Lipińskiego.

Bezpieka chciała kontrolować za pośrednictwem TW szczególnie takich profesorów, jak Edward Lipiński, Michał Kalecki czy Włodzimierz Brus. Sadowski potwierdził swoje kwalifikacje do tego zadania, stwierdzając w obecności oficera SB, że zna wszystkich znaczących ekonomistów. 

W opisie TW dokonanym po rozmowach wstępnych z kandydatem podkreślono, że jest on „lojalnym obywatelem PRL, któremu mocno zależy na dobrej pozycji naukowej, zarówno wśród organów państwowych, jak i wśród ekonomistów”. 

Motywację dla pozyskania Sadowskiego stanowiła „osobowość figuranta i fakt, że od lat jest związany towarzysko z interesującymi nas osobami”. Dotyczyło to ekonomistów polskich i naukowców z państw kapitalistycznych. SB miało też na uwadze, że kandydat na TW zna biegle angielski i często towarzyszy obcokrajowcom przyjeżdżającym do Polski. Ppor. Dobrogoszcz zapisał, że kandydat zostanie pozyskany ze względów patriotycznych. Oficer zaproponuje mu także wynagrodzenie za współpracę ze służbami. „W związku z wysoką inteligencją kandydata i pełnieniem przez niego wysokich funkcji zobowiązanie o współpracy nie zostanie pobrane – a uczyni się to dopiero w trakcie współpracy” – zanotował podporucznik.

– W latach pięćdziesiątych były wytyczne, by przy werbowaniu osób ze środowisk naukowych odstępować od formalnej rejestracji – mówi Grzegorz Majchrzak z IPN. – Zdarzało się bowiem, że osoba, która spotykała się z UB i czerpała z tego korzyści, przy próbie formalizacji odmawiała wszelkich kontaktów– wyjaśnia historyk.

Bezpiece zależało przede wszystkim, by Zdzisław Sadowski udzielał informacji o prof. Edwardzie Lipińskim, przeciwko któremu prowadziła sprawę o krypt. „Dziadek”. 

W latach 50. profesor Lipiński nie mógł prowadzić wykładów na SGH, później pozbawiono go funkcji prezesa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.