Psucie szkoły

Psucie szkoły

Debata

W dwadzieścia lat po zmianach szkoły podstawowe i średnie okazują się tą częścią życia w Polsce, gdzie trudno mówić o postępie. Duży wzrost dochodów obywateli i państwa nie przełożył się na poprawę wyników w tej dziedzinie. Dlaczego?…

A uczelnie?

Nie piszę tu szerzej o szkołach wyższych. Krótkie porównanie jest jednak celowe. Wydaje się, że ich wyniki są stosunkowo lepsze. Przy mało co zwiększonej kadrze i skąpych nakładach, wykształcenie otrzymuje dużo więcej studentów niż kiedyś. Przyjmowanie słabszych maturzystów rzutuje negatywnie na średni poziom, ale jednak otrzymują oni wiedzę dawniej im niedostępną. Dążenie części studentów do uzyskania dyplomu jak najniższym kosztem wynika z tego, że w sektorze publicznym dyplom nadal liczy się bardziej od wiedzy – a nie z wad samych uczelni. Kierunki bardziej poszukiwane poziom zresztą obroniły.

Dlaczego na uczelniach jest w sumie znośnie?

Reklamy

Żniwa wydawców na okoliczność reformy

Sześciolatki w prezencie dla lobby wydawców

Rz, Tomasz Elbanowski 

W imię czego ukarano siedmiolatki, każąc im uczyć się z podręczników pisanych dla sześciolatków? Dlaczego zmuszono rodziców, by kupili nowe książki? Kto na tym zyskał? – zastanawia się publicysta

Niezwykła determinacja i tempo, z jakim minister Katarzyna Hall wprowadziła nowy program, rodzą więc pytania: Po co zmieniono program dla kilku procent dzieci? Po co skazano nauczycieli szkół i przedszkoli na gimnastykowanie się z programem niedostosowanym do poziomu uczniów? W imię czego ukarano siedmiolatki, każąc im uczyć się z podręczników pisanych dla sześciolatków? Dlaczego zmuszono rodziców, by kupili nowe książki, choć stare byłyby bardziej odpowiednie dla ich dzieci? Wreszcie: skoro straciły dzieci, stracili nauczyciele i rodzice, to kto na tym zyskał?..

Żniwa wydawców 

Z początkiem roku szkolnego nadeszły wydawnicze żniwa. Ministerstwo wspomagało je aktywnie za pomocą dopuszczeń sygnowanych znaczkiem „zgodne z reformą 2009”. Czy dla wydawcy może być coś piękniejszego, niż umieścić nowe logo na podręczniku i powtarzać, że teraz tylko książki z nowym logo są zalecane przez MEN i konieczne do tego, żeby w ogóle móc uczyć?

Nauczyć logiki i precyzji

Nauczyć logiki i precyzji

Mirosław Handke 11-10-2009

Program kształcenia ogólnego w sposób oczywisty oparty musi być na dwóch niejako wiodących przedmiotach: języku ojczystym i matematyce, które stanowią fundament pod nauczanie ze zrozumieniem innych przedmiotów. Język polski dla całej grupy przedmiotów humanistycznych, matematyka zaś dla przedmiotów ścisłych (science). Ten podział na dwa główne przedmioty nauczania stanowiące fundament dla humanistyki i nauk ścisłych nie jest podziałem dychotomicznym. Gdybyśmy uznali taką dychotomię, to wówczas zasadne są opinie: „po co humaniście matematyka?”.

Patologiczna struktura

Powinniśmy także pamiętać, że w naukach ścisłych funkcjonują jednoznaczne kryteria prawdy, osąd jest prawdziwy lub nieprawdziwy, w humanistyce zaś powszechna jest relatywizacja sądów. Myślę, że w obecnych czasach relatywizmu nie tylko sądów, ale i wartości, jednoznaczne pojęcie prawdy w matematyce, logice i naukach ścisłych trudne jest do przecenienia.

Najdotkliwszym skutkiem dominacji w kształceniu ogólnym przedmiotów z grupy „humanistycznej” jest patologiczna struktura wybieranych przez naszych maturzystów kierunków studiów. W Polsce odsetek studentów studiujących na kierunkach technicznych i ścisłych jest jednym z najniższych w Europie! Na szczęście powoli zaczyna działać mechanizm, nazwijmy to, rynkowy. Bo do młodych ludzi dociera komunikat, że ukończenie takich studiów daje gwarancję pracy, i to dobrze płatnej pracy, co zachęca do podjęcia wysiłku uczenia się matematyki i przedmiotów ścisłych. Niestety, na efekty działania tego mechanizmu trzeba długo czekać.

Programy kształcenia i odpowiednie wyważenie nauczanych przedmiotów są ważne, ale o wiele ważniejszy jest dobry nauczyciel, który lubi młodzież i swój przedmiot. Taki nauczyciel potrafi nie tylko zainteresować ucznia, ale pokazać mu, że humanistą może być także chemik czy fizyk.

Chciałbym podsumować te krótkie rozważania stwierdzeniem, które moim zdaniem jest truizmem: wykształcony człowiek potrzebuje do wyrażania swoich myśli logiki i precyzji, co właśnie znajdujemy w matematyce i przedmiotach ścisłych, oraz kontaktu z kulturą, a ta zawiera się w literaturze, historii, naukach społecznych.

Polskie szkoły są w katastrofalnym stanie

Elbanowscy: Polskie szkoły są w katastrofalnym stanie

Fronda.pl

KE: Polskie szkoły są w katastrofalnym stanie. Nasze zarzuty potwierdzają kontrole sanepidu, które pokazały, że co 10 szkoła nie ma ciepłej wody, nie ma papieru toaletowego, nie ma mydła, sanitariaty przypominają rudery. Oprócz tego brakuje kadr, jest za dużo dzieci, jest zawsze hałas, i z powodu braku bazy lokalowej często łączy się podstawówki z gimnazjum. Nie ma gimbusów, nie ma świetlic, nie ma stołówek itd. Mogłabym wymieniać jeszcze przez pół godziny. I do takiej szkoły wprowadza się sześciolatki. Argumentując, że dzieci w wieki 6, 7 lat niewiele się od siebie różnią. Według tej logiki moglibyśmy za chwilę wysłać do szkoły trzylatki. Też chodzą i mówią i na pierwszy rzut oka niewiele się różnią od sześciolatków. Reforma budzi wiele kontrowersji nie tylko jeśli chodzi o infrastrukturę, ale też jeśli chodzi o program. Ten program zrzuca na sześciolatka ciężar dwóch lat: sześciolatek w pierwszej klasie musi się nauczyć wszystkiego z dotychczasowej zerówki i z pierwszej klasy, i to jest, jak mówią pedagodzy, ponad możliwości przeciętnego dziecka w tym wieku.

TE: Co gorsza reforma jest wprowadzana bez pieniędzy, bo premier w lutym odebrał większość środków na finansowanie zmian. Pieniędzy brakuje nawet na podręczniki dla dzieci niepełnosprawnych. Ale żadne argumenty logiczne, które są przedstawiane przez naukowców, pedagogów, rodziców, przez ekspertów, którzy nas wspierali, a był wśród nich na przykład prodziekan Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, nie są brane pod uwagę. Reforma jest jak czołg, który jedzie do przodu i nie ogląda się na nic. Dodam, że w Mołdawii rząd się wycofał po roku z podobnej reformy, tak źle to dzieci znosiły.

Analfabeci analfabetom

Ryba po polsku – Analfabeci analfabetom

Wprost

Uczestniczyłem niedawno w spotkaniu sporej grupy zacnych osób, podczas którego zabrał głos młody człowiek urodzony w 1984 r. Powiedział, że my tu, starcy, rozprawiamy o PRL, stanie wojennym , „okrągłym stole”, odwołujemy się do II Rzeczypospolitej, a dla niego to wszystko jest mitycznym okresem mgliście znanym z podań ludowych. Myszy zjadły Popiela, głodni pożarli Jaruzela.
Był pierwszym pokoleniem zreformowanego gimnazjalnie szkolnictwa i w nauce historii ojczystej i powszechnej dotarł przed maturą do I wojny światowej. Nie załapał się nie tylko na 11 listopada 1918 r., ale nawet na rewolucję październikową. Któryś ze starców pocieszył młodego człowieka, że i tak miał szczęście, bo po kolejnej reformie pani minister Hall nie wiadomo, czy dotarłby do bitwy pod Grunwaldem i czy nie zakończyłby edukacji historycznej na bitwie pod Salaminą.

Nie przenoście historii do lamusa

Nie przenoście historii do lamusa

Rz

Sprzeciw naukowców wobec zmian w programach szkolnych przybiera na sile. W apelu, który opublikowała wczoraj m.in. „Rz”, plany MEN skrytykowali zgodnie historycy i poloniści, którzy nierzadko w innych sprawach różnią się opiniami. Apel podpisali m.in. Andrzej Paczkowski, Wojciech Roszkowski, Piotr Wandycz, Bohdan Cywiński czy Paweł Wieczorkiewicz.

– Stworzyliśmy porozumienie ponad podziałami – mówi prof. Jacek Bartyzel, sygnatariusz apelu.

Minister Katarzyna Hall chce, by w ramach nauczania ogólnego uczeń miał lekcje historii tylko do pierwszej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. W następnych klasach, jeśli nie wybierze bloku humanistycznego, z historii pozna tylko wybrane zagadnienia. Przesądza o tym nowa podstawa programowa, która ma wejść w życie od września.

 

Cztery lata ogólnej nauki

 

Nie tylko uczenie historii zmieni się w szkołach od września. Nowa podstawa programowa, którą w grudniu 2008 r. podpisała minister Katarzyna Hall, zakłada, że każdy uczeń otrzyma podstawowe wykształcenie ogólne. Nauczanie ogólne obejmie trzy lata gimnazjum i pierwszą klasę szkoły ponadgimnazjalnej. W drugiej klasie liceum uczniowie mają wybrać przedmioty, których będą się uczyć w trybie rozszerzonym, z bloku przyrodniczego lub humanistycznego. Ci, którzy się zdecydują na przedmioty ścisłe, będą dodatkowo realizować wybrane zagadnienia z bloku „Historia i społeczeństwo”. Z kolei humaniści – z bloku „Przyroda”. W liceum nie będą powtarzane treści z gimnazjum. W tym roku według nowych programów zaczną się uczyć pierwsze klasy podstawówek i gimnazjów.

 

Po rozum do głowy – książki do szafek

 

plecak1

ZOSTAWIĄ KSIĄŻKI W SZAFKACH. W polskiej szkole jak w amerykańskim serialu

Dziennik 

„Nie może być tak, że uczeń dźwiga plecak ważący kilkanaście kilogramów” – tłumaczą ministerialni urzędnicy. Dlatego w polskich szkołach ma być jak w serialu „Beverly Hills, 90210”. Podstawówki będą musiały kupić dla swoich uczniów szafki, w których dzieci będą przechowywać buty na zmianę, książki i szkolne przybory. To najnowszy pomysł Ministerstwa Edukacji Narodowej – pisze DZIENNIK.

Sanepid od kilku lat alarmuje, że tornistry polskich uczniów są o wiele za ciężkie, co poważnie zagraża zdrowiu dzieci. „To jest podstawowy powód, dla którego chcemy skłonić szkoły do zakupu szafek na podręczniki, przybory szkolne czy buty na zmianę. Nie może być tak, że uczniowie narażają swoje kręgosłupy, nosząc w plecakach ciężary” – mówi nam Barbara Milewska, rzecznik prasowy MEN.