Studenci UJ bronią ks. Longchamps de Berier

Studenci UJ bronią ks. Longchamps de Berier. „Za wysoce niesprawiedliwe uważamy agresywne ataki motywowane kalkulacjami o charakterze czysto politycznym”

wpolityce.pl

Reklamy

Rada Wydziału Instytutu Nauk Politycznych PAN odrzuciła habilitację

Odrzucona habilitacja wiceprezesa PJN
Do Rzeczy

Wojciech Wybranowski

Rada Wydziału Instytytu Nauk Politycznych PAN odrzuciła habilitację eurodeputowanego dr. Marka Migalskiego – dowiedział się tygodnik „Do Rzeczy”. Według nieoficjalnych informacji Migalskiego ostro krytykował prof. Andrzej Friszke, historyk kojarzony z Platformą Obywatelską. Tego piątku eurodeputowany dr Marek Migalski, przewodniczący ugrupowania Polska Jest Najważniejsza nie będzie dobrze wspominać. W Instytucie Nauk Politycznych bronił swojej pracy habilitacyjnej „Polski i czeski system partyjny. Analiza porównawcza”. Pierwsza część kolokwium habilitacyjnego wypadła gładko, problemy zaczęły się dopiero po wykładzie wygłoszonym przez Migalskiego. Według naszych informatorów związanych z uczelnią, ostro zaatakował go wówczas prof. Andrzej Friszke. ….

Marek Migalski: „Oświadczenie w sprawie mojej habilitacji”. „Od decyzji Rady będę się odwoływał”

wpolityce

Oświadczenie w sprawie mojej habilitacji

W związku z napływającymi do mnie prośbami od dziennikarzy o skomentowanie faktu, że w piątek nie uzyskałem habilitacji w Instytucie Studiów Politycznych PAN w Warszawie, oświadczam, że nie będę komentował publicznie tej sprawy.

Jedyne, co mogę potwierdzić, to fakt, iż:

– moja książka habilitacyjna oraz dorobek naukowy zostały ocenione przez czterech recenzentów. Są to wybitne postaci polskiego życia naukowego. Wszystkie recenzje były pozytywne…..

Strukturalne problemy szkolnictwa wyższego

Prywatne szkoły wyższe w Polsce: obiecujące początki i smutna rzeczywistość

Bohdan Jałowiecki

…..

Boom edukacyjny: ale co dalej…

W Polsce w roku akademickim 1992/1993 były 124 szkoły wyższe, w tym 18 uczelni prywatnych zwanych eufemistycznie niepublicznymi. Liczba szkół w roku akademickim 2010/2011 wynosiła ogółem 470 w tym 338, czyli 72%, instytucji prywatnych. Jest to rekord światowy, ale czy można się nim chwalić to zupełnie inna sprawa. W tym samym czasie liczba studentów wynosząca w początkowym okresie 403 tys. wzrosła pod koniec ostatniej dekady do 1930 tys. osób. Natomiast nakłady na szkolnictwo wyższe w Polsce są trzy, cztery razy niższe niż w krajach Europy Zachodniej2. W 2010 roku w szkołach wyższych było 100 tys. etatów, zajmowanych przez zaledwie 58 tys. osób. I tylu było w Polsce nauczycieli akademickich, podczas gdy 20 lat temu były ich 64 tys3. Z danych tych wynika, że statystycznie niemal co drugi nauczyciel akademicki pracuje na dwóch etatach. Statystycznie, bo wielu z nich ma tylko jeden etat, a niektórzy i nie jest to wcale mała grupa, zatrudnieni są w kilku miejscach, rekordzista podobno miał dziesięć etatów. „Efekt jest taki, że dziś na jednego nauczyciela akademickiego przypada prawie 33 studentów. W 1991 r. – niespełna siedmioro. W dobrych uczelniach ten wskaźnik nie przekracza kilkunastu. Na przykład na Uniwersytecie Karola w czeskiej Pradze wynosi 13, w Princeton poniżej 7, a w University of Chicago – 7,5”4……

.. Efekty kształcenia jedynie w minimalnym stopniu zależą od programów nauczania, a w ogóle nie wpływa na nie enumeracja umiejętności, które powinien wynieść absolwent ze studiów. To z jaką wiedzą wyjdzie absolwent danej szkoły wyższej zależy od poziomu naukowego profesorów i ich umiejętności dydaktycznych, od wyposażenia materialnego uczelni……. Spora część studentów nie tylko szkół prywatnych, ale także uniwersytetów, przychodzi na uczelnię wyłącznie po to, żeby dostać dyplom oraz przyjemnie spędzić czas między przymusem szkoły średniej a późniejszej pracy. Uczęszcza więc tylko na takie zajęcia, na które musi, nieobowiązkowe wykłady regularnie „olewa” przychodząc na pierwsze zajęcia żeby się dowiedzieć jakie są warunki zaliczenia i na ostatnie po wpis do indeksu. Zaliczenie wykładu polega np. na napisaniu eseju na zadany temat. Student taki esej pisze, albo „kupuje”, nie wie jednak co było na wykładach, a sugerowanych lektur na ogół nie czyta. W rezultacie niczego się nie dowiaduje, ale kolejne lata zalicza i dyplom jakoś dostaje

Prezydent będzie mógł odbierać tytuł profesora

Ministerstwo potwierdza: prezydent będzie mógł odbierać tytuł profesora. Nowelizacja ustawy – w toku

wpolityce.pl

Ministerstwo nauki potwierdza informacje, że przygotowuje rozszerzenie uprawnień prezydenta w zakresie przyznawania tytułów profesorskich. Plany te tłumaczy koniecznością uzupełnienie luki prawnej……Próbując zweryfikować informacje związkowców zwróciliśmy się o wyjaśnienia do rzecznika ministerstwa nauki. Po przeszło tygodniu – nadeszła odpowiedź,……Proponowane zmiany w procedurze nadawania tytułu naukowego profesora – możliwości stwierdzenia przez Prezydenta RP utraty mocy postanowienia w sprawie nadania tytułu profesora – wprowadzane są ze względu na to, iż w dotychczasowych rozwiązaniach Prezydent RP nie ma takich uprawnień nawet w  przypadku stwierdzenia przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów nieważności postępowania w sprawie nadania tego tytułu.

Konformizm środowiska akademickiego

NASZ WYWIAD. Prof. Krasnodębski o sytuacji na polskich uczelniach: „Stronie lewicowo-liberalnej nie chodzi o jakość debaty, ale o jej zamknięcie”

wpolityce.pl

wPolityce.pl: Panie profesorze, w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z szykanowaniem poznańskich uczonych tylko z tego powodu, że zdecydowali się podpisać list w obronie prof. Pawłowicz. Skąd bierze się ten swoisty dyktat mniejszości? I dlaczego władze uczelni nie chcą zareagować w tej sprawie?…..  Oczywiście są pewne granice – dobrego smaku i dyskusji prowadzonej w sposób akademicki, jednak w Polsce mamy do czynienia – i to dotyczy niestety także mojej Alma Mater, czyli Uniwersytetu Warszawskiego – z czymś zupełnie innym. Przypomnijmy sobie choćby niemożność wydrukowania artykułu na temat Smoleńska w uniwersyteckim piśmie. Drugi powód związany jest z naciskami instytucjonalnymi; to z kolei obserwowałem przy innych okazjach. Bardzo często słyszałem zdanie, że „z powodu dobra instytucji” pewne osoby nie mogą się zaangażować w organizację tego typu spotkań, że są otwarte przewody habilitacyjne czy na profesurę belwederską i pewnych rzeczy lepiej nie robić… W kuluarach często mówi się, że z powodu dobra instytucji, dotacji dla uczelni, spojrzenia ze strony ministerstwa, swoje poglądy lepiej trzymać dla siebie. To po prostu źle świadczy o jakości polskiej demokracji i suwerenności uniwersytetów…… Środowiska akademickie w Polsce zawsze były w jakimś sensie konformistyczne – choć zdarzały się okresy, gdy na przykład zdominowała je choćby antykomunistyczna atmosfera -, dziś ten konformizm przejawia się w uznaniu politycznej poprawności.

Akademickie hordy „kulturalnych inaczej”

Terror w imię tolerancji, czyli co się stało z moją Alma Mater? „Czy ktokolwiek serio wierzy, że Chamoterapia może uzdrowić dyskurs społeczny, kulturowy, polityczny?”

wpolityce.pl

 

Poznańskie zajścia jakie się rozegrały w ostatnich dniach na poznańskim Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza, każą postawić pytanie: czym obecnie jest Uniwersytet? Czy to wciąż jeszcze przestrzeń poszukiwania i poznawania prawdy, a zarazem intelektualnej i duchowej konfrontacji prowadzonej we wzajemnym szacunku? A może to już całkiem inna rzeczywistość, skoro ów niezbywalny klimat szacunku, gotowość spotkania na gruncie naukowego dyskursu została gwałtownie i brutalnie naruszona?…… AKO stanowią wolni ludzie – uczeni, profesorowie, pracownicy kultury, którzy wypowiadają się we własnym imieniu! To było i jest tak oczywiste, tak jednoznaczne, że musi zastanawiać czym powodowany był Rektor UAM, iż tę jednoznaczność chciał unieważnić swoim pismem? Trzeba przypomnieć, że ten sam Rektor, nie protestował, gdy plakaty informujące o Paradzie Równości sygnowane były uniwersyteckim Logo. Warto więc zapytać, czy doprawdy cała społeczność akademicka solidaryzowała się wówczas ze światem wartości manifestowanym poprzez ową paradę?….. Tak się kształtują nowe „elity” – ordynarne, prostackie i gotowe do terroru w imię tolerancji, gotowe narzucić jeden, słuszny światopogląd, zmusić do przyjęcia hierarchii wartości sprzecznej z tradycją kultury śródziemnomorskiej. …. Jeśli więc Rektor sądzi, że za rok, za dwa –hordy „kulturalnych inaczej” nie staną pod drzwiami jego gabinetu – to się myli. Może nie zdążą za Jego kadencji, ale on już wskazał im drogę. Przyjdą. Na pewno. Zdradzą jego, tak jak on zdradził swoich profesorów – a nie było to o świcie, tylko w pełnym blasku dnia.

Kiedyś Polska ich nie chciała, wypchnęła, dała bilet w jedną stronę…

Gdy odwaga zderza się ze strachem. Powstaje film o naukowcach badających katastrofę smoleńską

wpolityce.pl 5.02.2013

……to, co spotyka tych nietuzinkowych badaczy oddających swój czas, doświadczenie, pieniądze oraz zdrowie coraz bardziej pokazuje, w jak paskudnej rzeczywistości tkwimy.

Kiedyś Polska ich nie chciała, wypchnęła, dała bilet w jedną stronę, zamykała w więzieniu. Teraz nie chce ich jeszcze bardziej. Ta Polska reprezentowana przez fałszywych obrońców wolności i demokracji. Podważają oni autorytet naukowy (wystarczy lakoniczna notka z Wikipedii, by przekonać się o pozycji eksperta z Ohio), szydzą, oskarżają o politykowanie (głoszący te oskarżenia pan Lasek zapomniał, kto był jego szefem w rządowej komisji), stygmatyzują, wykluczają ze świata rozumnych jak należy. Zwierają szeregi, bo czują się coraz bardziej zagrożeni. I słusznie. Operacja „gaszenie pamięci” wszak się nie udała.

Zaangażowani w dochodzenie prawdy o Smoleńsku naukowcy zza granicy są jednak nieprawdopodobnie silni…..

Film Marii Dłużewskiej pokaże niezwykle ciekawe postacie z nieznanej strony – otwarcie mówiące o sobie, swoich najbliższych, rozterkach, marzeniach o Polsce, obawach. Mam nadzieję, że dokument powstanie jak najszybciej.

A zanim ten moment nadejdzie, warto słuchać naukowców z USA na wykładach i wywiadach w Polsce oraz porównywać z występami Macieja Laska i jego towarzyszy. Różnica uderza. Rzeczowość ściera się z tandetną erystyką. Twarde dane z logoreą. Działanie i zaangażowanie z bezczynnością i pozoranctwem.