Strukturalne problemy szkolnictwa wyższego

Prywatne szkoły wyższe w Polsce: obiecujące początki i smutna rzeczywistość

Bohdan Jałowiecki

…..

Boom edukacyjny: ale co dalej…

W Polsce w roku akademickim 1992/1993 były 124 szkoły wyższe, w tym 18 uczelni prywatnych zwanych eufemistycznie niepublicznymi. Liczba szkół w roku akademickim 2010/2011 wynosiła ogółem 470 w tym 338, czyli 72%, instytucji prywatnych. Jest to rekord światowy, ale czy można się nim chwalić to zupełnie inna sprawa. W tym samym czasie liczba studentów wynosząca w początkowym okresie 403 tys. wzrosła pod koniec ostatniej dekady do 1930 tys. osób. Natomiast nakłady na szkolnictwo wyższe w Polsce są trzy, cztery razy niższe niż w krajach Europy Zachodniej2. W 2010 roku w szkołach wyższych było 100 tys. etatów, zajmowanych przez zaledwie 58 tys. osób. I tylu było w Polsce nauczycieli akademickich, podczas gdy 20 lat temu były ich 64 tys3. Z danych tych wynika, że statystycznie niemal co drugi nauczyciel akademicki pracuje na dwóch etatach. Statystycznie, bo wielu z nich ma tylko jeden etat, a niektórzy i nie jest to wcale mała grupa, zatrudnieni są w kilku miejscach, rekordzista podobno miał dziesięć etatów. „Efekt jest taki, że dziś na jednego nauczyciela akademickiego przypada prawie 33 studentów. W 1991 r. – niespełna siedmioro. W dobrych uczelniach ten wskaźnik nie przekracza kilkunastu. Na przykład na Uniwersytecie Karola w czeskiej Pradze wynosi 13, w Princeton poniżej 7, a w University of Chicago – 7,5”4……

.. Efekty kształcenia jedynie w minimalnym stopniu zależą od programów nauczania, a w ogóle nie wpływa na nie enumeracja umiejętności, które powinien wynieść absolwent ze studiów. To z jaką wiedzą wyjdzie absolwent danej szkoły wyższej zależy od poziomu naukowego profesorów i ich umiejętności dydaktycznych, od wyposażenia materialnego uczelni……. Spora część studentów nie tylko szkół prywatnych, ale także uniwersytetów, przychodzi na uczelnię wyłącznie po to, żeby dostać dyplom oraz przyjemnie spędzić czas między przymusem szkoły średniej a późniejszej pracy. Uczęszcza więc tylko na takie zajęcia, na które musi, nieobowiązkowe wykłady regularnie „olewa” przychodząc na pierwsze zajęcia żeby się dowiedzieć jakie są warunki zaliczenia i na ostatnie po wpis do indeksu. Zaliczenie wykładu polega np. na napisaniu eseju na zadany temat. Student taki esej pisze, albo „kupuje”, nie wie jednak co było na wykładach, a sugerowanych lektur na ogół nie czyta. W rezultacie niczego się nie dowiaduje, ale kolejne lata zalicza i dyplom jakoś dostaje

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: