Nawet najbardziej rzetelna praca naukowa, nie zastąpi sprawnie wyreżyserowanego filmu historycznego

Trzeba wiedzieć, co nas ukształtowało

Dziennik Polski

ROZMOWA. Z dr. MARKIEM LASOTĄ, dyrektorem Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.

Z niedawno opublikowanego sondażu wynika, że prawie połowa Polaków nie wie, kto zamordował polskich oficerów w Katyniu. Skąd bierze się tak zastraszający poziom niewiedzy?

70. rocznica zbrodni katyńskiej jest doskonałą okazją, by prawdę o Katyniu przypominać. Sowieccy oprawcy pozbawili tam życia kilkadziesiąt tysięcy polskich żołnierzy. Byli to głównie oficerowie rezerwy, a więc w cywilu urzędnicy, prawnicy, nauczyciele, lekarze, elita intelektualna II Rzeczypospolitej. Na terenach zajętych z kolei przez III Rzeszę przeprowadzono akcję A-B, również mającą na celu eliminację polskich elit. Skutki obu tych zbrodni odczuwamy do dziś…..

W jaki sposób należy prowadzić edukację historyczną?

– Po pierwsze, solidnie uczyć historii w szkole. Po drugie, żyjemy w świecie popularyzacji wiedzy historycznej, a więc trzeba to robić środkami oddziałującymi jak najszerzej i jak najszerzej odbieranymi. Żadna, nawet najbardziej rzetelna praca naukowa, nie zastąpi sprawnie wyreżyserowanego filmu historycznego. Uczony artykuł zamieszczony w specjalistycznym tytule nie zastąpi tekstu popularyzatorskiego w gazecie codziennej czy tygodniku.

Ustawy ‚naukowe’ uchwalone przez Sejm 18 marca 2010 r.

USTAWA z dnia 18 marca 2010 r. o zasadach finansowania nauki

USTAWA z dnia 18 marca 2010 r. o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju 

USTAWA z dnia 18 marca 2010 r. o Polskiej Akademii Nauk

USTAWA z dnia 18 marca 2010 r. o Narodowym Centrum Nauki

USTAWA z dnia 18 marca 2010 r. o instytutach badawczych

Znowu nauka partyjna ?

Upartyjnić historię

Nasz Dziennik –Prof. Mieczysław Ryba

Zamach na wolność słowa i badań naukowych

Już zbieramy owoce tak szkodliwych z punktu widzenia interesu narodowego działań. Ustawa rządowa dotycząca IPN zbiega się w czasie z wyrokiem sądu w sprawie książki Pawła Zyzaka, w którym skazano wydawnictwo Arcana w sposób równie absurdalny jak „Gościa Niedzielnego” w sprawie Alicji Tysiąc. Wiele środowisk naukowych wprost mówi o nowej cenzurze w III RP. Doświadczamy tego namacalnie, gdy widzimy studentów uciekających od „drażliwych” tematów w pracach magisterskich i doktorskich z najnowszej historii Polski. Ów strach młodych ludzi obserwowany na uniwersytetach jest nieprzypadkowy: wynika on z działań władz zamykających usta niewygodnym naukowcom. Można zatem powiedzieć, że walka o IPN jest w jakimś sensie szczytowym punktem walki o wolność słowa w Polsce. Bo jeśli nie ma wolności badań naukowych, to jak można mówić o wolności słowa? Wielu ludzi pióra pamiętających czasy PRL twierdzi, że o wiele lepsza od współczesnej formy cenzury (zasądzanie ludzi na odszkodowania za niewygodne poglądy i opinie, ustawowe uderzanie w niezależne placówki badawcze) była peerelowska cenzura prewencyjna. Wtedy twórca pisał to, co uważał, cenzor wycinał cały tekst lub jego fragmenty. Dzisiaj, oprócz kuriozalnych spraw sądowych, mamy do czynienia z poszerzającym się zjawiskiem autocenzury. Znawcy tematu doskonale wiedzą, że najskuteczniejszą formą ograniczania wolności wypowiedzi jest właśnie autocenzura. Nic bowiem nie jest w stanie tak ograniczyć twórcy jak strach samego autora przed wyimaginowaną napaścią zewnętrzną.

Są pieniądze na naukę

Kudrycka: Są pieniądze na naukę

Polska

Ideą naszej reformy jest właśnie uwolnienie talentów – studentów, naukowców i grup badaczy, którzy dzisiaj muszą funkcjonować w okowach biurokratycznych standardów i nie zawsze dobrych uczelnianych praktyk. Po raz pierwszy od 20 lat spójnie i systemowo reformujemy naukę i szkolnictwo wyższe, pięć ustaw ”o nauce” jest już w Sejmie, a rząd przyjął założenia reformy szkolnictwa wyższego. Moment jest dobry, ponieważ towarzyszy mu strumień dodatkowych środków, przede wszystkim z funduszy unijnych. 

Są duże pieniądze na naukę? 
W 2009 r. zakontraktowaliśmy dodatkowo ponad 11 mld zł, a tylko w ostatnim tygodniu podpisaliśmy umowy z sześcioma uczelniami na budowę laboratoriów i sal wykładowych z supernowoczesną aparaturą, opiewające na ponad 250 mln zł. Uniwersytet Warszawski dzięki naszym dotacjom wybuduje kompleks laboratoriów za blisko 600 mln zł, Politechnika Warszawska za blisko 300 mln zł. Te pieniądze to szansa na laboratoria i sale dydaktyczne na miarę XXI wieku. A jeśli studenci i doktoranci będą mieli szeroki dostęp do nowoczesnej infrastruktury, będę spokojna o przyszłe wyniki badań i liczby patentów. 
Wierzę, że wkrótce Polska przekształci się z kraju eksportującego talenty i importującego nowe technologie w kraj, do którego przyjeżdżać będą młodzi, utalentowani badacze zachęceni możliwością uczestniczenia w przełomowych badaniach. ..

Planujecie stworzyć wirtualny słup ogłoszeniowy, gdzie znajdą się informacje o konkursach na stanowiska na uczelniach w całym kraju. 
W naszej reformie wprowadzamy obowiązek organizowania na wszystkie stanowiska akademickie otwartych konkursów. W interesie uczelni będzie zatrudnianie najlepszych, bo wraz z jakością prowadzonych badań przyjdą dodatkowe środki, przyznawane w konkursach według kryterium jakości.

Amerykańska nauka nie jest w tarapatach

Mówienie o naukowej zapaści USA jest bardzo przesadzone

Rz

Z prof. Michałem Kleiberem, prezesem Polskiej Akademii Nauk o poziomie nauki na świecie rozmawia Piotr Kościelniak

 Powtarzam więc, że amerykańska nauka nie jest w tarapatach. Jest raczej tak, że inne kraje gonią USA, co jest naturalnym efektem procesów globalizacyjnych z jednej strony, a uznania dla znaczenia nauki przez wiele krajów z drugiej.

Pod względem cytowalności publikacji Amerykanie są nadal na pierwszym miejscu na świecie i tak zapewne pozostanie jeszcze długo. W większości dyscyplin nadal ponad 50 procent najczęściej cytowanych prac pochodzi od osób, które pracują w USA – to mogą być naukowcy z Europy czy Azji, ale to Stany Zjednoczone stworzyły im najlepsze warunki do pracy. Na razie w nauce to rozgrywka USA kontra reszta świata. I za mojego życia to się z pewnością nie zmieni.

Jeszcze coś o nauce

Jeszcze coś o nauce

Janusz Korwin-Mikke – blog

Otóż jeśli ChRL będzie dawać forsę na naukę i liczyć publikacje, to Chiny wkrótce zaczną produkować więcej prac naukowych, niż cała reszta świata!

Z tego jednak nic nie wynika. Kraj, w którym rocznie publikuje się 10.000 prac naukowych może być światową superpotęgą – a kraj, w którym opublikowano tych prac 10.000.000 – krajem drugorzędnym.

Bo „na ilość” to opublikowanie Teorii Względności to jedna publikacja, a praca (skądinąd pożyteczna) o wytrzymałości smaru na mróz – to też jedna publikacja…

Japończycy i Chińczycy istotnie produkują sporo prac naukowych – jednak nie są to prace pierwszorzędne – a są drugorzędne, jeśli urodzili się oni lub studiowali w Anglii czy w USA. Jeśli studiowali u siebie – a tyczy to również np. Żydów – to są autorami prac trzeciorzędnych.

Właśnie dlatego, że rządy dawały pieniądze – a urzędnicy uczciwie i pracowicie kontrolowali efektywność prac naukowych. A gdyby rządy dały dziesięć razy tyle pieniędzy – to powstałyby pracy czwartorzędne – pisane po to, by urzędnik mógł je zrozumieć i dać pieniądze…

Bo nawet drugorzędnej pracy urzędnik nie jest w stanie zrozumieć. Natomiast potrafi policzyć prace, cytowania, strony, a nawet znaki…

Wyścigi naukowe

Chiny gonią Zachód w nauce. I wkrótce go prześcigną

Rz

Wydatki Pekinu na badania naukowe i techniczne rosną w rekordowym tempie. Unia i USA dostają zadyszki.

Do 2020 roku Chiny staną się największym centrum naukowym świata – wynika z raportu opracowanego przez ośrodek analityczny Thomson Reuters. To tam będzie się dokonywać największej liczby przełomowych odkryć, a kraj stanie się pionierem w dziedzinie nowoczesnych technologii. Raport wskazuje, że Unia Europejska i USA drepczą w miejscu, a Rosja przeżywa technologiczną zapaść.

– Nic nie powstrzyma marszu Chin w dziedzinie nauki. Nakłady na badania w Europie i Stanach Zjednoczonych maleją. Chińczycy to wykorzystają. Jedyna nadzieja to współpraca zachodnich naukowców z Chińczykami – mówi „Rz” Jonathan Adams, dyrektor ds. oceny badań w Thomson Reuters.

Chińskie władze od lat 80. prowadzą konsekwentną politykę wspierania sektora naukowego. Inwestują w uniwersytety i ściągają chińskich naukowców wykształconych za granicą, oferując im konkurencyjne warunki pracy. W ciągu ostatnich 20 lat kraj zdołał osiągnąć najwyższe światowe standardy w technologiach nuklearnych, kosmicznych, biologii i informatyce. W kolejnych latach błyskawiczny rozwój będzie przeżywał sektor naukowy związany z rolnictwem, a także biotechnologia i genetyka

Za biedni i za słabi na naukę

Nauka nie na polską kieszeń

Dziennik Polski

Polscy studenci rzadziej wyjeżdżają na zagraniczne stypendia niż ich koledzy z krajów europejskich. Powód? Zbyt wysokie koszty pobytu i słaba znajomość języków obcych. 

– Jesteśmy na szarym końcu pod względem studenckiej mobilności – mówi Marek Barański z Parlamentu Studentów RP, który opracował raport na temat zagranicznych wyjazdów.

W ramach badania studenci z różnych miast opowiedzieli, co stoi na przeszkodzie półrocznych lub rocznych pobytów na zagranicznych uczelniach. Na tej podstawie Parlament Studentów przygotował tzw. Czarną Listę Mobilności Studenckiej…

Raport Parlamentu Studentów pokazuje jeszcze jedną ważną barierę. Część studentów przyznaje, że nie decyduje się na wyjazd z powodu zbyt słabej znajomości języków obcych.

Na nauce można zarobić niezłe pieniądze

Na nauce można zarobić niezłe pieniądze

PAP – Nauka w Polsce

Choć początki są trudne, to możliwość zarabiania na nauce – dzięki kontraktom z przemysłem – jest nieograniczona. Przedsiębiorczość młodych uczonych, którą kiedyś uznawano za nielojalność, dziś jest ze wszech miar pożądana. Właśnie dlatego tworzymy inkubatory, żeby naukowcy nie zaniedbali części wdrożeniowej i mogli zarabiać niezłe pieniądze – mówi rektor Politechniki Warszawskiej, prof. Włodzimierz Kurnik. 

Jak tłumaczy, rektorzy polskich szkół wyższych nie są zadowoleni z dotychczasowej mobilności młodych uczonych. Dawne zaszłości powodują, że w środowisku naukowym, podobnie jak w wielu innych, panuje niechęć do zmian miejsca pracy i zamieszkania. Absolwenci danej uczelni z reguły oczekują, że zrobią w niej doktorat i zdobędą kolejne stopnie naukowe.

Uczelnie prywatne nie zajmują się nauką

Uczelnie prywatne nie zajmują się nauką

Dziennik Polski

Mimo że uczelni prywatnych jest w kraju trzy razy więcej niż publicznych, tylko niewielki procent z nich prowadzi badania naukowe. Większość ogranicza się do otwierania nowych kierunków studiów i przyjmowania kolejnych studentów.

Jak wynika z danych resortu nauki, na uczelnie niepubliczne przypada tylko 2,5 procent nadawanych w Polsce stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego. Z kolei udział publikacji powstałych w szkołach prywatnych to zaledwie 1,78 procent ogólnej liczby prac naukowych wydawanych w kraju. Nie lepiej jest w przypadku tzw. cytowań w światowych czasopismach naukowych – wskaźnik ten wynosi 0,64 procent.