Historyczny wyrok z dnia 19 marca 2010 roku

Wyrok w sprawie kalendarium

Rz

Sąd swoim wyrokiem w sprawie książki Zyzaka zakwestionował prawo do kontynuowania badań konkretnego wycinka historii. Uznał, że ów wycinek ma na zawsze pozostać interpretowany tak, a nie inaczej – pisze historyk, redaktor wydawnictwa Arcana…

Dlatego także mam nadzieję, że historycy zdecydują się w tym krytycznym momencie zabrać głos: głos w obronie zagrożonej wolności badań. Jeśli argumentacja zebrana w książkach Cenckiewicza i Gontarczyka oraz Zyzaka w kwestii, w której wydał wyrok sąd krakowski 19 marca 2010 roku, ich nie przekonuje – zawsze mogą napisać swoje, lepsze, podważające ją prace. Żaden jednak badacz przeszłości nie powinien przejść obojętnie wobec wyzwania, jakie rzuca – nie tylko chyba naszej profesji – wyrok z 19 marca.

Autor jest profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i szefem czasopisma „Arcana”, redaktorem serii „Arcana historii

Zwolnienie od podatku – zasady finansowania nauki

Stypendium naukowca bez daniny

Rz

Środki finansowe, które umożliwiają pracownikowi uczelni udział w badaniach za granicą, są zwolnione od podatku.

Tak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 3 marca 2010 r (sygn. III SA/Wa 16/10).  Z pytaniem zwrócił się pracownik naukowy, który uzyskał finansowanie udziału w projekcie badawczym w ośrodku w innym kraju. Pieniądze zostały przyznane Akademii Rolniczej decyzją minister nauki i szkolnictwa wyższego, a ta przeznaczyła je na finansowanie uczestnictwa wnioskodawcy w programie „Wsparcie międzynarodowej mobilności naukowców”.

Badania kontra niż demograficzny

Kudrycka: prowadzenie badań pomoże przetrwać niż demograficzny

PAP – Nauka w Polsce

Prowadzenie badań naukowych przez uczelnie oraz inwestowanie w rozwój własnej kadry naukowej może pomóc przetrwać im trudne czasy, gdy liczba studentów będzie się zmniejszać w związku z niżem demograficznym – uważa minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. Tymczasem – według Kudryckiej – uczelnie niepubliczne w Polsce zajmują się głównie nauczaniem studentów, w znikomym stopniu w porównaniu z uczelniami publicznymi, zajmują się pracą badawczą i podnoszeniem kwalifikacji swojej kadry.

Przypomniała, że studenci uczelni niepublicznych, tak jak studenci uczelni publicznych, mogą korzystać z pomocy materialnej ze środków publicznych. Zaznaczyła, że ministerstwo rozpoczęło starania, by również fundusze na badania naukowe trafiały do pracowników uczelni niepublicznych.

Jednocześnie Kudrycka poinformowała, że w tym roku z możliwości sfinansowania badań ze środków publicznych skorzystała „znikoma liczba” liczba pracowników naukowych uczelni niepublicznych. W jednym z dwóch konkursów na sfinansowanie badań własnych na 4 600 wniosków tylko 75 pochodziło z uczelni niepublicznych, stanowiło to 1,6 proc. wszystkich wniosków. W drugim zaś z konkursów na 4 800 wniosków, tylko 82 pochodziły z uczelni niepublicznych, co stanowiło 1,7 proc. wszystkich wniosków.

Według Kudryckiej, aż 75 proc. wszystkich prac badawczych w Polsce prowadzonych jest na uczelniach.

Duże firmy mogą zostać bez dotacji na badania

Duże firmy mogą zostać bez dotacji na badania

Rz

Niewykluczone, że konkurs na dofinansowanie prac badawczo-rozwojowych i wdrożenie ich wyników będzie skierowany tylko do małych i średnich przedsiębiorstw – powiedział „Rz” Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego. Informacje potwierdza resort gospodarki. Do podziału w konkursie, który ma zostać ogłoszony już na początku października, jest ok. 300 mln zł na prace B+R i co najmniej drugie tyle na wdrożenia.

Dla dużych firm to prawdziwy cios. – To bardzo niepokojące i niekorzystne informacje – mówi Grzegorz Kołodziej, dyrektor ds.funduszy UE w giełdowej spółce Comarch SA.

– Rozwój naszej firmy w dużej mierze oparty jest na pracach badawczo-rozwojowych, których efekty wdrażamy w życie.

Konkurs na dotacje na prace B+R i wdrożenie ich wyników może być już trzecim z kolei, z którego będą wykluczone duże firmy. Pierwszy dotyczył dofinansowania innowacyjnychinwestycji, drugi – infrastruktury badawczo-wdrożeniowej lub zastosowania nowych wzorów przemysłowych. W każdym z przypadków przedsiębiorcy dowiadywali się o zasadniczej zmianie reguł w dniu ogłoszenia konkursu lub z mediów. I o to właśnie biznes może mieć pretensje do resortu rozwoju.

ROZMOWA O PRZESZŁOŚCI PISANEJ NA NOWO

ROZMOWA O PRZESZŁOŚCI PISANEJ NA NOWO

środa 26 sierpnia 2009 11:29

Kurtyka: Polska to wyrzut sumienia Europy

Dziennik

Czy w swoich badaniach i publikacjach IPN reaguje na te nowe wątki i tezy pojawiające się w debatach u obu naszych sąsiadów? Czy prowadzicie w tym obszarze świadomą politykę? Przypominacie choćby zbrodnie niemieckie albo czym była dla Polaków okupacja sowiecka w latach 1939 – 1941?
Instytut Pamięci Narodowej zajmuje się oczywiście tymi problemami. Ale też nie jest tak, że wypowiada się jakiś urzędnik kremlowski, a my piszemy pracę mówiącą, jak jest naprawdę. Ale w naszych książkach i wystąpieniach prezentujemy fakty, choć nie zawsze nakłada się to w czasie z wystąpieniami te prawdy podważającymi. Poza tym IPN nie jest instytucją odpowiedzialną za prowadzenie polityki historycznej państwa polskiego. Mamy zupełnie inne zadania, choć oczywiście realizując ustawę o Instytucie, niejako automatycznie dostarczamy argumentacji opartej na badaniach naukowych do ewentualnego prowadzenia polityki historycznej. A są w Rzeczypospolitej instytucje, takie jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych, podległe mu instytuty polskie za granicami, Muzeum Historii Polski, do prowadzanie polityki historycznej powołane. Powinna ona być przemyślana i długofalowa. Zresztą w kontekście debat niemieckich i rosyjskich podstawowym zadaniem instytucji polskich powinno być rozwijanie własnych badań, nie tylko przez IPN, i forsowanie naszego punktu widzenia. Bo nikt nas w tym nie zastąpi. Jeśli uchylimy się od tego zadania, naszą historię zaczną pisać inni i inni zaczną naszą przeszłość interpretować.

Najkrócej rzecz biorąc i wracając trochę do tezy z początku rozmowy, naszą najlepszą polityką historyczną jest prawda?
Dokładnie. Najnowsza historia Polski jest dla narodów Europy wyrzutem sumienia. Nie kolaborowała z Hitlerem, walczyła z Hitlerem i komunizmem, następnie długofalowo stawiała opór komunizmowi. Robiła to konsekwentnie, choć nie wszystkie narody potrafiły się na to zdobyć. To bywa wyrzutem sumienia, czasem przechodzącym w zniecierpliwienie i niechęć. To normalny mechanizm społeczny i psychologiczny, który nie powinien jednak nas przerażać. Mamy prawo czerpać argumenty z własnej historii, uczestnicząc w wyścigu o prestiż narodów europejskich.

Wiem, że Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje własne przedsięwzięcia związane z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Co konkretnie planujecie?
Uruchomimy kolejny edukacyjny portal internetowy 1września39.pl. Ukażą się dwa duże albumy, pierwszy o zniszczeniach Warszawy, a drugi o kampanii wrześniowej. Ukaże się też książka pani doktor Marii Wardzyńskiej „Był rok 1939. Operacja Tannenberg”. Będzie też dużo publikacji regionalnych w naszych oddziałach o Wrześniu ’39 i o rocznicy agresji sowieckiej. Będą gry edukacyjne „Awans” i „Pamięć ’39”. Będą konferencje naukowe, jak ta międzynarodowa we Wrocławiu o militarnych i politycznych aspektach kampanii polskiej 1939, ciekawe wystawy w Radomiu i Wrocławiu czy wystawy-instalacje uliczne w kształcie bomb, min. w Warszawie i Białymstoku. Do szkół trafią płyty DVD „Wojna w filmie”, zainaugurujemy też projekt edukacyjny „Kamienie pamięci – znajdź bohatera Września”. W wielu naszych oddziałach będą wykłady, rajdy, pokazy filmowe czy spotkania z młodzieżą i kombatantami, słowem setki imprez rocznicowych. Ponadto powiemy, jakie dokumenty zostały ostatnio odnalezione na temat tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Po raz pierwszy publicznie zaprezentujemy też tom studiów na temat polskich strat w II wojnie światowej. Dokonaliśmy podsumowania tego, co się działo przez ostatnie pół wieku w tym obszarze w polskiej historiografii. Podsumowaliśmy też naszą akcję liczenia strat i już możemy powiedzieć w przybliżeniu, jaka była ogólna wielkość polskich strat ludzkich. Oczywiście nadal będziemy prowadzili badania, próbując ją uściślić.

To są straty tylko osobowe czy też materialne?
Tylko osobowe. Wedle naszych obecnych szacunków dotychczas funkcjonująca w obiegu publicznym liczba 6 milionów obywateli polskich, którzy zginęli z rąk Niemców, nie jest precyzyjna, w rzeczywistości było to od 200 do 400 tysięcy mniej. Nieco mniejsza, niż sądzono, jest liczba Polaków, którzy zginęli z rąk Sowietów, ale więcej, niż do tej pory uważano, było represjonowanych. Co oczywiście w niczym nie zmienia ogromu polskich strat i cierpień. Naszym generalnym celem jest stworzenie – we współpracy z Fundacją Karta i Fundacją Polsko-Niemieckie Pojednanie – pełnej listy osobowej obywateli polskich represjonowanych i zamordowanych.

Prezydent: przed Polską stoi problem zmian w nauce

prezydentPrezydent: przed Polską stoi problem zmian w nauce  

PAP – Nauka w Polsce  

Przed Polską stoi problem zmian w nauce – powiedział prezydent Lech Kaczyński podczas czwartkowej sesji w Polskiej Akademii Nauk. Do kwestii wymagających zmian zaliczył m.in. wieloetatowość na uczelniach, trudności w awansie na szczeblach naukowych i dostępie do grantów na badania. 

„Przesłanki pewnych zmian jeżeli chodzi o naukę są oczywiste. Mamy pięć razy więcej studentów (niż w okresie PRL – PAP), ale bynajmniej nie pięć razy więcej profesorów czy adiunktów. Obciążenie w tym zakresie jest nieporównanie większe niż było i z jednej strony to jest jeden z największych sukcesów III Rzeczpospolitej, ale z drugiej na możliwości codziennej działalności naukowej wpływa w sposób negatywny” – ocenił prezydent. 

Odnosząc się do problemu wieloetatowości na uczelniach Lech Kaczyński powiedział, że rozumie pracę na dwóch czy trzech uczelniach, ale pięć czy siedem to sytuacja nie do zaakceptowania. Wyraził równocześnie opinię, że w związku z niżem demograficznym, ten problem będzie malał. „Myślę, że trzeba iść tu w kierunku ograniczeń, ale w granicach rozsądku, poprzez motywację pozytywną. Być może należy tu wrócić do stosowanego dawniej dodatku za jednoetatowość” – rozważał prezydent.

Za drugą przesłankę do zmian w nauce uznał problem trudności w awansie na szczeblach naukowych. „Ta struktura została nieco ograniczona, ale w dalszym ciągu jest dość głęboka. Są osoby, które twierdzą, że rodzi ona pewne ograniczenia, jeżeli chodzi o dynamikę w rozwoju badań naukowych” – podkreślił Lech Kaczyński dodając, że uproszczenie tej struktury poprawiłoby rezultaty działalności naukowej, co wpłynęłoby na wzrost prestiżu kraju i zwiększenie rolę w nauce europejskiej i światowej.

„Uważam, że w Polsce potrzebne są zmiany jeżeli chodzi o naukę, które doprowadzą do tego (…), żeby proces usamodzielniania się pracownika był szybszy. Okazało się bowiem, że likwidacja docentów i wprowadzenie w zamian profesora nadzwyczajnego nie jako tytułu naukowego, tylko jako stanowiska służbowego, nie tylko nie skróciło drogi, ale faktycznie ją przedłużyło” – mówił prezydent zaznaczając, iż w jego ocenie konieczne jest szybsze dochodzenie do stopni profesorskich, habilitacja powinna otwierać drogę do profesury nadzwyczajnej, a mianowanie profesorów tzw. belwederskich – do stopnia profesora zwyczajnego.

Lech Kaczyński odniósł się również do kwestii systemu konkurencji w dostępie do grantów na badania. „Przede wszystkim powinien być zagwarantowany udział pracowników młodszych w przyznawaniu tych grantów, mam tu na myśli adiunktów czy doktorantów. Zdarza się, że tworzą się pewne monopole i z tą praktyką trzeba walczyć” – podsumował prezydent. AKN

Uczelnie nie są zainteresowane badaniem archiwów IPN

Teczki w internecie, ale nie za cenę IPN-u

Polska

Publikacja esbeckich materiałów w sieci jest potrzebna, ale może na lata zablokować pracę instytutu – na apel Pawła Fąfary odpowiada były szef oddziału IPN w Krakowie prof. Ryszard Terlecki, z którym rozmawia Anna Gwozdowska.

Czy jest jakiś inny sposób, żeby upowszechnić wiedzę na temat teczek? 
Można zachęcić uniwersytety do napisania stu czy dwustu prac doktorskich na temat wielorakich aspektów funkcjonowania agentury. W różnych środowiskach i w różnych okresach. Po 4-5 latach otrzymamy ogromną wiedzę na temat teczek. 

Ale czy można liczyć na uczelnie, które przecież sprzeciwiły się lustracji? 
Niestety, uczelnie nie są zainteresowane badaniem archiwów IPN. Najczęściej ludzie z IPN-u piszą coś o najnowszej historii w oparciu o archiwa po bezpiece. Notabene, ciekawe, że według projektu nowelizacji ustawy o IPN autorstwa Platformy Obywatelskiej senaty uczelni mają opiniować członków kolegium instytutu. A przecież to one stworzyły front antylustracyjny. Na polskich uczelniach nie było rozliczenia ze spuścizną komunizmu. A nie chodzi przecież tylko o współpracę z SB, ale także o dorobek naukowy. Źródła karier wielu znanych dziś uczonych są kompromitujące. Wszyscy jednak machnęliśmy na to ręką. Skutki są takie, że tacy ludzie są we władzach wielu uczelni.