Upolitycznienie nie tylko IPN, ale i uczelni

Mam żal do kolegów z PO za ustawę o IPN

Rz

Ustawa jest pełna błędów. Udostępnia esbekom akta i może prowadzić do zniszczenia oryginałów – mówi Jan Rulewski, senator PO.

Senat w czwartek nie wprowadził żadnych zmian do nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Stało się tak, mimo że wcześniej nawet politycy Platformy zgłaszali liczne poprawki. Ostatecznie za przyjęciem ustawy bez poprawek głosowali niemal wszyscy obecni senatorowie PO. Z dyscypliny klubowej wyłamali się nieliczni, m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i senator Jan Rulewski.

…ostatnio wokół zmian w ustawie rozpoczęła się bardzo ciekawa debata. Miała znacznie szerszy wymiar niż sala senacka czy sejmowa. Wzięły w niej udział różne środowiska, od części naukowców, kombatantów po autorytety, jak pani Zofia Korbońska czy kardynał Henryk Gulbinowicz. Zdawało się, że dzięki temu uda się stworzyć taką nowelizację ustawy, która będzie zawierała część ich słusznych postulatów.

Dlaczego nie chce pan, by byli wybierani przez przedstawicieli wyższych uczelni?

Ponieważ jest to procedura monstrualna i ustawowo niedopracowana. A i tak na końcu o tym, kto zostanie członkiem rady lub prezesem IPN, zdecydują politycy.

Ale pana sejmowi koledzy z PO przekonują, że ta skomplikowana procedura ma pomóc odpolitycznić IPN.

Raczej może doprowadzić do upolitycznienia uczelni i sprawić, że pojawią się zarzuty, iż kandydaci tam wytypowani będą reprezentować nie interes IPN, tylko własnej uczelni. Tym bardziej że ustawa przyznaje Radzie IPN olbrzymie kompetencje.

Obrazowo można powiedzieć, że rada będzie mogła nawet sprawdzać czystość paznokci każdemu pracownikowi instytutu. Decydować o finansach IPN. Np. transferować duże pieniądze do wybranych uczelni. A odpowiedzialności nie będzie ponosić żadnej. Zupełnie inaczej niż prezes instytutu, który będzie odpowiadał za wszystko.

Reklamy

W SCIENCE o reformach nauki w Polsce

Polish Science Reforms Bring Fear and Hope

19 MARCH 2010 vol.327 SCIENCE – Polish Science

Zapowiadane reformy polskiej nauki budzą nadzieje i strach

„Science” przerażone reformą polskiej nauki

www.polskieradio.pl/wiadomosci/, Piątek, 19 marca 2010

Zapowiadane reformy polskiej nauki budzą nadzieje i strach. Takiego zdania jest autorka komentarza w dzisiejszym numerze prestiżowego tygodnika Science, w którym cytowani są czołowi polscy naukowcy.

20 lat po upadku żelaznej kurtyny, Polska wciąż ma kłopoty finansowe – pisze dziennikarka Science Elisabeth Pain. To odbija się na nauce….. Wielu naukowców boi się jednak gwałtownych zmian, toteż niektórzy wpływowi polscy uczeni opowiadają się za możliwie wolnym tempem reform – konkluduje Science.

Polish Science Reforms Bring Fear and Hope

Science 19 March 2010:
Vol. 327. no. 5972, p. 1442

The universities say the problem is money.

Want to know why professors don’t teach?

The Globe and mail

Iwent to university back in the golden age. Our classes were small and many of our professors were creative and enthusiastic. They even marked our papers themselves. There was lots of scope for what is now known as “engagement,” which means that although we were undergraduates, some of them were happy to hang around with us drinking coffee, smoking dope and arguing about Blake and life…

Meantime, the dropout rate is at an all-time high. At the University of Manitoba, about 30 per cent of all students drop out in their first year. Only 56 per cent finish their degrees within six years. That’s not unusual. Universities are rewarded for getting bums in seats, not for educating and graduating them.

The universities say the problem is money. If only they had more of it, they could do a better job of educating undergraduates. There’s just one catch. Educating undergraduates is just about the last thing most professors want to do.

“My colleagues do everything they can to get out of teaching,” says Rod Clifton, who works in the faculty of education at the University of Manitoba.

Mr. Clifton’s proposition is that universities are unaccountable for results, if, by results, you mean successfully educating students. That is because they are run for the benefit of professors. In the reward system of universities, it’s research, not teaching, that matters. Professors are rewarded not for turning out high-quality graduates, but for turning out books and papers – even if they are unread. This perverse system stubbornly persists, despite the fact that everyone knows it’s absurd.

Uniwersytet zwalnia z pracy laureatów Nagrody Nobla jak się nie przykładają do pracy

Uniwersytet na piątkę  

ONET KIOSK –

Były rektor Uniwersytetu Kalifornijskiego wyjaśnia, skąd bierze się fenomen świetnego szkolnictwa wyższego w USA.  

…aby móc wymagać od ucznia bądź studenta, wykładowca musi wpierw dużo wymagać od samego siebie. Naszym największym wrogiem jest wygodnictwo. Wygodniej jest wymagać mało od studentów w nadziei, że oni także będą mało wymagać od nas. Właśnie czuwanie nad poziomem tych wymagań jest zadaniem rektorów. Na moim uniwersytecie zwolniliśmy z pracy czterech laureatów Nagrody Nobla za to, że nie przykładali się do swoich obowiązków zawodowych
Na Uniwersytecie Kalifornijskim nie ma osobnej kategorii „laureat Nagrody Nobla”. Jeśli ci panowie chcą wykładać na naszej uczelni, muszą wypełniać swoje obowiązki, a najważniejszym z nich jest dobrze wykładać.Pamiętam, jak będąc rektorem uniwersytetu zwolniłem również innego profesora za to, że stawiał zbyt dużo ocen celujących.

W Hiszpanii, żeby zwolnić niesumiennego pracownika trzeba przejść przez skomplikowaną procedurę. 

Dlatego właśnie wyższe uczelnie nie powinny pozostawać w gestii administracji państwowej. My jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy niezależni i możemy  zatrudniać i zwalniać naszych wykładowców w zależności od ich kwalifikacji i zaangażowania.

A w jaki sposób te uczelnie są finansowane? 

Utrzymują się z darowizn, wpływów z czesnego, współpracy naukowej z różnymi przedsiębiorstwami… W coraz mniejszym stopniu korzystają z finansowania przez państwo: jedynie 18 procent wszystkich wpływów pochodzi z budżetu państwowego. Mamy rozwinięty mecenat, dzięki któremu wielu obywateli i absolwentów może płacić podatki w formie darowizn na rzecz uniwersytetu.

End the University as We Know It

End the University as We Know It 

NYT

Most graduate programs in American universities produce a product for which there is no market (candidates for teaching positions that do not exist) and develop skills for which there is diminishing demand (research in subfields within subfields and publication in journals read by no one other than a few like-minded colleagues), all at a rapidly rising cost (sometimes well over $100,000 in student loans).

The dirty secret of higher education is that without underpaid graduate students to help in laboratories and with teaching, universities couldn’t conduct research or even instruct their growing undergraduate populations. That’s one of the main reasons we still encourage people to enroll in doctoral programs. It is simply cheaper to provide graduate students with modest stipends and adjuncts with as little as $5,000 a course — with no benefits — than it is to hire full-time professors.

If American higher education is to thrive in the 21st century, colleges and universities, like Wall Street and Detroit, must be rigorously regulated and completely restructured. The long process to make higher learning more agile, adaptive and imaginative can begin with six major steps:

1. Restructure the curriculum, beginning with graduate programs and proceeding as quickly as possible to undergraduate programs….

2. Abolish permanent departments, even for undergraduate education, and create problem-focused programs….

3. Increase collaboration among institutions…..

4. Transform the traditional dissertation…

5. Expand the range of professional options for graduate students…

6. Impose mandatory retirement and abolish tenure. Initially intended to protect academic freedom, tenure has resulted in institutions with little turnover and professors impervious to change. After all, once tenure has been granted, there is no leverage to encourage a professor to continue to develop professionally or to require him or her to assume responsibilities like administration and student advising. Tenure should be replaced with seven-year contracts, which, like the programs in which faculty teach, can be terminated or renewed. This policy would enable colleges and universities to reward researchers, scholars and teachers who continue to evolve and remain productive while also making room for young people with new ideas and skills….

Wildstein pokazał choroby świata nauki

etienne-jeaurat

Jak zwalczyć tą chorobę 

Wildstein pokazał choroby świata nauki

Dziennik. JERZY JACHOWICZ W DZIENNIKU

Program Wildsteina zbudowany był na dwóch filarach: pierwszym z nich była sprawa plagiatów oraz pisanych za pieniądze przez wyspecjalizowane firmy prac dyplomowych. Ale, co niesamowite, także naukowych. Drugim filarem była kwestia nasycenia kadry naukowej byłymi agentami SB. To był naprawdę misyjny program. A w dodatku atrakcyjnie podany. Wciągający widza.   

Kierując się starą zasadą, że ryba śmierdzi od głowy, autorzy programu postawili tezę, że oszustwa i nieuczciwość studentów, a także młodych pracowników nauki, którzy kupują gotowe prace, mają swoje źródło w braku klarownych zasad moralnych części starszej kadry. Kiedy zobaczyłem rozmowę telefoniczną dziennikarki z przedstawicielką firmy żyjącej z pisania prac naukowych na zamówienie, miałem wrażenie, że ocieram się o sprawy kryminalne. Pani z firmy, która pomaga oszukiwać system edukacji zapewnia, że „piszemy wyłącznie prace oryginalne”. Ale okazuje się, że to proceder nie tylko powszechny, ale znany i nieścigany prawnie. A rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski pyta, jak można walczyć z plagiatami, jeśli plagiatorzy są pod niejawną ochroną? Środowisko bardziej niż meritum sprawy interesuje, kto był taki niekoleżeński, że doniósł o plagiacie.

Plagiaty to jednak sprawa mniejszego kalibru w porównaniu do ludzi, którzy w przeszłości byli konfidentami SB. Donosili na kolegów, na swoich przełożonych, torując sobie drogę do własnej kariery. Zdaniem prof. Jadwigi Staniszkis donoszenie to zwykłe świństwo i dla takich ludzi nie powinno być teraz miejsca w nauce. A szczególnie jako wychowawców młodych. Godzili się oni na współpracę – dodaje prof. Staniszkis – bo zżerała ich ambicja, a w wyniku braku talentu nie byli w stanie jej zaspokoić normalną drogą. Uosobieniem tego rodzaju upadku nauczyciela akademickiego jest prof. Uniwersytetu Śląskiego Jan Iwanek (jego współpracę z SB w latach 70. i 80. opisalisywaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie). Jego młodszy kolega z tej samej uczelni dr Marek Migalski – również politolog – odważnie stwierdził, że prof. Iwanek nie ma ani moralnych, ani naukowych praw, by wymagać uczciwości od studentów i młodej kadry. O jego cynizmie świadczy fakt, że stanął on na czele uczelnianej krucjaty przeciwko lustracji środowiska akademickiego. Powoływał się przy tym na niezależność uczelni i mówił, że nie można dopuścić do deptania honoru akademickiego.

Zdaniem rektora Pacholskiego najbardziej bolesne jest to, że w środowisku naukowym nawet nikt nie próbuje mówić o byłych donosicielach. Agentura to temat tabu. Milczą w tej sprawie sami konfidenci – to oczywiste. Ale boją się mówić o tym także poszkodowani, choć dawni zdrajcy żyją i pracują teraz obok nich. Dlaczego? Gdyż byliby przez swoich kolegów bardziej potępieni niż dawni konfidenci.

Ciekawe, że prawdziwy głos rozsądku pojawił się w większości wypowiedzi studentów i młodych dziennikarzy będących w studio. Z jednej strony wszyscy oni dostrzegali schorzenia środowiska akademickiego. Ale też niemal jednym głosem twierdzili, że najlepszym momentem na jego ozdrowienie, na przerwanie pępowiny łączącej z czasami PRL był rok 89. A dziś oczyścić uczelnie z tych negatywnych naleciałości będzie bardzo trudno.