O tym, co łączy chłopa pańszczyźnianego i profesora

Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny

GW

O tym, co łączy chłopa pańszczyźnianego i profesora, dlaczego nie lubimy ambitnych, gdzie doktor habilitowany musi prowadzić dwie kompanie rekrutów i kiedy rektor wybije się na niepodległość. Rozmowa z prof. Leszkiem Pacholskim, byłym rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego

Reklamy

Ostatnie patologie akademickie w mediach

Plagiatowa epidemia wśród studentów i promotorów 

RPO walczy z dyskryminacją osób ze starą maturą na polskich uczelniach 

Sprawa plagiatu prof. Kameli Sowińskiej 

Szef katedry z klucza partyjnego ?

Plagiat pani rektor walczącej o etykę w biznesie

Etyka, uczciwość, zaangażowanie… to puste pojęcia

Podsumowanie roku 2009

blog Profesora Pluskiewicza

Ubiegły rok obfitował w dramatyczne wydarzenia tak w skali ogólnopolskiej, jak i toczące się na naszym, uczelnianym podwórku. Niełatwo wybrać te najważniejsze, moim drogowskazem jest zainteresowanie zaglądających na blog.

Pierwszeństwo daję sprawom o wymiarze ogólnopolskim.

Na pierwszym miejscu stawiam sprawę bezprecedensowych zarzutów o plagiat postawionych Rektorowi AM z Wrocławia Prof. R. Andrzejakowi. Ta sprawa to katastrofa, to kompromitacja polskiego środowiska uniwersyteckiego, poczynając od samej uczelni wrocławskiej, a na ogólnopolskich instytucjach takich jak Ministerstwa Zdrowia i Nauki, Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich czy Centralnej Komisji kończąc.

Etyka, uczciwość, zaangażowanie… to puste pojęcia, a próby reform polskiej nauki wobec nieumiejętności rozwiązania tej sprawy są z góry skazane na niepowodzenie.

Ryba psuje się od głowy…

O próbach reformowania polskich uniwersytetów pisałem wielokrotnie, przytaczałem wyniki różnych rankingów, ale w minionym roku nic się nie zmieniło, a deklaracje to za mało… czekamy na czyny… …

Godne zachowanie nadal jest niegodne i karalne.

Niezwykły spór studenta z uczelnią

Rz

Jarosław Umiński interweniował w sprawie zajęć, które się nie odbyły. Teraz akademia chce go ukarać.

W Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu toczy się bezprecedensowe postępowanie dyscyplinarne przeciwko studentowi Jarosławowi Umińskiemu, który jeszcze niedawno zasiadał w senacie tej uczelni. Teraz grozi mu nagana za publiczne oczernianie ASP i jej wykładowców.

– Wnioskuję o naganę za zachowanie niegodne studenta – mówi „Rz” dr Piotr Szwiec, rzecznik dyscyplinarny uczelni.

Tłumaczy, że Umiński formułował i rozpowszechniał oczerniające informacje. – Twierdził, że wykładowcy kierowali pod jego adresem groźby karalne, że jest prześladowany z uwagi na to, iż jest działaczem studenckim, który występuje w obronie studentów – mówi dr Szwiec.

Jakie to groźby? Szwiec nie jest w stanie powiedzieć. Powołuje się na list Niezależnego Zrzeszenia Studentów do rektora, w którym zrzeszenie prosi o wyjaśnienie w sprawie kierowania gróźb karalnych przez wykładowców w stosunku do studenta….

Trafili na niepokornego 

Dla Umińskiego niezaliczenie przedmiotu oznaczało powtarzanie roku. By tego uniknąć, przeniósł się do łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Mimo to w poniedziałek stanął na pierwszej rozprawie przed komisją dyscyplinarną poznańskiej akademii.

– Umorzenie oznaczałoby, że student nie zrobił tego, co jako rzecznik dyscyplinarny ds. studentów mu zarzucam. Mam dowody, że Jarosław Umiński formułował bezpodstawne zarzuty wobec wykładowców ASP – tłumaczy dr Szwiec.

Umiński odpowiada: – Nie czuję się winny. Moje działania nie miały na celu szkalowania uczelni. Chciałem tylko wyegzekwować przynależne studentom prawa: do zajęć i do tego, by odbywały się w terminie.

Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta, ocenia, że sprawę trudno będzie rozstrzygnąć:

– Mamy tu słowo przeciw słowu. Wygląda na to, że uczelnia postępowała jak zwykle, a trafiła na niepokornego studenta, któremu teraz chce przetrącić kręgosłup.

Dodaje, że Umiński był dobrym studentem (miał stypendium naukowe) i nie jest typem pieniacza.

Na uczelniach źle się dzieje

Na uczelniach źle się dzieje

GW

– Nasze środowisko zapomniało, że podstawowym obowiązkiem naukowca jest rozwój nauki i przekazywanie wiedzy – mówi prof. Krzysztof Kołowrocki. – W takiej sytuacji nie dziwią plagiaty i szemrane układy, wynoszące ludzi niemających z nauką nic wspólnego, często kompletne miernoty.

Jakie grzechy ma na sumieniu środowisko akademickie?

– Szkolnictwo wyższe przeżywa nie tylko kryzys jakości kształcenia i badań, ale i głęboki kryzys moralny. Nasz model kariery jest niewydolny i przestarzały – główny nacisk kładzie się na zdobywanie stopni i tytułów. Środowisko zapomniało, że podstawowym obowiązkiem naukowca jest rozwój nauki i przekazywanie wiedzy. W takiej sytuacji nie dziwią plagiaty i szemrane układy, wynoszące ludzi niemających z nauką nic wspólnego, często kompletne miernoty. Wszystko można kupić, załatwić, przepchnąć. Na uczelniach są także zdolni naukowcy, z poczuciem dumy z wykonywanego zawodu, ale często ci właśnie napotykają na kłopoty. Jest też grupa pracowników, którzy po doktoracie zatrzymują się w rozwoju naukowym. Czas postawić pytanie: czy powinni egzystować na uczelniach, a jeśli tak, to na jakich zasadach?

Przejawem degeneracji jest wieloetatowość kadry, która wynika z jej nie najlepszej kondycji materialnej. Znam przypadki kuriozalne: pewien profesor był zatrudniony na kilku uczelniach, ale zamiast uczyć, głównie podróżował. Inny poprosił o zmniejszenie liczby wykładów w macierzystej uczelni, bo nie starczało mu czasu na prowadzenie zajęć w innej. A pewien obrotny rektor zatrudnił się na całym etacie w innej uczelni i nie widział w tym nic niestosownego. Jeśli jeden promotor prowadzi rocznie 20, 30 prac dyplomowych, to w takim natłoku nietrudno o plagiaty.

Na porządku dziennym jest walka o władzę i pieniądze. Jeśli odbywa się fair, to nic złego. Ale często jest brutalna i nieuczciwa. Dochodzi do fałszowania wyborów władz uczelni i nielegalnego sprawowania władzy. Brak reakcji na te patologie ze strony ministerstwa, Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego czy Rady Retorów Szkół Wyższych świadczy o poważnej chorobie systemu…

Ma pan pomysł, jak zreformować nasze uczelnie?

– Po pierwsze, wprowadzić ustawowy zakaz zatrudniania na dodatkowych etatach dla wszystkich nauczycieli akademickich, zwiększając ich wynagrodzenia. Jeśli tego kroku nie zrobimy, inne zmiany są bez sensu. To pociągnie za sobą zmiany na uczelniach niepaństwowych. Jedne ustabilizują swój potencjał kadrowy, a te, które go nie mają, upadną.

Trzeba podnieść środki na infrastrukturę uczelni i badania oraz zmienić model kariery naukowej. Zrezygnować z rozprawy habilitacyjnej, zastępując ją zbiorem poważnych publikacji naukowych o zasięgu międzynarodowym w myśl zasady „nie publikujesz, nie jesteś nauczycielem akademickim”….

Na szczęście widzę, że resort minister Kudryckiej próbuje poprawić sytuację i zbliżyć nasz system edukacyjny do systemu rozwiniętych krajów Zachodu. Popieram.

Każdy medal ma jednak dwie strony

Z CZWARTEJ SETKI

Forum Akademickie

Maciej Żylicz

W perspektywie 20 lat, jakie upłynęły od odzyskania przez nasz kraj niepodległości w 1989 r., polska nauka i szkolnictwo wyższe zyskały bardzo wiele. Najważniejsze pozytywne zmiany wynikają bezpośrednio z transformacji politycznej. Polscy uczeni mogli się uwolnić od wpływów politycznych (choć nie wszystkim się to udało), wymienialność złotówki umożliwiła, nawet przy skandalicznie niskich nakładach na naukę i szkolnictwo wyższe, bardziej racjonalne gospodarowanie pieniędzmi, uzyskaliśmy nareszcie swobodny dostęp do niezbędnych odczynników, książek czy aparatury badawczej. Mając paszport w kieszeni zaczęliśmy swobodnie uczestniczyć w międzynarodowym obiegu naukowym i na własnej skórze przekonaliśmy się, że nauka nie ma granic…

Każdy medal ma jednak dwie strony. Zwiększenie liczby studentów, bez równoczesnego zwiększenia dotacji budżetowej na szkolnictwo wyższe lub wprowadzenia odpłatności za studia doprowadziło do obniżenia poziomu nauczania. Autonomia wyższych uczelni jest tylko pozorna. Uczelnie nie mogą samodzielnie kształtować programów nauczania, ich budżety w sposób pośredni lub bezpośredni są kontrolowane przez Ministerstwo Nauki. Nie mogą w sposób niezależny zbywać majątku, pensje pracowników naukowych są niskie i nie zależą od jakości wykonywanej pracy, konkursy na stanowiska w instytucjach naukowych, jak i ocena pracowników, są w wielu przypadkach fikcją. Do dzisiaj mamy kłopoty z nostryfikacją dyplomów, szczególnie tych przyznanych poza UE. Profesor Harvardu nie może np. brać udziału w konkursie na dyrektora instytutu PAN, bo nie ma habilitacji. Jednocześnie toleruje się „turystykę habilitacyjną” i, zgodnie z umowami międzynarodowymi jeszcze z PRL, honoruje się habilitacje uzyskane w dość egzotycznych miejscach…

Patologie na liście żądań uczelni niepublicznych

Uczelnie prywatne ostro rywalizują o kandydatów

Dziennik Polski

EDUKACJA. W najbliższych latach chętnych na studia może być nawet o 30 procent mniej – prognozuje resort nauki. Część szkół już teraz boryka się z tym problemem. Uczelnie niepubliczne chcą zrównania w prawach z publicznymi.

Podczas wczorajszego spotkania z premierem rektorzy prywatnych uczelni domagali się wprowadzenia zasad, które pozwoliłyby im na równoprawne konkurowanie z uczelniami państwowymi. – Musimy być kilka razy lepsi, żeby ktoś zaryzykował i przyszedł na płatne studia do nas, a nie do uczelni państwowej! – mówi dr Krzysztof Pawłowski, prezydent Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu. Nowosądecka szkoła z roku na rok odczuwa skutki niżu demograficznego. – Tracimy kandydatów na studia stacjonarne dlatego, że działamy na kompletnie nierównych zasadach – podkreśla dr Pawłowski. Aby temu zapobiec, Stowarzyszenie Rektorów i Założycieli Uczelni Niepaństwowych wystosowało pisma do premiera Donalda Tuska oraz do minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbary Kudryckiej, w których apeluje o poprawę sytuacji prywatnych szkół. Wczoraj rektorzy niektórych uczelni spotkali się z premierem oraz minister nauki. Rozmowa dotyczyła opracowanej przez szkoły listy „żądań uczelni niepublicznych w Polsce”. Jak się dowiedzieliśmy, resort nauki przygotuje teraz koncepcję zmian, którą przedstawi uczelniom w najbliższych dniach.  Na liście „żądań uczelni niepublicznych”, którą rektorzy przedstawili wczoraj na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem i minister nauki prof. Barbarą Kudrycką, znalazł się m.in. postulat „usunięcia istniejących patologii” poprzez „przeprowadzenie badań kontrolnych ustalających skalę i odpowiedzialność personalną za zaangażowanie środków publicznych w nieuzasadnione interesem państwa tworzenie filii i zamiejscowych ośrodków uczelni publicznych”.