Niewygodni mogą pracować naukowo w Ameryce

Zyzak wyjeżdża do Ameryki

Rz

Paweł Zyzak otrzymał stypendium na czteromiesięczny staż do waszyngtońskiego Institute of World Politics. Ufundowała mu je Polonia amerykańska. Na staż do instytutu rekomendował go historyk prof. Marek Jan Chodakiewicz, który prowadzi tam wykłady.

– Cieszę się bardzo z tej szansy. Dzięki temu po dłuższej przerwie będę się mógł znowu zajmować pracą naukową – mówi „Rz” Zyzak.

Amerykański instytut prowadzi prace badawcze i zajęcia z zakresu stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa światowego.

– Liczę, że gdy wrócę do Polski, uda mi się wreszcie zacząć pisanie doktoratu – deklaruje Zyzak. Chciałby się zająć w nim ponownie wydarzeniami z najnowszej historii Polski………..

Promotor jego pracy magisterskiej prof. Andrzej Nowak, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uważa całą sytuację za groteskową i żenującą.

– Dlatego, że ktoś miał odwagę stawiać niewygodne pytania, nie może znaleźć pracy ani rozwijać się naukowo?! To absurd – oburza się prof. Nowak. – Na szczęście można jeszcze pracować naukowo za granicą.

Werbunek naukowców


źródło
Rektor uniwersytetu werbuje za granicą
GW 16.07.2008
„Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski pojechał do Akwizgranu, informatycznego zagłębia Europy, by zachęcać młodych naukowców do pracy we Wrocławiu. Czy to zapowiedź końca wielkiej emigracji mózgów? ..Na uniwersytecie we Wrocławiu już pracują naukowcy, którzy wrócili do Polski, i cudzoziemcy, którzy zdecydowali się kontynuować u nas swoje kariery. Do tej pory kierunek był odwrotny: najbardziej utalentowani doktoranci wyjeżdżali na Zachód – po lepsze pensje i warunki pracy. Wrocławska biotechnologia traciła w ten sposób blisko połowę młodej kadry. W Krakowie jest jeszcze gorzej: wyjechało aż 80 proc. doktorantów.”
Komentarz Jerzego Sawki
„Najlepszą obroną jest atak. Profesor Leszek Pacholski doskonale to rozumie i rusza w świat, by szukać najlepszych ludzi do najlepszego Instytutu Informatyki na wschód od Renu. Taką ma wizję, wierzy w nią i – jak widać – realizuje. Tym samym pokazuje sposób, w jaki można pozyskiwać/odzyskiwać młode kadry naukowców, które wyjechały na Zachód. Nie tylko Polaków, także obcokrajowców. Tą drogą mogą pójść inni szefowie instytutów naukowych. Ale trzeba mieć pomysł, w który się mocno wierzy, i odwagę. Nie wolno traktować wybitnie zdolnych pracowników jak potencjalnych konkurentów. To może zrobić człowiek, który zna swoją wartość, więc się nie boi.
Profesor Pacholski jest pierwszy. Kto następny?”

Kolejny plagiat

Naukowy plagiat księdza prorektora
GW 8.07.2008
„Skandal na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. Jego prorektor popełnił plagiat w pracy naukowej. Rektor uczelni powołał specjalną komisję do zbadania tej sprawy.
Chodzi o książkę „Jedność i mnogość jako kategorie modelu trynitarnego w ujęciu Mikołaja z Kuzy”. To wydana w 2005 r. praca habilitacyjna ks. Andrzeja Małachowskiego, prorektora ds. naukowo-dydaktycznych Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Dotyczy XV-wiecznego filozofa Mikołaja z Kuzy.
Książka, współfinansowana przez Ministerstwo Nauki, ma ponad 220 stron. W ostatnim, czwartym jej rozdziale około 80 proc. tekstu zostało skopiowane z publikacji czterech innych autorów.”

Plagiatem powinna zająć się też prokuratura
GW 8.07.2008
” – Rektor uczelni jest zobowiązany zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa, bo plagiat jest przestępstwem ściganym z urzędu – mówi dr Marek Wroński, który w miesięczniku „Forum Akademickie” prowadzi cykl „Z archiwum nierzetelności naukowej”
Prorektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu ks. dr Andrzej Małachowski popełnił plagiat w swojej pracy habilitacyjnej. Spora część jednego z rozdziałów to kompilacja tekstów czterech innych autorów, czego ks. Małachowski nie zaznaczył w tekście. Rektor PWT ks. prof. Waldemar Irek twierdzi, że na razie można mówić o podejrzeniu popełnienia plagiatu i powołał komisję, która do połowy września ma zweryfikować podejrzenia.
Rozmowa z dr. med. Markiem Wrońskim”

Cud habilitacji

Cud mniemany, czyli jak politruk stał się naukowcem – Piotr Ferenc-Chudy
Gazeta Polska 25 czerwca 2008


„Każda książka ma swoją historię. Ma ją również .”Polityka i walka”.
Wydana została w 2000 r., w tym samym roku minister kultury nagrodził! w II edycji konkursu „Ślady Pamięci”. Rok później dr Komorowski uzyskał habilitację i dopiero wtedy książka trafiła do księgarń, podczas gdy kolejność w przypadku prac naukowych tego szczebla powinna być zgoła odmienna. Według obowiązujących dziś przepis6w rozprawa habilitacyjna musi być opublikowana i rozesłana do bibliotek naukowych i instytucji o zbliżonym profilu naukowym, zanim habilitant stanie przed kolokwium mającym zadecydować o nadaniu stopnia naukowego. Stosowanie takiej procedury ma zapewnić możliwość swobodnych recenzji, szeroką naukową dyskusję i ewentualną krytykę jego pracy.
Chronologia zdarzeń w przypadku pracy płk. Komorowskiego może sugerować, że upublicznienie .Polityki i walki” było wstrzymywane z rozmysłem, by uniknąć negatywnych ocen badaczy historii NSZ. Wprawdzie doszło do tego, szkoda jednak, że już po tym, jak płk. Komorowskiemu nadano stopień doktora habilitowanego. Lucyna Kulińska, adiunkt z Wydziału Nauk Społecznych AGH w Krakowie, na 29 stronach artykułu recenzyjnego w lutym 2002 r. w najdrobniejszych szczegółach wprost ‚rozjechała” prac Komorowskiego. Podobnie w swej recenzji uczynił Leszek Żebrowski. Ułomna metodologicznie, pełna karygodnych błędów i utrwalająca negatywne stereotypy o NSZ praca stała się w wolnej Polsce podstawą do nadania habilitacji. Jakby tego było mało „Polityka i walka” wydana została przy dofinansowaniu tak szacownych instytucji, jak Komitet Badali Naukowych, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Próbowałem kilkakrotnie porozmawiać z płk. Komorowskim na temat jego pracy naukowej. Niestety, mimo umówionych spotkań nigdy nie znalazł dla mnie czasu.”