Wojna z internautami

Ministerstwo idzie na wojnę z internautami

Rz

Nie tylko serwis opisujący życie miasta, ale i strona www o psach czy kotach będą mogły zostać uznane za publikacje prasowe i podlegać obowiązkowej rejestracji.

Takie mogą być efekty przygotowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nowelizacji prawa prasowego. Już dzisiaj sądy uznają niektóre serwisy internetowe za dzienniki lub czasopisma i karzą za brak rejestracji. Niedawno spotkało to dwóch wspólników prowadzących portal www.bielsko.biala.pl. Dostali 3 tys. zł grzywny (opisywaliśmy to w poniedziałkowym wydaniu „Rz”: „Grzywna za prowadzenie serwisu internetowego”).

Bez definicji

Jeśli proponowane zmiany w przepisach wejdą w życie, z podobnymi konsekwencjami będą musieli się liczyć autorzy dziesiątek, jeśli nie tysięcy innych stron internetowych.

Jedyni w Europie

Podobnie uważa dr Michał Zaremba z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Trudno mi znaleźć powód, dla którego ministerstwo idzie na wojnę z internautami. Proponowane przepisy nie mają odpowiedników w żadnym kraju europejskim. Albo pozostaną całkowicie martwe, albo będą stosowane wybiórczo przez organy ścigania jako straszak na niepokornych – mówi.

Dlaczego więc je przygotowano? Przez dwa dni próbowaliśmy spytać o to ministerstwo. Niestety, bezskutecznie.

– To próba ważenia dwóch wartości: z jednej strony wolności słowa, z drugiej zaś ochrony praw osób trzecich. Autorzy projektu uznali, że osoby, których prawa naruszono, muszą wiedzieć, od kogo żądać sprostowania czy też komu wytaczać proces – uważa prof. Nowińska.

Czy uczelnie oszczędzają na studentach?

kudrycka6

Czy uczelnie oszczędzają na studentach?
GW

Uczelnie nie wydają przyznanych przez ministerstwo pieniędzy na stypendia – twierdzi minister nauki Barbara Kudrycka. I zapowiada, że obetnie uczelniom fundusze.

Sprawa wyszła na jaw podczas rządowych poszukiwań oszczędności. W Ministerstwie Nauki dopatrzono się, że na kontach uczelni zostało na koniec 2008 r. ok. 330 mln zł z funduszu na studenckie stypendia. To ponad 20 proc. całorocznych wydatków ministerstwa na ten cel. – Oszczędności kosztem studentów są niedopuszczalne – mówi minister nauki Barbara Kudrycka

Chodzi zarówno o placówki publiczne, jak i niepubliczne. Rekordziści mają na kontach po prawie 30 mln zł, standardem są kilkumilionowe oszczędności. Choć są i takie uczelnie, które wydają pieniądze niemal do zera. 
Rektorzy bronią się przed oskarżeniami ministerstwa. ….

Co teraz zrobi ministerstwo? 


– Wydamy nowe rozporządzenie. Z zapisem m.in., że o ile uczelnia publiczne nie wydała ponad 30 proc., a uczelnia niepubliczna – więcej niż 10 proc. z puli na stypendia, to o taką kwotę zmniejszymy przyszłoroczne dotacje – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki. 
Z powodu oszczędności związanych z kryzysem resort planuje obcięcie 10 proc. z puli stypendialnej wszystkim placówkom. – Z zaznaczeniem, że te oszczędności dotyczą wyłącznie remontów, w żadnym razie stypendiów – mówi Loba. 
Na studenckie stypendia ministerstwo przeznacza rocznie 1,5 mld zł. 

235. rocznica powstania Komisji Edukacji Narodowej

235. rocznica powstania Komisji Edukacji Narodowej

PAP-Nauka w Polsce

14 października 1773 roku na mocy uchwały sejmu rozbiorowego powstała Komisja Edukacji Narodowej, centralny organ władzy oświatowej powołany dla zreorganizowania szkolnictwa w Polsce.W tym roku mija 235 lat od tego wydarzenia. 

Komisja nad Edukacją Młodzi Szlacheckiej Dozór Mająca, bo tak brzmiała pełna nazwa Komisji Edukacji Narodowej (KEN) została powołana na wniosek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez sejm rozbiorowy 14 października 1773 roku. Pomysłodawcą był ksiądz Hugo Kołłątaj, a jej skład tworzyło czterech posłów i czterech senatorów z Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pierwszym prezesem Komisji został biskup wileński Ignacy Jakub Massalski, zaś do jej najbardziej znanych członków należeli Adam Kazimierz Czartoryski, Ignacy Potocki i Andrzej Zamoyski oraz uczeni i artyści m.in. pisarz Julian Ursyn Niemcewicz, filozof Grzegorz Piramowicz czy ekonomista Hieronim Stroynowski.

Komisja przejęła majątki zlikwidowanego przez papieża zakonu jezuitów, co zapewniło jej sporą niezależność finansową, zaś dzięki przychylności króla zyskała dużą swobodę inicjatyw. Specjaliści pod przewodnictwem Kołłątaja opracowali trzystopniowy model edukacyjny. Najniższy stopień stanowiły szkoły elementarne (parafialne), średni – podwydziałowe i wydziałowe, a najwyższy – uniwersytety (Szkoły Główne) w Krakowie i Wilnie…

Komisja Edukacji Narodowej była pierwszym ministerstwem oświaty w Polsce i pierwszą taką instytucją w Europie. Do jej zasług należy przygotowanie nowych programów nauczania, stworzenie podstaw szkolnictwa średniego i seminariów nauczycielskich przy uniwersytetach, a także przyczynienie się do powstania podwalin polskiej terminologii naukowej w dziedzinie matematyki, fizyki czy chemii poprzez publikację nowoczesnych podręczników szkolnych. Komisja przeprowadziła również reformę uniwersytetów w Krakowie i Wilnie, powołała Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, wprowadziła język polski jako język wykładowy, a także historię Polski, historię naturalną i elementy wychowania fizycznego jako przedmioty szkolne..

———

Komisja Edukacji Narodowej w Wikipedii

Co czwarty magister to oszust


Co czwarty magister to oszust
Uczelnie będą ścigać plagiatorów
Dziennik, 27.06.2008
„W Polsce od kilku lat jest dostępny program Plagiat, który skutecznie wykrywa takie oszustwa. Kłopot jednak w tym, że choć blisko 70 wyższych uczelni wykupiło licencję, korzystają z niego rzadko, bo uważają, że problemu nie ma. „Wieloletnie tradycje uczelni i relacja mistrz – uczeń sprawiają, że praca powstaje w dialogu pomiędzy magistrantem a promotorem. I wszystkie „zapożyczenia” są wyłapywane” – twierdzi rzeczniczka Uniwersytetu Warszawskiego Anna Korzekwa. Z kolei władze Uniwersytetu Jagiellońskiego uważają, że… skala plagiatowania nie jest duża.
Problem, i to poważny, widzi jednak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. „Chcemy, by z programu do wykrywania plagiatów już od października mogła korzystać Państwowa Komisja Akredytacyjna. A w przyszłości mamy zamiar go kupić. Serwer znajdowałby się w ministerstwie, a do systemu stopniowo mogłyby włączać się także szkoły wyższe” – mówi DZIENNIKOWI minister Barbara Kudrycka.