Pisanie prac dyplomowych we współpracy z przedsiębiorstwami

Pisanie prac dyplomowych na zlecenie firm coraz popularniejsze

Dziennik Gazeta Prawna

Pisanie prac dyplomowych we współpracy z przedsiębiorstwami staje się w Polsce coraz popularniejsze. Firmy zyskują rzetelne opracowanie, studenci zaś – tytuł naukowy i możliwość dalszej współpracy..Polskie uczelnie mają problem z przygotowaniem studentów do życia zawodowego. Potwierdzają to statystyki. Z badań przeprowadzonych przez PKPP Lewiatan wynika, że co dziesiąty bezrobotny jest absolwentem wyższej uczelni. Coraz mniejsze znaczenie mają też prace dyplomowe pisane przez studentów i naukowców – większość z nich trafia do uczelnianego archiwum, by wraz z tysiącami innych dokumentów obrastać kurzem. Dlatego coraz więcej uczelni oraz sami żacy wybierają pisanie prac naukowych na zlecenie firm zewnętrznych. Mechanizm jest prosty – współpracujące z uczelnią przedsiębiorstwa podsyłają propozycje tematów prac dyplomowych, z których same mogłyby skorzystać, np. przy planowaniu strategii rozwoju firmy czy wprowadzając na rynek nowy produkt. Przedsiębiorstwo otrzymuje dzięki temu rzetelne opracowanie na kluczowy z jej punktu widzenia temat, zaś autor pracy – upragniony tytuł naukowy i bardzo często możliwość dalszej współpracy ze zleceniodawcą.

Reklamy

Pracę magisterską tanio napiszę

Pracę magisterską tanio napiszę

GW

W internecie kwitnie handel pracami dyplomowymi. Autorzy ogłoszeń są bezkarni, z problemem nie do końca radzą sobie uczelnie. Niektóre korzystają z systemu Plagiat, inne stawiają na kontakt student – promotor.

Kilka dni temu system Plagiat wykrył na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim aż sześć niesamodzielnie napisanych prac. Na Uniwersytecie Jagiellońskim w obecnym roku akademickim były dwa podobne przypadki. Tylko nieliczne krakowskie uczelnie korzystają z elektronicznych systemów zabezpieczeń przed oszukującymi studentami.


W sieci i na tablicy

Podstawowe źródło kontaktów piszących z „potrzebującymi pomocy” to internet. Ale nie tylko. – Ogłoszenia o tym, że ktoś komuś napisze pracę, pojawiają się nawet na tablicach informacyjnych uczelni. Nikogo to nie dziwi – mówi Agnieszka, studentka bankowości Uniwersytetu Ekonomicznego.

Monika jest świeżo upieczoną absolwentką Uniwersytetu Pedagogicznego, wcześniej studiowała na UJ. Prace licencjackie i magisterskie pisze od dwóch lat. – Najpierw pomagałam znajomym, później zaczęli się do mnie zgłaszać znajomi znajomych z prośbą o napisanie całej pracy za pieniądze – opowiada. Dziś pisze średnio jedną pracę miesięcznie za 1500 do 3000 zł zależnie od tego, czy to licencjat, czy magisterka, i od ilości czasu potrzebnego na zebranie materiałów. – Jeszcze się nie zdarzyło, żeby promotor odrzucił komuś pracę – twierdzi Monika. – Zwykle oddaję ją skończoną i radzę, żeby pokazywać prowadzącemu po kawałku. Drobne poprawki są już wliczone w cenę.

Krakowskie szkoły wyższe przyznają, że z problemem kupowanych lub kopiowanych prac dyplomowych trudno walczyć. Z systemu Plagiat, który wyłapuje w treści pracy fragmenty już wcześniej opublikowane w sieci lub prace oddane na innych uczelniach, korzystają tylko Uniwersytety Ekonomiczny i Rolniczy.

System antyplagiatowy Plagiat.pl – jego wady i zalety



PLAGIAT.PL – SKUTECZNE NARZĘDZIE DO WYKRYWANIA ZAPOŻYCZEŃ

„Powstały w połowie 2002 roku internetowy system antyplagiatowy Plagiat.pl jest informatycznym narzędziem mającym umożliwić uczelniom skuteczną ochronę oryginalności prac dyplomowych. W połowie roku 2003 Serwis rozpoczął współpracę z pierwszą szkołą wyższą (do początku marca 2005 r. umowy na korzystanie z systemu podpisało 21 uczelni, aktualnie współpracują z nami 64 uczelnie).

Jak działa system?
Plagiat.pl to program komputerowy, służący do porównywania tekstów i umożliwiający kontrolę dokumentów pod względem ich podobieństwa do tekstów znajdujących się w bazie danych systemu oraz w zasobach Internetu. Baza danych zawiera teksty wprowadzone do systemu (ą to z zasady wszystkie prace dyplomowe powstające na danej uczelni), w związku z czym korzystanie z programu daje pewność, że teksty obronionych prac nie zostaną wykorzystane ponownie. Z informatycznego punktu widzenia rozwiązanie to oznacza możliwość stworzenia ogólnopolskiego systemu antyplagiatowego, chroniącego oryginalność wszystkich powstających w Polsce prac dyplomowych oraz innych tekstów, które uczelnie zdecydują się wprowadzić do bazy, a więc np. prac seminaryjnych i rocznych, artykułów naukowych, czy doktoratów i habilitacji. ….”

Luki w programie Plagiat.pl i problem prac magisterskich
„Uczelnie masowo kupują program (system) „Plagiat.pl”. Ma to na celu weryfikowanie tego, czy studenci samodzielnie piszą prace magisterskie. Internet pomaga wielu osobom w przebrnięciu przez wąskie gardło oddania administracji uczelni oprawionego w bordowe (lub inne) okładki zbioru kartek. Tyle jest wszędzie wiedzy, gotowych opracowań. Skoro weryfikacji gotowości do samodzielnego życia zawodowego zależy od tej „pracy” – istnieje pokusa, by skorzystać z internetowego dorobku. A chodzi przecież o pracę, której często nikt poza magistrantem nie czyta (wiem, że czyta czasem promotor, ale przecież znane są również przypadki, że jest przeciwnie). Zastanawiam się tylko, czy faktycznie system uzyskiwania tytułu zawodowego magistra powinien opierać się na oddaniu kartek, zatytułowanych w sposób, którego często zainteresowany nie mógł wybrać samodzielnie, a zakres przygotowywanego przez studenta opracowania czasem dziwnie zbiega się z tematyką poruszaną następnie w monografiach promotorów?”

Na jakiej podstawie Plagiat.pl korzysta z prac magisterskich studentów?
„Uczelni może przysługiwać pierwszeństwo w opublikowaniu, ale nie przysługuje jej autorskie prawo majątkowe do tego utworu, jakim jest praca magisterska studenta. Nawet, gdy uczelnia zdecyduje się skorzystać z prawa pierwszeństwa, to pozostaje kwestia wynagrodzenia dla autora i tu prawodawca przewidując pierwszeństwo publikacji nie wprowadził jakichś szczególnych zasad dotyczących wynagrodzenia. Nie można jednak uznać, że praca studenta będzie opublikowana na zasadach, które uczelnia narzuci. Nie może być tak, że uczelnia będzie wykorzystywała „słabszą pozycję” studentów publikując ich prace za przysłowiową złotówkę, albo wręcz nieodpłatnie, samodzielnie zaś sprzedając egzemplarze (i np. uzasadniając brak honorarium tym, że koszt opublikowania pracy w całości pokrywają wpływy ze sprzedaży egzemplarzy, albo nawet tym, że egzemplarze są wprowadzane do obrotu bezpłatnie). „