Sejm uchwalił ustawy reformujące polską naukę

Sejm uchwalił ustawy reformujące polską naukę

PAP – Nauka w Polsce

Sejm przyjął w czwartek pakiet sześciu rządowych ustaw reformujących polską naukę. Ustawy zakładają m.in. związanie nauki z sektorem gospodarczym, powołanie Narodowego Centrum Nauki i likwidację najgorzej ocenianych instytutów badawczych. 

W trakcie głosowania posłowie przyjęli dwie poprawki. Pierwsza z nich, zgłoszona przez posłów PiS, umożliwi opiniowanie przez związki zawodowe restrukturyzacji (łączenia, podziału, reorganizacji lub likwidacji) instytutów badawczych. Druga, zgłoszona przez posłów Lewicy do ustawy wprowadzającej przepisy przejściowe, zakłada, że przepisy dotyczące wszystkich omawianych ustaw wejdą w życie 1 października 2010 r.

Naukowiec musi być wolny

PO, SLD i PSL znowelizowały ustawę o IPN

Fronda.pl

Nowelizacja zmienia m.in. zasady wyboru władz Instytutu. – Jestem przekonany, że będą czystki, a ci, którzy zostaną, będą się bali pisać takie artykuły, jak ten ostatni o Jaruzelskim w dokumentach Stasi – komentuje dla Fronda.pl historyk Bogdan Musiał. – Naukowiec musi być wolny, a w takim przypadku historyk staje się urzędnikiem – dodaje.

Projekt ustawy o wspieraniu rozwoju internetu

Projekt ustawy o wspieraniu rozwoju internetu

PAP – Nauka w Polsce

W każdym nowym budynku będą kable światłowodowe, a przy drogach kanały technologiczne, w których można umieszczać kable telekomunikacyjne. Wszystko po to, by Polacy mieli dostęp do szybkiego internetu – wynika z przyjętego przez rząd projektu

Zmiany na uczelniach

Zmiany na uczelniach

EDUKACJA. Powstanie fundusz projakościowy – zapowiedziała wczoraj w Krakowie minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Barbara Kudrycka.

– Nie są to bardzo rewolucyjne zmiany – tak prof. Barbara Kudrycka, szefowa resortu nauki, skomentowała założenia reformy szkolnictwa wyższego. Projekt nowelizacji ma trafić pod obrady rządu w przyszłym tygodniu…

Ponad 80 proc. postulatów rektorów zostało uwzględnionych w ministerialnym projekcie. Środowisko akademickie zgodnie podkreśla, że zmiany są konieczne. Niektóre kwestie nadal jednak budzą kontrowersje. Rektorzy żałują, że w projekcie zabrakło propozycji przechodzenia nauczycieli akademickich posiadających tytuł profesora w stan spoczynku po osiągnięciu wieku emerytalnego. Wczoraj minister zapewniła jednak, że nie jest to jeszcze ostateczna decyzja.

– Konsensus, który staraliśmy się wypracować nie tylko z rektorami, ale też ze studentami, doktorantami i nauczycielami akademickimi, jest w tej chwili najlepszym z możliwych – powiedziała prof. Barbara Kudrycka.

Proponowane przez resort zmiany mają wejść w życie od roku akademickiego 2010/2011. Przewidują one również skończenie z tzw. wieloetatowością na uczelniach. Naukowcy nie będą mogli pracować na więcej niż dwóch etatach.

Projekt Założeń do projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

Projekt Założeń do projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

BIP

Powstały założenia projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

MSWiA

Projektowana ustawa ma zasadnicze znaczenia w zakresie wtórnego korzystania z zasobów informacyjnych podmiotów wykonujących zadania publiczne i przyniesie następujące korzyści dla obywateli i przedsiębiorców:

  1. Ustanawia podstawy prawne umożliwiające wykorzystanie potencjału informacyjnego państwa w obrocie gospodarczym, ale również w innych celach (naukowych, społecznych itp.). W sektorze publicznym państwa gromadzi się, produkuje i rozpowszechnia niezwykle szeroki zakres różnorodnych informacji (np. informacja społeczna, geograficzna ekonomiczna, turystyczna, czy gospodarcza), które są przydatne, użyteczne i wartościowe dla innych osób i podmiotów w państwie. Rynek tego typu informacji w Unii Europejskiej szacowany jest na 27 mld EUR. Stworzenie w tym przedmiocie podstaw prawnych daje także szansę zdynamizowania rozwoju usług i produktów, które opierają się – choćby w części – na informacji sektora publicznego.
  2. Usuwa stan niepewności co do zasad wykorzystania informacji, zarówno po stronie wykorzystującego informację jak podmiotu publicznego posiadającego informację. W chwili obecnej osoba zainteresowana (np. przedsiębiorca) nawet gdy pozyska informację nie ma określonych zasad na jakich może ją wykorzystać. W aktualnym stanie prawnym występuje bowiem luka, której nie wypełniają przepisy o dostępie do informacji publicznej, odnoszące się jedynie do realizacji prawa politycznego. Obecnie brak stosownej ustawy jest szczególnie zauważalny w sprawach dotyczących udostępniania informacji chronionych prawami własności intelektualnej, co potwierdza niejednolite i częściowo sprzeczne z sobą orzecznictwo sądowe.
  3. Zapewnia ochronę konkurencji, dla której podstawowym zagrożeniami są niejednolite zasady dostępu i wykorzystania informacji, powodujące nawet możliwość dyskryminacji poszczególnych uczestników obrotu.
  4. Dzięki zasadzie transparentności ułatwia obywatelom i przedsiębiorcom pozyskanie i korzystanie z informacji posiadanych przez podmioty sektora publicznego. Proces ponownego wykorzystania winien cechować się jak najdalej idącą przyjaznością dla użytkownika informacji.
  5. Poddaje podmioty sektora publicznego kontroli osób zainteresowanych, które mogą się skarżyć zarówno na odmowę przekazania informacji do wykorzystania jak i na ustalenie niekorzystnych zasad ponownego wykorzystania.

Nowe stypendia bez podatku

Nowe stypendia bez podatku

Dziennik Gazeta Prawna

Stypendia dla studentów i doktorantów uzyskane od osób prywatnych oraz pomoc materialna z samorządów będą zwolnione z PIT.

Wczoraj w Sejmie odbyło się drugie czytanie nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, która umożliwia udzielanie studentom i doktorantom pomocy materialnej przez samorządy oraz przyznawanie im stypendiów przez podmioty prywatne.

Nowe formy wsparcia będą korzystały ze zwolnień podatkowych regulowanych w ustawie o PIT (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.), co potwierdza Bartłomiej Atys, radca prawny w Kancelarii Prawnej Atys i Wspólnicy…

Do ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym wprowadzona zostanie możliwość przyznawania stypendiów za wyniki w nauce dla studentów oraz stypendiów naukowych dla doktorantów przez osoby fizyczne oraz niepubliczne osoby prawne. Zasady przyznawania tych stypendiów ma zatwierdzać minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego po zasięgnięciu opinii Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.

Za rok może zniknąć kilka uniwersytetów

Za rok może zniknąć kilka uniwersytetów

Dziennik Gazeta Prawna

Część uczelni straci prawo do nazwy uniwersytet, bo nie spełni ustawowych wymogów. Posłowie chcą wydłużyć o dwa lata okres, w którym uczelnie dostosują się do przepisów. Prawo do swoich nazw może stracić Szkoła Główna Handlowa i Akademia Górniczo-Hutnicza.

Studenci, którzy dostali się na studia na uniwersytecie, mogą otrzymać dyplom np. akademii. Podobny problem dotyczy studentów politechnik. Do 30 czerwca 2010 r. nazwy uczelni muszą bowiem zostać dostosowane do wymogów zawartych w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Wiele szkół wyższych, w tym przede wszystkim najmłodsze polskie uniwersytety, nie będą w stanie ich spełnić. Stracą wtedy prawo do posługiwania się dotychczasową nazwą i będą funkcjonować np. jako tzw. uniwersytety przymiotnikowe (np. przyrodnicze, humanistyczne) albo akademie. Prawo do korzystania ze swoich oryginalnych, tradycyjnych nazw mogą też stracić tak renomowane uczelnie jak Szkoła Główna Handlowa, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego czy Akademia Górniczo-Hutnicza.

Czas na dostosowanie się do nowych wymogów chcą wydłużyć posłowie. Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu odbędzie się II czytanie poselskiego projektu nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z nim nazwy uczelni mają być dostosowane do przepisów ustawy w 2012 roku.

Zdaniem posłów, którzy złożyli projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, problemy ze spełnieniem nowych wymogów może mieć nawet 7 z 18 funkcjonujących obecnie uniwersytetów. Dlatego posłowie przygotowali projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, zgodnie z którym wymogi dotyczące nazewnictwa uczelni obowiązywałyby dopiero od 30 czerwca 2012 r.

Rząd popiera ten projekt, ale wskazuje na problemy legislacyjne.

IPN pod dyktando władz największych polskich uczelni

Jakiego IPN chce Platforma

Rzeczpospolita, 09-09-2009, Cezary Gmyz

Władze instytutu mają wskazywać naukowcy, wśród których mogą być tajni współpracownicy SB.

Projekt ustawy przygotowany w Klubie PO zmienia dotychczasowy sposób wyboru władz Instytutu Pamięci Narodowej.

Dziś siedmiu członków Kolegium IPN wybiera Sejm, dwóch Senat, a kolejnych dwóch wskazuje prezydent.

Nowelizacja nadaje duże uprawnienia przedstawicielom uczelni mających prawo nadawania tytułów doktorskich w dziedzinie historii (w praktyce oznacza to wyłącznie uniwersytety państwowe oraz KUL). Członkowie rad wydziałów takich uczelni będą mogli wskazać Sejmowi i Senatowi 14 kandydatów do dziewięcioosobowej rady IPN, która zastąpi Kolegium.

Sejm będzie mógł powołać z tego grona pięć osób, Senat – dwie. Dwóch członków będzie powoływanych przez prezydenta, ale tylko spośród czterech kandydatów, których głowie państwa przedstawi Krajowa Rada Sądownictwa. – To kolejny pomysł ograniczania uprawnień prezydenta, co do którego można mieć wątpliwości, czy jest konstytucyjny – mówi „Rz” Władysław Stasiak, szef prezydenckiej kancelarii.

Co ciekawe, członków rady IPN będą mogli wskazywać również byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Projekt nie zakłada, że członkowie gremiów, które będą wskazywać kandydatów do rady, podlegają lustracji….

Członkami rady IPN będą bowiem mogli być tylko doktorzy historii, prawa lub nauk społecznych….Projekt zakłada, że osoba, która uzyska dostęp do akt jej dotyczących, „może zastrzec, że dotyczące jej dane osobowe zebrane w sposób tajny w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych organów bezpieczeństwa państwa nie będą udostępnianie w celach naukowych i dziennikarskich”. Takie zastrzeżenie może obowiązywać nawet przez 50 lat….

Nowy sposób na zniszczenie IPN

Rzeczpospolita, Bronisław Wildstein 09-09-2009,

Projekt nowej ustawy o IPN podporządkowuje tę instytucję rządowi, uzależnia ją od środowisk niechętnych odsłonięciu naszej najnowszej historii i wprowadza realną cenzurę. W efekcie w ogromnej mierze pozbawia IPN racji bytu.

Zapis, który umożliwia odwołanie zwykłą większością głosów poselskich szefa Instytutu – wcześniej powołanego przez 60 proc. Sejmu – poza ewidentną niespójnością czyni go zakładnikiem aktualnie sprawującej władzę większości.

Mało prawdopodobne, aby zdany na łaskę rządzących prezes podejmował niewygodne dla nich działania, których konsekwencją będzie jego odwołanie. Swoją drogą to kolejny akt podporządkowania niezależnej instytucji państwowej władzy centralnej dokonywany przez rządy PO, które na sztandarach wypisały liberalizm. Warte zastanowienia jest, dlaczego ta ewidentna sprzeczność nie budzi szerszej krytyki.

Kompetencje prezesa IPN – zgodnie z projektem ustawy – ma zresztą przejąćrada, która formowana będzie pod dyktando władz największych polskich uczelni. Nie wiadomo, dlaczego członkowie owej rady muszą mieć co najmniej doktorski tytuł. Jeśli ma to dawać gwarancję naukowej bezstronności, to warto przypomnieć sobie bojkot lustracji ze strony polskich uniwersytetów.

Ukoronowaniem tego zapisu jest brak lustracji zespołów wyłaniających kandydatów do rady. Nietrudno sobie wyobrazić, jakich członków Rady IPN wyłaniać będą byli agenci. Tym bardziej że środowiska uniwersyteckie, których hierarchia zmieniła się niewiele od czasów PRL, niechętne są odsłonięciu przeszłości, obawiając się, że mogłoby to wstrząsnąć zastygłym światkiem polskich uczelni.

Warto do tego dodać, że zapisana w projekcie możliwość zamknięcia dostępu do swoich akt przez osobę inwigilowaną (również dla pracy naukowo-dziennikarskiej) ma charakter cenzury. IPN-owskie dokumenty zazębiają się i seria tego typu indywidualnych decyzji może doprowadzić do zablokowania pracy nad najważniejszymi faktami z naszej najnowszej historii……

Niszczenie mediów publicznych

Niezależna pl logo

MROCZNA PRZYSZŁOŚĆ TVP

Zbigniew Romaszewski „Gazeta Polska”, 17-07-2009

Nowa ustawa i praktyki podejmowane przez obecny rząd to działania dążące do likwidacji telewizji publicznej. Jest niewyobrażalne, że kiedy poszukujemy praktycznie każdego grosza, kiedy posłowie, senatorowie i rząd rezygnują z 20 mln zł waloryzacji poborów, 30 mln zł odbiera się partiom politycznym, co wcale nie ułatwia im działalności merytorycznej, równolegle dochodzi do likwidacji abonamentu, z którego przychody w wypadku poprawienia ściągalności mogą sięgać 1,5 mld zł. Zapowiada się podnoszenie różnych podatków, a jednocześnie likwiduje się niewielką obywatelską daninę funkcjonującą od lat i stanowiącą podstawę finansowania mediów publicznych w całej Unii Europejskiej. Co w zamian? Nic. Można to rozumieć albo jako świadomy zamach mający na celu zniszczenie mediów publicznych, albo szaleńczą niekompetencję….

Istota problemu tkwi w destrukcyjnych koncepcjach ładu medialnego lansowanych przez Platformę Obywatelską. Jeśli PO tego nie zmieni i nie podejmie próby zbudowania szerokiego, sprawiedliwego konsensusu wokół sprawy mediów, to oczywiście dzieła zniszczenia mediów publicznych dokona i będzie za nie odpowiedzialna. Nie zapominajmy przy tym, że media publiczne to nie tylko wartość materialna, ale również istotny element kultury i tożsamości narodowej.

Jeśli chodzi o decyzję Krajowego Rejestru Sądowego w sprawie Piotra Farfała i członków rady nadzorczej TVP, uważam, że nasze sądy w swej nienawiści do ludzi związanych z PiS już dawno przestały być niezawisłe. Myślę, że jest to jeden z większych problemów polskiej demokracji, tak zwane niezawisłe sądy.

Zbigniew Romaszewski

Wojna z internautami

Ministerstwo idzie na wojnę z internautami

Rz

Nie tylko serwis opisujący życie miasta, ale i strona www o psach czy kotach będą mogły zostać uznane za publikacje prasowe i podlegać obowiązkowej rejestracji.

Takie mogą być efekty przygotowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nowelizacji prawa prasowego. Już dzisiaj sądy uznają niektóre serwisy internetowe za dzienniki lub czasopisma i karzą za brak rejestracji. Niedawno spotkało to dwóch wspólników prowadzących portal www.bielsko.biala.pl. Dostali 3 tys. zł grzywny (opisywaliśmy to w poniedziałkowym wydaniu „Rz”: „Grzywna za prowadzenie serwisu internetowego”).

Bez definicji

Jeśli proponowane zmiany w przepisach wejdą w życie, z podobnymi konsekwencjami będą musieli się liczyć autorzy dziesiątek, jeśli nie tysięcy innych stron internetowych.

Jedyni w Europie

Podobnie uważa dr Michał Zaremba z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Trudno mi znaleźć powód, dla którego ministerstwo idzie na wojnę z internautami. Proponowane przepisy nie mają odpowiedników w żadnym kraju europejskim. Albo pozostaną całkowicie martwe, albo będą stosowane wybiórczo przez organy ścigania jako straszak na niepokornych – mówi.

Dlaczego więc je przygotowano? Przez dwa dni próbowaliśmy spytać o to ministerstwo. Niestety, bezskutecznie.

– To próba ważenia dwóch wartości: z jednej strony wolności słowa, z drugiej zaś ochrony praw osób trzecich. Autorzy projektu uznali, że osoby, których prawa naruszono, muszą wiedzieć, od kogo żądać sprostowania czy też komu wytaczać proces – uważa prof. Nowińska.