Czy warto i czy można wykorzystać doświadczenia amerykańskie?

Prof. Andrzej S. Nowak University of Nebraska
II KONGRES TOWARZYSTW NAUKOWYCH NA OBCZYŹNIE
Faktem jest, e obecna sytuacja na uczelniach w Polsce nie ułatwia „robienia” szybkiej kariery naukowej. Jest naturalne, e osoby ustabilizowane, ale mniej aktywne naukowo, intuicyjnie opózniaja „wzloty” młodszych naukowców. Wiekszosc nie robi tego swiadomie, ale jest to działanie samoobronne, zachowanie status quo. Obecny system z habilitacja pomaga i jest
czesto instrumentem wykorzystywanym w tym celu. Tymczasem system powianiem wyzwalac nowe inicjatywy, dopingowac do pracy naukowej. Dlatego reforma jest potrzebna.
W Polsce liczy sie sam dyplom inynierski, magisterski, doktorski i habilitacja. Obojetnie co sie za tym kryje, bez wzgledu na uczelnie. Sam dyplom jest niekwestionowana swietoscia. Dyplom daje gwarancje pracy na stanowisku, które wymaga kwalifikacji wyraonych własnie w formie odpowiedniego dyplomu. Ale czy tak musi byc? Wydaje sie, e mona wprowadzic
zrónicowanie „dyplomów”, tak eby nie liczył sie tylko papierek, ale take (a moe głównie) kwalifikacje indywidualne absolwenta, renoma uczelni i osiagniecia zespołu, z którego sie wywodzi. Przecie dyplom z czołowej uczelni krajowej, osoby pracujacej w czołowym zespole krajowym, nie jest równoznaczny z dyplomem z drugorzednej lub trzeciorzednej szkoły inynierskiej. Dotyczy to take delikatnej sprawy tzw studiów zaocznych. Niby ten sam dyplom,
ale wszyscy, którzy prowadza zajecia wiedza, e tylko na papierze. Ale mimo to dyplom wyglada tak samo i prawnie absolwent ma takie same kwalifikacje. Naley sie spodziewac silnego oporu ze strony słabszych uczelni i zespołów (samoobrona).
Habilitacja pełni role tego, co w USA jest otrzymanie „tenure”. Dopiero „tenure” otwiera droge do rozwiniecia skrzydeł i pełnej kariery naukowej na uczelni. Wymagania sa bardzo ostre, ale te zrónicowane w zalenosci od uczelni i specjalnosci. Przede wszystkim „tenure” dotyczy tylko osób, które realizuja kariere naukowa na uczelni. „Tenure” uzyskuje sie, lub nie, w ciagu 6 lat
od rozpoczecia pracy na stanowisku Assistant Professor. Jesli decyzja jest negatywna, osoba musi opuscic uczelnie, ewentualnie, jesli jest potrzeba, moe byc dalej zatrudniona kontraktowo na stanowisku wykładowcy (bez moliwosci zmiany na stanowisko profesorskie). Przesiew jest bardzo ostry, na wielu uczelniach tylko 50% Assistant Professors dostaje tenure. W Polsce młody i zdolny naukowiec, przy duej dozie szczescia, moe równie pokonac przeszkode (habilitacje) na drodze do profesury w ciagu 6 lat. Ale dla wielu adiunktów habilitacja wlecze sie w nieskonczonosc, przez co utrwala sie postawa bierna (zalenosc od profesora). A przecie celem jest obiektywna ocena, czy osoba nadaje sie na samodzielnego profesora. W ciagu 6 lat od doktoratu mona ju to ocenic. Sa na to rone sposoby, niektóre sprawdzone na uczelniach zagranicznych. Polska habilitacja jest tylko jedna z form takiego sprawdzenia,
która niekoniecznie jest optymalna dla wszystkich naukowców. Wleczenie sie latami jest szkodliwe dla adiunkta, nieproduktywne, ale jest to te marnowanie potencjału naukowego w skali krajowej. Naley oczekiwac, e kryteria oceny beda zaleec od specyfiki wydziału, a nawet specjalnosci. Dlatego zniesienie habilitacji powinno byc przeprowadzone równoczesnie z szersza reforma – tak, aby osoba po doktoracie odczuwała potrzebe wielkiego wysiłku,
potrzebna jest silna motywacja, eby osiagnac pozycje w swiecie akademickim. Potrzeba wypracowac sposób na obiektywna ocene dorobku naukowca, kandydata na stanowisko profesorskie (dorobek naukowy, dydaktyka i udział w pracach uczelni i organizacji technicznych i zawodowych). Z tym sa nieraz problemy, poniewa w małym (nieraz hermetycznie zamknietym)srodowisku trudno o obiektywna ocene. Mona wiec rozszerzyc grono oceniajace na osoby
z zagranicy (np. w ramach EU lub nawet właczajac USA).
Wynagrodzenie jest wanym bodzcem w nauce, ale to nie jest najwaniejsze. Jest zreszta sprzeenie miedzy finansami i wynikami, a obecnie pracujac nad dobrym tematem i majac dobre wyniki mona generowac poparcie finansowe. Moe reforma powinna isc w kierunku wiekszego zrónicowania pensji, w zalenosci od dorobku naukowego i aktywnosci w nauce.

Amerykański koszmar profesora

http://mkkes.blox.pl/html czwartek, 09 października 2008

Moja deportacja z USA w czerwcu 2007 

Let Matt Kalinski stay in the United States

Studenci z Kalifornii za Obamą

źródło

Studenci z Kalifornii za Obamą

tvn.24

Uniwersytet Stanford w Kalifornii to kuźnia amerykańskich kadr, szczególnie zaplecze dla pobliskiej Doliny Krzemowej. To także demokratyczny bastion, w którym niekwestionowanym faworytem jest Barack Obama.

Stanford zawsze żył polityką, w 2008 r. nic się nie zmieniło – przedwyborcza gorączka nie ominęła go i tym razem.

– Zastanawiamy się, w którym miejscu jest Ameryka – mówi John, jeden ze studentów, wśród których większą sympatią cieszy się demokrata Barack Obama.

Nabijają studentów w butelkę

Nabijają studentów w butelkę
tvn24
W Ameryce ogarniętej kryzysem szanse na dobrą pracę dla studentów z Polski maleją z miesiąca na miesiąc. Odczuli to dotkliwie polscy studenci, którzy zostali nabici w przysłowiową „butelkę”
W zeszłym roku z programu Work & Travel czyli „Pracuj i Podróżuj” skorzystało 22 i pół tysiąca polskich studentów. Każdorazowo za samo załatwienie pracy w USA płacili od 2 do 3 tysięcy złotych. Razem z kosztami wizy i przelotu wydatki dochodziły nawet do 6 tysięcy. Dopiero na miejscu okazywało się, ze praca nie jest taka jak być powinna, albo jej wcale nie ma.