The universities say the problem is money.

Want to know why professors don’t teach?

The Globe and mail

Iwent to university back in the golden age. Our classes were small and many of our professors were creative and enthusiastic. They even marked our papers themselves. There was lots of scope for what is now known as “engagement,” which means that although we were undergraduates, some of them were happy to hang around with us drinking coffee, smoking dope and arguing about Blake and life…

Meantime, the dropout rate is at an all-time high. At the University of Manitoba, about 30 per cent of all students drop out in their first year. Only 56 per cent finish their degrees within six years. That’s not unusual. Universities are rewarded for getting bums in seats, not for educating and graduating them.

The universities say the problem is money. If only they had more of it, they could do a better job of educating undergraduates. There’s just one catch. Educating undergraduates is just about the last thing most professors want to do.

“My colleagues do everything they can to get out of teaching,” says Rod Clifton, who works in the faculty of education at the University of Manitoba.

Mr. Clifton’s proposition is that universities are unaccountable for results, if, by results, you mean successfully educating students. That is because they are run for the benefit of professors. In the reward system of universities, it’s research, not teaching, that matters. Professors are rewarded not for turning out high-quality graduates, but for turning out books and papers – even if they are unread. This perverse system stubbornly persists, despite the fact that everyone knows it’s absurd.

Za rok może zniknąć kilka uniwersytetów

Za rok może zniknąć kilka uniwersytetów

Dziennik Gazeta Prawna

Część uczelni straci prawo do nazwy uniwersytet, bo nie spełni ustawowych wymogów. Posłowie chcą wydłużyć o dwa lata okres, w którym uczelnie dostosują się do przepisów. Prawo do swoich nazw może stracić Szkoła Główna Handlowa i Akademia Górniczo-Hutnicza.

Studenci, którzy dostali się na studia na uniwersytecie, mogą otrzymać dyplom np. akademii. Podobny problem dotyczy studentów politechnik. Do 30 czerwca 2010 r. nazwy uczelni muszą bowiem zostać dostosowane do wymogów zawartych w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Wiele szkół wyższych, w tym przede wszystkim najmłodsze polskie uniwersytety, nie będą w stanie ich spełnić. Stracą wtedy prawo do posługiwania się dotychczasową nazwą i będą funkcjonować np. jako tzw. uniwersytety przymiotnikowe (np. przyrodnicze, humanistyczne) albo akademie. Prawo do korzystania ze swoich oryginalnych, tradycyjnych nazw mogą też stracić tak renomowane uczelnie jak Szkoła Główna Handlowa, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego czy Akademia Górniczo-Hutnicza.

Czas na dostosowanie się do nowych wymogów chcą wydłużyć posłowie. Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu odbędzie się II czytanie poselskiego projektu nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z nim nazwy uczelni mają być dostosowane do przepisów ustawy w 2012 roku.

Zdaniem posłów, którzy złożyli projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, problemy ze spełnieniem nowych wymogów może mieć nawet 7 z 18 funkcjonujących obecnie uniwersytetów. Dlatego posłowie przygotowali projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, zgodnie z którym wymogi dotyczące nazewnictwa uczelni obowiązywałyby dopiero od 30 czerwca 2012 r.

Rząd popiera ten projekt, ale wskazuje na problemy legislacyjne.

Spór o uczelnie

Burżuj kontra uczony, czyli spór o uczelnie

Dziennik

Burżuj z zasady nie rozumie, po co komu taki luksus jak uniwersytet, ale na szczęście burżuje jeszcze do końca nie zdominowali naszej kultury – tak Marcin Król komentuje w „Dzienniku Gazecie Prawnej” spór wokół tego, kto ma ustalać strategię rozwoju szkolnictwa wyższego.

O czym nie można dyskutować na uniwersytecie

O czym można dyskutować na uniwersytecie
Rz

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego odwołał w środę konferencję o homoseksualizmie z udziałem Paula Camerona. Uznano, że poglądy amerykańskiego psychologa mogą narazić warszawską uczelnię na zarzut homofobii.

m.in.

Magdalena Środa, filozof, feministka

Wolność słowa ma granicę i jest nią język dyskryminacji i przemocy. To, co mówią osoby podobne do Paula Camerona, jest formą judzenia przeciwko homoseksualistom. Nie ma to nic wspólnego z nauką ani z religią. UKSW i KUL to nie są uczelnie ks. Rydzyka, tylko poważne uczelnie naukowe. Do takich miejsc ludzie, którzy nie przestrzegają pewnych standardów naukowych, moralnych i cywilizacyjnych, powinni mieć wstęp wzbroniony…..

Ryszard Legutko, filozof

Na uczelniach pojawiają się różni dziwni ludzie. Gdy ktoś reprezentuje skrajnie lewe skrzydło, to wszelkie protesty przeciw niemu są traktowane jako dyskryminacja i przejaw tłamszenia myśli. Jeśli jednak ktoś reprezentuje prawą stronę, to przyjęcie go na uczelni uznawane jest za skandal. Szczególnie dotyczy to homoseksualizmu. Obecnie o tym zjawisku można mówić tylko entuzjastycznie. Gdy ktoś pozwoli sobie na krytykę – nawet dobrze uargumentowaną – naraża się na gwałtowne i często ordynarne ataki. Nie będę oceniał warsztatu naukowego pana Camerona, ale presja, jakiej doświadczył, jest niedopuszczalna, szczególnie ze strony uczelni katolickich…..

Linia władzy linią uniwersytetu

img_4489

Linia władzy linią uniwersytetu

Organizując spektakularny nalot na uniwersytet z powodu niewygodnej dla władzy, ale nonkonformistycznej pracy magisterskiej, minister Kudrycka daje jasny znak wyczulonemu na takie sygnały środowisku. Siedźcie cicho! – pisze Jan Rokita, komentator DZIENNIKA

Jedną decyzją minister Barbara Kudrycka zapewniła sobie trwałe, choć swoiste miejsce w historii. Pozostanie w niej jako profesor, który nie zawahał się dla partyjnej gry o władzę posłać nadzwyczajną kontrolę „jakości kształcenia” na Uniwersytet Jagielloński. 

Dokładnie rok temu, kiedy premier Tusk z patosem apelował do rektorów o wyrzeczenie się korporacyjnych interesów i – jak mówił – „serdeczny spisek pro publico bono w jednym celu: otwarcia polskich uczelni na światową konkurencję”, pojawiła się nadzieja, że nazwisko Kudryckiej stanie się symbolem pierwszej wielkiej reformy uniwersytetów w wolnej Polsce.Deprymująca jest skala upadku misji Kudryckiej: od wielkiego reformatora do wykonawcy brzydkich poleceń.

Jest tajemnicą poliszynela, że poziom prac magisterskich w Polsce jest niski. Że często nikt ich nie czyta, że istnieją szablony standardowych recenzji, a internet otworzył pole dla plagiatu. Minister Kudrycka słowem nigdy nie dała poznać, aby ten stan rzeczy ją niepokoił.

 

Zakaz wstępu na uniwersytet ?

warto-rozmawiac2

Zakaz wstępu na uniwersytet?

Warto rozmawiać, 26.02.2009

W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami uniemożliwiania wystąpień i odwoływania spotkań autorskich na kilku polskich uczelniach. Uniwersytet Szczeciński odwołał spotkanie z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim dotyczące jego książki „Zapomniane ludobójstwo na Kresach”. Prof. Jerzy Robert Nowak nie mógł wystąpić na Uniwersytecie Wrocławskim, a dr Sławomirowi Cenckiewiczowi, autorowi książki o Lechu Wałęsie, również zamykano sale wykładowe w Opolu i Rzeszowie … Czy mamy do czynienia z „pełzającą cenzurą”? 

Jeśli tak, to dlaczego dotyczy ona przede wszystkim osób, które zajmują się najnowszą historią Polski i naszych sąsiadów? Które tematy okazują się tak niebezpieczne, że nie należy ich podejmować w murach uniwersyteckich? Dlaczego nasze uczelnie sprzeniewierzają się misji wolnej wymiany poglądów? Kto ma prawo decydować o tym, jakie treści mogą się pojawiać na uczelniach, a które należy eliminować? O tym warto rozmawiać!

Reakcja SB na obronę autonomii uniwersytetu


SB prześladowała Krystynę Feldman
TVPinfo
Kontrola korespondencji, rewizje w mieszkaniu, namowy do wcześniejszej emerytury – w ten sposób bezpieka gnębiła Krystynę Feldman, zmarłą przed rokiem aktorkę znaną m.in. z filmu „Mój Nikifor” i roli babki Rozalii w serialu „Świat według Kiepskich”. Wszystko to wynika z materiałów, do których treści dotarł serwis internetowy tvp.info. W 1980 roku SB wszczęła wobec aktorki sprawę operacyjnego rozpoznania o kryptonimie „Aranżerka”.

– Krystynę Feldman zaczęto prześladować, bo podpisała się pod listem w obronie autonomii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu – mówi Rafał Sierchuła, historyk, który 12 września, podczas warszawskiej konferencji IPN poświęconej stosunkowi aparatu represji do środowisk twórczych, wystąpi z referatem o Feldman. – Oburzenie aktorki wywołały zajścia na uniwersytecie w październiku 1979 roku. Bezpieka zakłóciła wykład organizowany przez Studencki Komitet Solidarności – wyjaśnia historyk.

Karanie uczciwości na uczelniach


źródło
Akademicka kara za szczerość
GW.22.07.2008
„Naukowiec olsztyńskiego uniwersytetu o mały włos nie dostał nagany za to, że odmówił prowadzenia zajęć z przedmiotu, do którego – jak tłumaczy – nie ma kwalifikacji .
Komisja dyscyplinarna prowadzi postępowanie wobec dr. inż. Jerzego Adomasa z katedry ochrony powietrza i toksykologii środowiska na wydziale kształtowania środowiska i rolnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Odważny, bo powiedział wprost
– To chyba pierwszy przypadek, gdy ktoś miał odwagę powiedzieć głośno, że z braku kwalifikacji odmawia prowadzenia zajęć dydaktycznych ze studentami – mówi nam anonimowo pracownik uniwersytetu. – Kiedyś nikogo nie dziwiło, że zootechnika przyjmowano na stanowisko biologa, choć nie miał żadnego dorobku naukowego.
Wnioskowałem o najniższą z możliwych kar: naganę bez wpisywania jej do akt – mówi Zbigniew Endler. – Kodeks pracy mówi, że pracownik ma obowiązek wykonywania poleceń służbowych. Tylko ze względów prawnych i etycznych może odmówić przełożonemu. Wnioskując o naganę, wziąłem pod uwagę okoliczności łagodzące, że tematyka dotychczasowych badań dr. Adomasa tylko szczątkowo pokrywa się z przedmiotem, który miał prowadzić ze studentami.

Werbunek naukowców


źródło
Rektor uniwersytetu werbuje za granicą
GW 16.07.2008
„Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski pojechał do Akwizgranu, informatycznego zagłębia Europy, by zachęcać młodych naukowców do pracy we Wrocławiu. Czy to zapowiedź końca wielkiej emigracji mózgów? ..Na uniwersytecie we Wrocławiu już pracują naukowcy, którzy wrócili do Polski, i cudzoziemcy, którzy zdecydowali się kontynuować u nas swoje kariery. Do tej pory kierunek był odwrotny: najbardziej utalentowani doktoranci wyjeżdżali na Zachód – po lepsze pensje i warunki pracy. Wrocławska biotechnologia traciła w ten sposób blisko połowę młodej kadry. W Krakowie jest jeszcze gorzej: wyjechało aż 80 proc. doktorantów.”
Komentarz Jerzego Sawki
„Najlepszą obroną jest atak. Profesor Leszek Pacholski doskonale to rozumie i rusza w świat, by szukać najlepszych ludzi do najlepszego Instytutu Informatyki na wschód od Renu. Taką ma wizję, wierzy w nią i – jak widać – realizuje. Tym samym pokazuje sposób, w jaki można pozyskiwać/odzyskiwać młode kadry naukowców, które wyjechały na Zachód. Nie tylko Polaków, także obcokrajowców. Tą drogą mogą pójść inni szefowie instytutów naukowych. Ale trzeba mieć pomysł, w który się mocno wierzy, i odwagę. Nie wolno traktować wybitnie zdolnych pracowników jak potencjalnych konkurentów. To może zrobić człowiek, który zna swoją wartość, więc się nie boi.
Profesor Pacholski jest pierwszy. Kto następny?”

Bank zarobił, uczelnia straciła

Bank zarobił, uczelnia straciła
Rzeczpospolita 20.06.2008
Prof. Tadeusz W. były rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jest podejrzany o niegospodarność na szkodę uczelni w wysokości 44 mln zł – dowiedziała się „Rz”…Katowicka prokuratura od ponad dwóch lat bada sprawę niegospodarności przy budowie ACM.