Sukces UJ – wino uniwersyteckie „Maius”

Uniwersytet świeci przykładem

Dziennik Polski

Uczelnia odnosi również inne sukcesy. W lipcu 2009 roku zostało wyróżnione… wino uniwersyteckie „Maius” z uczelnianej winnicy w Łazach koło Bochni. Zdobyło ono brązowy medal w konkursie winiarskim „Vinoforum Trencin”, w którym startowało 450 win z 18 krajów świata.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Barbara Kudrycka, która wzięła udział w uroczystości, zaapelowała do całego środowiska akademickiego Krakowa, a przede wszystkim do naukowców UJ, aby pokazali „światło, które powinno promieniować na wszystkie uczelnie”, a więc, jak pracować, aby osiągać najwyższej jakości wyniki badań.

– Gdzie mamy szukać drogowskazów wśród 450 uczelni? – mówiła minister. – Mieliśmy ten wielki boom, otwierając kolejne uczelnie, nowe kierunki studiów, ale jakoś nie zbudowaliśmy potężnej elity europejskiej, z której bylibyśmy dumni.

Okręt admiralski floty okrętów flagowych szkolnictwa wyższego

UJ wsparty ponad partyjnymi podziałami

Rz

Platforma Obywatelska zapowiedziała powstanie floty okrętów flagowych szkolnictwa wyższego. A Uniwersytet Jagielloński to okręt admiralski w tej flocie – pisze posłanka PO Katarzyna Matusik-Lipiec

Panie nasz i władco, wielce miłościwy Królu Kazimierzu, usilnie prosimy, rozważ jeszcze raz swą decyzję i nie funduj nowej uczelni w Krakowie, a miej w swej łaskawej pamięci prastarą stolicę Polski Gniezno. Maciej Borkowic, starosta Wielkopolski”. Gdyby list taki powstał, a Kazimierz Wielki wziął go pod uwagę, nie musiałabym dziś polemizować z moim klubowym kolegą Edmundem Wittbrodtem. Jednak w Krakowie powstał wzorowany na słynnej bolońskiej uczelni drugi w tej części Europy uniwersytet i dziś muszę się odnieść do uwag senatora.

Dyskusja sejmowa w sprawie kontroli PKA na UJ

IMG_4478

Informacja na temat wyjaśnienia motywów podjęcia i zmiany decyzji Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Barbary Kudryckiej o kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Biuletyn nr:2217/VI, Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży /nr 111/


Uniwersytet Jagielloński daje, nie zabiera

IMG_4481

Uniwersytet Jagielloński daje, nie zabiera

Rz

Teza, że budowa nowego III Kampusu UJ ma się odbywać kosztem innych polskich uczelni, jest nieprawdziwa – rektor UJ polemizuje z Edmundem Wittbrodtem

Tajemnicze nazistowskie archiwa na UJ

IMG_4488Tajemnicze nazistowskie archiwa na UJ    

GW  

Unikatowe nazistowskie archiwa zawierające m.in. badania rasowe nad ludnością Podhala trafiły na Uniwersytet Jagielloński. Naukowcy starają się rozwikłać zagadkę, po co Niemcy je robili. Odnalezione w Waszyngtonie archiwa opracował podczas drugiej wojny Instytut Niemieckiej Pracy na Wschodzie. Dokumentacja to materiały z lat 1941-43 sekcji rasowej i ludoznawczej. Są w niej zdjęcia z terenu Podhala: Zakopanego, Nowego Targu, Szaflar, Kościeliska, Witowa, ale także z miejscowości na wschód od Tatr, m.in. z Nowego Sącza, Hańczowej, Komańczy.

Najdokładniej naziści zbadali mieszkańców Szaflar, wsi pod Nowym Targiem. Obfotografowali tu 1003 osoby. Dlatego teraz naukowcy z UJ właśnie od Szaflar rozpoczęli rozwikływanie zagadki: – Po co naziści tak dokładnie badali górali?

 – To są typowe badania rasowe. Prawie wszystkim osobom zrobiono po cztery zdjęcia: en face, dwa profile i z głową zadartą do góry, tak by było dokładnie widać szyję – dodaje dr Małgorzata Maj, wicedyrektorka Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ.

Nazistowskie zdjęcia przewędrowały pół świata, zanim po ponad 60 latach znów trafiły na Podhale. Uciekając przed Armią Czerwoną, pod koniec wojny Niemcy wywieźli przechowywane w Krakowie archiwum do bawarskich zamków Zandt i Miltach. Tam trafiły w ręce Amerykanów, którzy jesienią 1945 roku wywieźli je do Stanów Zjednoczonych, myśląc, że to ważne dokumenty hitlerowskiej armii. Departament Wojny przekazał je do National Museum of Natural History przy Smithsonian Institution w Waszyngtonie. W 1950 r. część archiwum wróciła do Niemiec.

– Mamy też sygnały, że część dokumentów może ciągle znajdować się w wiedeńskich archiwach, bo badania na Podhalu prowadzili najprawdopodobniej Austriacy – mówi Trebunia-Staszel…W 75 pudłach przewieziono tysiące fotografii, slajdy, negatywy, rysunki – między innymi Tadeusza Kantora, sprawozdania, podania i legendy opisujące powstanie podhalańskich miejscowości. Są też szczegółowe ankiety antropologiczne i socjologiczne, z danymi osobowymi, genealogicznymi i medycznymi. Wiadomo już, że część negatywów pochodzi ze zrabowanych podczas wojny zbiorów Muzeum Tatrzańskiego.

Intelektualiści oburzeni nagonką na prof. Nowaka

Intelektualiści oburzeni nagonką na Nowaka

netbird.pl

Po opublikowaniu książki autorstwa Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”, powstałej na podstawie pracy magisterskiej, której promotorem był profesor Nowak, w mediach rozpętała się burza.

Profesor Nowak spotykał się z objawami nieprzychylności, a niejednokrotnie chamstwa. Sprawę opisaliśmy na naszym portalu.

Wybitni przedstawiciele świata nauki wypowiedzieli się na łamach naszego portalu o nagonce, z jaką w ostatnim czasie spotyka się profesor Nowak. Naukowcy nie kryją oburzenia, że tak zasłużony historyk, jakim jest prof. Nowak, spotyka się z brutalnością i chamstwem.

Nagonka na profesora

ZEMSTA ZA KSIĄŻKĘ O LECHU WAŁĘSIE?

Promotor Zyzaka dostaje przesyłki z kałem

Dziennik

Listy z wyzwiskami i koperty zawierające kał – taką pocztę odbiera ostatnio krakowski historyk Andrzej Nowak. Zaczęło się po ukazaniu się głośnej książki Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie, która powstała na podstawie pracy magisterskiej promowanej przez Nowaka.

Specyficzna korespondencja skierowana do Andrzeja Nowaka przychodzi głównie na adres Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego – podaje serwis Netbird.pl. Oprócz kopert z kałem pojawiają się w niej kartki pocztowe zapisane obelgami i wyzwiskami. 

To nie koniec kłopotów Nowaka. Uniwersytet Jagielloński odwiedziła ostatnio grupa osób podających się za dziennikarzy. Wypytywały o zachowanie naukowca na zajęciach, sprawdzały też, jakie konkretnie książki wypożyczał ostatnio w bibliotece. Czy to początek nagonki na krakowskiego historyka?

Czuję się zaszczuty” – wyznawał sam Andrzej Nowak w DZIENNIKU niedługo po opublikowaniu książki Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”. Polska Akademia Umiejętności zrezygnowała wtedy z udziału Nowaka w konferencji naukowej poświęconej Czerwcowi ’89.

„Przez niewyrobione sądy polityków skreśla się w ten sposób dorobek całej mojej pracy – czyli ponad 30 lat mojego życia” – żalił się w DZIENNIKU Nowak.

 

UJ – uczelnia, na której ambitnym ludziom wręcz przeszkadza się w rozwoju naukowym

cm-uj

Jak Kraków nie nęci profesorów

GW

Wydział Lekarski UJ ogłosił bez mała 20 konkursów na stanowiska profesorskie. Jest tylko jeden problem: spoza krakowskiej uczelni nikt w nich nie chce startować.

Trudno znaleźć klinikę w Collegium Medicum UJ bez konkursu na stanowisko profesorskie. Uczelnia szuka kandydatów na profesorów m.in. na patomorfologii, radiologii, dermatologii, kardiologii, pulmunologii, chirurgii dziecięcej, neurologii, neurochirurgii, onkologii i hematologii, pediatrii, kardiologii dziecięcej czy endokrynologii dzieci. 

Większość konkursów właśnie została ogłoszona, czas składania dokumentów do części z nich mija z początkiem maja. – Otwierają one drogę doktorom habilitowanym do profesorskich stopni. Co prawda, jest się tylko profesorem uczelnianym, a nie belwederskim, ale ta zmiana i tak wiąże się z podwyżką płac i zawodową satysfakcją – mówi jeden z lekarzy, który zastanawia się, czy wystartować. Wygląda na to, że wydział lekarski otwiera się na naukowców z zewnątrz. Jak nigdy dotąd, bo w ubiegłych latach takich konkursów było najwyżej 10 rocznie. Jest tylko jeden problem: do tej pory nikt spoza Collegium Medicum się nie zgłosił. Dlaczego lekarze z zacięciem naukowym nie są zainteresowani pracą na jednej z najlepszych uczelni w kraju? 

Może dlatego, że CMUJ żąda m.in. dostarczenia „oświadczenia o podstawowym miejscu zatrudnienia w UJ CM”. To sugeruje, jakby poszukiwania zostały zawężone do pracowników uczelni. Tymczasem prawnicy CMUJ zaprzeczają: to otwarty konkurs, trzeba się tylko zdeklarować, że Collegium stanie się podstawowym miejscem zatrudnienia wybranego profesora. Ale prawda jest taka, że to mylący i zniechęcający zapis….
Dużo gorzkich słów o pracy w CM można też usłyszeć od byłych pracowników naukowych uczelni. – To uczelnia, na której ambitnym ludziom wręcz przeszkadza się w rozwoju naukowym. Drugi raz nie zdecydowałbym się na podjęcie pracy w Krakowie – mówi jeden z nich. Jego słowa znajdują potwierdzenie w opiniach wykładowców z innych uczelni medycznych w Polsce: fakt, że nikt z zewnątrz nie widzi swojej przyszłości na CMUJ, ani nie wierzy w konkursy, może zaważyć na rozwoju krakowskiej medycyny – twierdzą.

Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?

 

kaganiec

wybór

Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?

Dziennik

Studenci historii Uniwersytetu Jagiellońskiego będą pisali prace magisterskie na tematy dostosowane do ich „możliwości intelektualnych” i nie o osobach żyjących. Tak zdecydowała rada wydziału uczelni. „To ograniczenie wolności badań. Uczelnia niepotrzebnie ulega naciskom politycznym” – twierdzą historycy.

Posiedzenie rady odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Nam jednak udało się odtworzyć jej przebieg. Sprawa książki Zyzaka miała być ostatnim punktem posiedzenia i nic nie wskazywało, że zakończy się zaskakującym stanowiskiem. Zaczęło się od wyjaśnień promotora Zyzaka. Profesor Andrzej Nowak tłumaczył, że od strony formalnej nie było żadnych uchybień przy obronie magisterium. Praca została złożona w terminie, zrecenzowana i obroniona. To, że potem wydano na jej postawie książkę, która wywołała burzę, w ogóle nie powinno być zmartwieniem uczelni.

Ale nie wszyscy zgodzili się z tą opinią. Dziekan Andrzej Banach zaproponował przyjęcie stanowiska. Po pierwsze – uczelnia zdystansuje się od książki. Ale to nie wszystko. Zdaniem profesora od tej pory na uniwersytecie nie powinny powstawać prace o osobach żyjących, a tematy trzeba „dostosować do możliwości intelektualnych studentów”. Większość uczestników posiedzenia zgodziła się, że sprawę Zyzaka trzeba czym prędzej zakończyć. Tylko wtedy na uczelnię wróci spokój.

Minister nauki Barbara Kudrycka nie kryła zadowolenia. To właśnie ona chciała wysłać na uczelnię nadzwyczajną kontrolę komisji akredytacyjnej. Ostatecznie po fali krytyki zrezygnowała z tego pomysłu, tłumacząc, że oczekuje działań naprawczych. „Rada przyjęła odpowiedzialną uchwałę” – oświadczyła.

Co innego jednak mówią historycy. Prof. Wojciech Roszkowski: „To dziwne i niepotrzebne stanowisko. Przyjęte wbrew autonomii uczelni i pod wpływem politycznych nacisków. Ogranicza wolność badań. Promotorzy będą się bać prowadzenia prac z historii najnowszej” – komentuje.

Także dr Jacek Przygodzki, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, jest zdania, że magistrant ma prawo do podejmowania tematów z historii najnowszej, a promotor nie powinien mu tego odmawiać.

Stanowisko Rady Wydziału Historycznego UJ

img_44791

Odróżnić pracę magisterską od książki

Rz

Rada Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjęła stanowisko, w którym protestuje przeciwko utożsamianiu rozprawy magisterskiej, podlegającej naukowej ocenie promotora i recenzenta, z autorską publikacją książkową, wydaną w niezależnym, prywatnym wydawnictwie.

Stanowisko zostało przyjęte przez aklamację w związku z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi wydziału, wywołanymi kontrowersjami wokół książki Pawła Zyzaka pt. „Lech Wałęsa. Idea i historia”, wydanej przez wydawnictwo Arcana. Publikacja oparta jest na pracy magisterskiej, która została obroniona w czerwcu 2008 roku na Wydziale Historycznym UJ. Jej promotorem był prof. Andrzej Nowak, redaktor naczelny krakowskiego miesięcznika „Arcana”.

– Niezbywalnym prawem każdego autora jest swoboda wypowiedzi, za którą ponosi on wyłączną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem i przyjętymi normami zachowań społecznych. Rada Wydziału nie jest powołana do formułowania odrębnych ocen w tym zakresie” – napisali historycy.

Przypomnieli, że zgodnie z regulaminem studiów każda praca magisterska przyjęta na Uniwersytecie Jagiellońskim podlega naukowej ocenie promotora oraz recenzenta. Nie ma zwyczaju przeprowadzania indywidualnej oceny każdej pracy magisterskiej przez Radę Wydziału.

——————

 

Stanowisko Rady Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu w dniu 24.04.2009 r., w związku z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi ww. Wydziału wywołanymi kontrowersjami wokół książki Pawła Zyzaka pt. „Lech Wałęsa. Idea i historia”