Czyżby kolejna cenzura na 20 rocznicę zlikwidowania cenzury ?

Program Sakiewicza zniknie z TVP1?

Rz

Jak dowiedziała się „Rz” decyzją władz telewizyjnej Jedynki program „Pod Prasą” prowadzony przez redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza ma zniknąć z telewizyjnej ramówki.

Program w którym zaproszeni publicyści komentowali najważniejsze wydarzenia tygodnia emitowany jest w TVP1 w niedzielne poranki.

Jak nie robić przeglądu prasy w TVP

Jak nie robić przeglądu prasy w TVP

Rz

Panie redaktorze, my tego nie możemy pokazać – usłyszał w redakcji TVP Info publicysta „Faktu” Łukasz Warzecha.

Dziennikarz chciał rozpocząć piątkowy przegląd prasy od pierwszej strony swojego tytułu. Na jego okładce pojawiło się duże zdjęcie z młodości obecnego p. o. prezesa TVP Piotra Farfała, który unosi rękę w geście nazistowskiego pozdrowienia.

– Jak mam mówić o dzisiejszym wydaniu swojej gazety bez omawiania głównego materiału z okładki? – zapytał Warzecha prowadzącą program. – Jeśli pan to pokaże, to my wyjdziemy na idiotów, a jak pan nie pokaże, to pan wyjdzie na idiotę – usłyszał. Wszystko działo się kilkadziesiąt sekund przed wejściem na antenę. Po szybkich konsultacjach wydawca programu postanowił: przegląd prasy ma zrobić prowadząca.

– Proszę mnie więcej do tego programu nie zapraszać – zapowiedział Warzecha i wyszedł ze studia. Historię opisał później w blogu na portalu Salon24. pl.

– Osoba robiąca prasówkę w telewizji bierze na siebie całą odpowiedzialność. Ale teraz w

TVP dominuje strach przed wyrzuceniem z pracy. To paraliżuje działalność dziennikarzy – ocenia prof. Krystyna Doktorowicz, medioznawca z Uniwersytetu Śląskiego. – Moglibyśmy zapytać, co by zrobiła w podobnej sytuacji brytyjska BBC. Tylko że tam nigdy taka sytuacji nie mogłaby zaistnieć, bo szefem telewizji nie zostałby nikt z taką przeszłością jak prezes Farfał.

Sąd i etyka


źródło

Sąd i etyka
Dziennik Polski
„Dziennikarz podejrzany o współpracę z SB ma wrócić do TVP.Sąd pracy zdecydował, iż Robert Żurek, dziennikarz podejrzewany o współpracę z SB, wróci do krakowskiego ośrodka TVP na Krzemionkach. Wątpliwości etyczne pozostają – uważają dyrektor ośrodka i członek władz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
To prawomocny wyrok i dyrektor TVP3 Kraków, Witold Gadowski, musi przywrócić dziennikarza do pracy. Według sądu Robertowi Żurkowi nie udowodniono współpracy z SB.
Przypomnijmy, iż nazwisko dziennikarza było wśród 21 osób, których dane w 2005 r. opublikowała „Gazeta Polska” jako tajnych współpracowników SB z kręgu studentów i pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ujawniła je – na podstawie materiałów z Instytutu Pamięci Narodowej – Barbara Niemiec, znana działaczka „Solidarności”.
Robert Żurek w rozmowie z Polską Agencją Prasową zaprzeczał, by kiedykolwiek współpracował z SB. W październiku 2006 r. poprzedni dyrektor ośrodka zwolnił go jednak z pracy. Oficjalnie – z powodu redukcji zatrudnienia w telewizji. Zdaniem Żurka było to jednak skutkiem publikacji „Gazety Polskiej”. Jak zapewnia, wystąpił do IPN o materiały na swój temat. Jak dotąd nie uzyskał do nich dostępu.
Witold Gadowski powiedział nam, że choć wyrok wykona, będzie domagał się, by Robert Żurek jednoznacznie wyjaśnił zarzuty, jakie mu postawiono. – Jeśli okaże się, że donosił SB, znowu zostanie zwolniony. To zawód zaufania publicznego. Widzowie, współpracownicy i pracodawca muszą mieć gwarancję, że mogą dziennikarzowi ufać – mówi.
Jeżeli potwierdzą się podejrzenia, to – mimo decyzji sądu pracy – osoba z taką reputacją nie powinna według dyrektora ośrodka wykonywać takiego zawodu. „