Kuźnie elit

 

kuznia
Wprost, 1/2/2009 
W prywatnych szkołach uczyli się czterej ostatni prezydenci Stanów Zjednoczonych. W Wielkiej Brytanii jedna trzecia parlamentarzystów skończyła prywatne szkoły. Do niepublicznych placówek chodziła też ponad połowa brytyjskich adwokatów. Okazuje się, że tylko szkoły dla elit potrafią te elity kształtować.
Kiedy media obie gła informacja, że „pierwsze dzieci” Ameryki, Malia i Sasha Obama, od nowego semestru rozpoczną naukę w Sidwell Friends, elitarnej prywatnej szkole w Waszyngtonie, amerykańscy komentatorzy nie kryli oburzenia. Twierdzili, że skoro Barack Obama wielokrotnie podkreślał, że należy przeznaczyć więcej pieniędzy na edukację publiczną, powinien wysłać swoje córki do państwowej szkoły. Po kilku dniach decyzja prezydenta elekta była już komentowana jako rozsądna. Niedawni krytycy przyznali, że publiczna edukacja w Stanach Zjednoczonych jest po prostu zła, a do prywatnych szkół swoje dzieci wysyłają nawet nauczyciele państwowych placówek.

Zostawmy szkoły w spokoju

Zostawmy szkoły w spokoju

Kurier Lubelski 

Z prof. Ryszardem Legutką, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP, byłym ministrem oświaty, rozmawia Anna Gwozdowska.

Uważam, że jest coś niedobrego w tym, iż młodzież zdaje maturę w wieku lat 19 i 20 i korzysta równocześnie z przywilejów wieku dorosłego. Dlatego uznałem, że powinno zaczynać się naukę rok wcześniej. Prezydent też nie jest przeciwny samej idei.

W 1989 r. uznaliśmy, że szkoły prywatne są lepsze od państwowych. Od tego czasu powstało mnóstwo prywatnych uczelni. I co? Większość nowych szkół jest bardzo złych, a polski Harvard jakoś nie powstał. W szkolnictwie nie obowiązuje żadna uniwersalna doktryna. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycyjnie szkoły są w większości państwowe.

Reforma ministra Handkego miała być taką zmianą. W rzeczywistości mieliśmy w szkołach rewolucję, która spowodowała mnóstwo negatywnych konsekwencji. Twórcy reformy nie byli ich nawet świadomi.

Standardy nauczania muszą być wyższe. Szkoła jest ze swej istoty miejscem frustrującym. Są lepsi i gorsi uczniowie. Uważam, że nie można godzić się na politykę kapitulanctwa. To jest oczywiście politycznie kosztowne. Ten rząd i każdy inny stoi przed trudnym problemem, bo w gruncie rzeczy chodzi o to, aby przyznać się do tego, że do matury powinna przystępować znacznie mniejsza liczba uczniów.

Wielkie straszenie reformą Hall

Wielkie straszenie reformą Hall

Rz

Do blisko 30 tys. szkół i placówek oświatowych w listopadzie mają trafić ulotki i plakaty z hasłem „Nie dajmy popsuć naszej szkoły”. W każdym większym mieście na budynkach Związku Nauczycielstwa Polskiego zawisną banery z tym hasłem.

Chodzi o zapisy w projekcie nowelizacji ustawy o systemie oświaty, które ułatwiają przejmowanie szkół od samorządów przez stowarzyszenia, firmy lub osoby prywatne. MEN wyjaśnia, że szkoły pozostaną bezpłatne i chodzi głównie o ratowanie małych placówek. To nie przekonuje związkowców, bo według projektu ustawy przejąć będzie można każdą szkołę, a nie jak obecnie tylko tę, która jest likwidowana.

– Podstawowa oferta edukacyjna w przejętych szkołach pozostanie, ale nikt nie zagwarantuje, że za dodatkowe zajęcia nie trzeba będzie płacić – mówi prezes ZNP.

Akcję antypromującą reformę planuje też oświatowa „Solidarność”. W każdym mieście wojewódzkim ma się odbyć konferencja z udziałem rodziców i nauczycieli. – Będziemy też rozdawać ulotki. Skupimy się na grożącej prywatyzacji szkół – zapowiada Wojciech Jaranowski, rzecznik oświatowej „S”.

———

Szkoły do prywatyzacji?

Rz

Rząd szykuje prywatyzację oświaty – straszą PiS i związki zawodowe. MEN odpowiada, że chce ratować szkoły przed likwidacją.

– Rząd prowadzi do prywatyzacji oświaty, bo w świetle tych zmian samorząd może oddać dużą niezagrożoną likwidacją szkołę – twierdzi Sławomir Kłosowski (PiS), były wiceminister edukacji. – A jeśli weźmiemy pod uwagę, że w tej samej ustawie są zapisy ograniczające rolę kuratora, który nie będzie musiał opiniować organizacji sieci publicznych szkół, oraz zapis o tym, że dyrektorem szkoły może zostać osoba bez wykształcenia pedagogicznego, to możemy sobie wyobrazić sytuację, iż biznesmen zgłasza się do samorządu po szkołę, przejmuje ją, a rodzice po wakacjach dowiadują się, że placówka jest w obcych rękach – twierdzi Kłosowski.

Urzędnicy MEN tłumaczą w piśmie do „Rz”, że zarzuty o prywatyzacji są „nieuzasadnione”. Bo samorządy nie mogą pozbyć się wszystkich szkół. Te przejęte muszą pozostać bezpłatne. Nie mogą przekształcić się w szkoły niepubliczne. A ich budynki nadal będą własnością gminy. „Istotą proponowanych zmian nie jest »sprywatyzowanie« szkół, tylko uchronienie przed definitywną likwidacją przede wszystkim małych szkół na terenach wiejskich” – twierdzi MEN.

MEN: w 2009 r. wystartuje wielka reforma szkolnictwa


MEN: w 2009 r. wystartuje wielka reforma szkolnictwa
Polska, 11.07.2008
” Minister edukacji Katarzyna Hall ujawniła wczoraj szczegóły planowanej reformy szkół.
Ruszy jesienią 2009 roku, ale ma być wprowadzana stopniowo – aż do 2015 roku, gdy odbędzie się pierwsza matura na podstawie zreformowanych programów nauczania.
Największa rewolucja będzie w gimnazjach i liceach. – Gimnazja nie będą traktowane jak przedłużenie szkoły podstawowej, ale raczej wstęp do liceum czy technikum – zaznacza minister Hall.
Program nauczania dla obu typów szkół ma mieć postać jednego dokumentu. Koniec z powtórkami materiału. To, czego uczono w gimnazjum, w liceum już się nie pojawi. Przykład: na lekcjach historii w gimnazjum uczniowie będą zgłębiać średniowiecze, a w liceum już kolejne historyczne epoki…
Nowe programy nauczania od dziś są dostępne na stronie MEN: http://www.men.gov.pl. We wrześniu 2009 roku realizować je będą tylko pierwsze klasy gimnazjów, liceów i techników. W kolejnych latach – następne roczniki. „