Piąta próba wyjaśnienia sprawy śmierci studenta UJ Stanisława Pyjasa

Czterogodzinne przesłuchanie TW Ketmana

Dziennik Polski

ŚLEDZTWO. Żadnych informacji na temat treści zeznań Lesława Maleszki, przesłuchiwanego wczoraj ponad cztery godziny w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, nie ujawnił mediom szef tutejszego pionu śledczego IPN prokurator Piotr Piątek. Ze względu na dobro śledztwa – jak stwierdził.

To już piąta próba wyjaśnienia sprawy śmierci studenta UJ Stanisława Pyjasa.

Lesław Maleszka, jego ówczesny przyjaciel, był przez lata wyjątkowo aktywnym tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i na Pyjasa regularnie donosił. Maleszka, do niedawna pracujący w archiwum „Gazety Wyborczej”, był już przesłuchiwany we wcześniejszych śledztwach. Wczoraj i on nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Powiedział tylko po wyjściu z budynku IPN, że został przez prokuratora zobowiązany do dochowania tajemnicy śledztwa. Potwierdził też jednemu z reporterów, iż prokurator zapytał go, czy czuje się współodpowiedzialny za śmierć Pyjasa w 1977 r.

Skandal wokół kolejnej wersji śmierci Pyjasa

pyjas

Skandal wokół kolejnej wersji śmierci Pyjasa

Rz, 17.02.2009

Pijany Stanisław Pyjas przed śmiercią dobijał się do dziewczyny i został uderzony drzwiami – twierdzi w kontrowersyjnej książce były peerelowski lekarz sądowy Zdzisław Marek.

Jest kłamcą, i to dość nieudolny – mówi o nim historyk Antoni Dudek Publikacja 85-letniego emerytowanego profesora nosi tytuł „Głośne zdarzenia w świetle medycyny sądowej”.

Znaczną część liczącej 295 stron książki zajmują opisy okoliczności śmierci, pobić i wypadków z lat 70. i 80., w których dopatrywano się motywów politycznych.

Ekspertyzy w tych sprawach sporządzał Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie kierowany przez wiele lat przez prof. Marka.

Dudek: próbuje się wybielić Nadzwyczajna komisja powołana w 1991 roku przez rektora Akademii Medycznej stwierdziła, że prof. Marek w swojej działalności opiniodawczej naruszył normy etyczne pracownika nauki. Pozbawiła go funkcji kierownika Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej.

To ekspertyzy Marka wspierały prokuraturę w sprawie śmierci związanego z opozycją Stanisława Pyjasa, znalezionego w maju 1977 roku w sieni krakowskiej kamienicy

Profesor stawia hipotezę, że pijany student dobijał się do koleżanki mieszkającej na II piętrze kamienicy i został uderzony gwałtownie otwieranymi przez kogoś drzwiami. Zrezygnował z wizyty, zszedł na dół, a tam, siedząc u stóp schodów, zachłysnął się krwią z wargi zranionej przy uderzeniu drzwiami. Zaczął się dusić i upadł na posadzkę, doznając kolejnych urazów.

„Tylko zmasowana propaganda i z uporem powtarzane twierdzenia, że Stanisława P. zamordowano, utrwaliła to w powszechnym przekonaniu, bezkrytycznie powtarzanym. (…) Każdy mający odmienne zdanie, czy choćby wyrażający wątpliwości, jest zakrzykiwany i nazywany „świadomym współpracownikiem usiłującym zatuszować ponurą zbrodnię”pisze prof. Marek.

Prof. Marek sugeruje, że za śmierć Pyjasa współodpowiedzialny jest Bronisław Wildstein. „Wielce ciekawe i niecodzienne było zachowanie w tym przypadku Bronisława W. – najbliższego przyjaciela (jak wielokrotnie twierdził) Staszka, a także towarzysza w ostatnim dniu życia. Zostawił nietrzeźwego przyjaciela w mieście, potem wyjechał na wiele lat za granicę. Wrócił, gdy sprawa „niegodnego postępowania biegłego” już się przedawniła. (…) Może jednak „przedawnienie” dotyczyło innej sprawy, na przykład nieumyślnego zadania obrażeń? Musi to jednak pozostać w sferze domysłów, chyba że ci, którzy znają prawdę, zdecydują się mówić” – pisze prof. Marek.

Sam Wildstein słowa prof. Marka kwituje krótko: – Kanalia, po prostu kanalia. Za to, że opisałem jego rolę w sprawie Pyjasa, wytoczył mi proces i wygrał, co wiele mówi o naszym wymiarze sprawiedliwości.

Zdzisław Marek nie pominął tego zresztą w swojej książce. Przypomina, jak z jego oskarżenia sąd prawomocnie skazał Bronisława Wildsteina na karę grzywny i nawiązki oraz opublikowanie wyroku w gazecie za to, że w 1991 roku publicznie obwiniał medyka o tuszowanie sprawy zabójstwa Pyjasa i nazwał go m.in. „najbardziej cynicznym wspólnikiem zbrodni”, który tylko dzięki przedawnieniu uniknął odpowiedzialności.