Internet a społeczeństwo

 

internet-szerokopasmowy

Internet szerokopasmowy – źrodło

Łącza międzyludzkie

Tygodnik Powszechny

Prof. Andrzej Jajszczyk: Każdy powinien mieć prawo dostępu do sieci szerokopasmowej. Bez niej społeczeństwo nie może dziś funkcjonować. Rozmawiał Michał Kuźmiński

I my, pod wpływem rozwoju telekomunikacji, zmieniliśmy się jako społeczeństwo. Względna łatwość w dostępie do informacji powoduje, że żyjemy w jej natłoku, mamy trudności w jej selekcjonowaniu, ale z drugiej strony społeczeństwo tak się zmienia, że bez dostępu do informacji nie potrafimy już funkcjonować. Opinie o wpływie internetu są skrajne: niektórzy twierdzą, że zerwał on więzi międzyludzkie – widzimy się przez łącza, lecz nie mamy czasu, by się spotykać. Inni mówią, że przeciwnie: sieć pozwala na nawiązywanie kontaktów, w tym takich, których nie moglibyśmy nawiązać nigdy wcześniej, a one prowadzą do spotkania w rzeczywistości.

Internet nie tylko sam przyspiesza, lecz powoduje też, że przyspiesza wszystko wokół. Kiedyś zdobycie artykułu naukowego mogło zająć tygodnie i wymagać żmudnej korespondencji, dziś trwa to kilka sekund. Ale może wtedy więcej czasu zostawało na myślenie?

Piractwo na polskich uczelniach


źródło

Piractwo na polskich uczelniach – druga strona medalu
OSnews.pl
„Niedawno, dzięki serwisowi OSnews, miałem okazję zapoznać się z tekstem autorstwa pana Tomasza Barbaszewskiego nt. piractwa na polskich uczelniach wyższych. Obraz przedstawiony w tym tekście nie jest pozytywny. Nie świadczy on dobrze o polskich uczelniach, ich pracownikach dydaktycznych, czy wreszcie o samych studentach. Do samego tekstu pana Barbaszewskiego mam jednak parę uwag krytycznych, którym zdecydowałem się poświęcić ten artykuł.”
„Problem z piractwem wiąże się ze specyfiką tego procederu. Żeby ukraść komuś portfel, trzeba się zdobyć na pewien wysiłek – trzeba wyjść z domu, zbliżyć się do obiektu kradzieży. Poza tym krzywda ofiar tego czynu jest bezpośrednio widoczna: człowiek, któremu ukradziono portfel, nie będzie szczęśliwy i zadowolony, czy choćby tylko obojętny. W dodatku przeciętny człowiek potrafi sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby ukradziono mu portfel. Dla większości ludzi są to skuteczne bariery i dlatego większość z nas nie jest kieszonkowcami.
Zupełnie inaczej wygląda sprawa pirackiego oprogramowania. Można to robić we własnym domu, kiedy nikt nie widzi (a więc nie może nas za to potępić). Poza tym skutki tego procederu nie są dla nas bezpośrednio widoczne – kto się przejmuje tym, że programista, którego nigdy na oczy nie widział, zarobi mniej? A ilu użytkowników komputerów jest równocześnie programistami, sprzedającymi efekty swojej pracy i potrafiącymi sobie wyobrazić skutki piractwa własnych programów?
Z tego powodu wśród ludzi jest zdecydowanie więcej “piratów komputerowych”, niż kieszonkowców. I to nie tylko wśród studentów – ale w ogóle. Dlatego też temat piractwa na polskich uczelniach powinien być traktowany jako część większej całości. Problemem nie jest to, że na polskich uczelniach występuje zjawisko piractwa, czy to wśród studentów, czy to wśród pracowników dydaktycznych. Problemem jest to, że na polskich uczelniach można spotkać takich samych ludzi, jak wszędzie indziej, a piractwo jest powszechne w społeczeństwie.”