„Rzeczpospolita” – nazistowska gadzinówka?

„Rzeczpospolita” – nazistowska gadzinówka?

Dziennik Gazeta Prawna

Andrzej Czuma nie popisał się, komentując doniesienia o aferze hazardowej. Na konferencji prasowej – tuż po ujawnieniu sprawy – o Zbigniewie Chlebowskim i Mirosławie Drzewieckim mówił „Zbigniew C. i Mirosław D.”, zupełnie jakby obaj politycy usłyszeli już zarzuty prokuratorskie.

Wcześniej w programie Moniki Olejnik w Radiu ZET porównał „Rzeczpospolitą” do gadzinówki z nazistowskich Niemczech, dziennika propagandowego Adolfa Hitlera.

„Pan premier jest bardzo ostrożny w tego rodzaju sytuacjach, ale będę go bardzo prosił żeby zdjąć klauzulę tajności” – odparł Czuma, pytany czy będziemy mogli przeczytać odtajnione stenogramy podsłuchów nagranych przez CBA. „Tym bardziej, że już <Völkischer Beobachter> Prawa i Sprawiedliwości, czyli gazeta partyjna <Rzeczpospolita> znana szeroko jako <Rzeczpospolita> opublikowała i otrzymała to już wczoraj” – dodał beztrosko.

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów

Niech się święci 4 czerwca

Rz, Zdzisław Krasnodębski 26-05-2009

Kłopoty z organizacją narodowego święta pokazały, że trudno jest się cieszyć na siłę. Można tylko poudawać. Z tym powinniśmy sobie jednak poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej – pisze filozof społeczny.

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów 

Bilans dwudziestolecia w Polsce jest o wiele mniej jednoznaczny niż bilans niemiecki. Przestaliśmy być kolonią sowieckiego imperium, ale bieda i brak równości – równości wobec prawa i równości szans – pozostały. Nie daj Boże być w Polsce starym, chorym, niedołężnym i biednym.

Państwo polskie nie spełnia wielu podstawowych funkcji i już nawet się do tego przyzwyczailiśmy. Jesteśmy niemal całkowicie uzależnieni od kapitału zagranicznego. Nasi ekonomiczni stratedzy twierdzą, że na tym polega nasza wolność i rozwój gospodarczy.

Po krótkim okresie, w którym wydawało się, że możliwa będzie gruntowna reforma państwa, nie tyle wróciła III RP, ile nastała RPiP – Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów. Mamy pozorny budżet, pozorny brak kryzysu, pozorne sukcesy w polityce międzynarodowej itd. I bardzo dobry wizerunek. Słowianie lubią, jak wiadomo, sielanki, więc i tę chętnie zaakceptowali.

Trudności z organizacją narodowego święta pokazały jednak, że trudno jest, niestety, cieszyć się na siłę. Można tylko trochę poudawać. Z tym powinniśmy jednak sobie poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej.