Nowy kierunek studiów – spychologia

spychacz

źródło

Już po sprawie plagiatu prof. Grybosia z AM

GW

Ani Ministerstwo Nauki, ani Ministerstwo Zdrowia nie będą badały sprawy podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej Akademii Medycznej. Tym samym mocy nabiera postanowienie uczelnianej komisji dyscyplinarnej o umorzeniu postępowania.

Szef I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa wrocławskiej Akademii Medycznej był podejrzewany o popełnienie plagiatu w pracy doktorskiej i w podręczniku „Ginekologia Onkologiczna”. Prof. Stanisław Pielka, rzecznik dyscyplinarny uczelni, ustalił, że Gryboś przepisał fragmenty pracy swojego promotora. Natomiast w podręczniku skopiował co najmniej kilkadziesiąt fragmentów artykułów innych autorów. Prof. Pielka wystąpił o naganę dla ginekologa. Ostateczna decyzja należała do komisji dyscyplinarnej uczelni, która wybiera spośród swoich członków trzyosobowy zespół orzekający. Ten ostatecznie odrzucił oskarżenia wobec prof. Grybosia. 
Po ogłoszeniu werdyktu wyszło na jaw, że w zespole orzekającym był prof. Mieczysław Woźniak, współautor kilku publikacji z prof. Grybosiem. Prof. Woźniak nie widział w tym konfliktu interesów.

Prof. Ryszard Andrzejak, rektor AM nie chciał komentować ani werdyktu, ani udziału w zespole orzekającym prof. Woźniaka. Poprosił o pomoc prawną Ministerstwo Nauki i Ministerstwo Zdrowia. – Być może sprawą zajmie się komisja ministerialna – powiedział nam.

Jednak tak się nie stanie. – W sprawie dotyczącej pracowników naukowych AM nadzór należy do Ministerstwa Zdrowia – twierdzi Bartosz Loba, rzecznik ministra nauki.

Z kolei Jakub Gołąb z Ministerstwa Zdrowia mówi: – Przepisy nie przewidują udziału resortów w postępowaniu dyscyplinarnym. Minister jest wymieniony jedynie wśród otrzymujących orzeczenie. W przypadku, gdy któraś ze stron ma zasadne uwagi, to może odwołać się do komisji przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego.  

Komentuje Tomasz Wysocki: Spychologia zastosowana

Podejrzewany o popełnienie plagiatu prof. Marian Gryboś może odetchnąć. Już po sprawie. Ani rektor Akademii Medycznej, ani żadne z ministerstw nie chcą weryfikować wątpliwego werdyktu. To przykład ewidentnej spychologii. Przekaz dla młodych kadr jest jasny: jak cię złapią na ściąganiu, to nie wolno ci się przyznać. A ściągać oczywiście można.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

UMK: Zawieszone w prawach studenta za plagiaty

plagiat2

UMK: Zawieszone w prawach studenta za plagiaty

GW

Komisja dyscyplinarna UMK zawiesiła wczoraj wieczorem w prawach studenta na rok dwie studentki zaocznej pedagogiki, które splagiatowały prace magisterskie.

Rzecznik dyscyplinarny wnioskował o wydalenie obu studentek z uczelni. – Taka kara byłaby zbyt surowa – powiedziała „Gazecie” jedna z plagiatorek. – Jest różnica między niewynikającym ze złej woli nieprawidłowym sporządzeniem przypisów, co miało tu miejsce, a np. przepisaniem 40. strony z jednej książki albo kupieniem pracy.

Po wielogodzinnym posiedzeniu komisja zawiesiła obie plagiatorki w prawach studenta na rok. – Przygotowywały trudne tematy wymagające pracy badawczej i pewnej koncepcji teoretycznej – uzasadnia przewodnicząca komisji dyscyplinarnej UMK prof. Ewa Kustra. – Formułując te koncepcje, dokonały plagiatu wielu opracowań. Plagiat dotyczył zatem części niebadawczej, badawcza była samodzielna. I to było argumentem, który oprócz skruchy i żalu zdecydował, iż komisja uznała wydalenie z uczelni za karę zbyt dotkliwą. 

Postanowienie komisji oznacza, że obie ukarane będą musiały cały czas płacić za studia, ale na rok zostaną pozbawione wszystkich praw studenta – np. nie mogą przystąpić do obrony nowej pracy czy korzystać ze zniżek w komunikacji publicznej. Zawieszenie wejdzie w życie w chwili uprawomocnieni się orzeczenia, czyli (jeśli strony się nie odwołają) 14 dni od doręczenia decyzji.  

Studentki nie zostały wcześniej dopuszczone do obrony prac, więc nie trzeba odbierać im tytułu magistra. Postępowanie wyjaśniające na uczelni zaczęło się już we wrześniu, po tym jak promotor nabrał podejrzeń, że popełniono oszustwo intelektualne. W październiku uniwersytet skierował sprawę do prokuratury. 

To kolejne plagiaty na UMK po przypadku studentki filozofii Emilii P., która skopiowała część swojej pracy z monografii poznańskiego naukowca Marka Kilijanka o Kancie. Uczelnia odebrała jej tytuł magistra. 

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń