List otwarty w obronie rozumu

Minister pracy ma kłopot z wróżbitą

Dziennik

Wróżbita, refleksolog, radiesteta, astrolog i bioenergoterapeuta – wreszcie wiadomo, co trzeba robić, żeby wykonywać te zawody. Określiło to Ministerstwo Pracy w specjalnej klasyfikacji. Przeciwko dokumentowi protestują naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Bo jak określić, kto może być wróżką? – pytają.

„Klasyfikacja zawodów i specjalności” nie tylko systematyzuje zawody i specjalności występujące na rynku pracy. Niezwykle precyzyjnie określa też, co trzeba robić, żeby je wykonywać.

Informacje z dokumentu wykorzystują m.in. urzędy pracy, GUS i ZUS. Na jej podstawie urzędy pracy rejestrują bezrobotnych. Informację o zawodzie trzeba też podać, wnioskując o orzeczenie utraty zdolności do pracy.

„Gdzie jest granica idiotyzmu?” – irytuje się prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, który zainicjował protest. I dodaje: „Nie można się czuć bezpiecznie w państwie, w którym powstają takie dokumenty”.

„Uznawanie tego rodzaju szarlatanerii jest nie do pomyślenia w XXI wieku” – dodaje psycholog, dr Tomasz Witkowski. I pyta: „Rozumiem, że bezrobotna wróżka mogłaby się zgłosić do urzędu pracy po zasiłek?”.

Klasyfikacja widnieje na oficjalnej stronie internetowej urzędów pracy, które podlegają ministerstwu Jolanty Fedak. To właśnie do niej zaadresowano „List otwarty w obronie rozumu”. Podpisy zbierane są od wczoraj. Petycję momentalnie podpisało kilkudziesięciu naukowców, głównie fizyków. Pod wieczór podpisów było już kilkaset.