Listy otwarte do rektora Uniwersytetu Wrocławskiego

Listy otwarte do rektora Uniwersytetu Wrocławskiego 

Blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego 


Uniwersytet zwalnia z pracy laureatów Nagrody Nobla jak się nie przykładają do pracy

Uniwersytet na piątkę  

ONET KIOSK –

Były rektor Uniwersytetu Kalifornijskiego wyjaśnia, skąd bierze się fenomen świetnego szkolnictwa wyższego w USA.  

…aby móc wymagać od ucznia bądź studenta, wykładowca musi wpierw dużo wymagać od samego siebie. Naszym największym wrogiem jest wygodnictwo. Wygodniej jest wymagać mało od studentów w nadziei, że oni także będą mało wymagać od nas. Właśnie czuwanie nad poziomem tych wymagań jest zadaniem rektorów. Na moim uniwersytecie zwolniliśmy z pracy czterech laureatów Nagrody Nobla za to, że nie przykładali się do swoich obowiązków zawodowych
Na Uniwersytecie Kalifornijskim nie ma osobnej kategorii „laureat Nagrody Nobla”. Jeśli ci panowie chcą wykładać na naszej uczelni, muszą wypełniać swoje obowiązki, a najważniejszym z nich jest dobrze wykładać.Pamiętam, jak będąc rektorem uniwersytetu zwolniłem również innego profesora za to, że stawiał zbyt dużo ocen celujących.

W Hiszpanii, żeby zwolnić niesumiennego pracownika trzeba przejść przez skomplikowaną procedurę. 

Dlatego właśnie wyższe uczelnie nie powinny pozostawać w gestii administracji państwowej. My jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy niezależni i możemy  zatrudniać i zwalniać naszych wykładowców w zależności od ich kwalifikacji i zaangażowania.

A w jaki sposób te uczelnie są finansowane? 

Utrzymują się z darowizn, wpływów z czesnego, współpracy naukowej z różnymi przedsiębiorstwami… W coraz mniejszym stopniu korzystają z finansowania przez państwo: jedynie 18 procent wszystkich wpływów pochodzi z budżetu państwowego. Mamy rozwinięty mecenat, dzięki któremu wielu obywateli i absolwentów może płacić podatki w formie darowizn na rzecz uniwersytetu.

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne

uwm-godlo_uwm

Jak senator z PO o głosy wyborców zabiegał

Rz

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne. Ryszard Górecki bezprawnie dotował studia dla księży na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Jesienią 2007 roku senat Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przegłosował utworzenie podyplomowych studiów z pedagogiki religii i etyki dla księży na Wydziale Nauk Społecznych. Do kapłanów z diecezji warmińskiej trafiło pismo z informacją o powstaniu nowego kierunku. Po jego ukończeniu mogliby uczyć etyki w szkole. 

Utworzone przez UWM studia podyplomowe dla księży – „Rz” dotarła do ich kosztorysu – miały kosztować łącznie 144 tys. zł. W tej kwocie przewidziano 57 tys. zł na pensje dla 25 wykładowców, koszty administracyjne i inne wydatki związane z organizacją zajęć.

Sumę tę w całości miało pokryć czesne od 40 księży studentów: 1200 zł za każdy z trzech semestrów nauki.

– Uczelnia nie może dopłacać do studiów podyplomowych, a nawet powinna jeszcze na nich zarabiać. Tak wynika z naszego statutu – wyjaśnia prof. Józef Górniewicz, obecny rektor UWM.

Mimo to czesne księżom obniżono do 300 zł. – Dostaliśmy na studia dotację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – twierdzi ks. prof. Jarosław Michalski z Wydziału Nauk Społecznych UWM, jeden z pomysłodawców nowego kierunku.

We wrześniu 2008 roku Górecki przestał być rektorem (skończyła się kadencja). Wcześniej jednak, 28 sierpnia, podpisał księżom dyplomy ukończenia studiów. Było to dziwne, bo wciąż chodzili na zajęcia, a prac dyplomowych mieli bronić dopiero w listopadzie 2008 roku.

Rektor wrocławskiej AM atakuje

logo-am-wroclaw1

Rektor AM: S’80 powinna się zająć prokuratura

GW

Prof. Ryszard Andrzejak, rektor wrocławskiej AM chce, aby prokuratura sprawdziła, czy związek zawodowy Solidarność ’80 działa na uczelni legalnie.

To kolejny etap sporu między prof. Andrzejakiem a związkowcami. W listopadzie ubiegłego roku liderzy uczelnianej Solidarności ’80 ogłosili, że rektor AM we Wrocławiu dopuścił się w swojej pracy habilitacyjnej plagiatu. Prof. Andrzejak odrzucił oskarżenie, twierdząc, że jest ono efektem konfliktu personalnego z liderami S ’80: dr. Zbigniewem Półtorakiem i dr. Jarosławem Pająkiem. Zasadność podejrzeń wobec Andrzejaka bada rzecznik dyscyplinarny powołany przez Ministerstwo Zdrowia, które nadzoruje uczelnię. 

Spór związkowców z władzami uczelni ma kilkuletnią historię. Solidarność ’80 wielokrotnie informowała prokuraturę oraz Ministerstwo Zdrowia o nieprawidłowościach, do których miało dojść na Akademii Medycznej pod rządami rektora Andrzejaka. Część z postępowań umorzono, kilka spraw nadal bada prokuratura we Wrocławiu.

Tym razem role się odwróciły. W piśmie do prokuratury władze Akademii Medycznej zgłosiły szereg wątpliwości dotyczących legalności działania związku na uczelni. Chodzi m.in. o ustalenie, ilu członków Komisji Zakładowej to rzeczywiście pracownicy uczelni, a ilu osoby pracujące w innych instytucjach, albo w ogóle nie pracujące. Rektor chce także, aby prokuratura ustaliła, do jakich struktur należy S ’80, bo jego zdaniem, w dokumentach i wypowiedziach liderów tej organizacji zamiennie wymieniane są dwie różne centrale związkowe.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Komuna wraca na uczelnie

uniwersytet-szczecinski

Czy Uniwersytet Szczeciński się wycofa?

Blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

   2009-02-21

Na zaproszenie Koła Slawistów Uniwersytetu Szczecińskiego wybierałem się z odczytem na temat ludobójstwa Polaków na Kresach. Wyjazd ten nie był mi bardzo na rękę, gdyż zaproszeń mam tak dużo, że praktycznie całe dnie spędzam w ustawicznych rozjazdach. Jednak zaproszenie przyjąłem. Po pierwsze dlatego, że na Pomorzu Zachodnim mieszka wielu Kresowian i ich potomków . Po drugie, na tamtejszym uniwersytecie byłem już dwa razy i wspomnienia miałem dobre.

Moje spotkanie było zapowiedziane na środę 4 marca o g. 16.00 w Sali Strumiańskiej w Bibliotece Uniwersyteckiej. Tego samego dnia zaplanowane zostały jeszcze dwa inne spotkania; jedno w Katolickim Stowarzyszeniu Civitas Christiana, drugie w Duszpasterstwie Akademickim Księży Chrystusowców.

Jednak ku mojemu zdziwieniu władze uczelniane, bez jakiegokolwiek kontaktu ze mną, zamieściły na stronie internetowej następujący komunikat:

UWAGA
odwołane spotkanie
z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim,

Oczywiście zero wyjaśnień. Jedynie od jednego z dziennikarzy prasy lokalnej dowiedziałem się, że jest to osobista decyzja rektora, który uległ zewnętrznym naciskom. 

Rektor jako szef państwowej uczelni ma prawny obowiązek wyjaśnić swoją decyzję, zwłaszcza, że nie widział przeszkód, gdy jedno z kół uczelnianych zapraszało szefa polskich homoseksualistów.

Artykuł na ten temat ukaże się w najnowszej „Gazecie Polskiej”. Do Szczecina pojadę i tak, choćby spotkanie ze studentami, jak za komuny, miało sie odbyć w jakiej piwnicy.

Profesor czy menedżer ma zarządzać uczelnią

Profesor czy menedżer

Kurier Lubelski

Od sposobu zarządzania wyższą uczelnią zależy jej kondycja naukowa i finansowa. Polski model, w którym na czele uniwersytetu stoi naukowiec, wydaje się przestarzały. Wszyscy widzą potrzebę zmian, otwarte zostaje tylko pytanie, w którą stronę mają one pójść.

Potrzeby rynku stopniowo zmusiły do reform także europejskie uniwersytety. Na większości z nich funkcjonują fachowe rady, złożone ze specjalistów, a Niemcy – wzorem ustroju państwowego – wzmocnili pozycję kanclerza-menedżera kosztem rektora (prezydenta), który pełni rolę przysłowiowej angielskiej królowej. Polskie uregulowania, zdaniem wielu specjalistów, nie precyzują dosyć jasno podziału kompetencji między tymi dwoma organami.

Głód sprawnego gospodarowania coraz bardziej doskwiera polskim uczelniom, które z roku na rok generują długi (deficyt UMCS w 2008 r. szacowano na kilkadziesiąt milionów złotych). A skoro amerykańskie uniwersytety są w świetnej kondycji finansowej i w ich gmachach rodzi się jedna trzecia światowych patentów, wielu naukowców postuluje zastosowanie ich modelu organizacyjnego. Polega on na oddzieleniu funkcji menedżerskich i akademickich oraz wyłonieniu wyspecjalizowanej grupy, która zajmuje się wyłącznie zarządzaniem. Osoby te są powoływane w drodze konkursu i nie należą do kadry dydaktycznej…

Najpoważniejszą z nich jest system finansowania, bo trzeba pamiętać, że amerykańskie uniwersytety tylko w niewielkim stopniu korzystają z dotacji, a uczelnie publiczne nie różnią się tak bardzo od prywatnych. Poza tym droga kariery akademickiej jest krótsza, zaś badania są prowadzone tylko przez najlepsze placówki. W USA i niektórych krajach Unii istnieje podział na tzw. research university oraz teaching university. Prowadzeniem badań zajmują się tylko te pierwsze, a ich ramy są ściśle określone pod kątem bieżących potrzeb.

W Polsce wszystkie uniwersytety, aby wypełnić ustawowy obowiązek, mają pion badawczy, który trzeba finansować (do tej pory w naszym kraju ogółem zgłoszono około 300 tysięcy patentów, dla porównania w Stanach Zjednoczonych – 4 miliony).

W Akademii Medycznej nie dzieje się nic złego ?

logo-am-wroclaw

Rektor Andrzejak nie widzi problemów na AM

GW

– Nie ma plagi plagiatów, nie ma też kantów przy dzierżawie lokali. W Akademii Medycznej nie dzieje się nic złego – przekonywał w czwartek prof. Ryszard Andrzejak, rektor uczelni.

Prof. Andrzejak odniósł się do opisanych w „Gazecie” nieprawidłowości na wrocławskiej uczelni. 

W ciągu ostatnich kilku tygodni ujawniliśmy wątpliwości związane m.in. z umorzeniem przez uczelnianą komisję dyscyplinarną postępowania w sprawie ewentualnego plagiatu prof. Mariana Grybosia i podejrzanej podwójnej recenzji pracy habilitacyjnej dr. Jarosława Pająka. Pisaliśmy też o niejasnościach przy dzierżawie lokali dla firmy zajmującej się sprzedażą aparatów słuchowych oraz małżeńskiej firmy dyrektora Akademickiego Szpitala Klinicznego Piotra Pobrotyna. 

– Nie ma u nas plagi plagiatów – zapewniał podczas czwartkowej konferencji prasowej prof. Andrzejak. – W ciągu trzech ostatnich lat mieliśmy tylko trzy takie sprawy, łącznie z przypadkiem prof. Mariana Grybosia. To niedużo. 

Rektor nie zaangażował się także w wyjaśnienie sprawy dwóch skrajnie różnych recenzji, które o habilitacji wrocławskiego ginekologa dr. Jarosława Pająka napisał prof. Krzysztof Drews z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – To sprawa uczelni w Poznaniu. Łączenie jej z Akademią Medyczną we Wrocławiu jest dla nas krzywdzące – mówi prof. Ryszard Andrzejak

Rektor Andrzejak nie również próbował weryfikować informacji, że to prof. Janusz Woytoń naciskał na recenzentów, aby wystawili Pająkowi negatywne opinie. O tych podejrzeniach mówił Pająk.