Raport o związkach naukowców śląskich z SB

us-logo

Powstał raport z pierwszego etapu prac Komisji Historycznej Uniwersytetu Śląskiego

PAP-Nauka w Polsce

Liczba osób, związanych z Uniwersytetem Śląskim, które z różnych powodów współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa, była dość spora, ale nie większa niż ilość pracowników związanych z opozycją, niechętnych PRL i z tego powodu szykanowanych. To wniosek płynący z opublikowanego właśnie podsumowania pierwszego roku pracy Senackiej Komisji Historycznej Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) w Katowicach

Raport wskazuje, że w większości analizowanych przypadków tajni współpracownicy brali wynagrodzenia, czasem bardzo wysokie, korzystali z wyjazdów na długotrwałe stypendia zagraniczne, czasem wiązali się z kontrwywiadem, ale stopień zaangażowania nie był równy. Tylko dwie osoby podjęły współpracę wskutek szantażu.

Pewne osoby donosiły z pasją i upodobaniem, wręcz przyznając się, że tego typu praca daje im ogromną satysfakcję. Inne czyniły to sporadycznie i niechętnie, jeszcze inne odczuwały współpracę jako ogromne obciążenie psychiczne i nie wywiązywały się z powierzonych zadań. Komisja podała też, że bardzo wielu tajnych współpracowników w minionych latach odeszło z UŚ lub przeszło na emeryturę.

Studia pożądane przez rynek pracy

logo_mnsw4

Rząd da pieniądze na studia pożądane przez rynek pracy

Polska

Ministerstwo Nauki ujawniło „Polsce” najnowszy raport, jakich fachowców będzie potrzebował rynek pracy w najbliższych pięciu latach.

To m.in. na jego podstawie resort rozdzieli w nadchodzącym roku akademickim 200 mln zł pomiędzy państwowe i prywatne uczelnie, które zwiększą nabór na kierunkach strategicznych dla gospodarki. Pieniądze z tej puli dostaną też studenci, którzy takie kierunki wybiorą. 

 

Rząd niemal potroił pulę na dopłaty dla uczelni, które zwiększą limity przyjęć na kierunkach strategicznych dla gospodarki. I dla studentów, którzy podejmą się takich studiów. Na program tzw. kierunków zamawianych Ministerstwo Nauki wyda w nadchodzącym roku akademickim 200 mln zł (w tegorocznym pilotażu było 85 mln zł). 
Na liście specjalności, do których chce dopłacać państwo, prym wiodą przyrodnicze i techniczne. Resort nauki wyłonił je w oparciu o zleconą analizę potrzeb rynku pracy w ciągu najbliższych pięciu lat. Raport uwzględnia prognozy wojewódzkich urzędów pracy, uczelni i przedsiębiorców. 
Poza znanymi już z pilotażu inżynierskimi kierunkami takimi jak biotechnologie, inżynieria środowiska, mechanika i budowa maszyn czy automatyka, na liście kierunków zamawianych pojawiły się nowe specjalności: chemia stosowana, energetyka, fizyka informatyczna. 

Nieumiejętność współpracy przedsiębiorców z naukowcami

Raport: Stan i perspektywy sektora badawczo-rozwojowego w Polsce

PAP – Nauka w Polsce

Nieumiejętność współpracy przedsiębiorców z naukowcami – to jeden z głównych hamulców innowacyjności polskich firm – uważają eksperci firmy doradczej KPMG. Taki wniosek zawiera raport KPMG na temat stanu i perspektyw sektora badawczo-rozwojowego w Polsce. Z opracowania wynika, że działalność badawczo-rozwojową (B+R) prowadzi 60 procent polskich przedsiębiorstw. Służy ona głównie poprawie istniejących już produktów, urządzeń, materiałów i procesów. Tylko nieliczne firmy prowadzą jednak badania o charakterze teoretycznym lub eksperymentalnym. 

Autorzy ekspertyzy KPMG przyznają, że ponad 90 procent badanych przedsiębiorstw współpracuje z krajowymi jednostkami naukowymi i badawczymi, jednak obydwie strony (naukowcy i przedsiębiorcy) oceniają, że ta współpraca układa się fatalnie.

W raporcie zwrócono uwagę, że niemal 80 proc. przedsiębiorstw nigdy nie korzystało z pomocy publicznej. Co więcej, pomimo coraz większej dostępności tych środków, połowa ankietowanych firm nie jest nimi zainteresowana. W opinii ekspertów KPMG, główną barierą są zbyt skomplikowane procedury.

W raporcie przedstawiono dane o łącznych nakładach polskich firm na badania i rozwój i porównano do firm na świecie. Łączne wydatki w Polsce na ten cel to równowartość sumy, jaką przeznacza na te badania niemiecka firma teleinformatyczna Deutsche Telekom i aż dziesięć razy mniej niż nakłady amerykańskiego giganta farmaceutycznego, firmy Pfizer.

Wydatki publiczne Polski na B+R wynoszą zaledwie 75 procent średniej w Unii Europejskiej (w stosunku do PKB) i 98 procent średniej dla Europy Środkowej.

Oświadczenie Antykorupcyjnej Koalicji Organizacji Pozarządowych

Oświadczenie Antykorupcyjnej Koalicji Organizacji Pozarządowych

Rz

Od powstania koalicyjnego rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego minął ponad rok. Do chwili obecnej rząd nie przedstawił opinii publicznej spójnej koncepcji polityki przeciwdziałania korupcji*. Brakuje koncepcji działań prewencyjnych i edukacyjnych, stanowiących niezbędne uzupełnienie działań śledczych.

Pomimo zapewnień, które płynęły ze strony przedstawicieli rządu nie powstał projekt nowelizacji ustawy antykorupcyjnej. Dopiero w listopadzie 2008 r. został częściowo odtajniony i udostępniony opinii publicznej raport Pełnomocnika rządu ds. opracowania programu zwalczania nadużyć w instytucjach publicznych, minister Julii Pitery, podsumowujący działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego, przygotowany przez nią w grudniu 2007. Jego zawartość rozczarowuje.

Nagrody Nobla Raport Rzeczpospolitej

Raport Rzeczpospolitej o nagrodzie Nobbla

Administracja przejada pieniądze edukacyjne

Raport  OECD  – Edukacja w zarysie – 2008: wskaźniki OECD

Education at a Glance 2008: OECD Indicators

Polska wydaje na studentów dwa razy mniej niż Europa

Polska

W USA, które na edukację wydają o połowę więcej niż cała Europa, student dotowany jest kwotą 24 tys. dol. Słynąca z najlepszych inżynierów Finlandia na jednego studenta wydaje mniej, ale też dużo – ponad 12 tys. dol. Niemcy na jednego studenta mają 12,4 tys. dol., Czesi – 6,6 tys. dol.

Ogłoszony właśnie raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) o stanie edukacji „Education at a Glance 2008” pokazał, że w ciągu ostatnich 10 lat kraje członkowskie OECD zwiększyły nakłady na edukację o ponad 20 proc., a przeżywające burzliwy rozwój Korea i Irlandia ponaddwukrotnie.

Podobnie jak Węgry, które pierwsze efekty solidnych inwestycji już odczuły: zdołały sprzątnąć Polsce sprzed nosa lokalizację Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii.

Polski budżet na szkoły, uczelnie i badania naukowe przeznacza 5,9 proc. PKB. Z pozoru nieźle, bo to na poziomie średniej OECD. Ale gdy przełożymy procenty na konkretne kwoty, są powody do niepokoju.

Niedoinwestowanie widać też w polskiej oświacie. Na jednego ucznia w szkole podstawowej mamy dwa razy mniej pieniędzy niż średnia dla krajów OECD, która wynosi 6,2 tys. dol.

Premier Donald Tusk zapowiada, że edukacja będzie jednym z trzech priorytetów finansowych w budżecie na 2009 r. Nakłady na naukę mają wzrosnąć o ponad 18 proc., na oświatę – o 7,6 proc.

Ale to może nie wystarczyć. Polski system edukacyjny pilnie potrzebuje racjonalizacji wydatkowania publicznych pieniędzy. Eksperci alarmują, że zbyt dużą część przejada rozdęta administracja

Problemem Polski jest także to, że edukacyjne nakłady przejada rozbudowana do monstrualnych rozmiarów administracja. Doktor Jerzy Lackowski ze Studium Pedagogicznego UJ wyliczył, że co czwarta budżetowa złotówka z edukacyjnego funduszu płac idzie nie na nauczycieli, ale na urzędników.

Agresja w szkołach

Połowa uczniów w szkołach spotyka się z agresją

Polska

„Opublikowany wczoraj raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawia wątpliwości, że najpoważniejszym problemem polskich szkół jest agresja. Ale nie tylko. Szybko rośnie też liczba uczniów palących papierosy i wagarowiczów.

Raport na temat patologii w szkołach obejmuje dwa lata szkolne – 2005/2006 oraz 2006/2007. Kontrolerzy NIK wzięli pod lupę 22 szkoły publiczne różnych typów z pięciu województw. Uczęszcza do nich w sumie 10 tys. uczniów. – W każdej placówce stwierdzono występowanie zjawisk patologicznych – przyznaje wiceprezes NIK Józef Górny.

Co kontrolerzy uznawali za patologię? Agresję wobec kolegów i nauczycieli, wandalizm, kradzieże, włamania, palenie papierosów, picie alkoholu, zażywanie narkotyków i prostytucję. Okazało się, że aż 11 proc. młodzieży z kontrolowanych szkół, czyli ponad tysiąc młodych ludzi, miało na sumieniu któryś z tych występków.

NIK stwierdziła też, że w ciągu dwóch lat o 15 proc. wzrosła liczba uczniów palących papierosy. Natomiast wagarowiczów w 2007 roku było o 12 proc. więcej niż w 2005. Jedyne optymistyczne dane dotyczą kontaktu z alkoholem i narkotykami. Liczba przypadków zażywania narkotyków przez uczniów spadła o 2 proc., a picia alkoholu o 3 proc.

Profesor Janusz Czapiński, psycholog społeczny, który przygotował dla dziennika „Polska” raport „Szkoła bez przemocy”, uważa, że skala problemów ujawnionych przez NIK może być jeszcze większa. Kontrolerzy Izby bazowali tylko na dokumentacji szkolnej. – To nie jest dobra metoda. „
Raport NIK – PRZECIWDZIAŁANIE ZJAWISKOM PATOLOGII W SZKOŁACH I PLACÓWKACH OŚWIATOWYCH