Fikcja studiów wyższych w Polsce

Magia papierowego wykształcenia

GW

Akademia Wielka Lipa. Ludzie nie chcą wiedzy, ale papierka ukończenia studiów – pokazała prowokacja przeprowadzona przez dziennikarzy „Gazety”.

Akademia Komunikacji Społecznej werbowała przez pięć dni. Miała stronę internetową, a tam niezwykłą ofertę: studia magisterskie w dwa lata i to przez internet. Kandydatów do nauki było pół tysiąca. Chcieli wpłacać pieniądze, by zaklepać sobie miejsce. Nie przeszkadzało im, że akademia nie miała kadry naukowej (na stronie szybkimagister.pl informowała tylko o anonimowych autorytetach) i zezwoleń na prowadzenie działalności.

Wczoraj ujawniliśmy, że akademię wymyślili i założyli dziennikarze „Gazety”. Zrobiliśmy to po to, by pokazać, jaką fikcją bywają studia wyższe w Polsce.

Magistry głowy wysoko noszą

Zainteresowanie ofertą przerosło nasze oczekiwania. Chętni do nauki na podane na stronie numery telefonów dzwonili od rana do nocy, a te odbierały dziennikarki „Gazety” udające pracownice dziekanatu. Kandydaci na studentów słali też maile na skrzynkę akademii, prosząc, by wpisać ich na listę.,,

W trakcie, gdy przygotowywaliśmy prowokację, skontaktował się z „Gazetą” wykładowca jednej z uczelni, równocześnie członek Państwowej Komisji Akredytacyjnej, który przeprowadza kontrole w szkołach wyższych. W liście, który do nas przysłał (prosił o anonimowość), twierdzi, że PKA ma wiele informacji na temat nieprawidłowości na uczelniach, np. fikcyjnego zatrudniania kadry naukowej. Ale komisja nie reaguje na wszystkie sygnały.

„Nawet gdybym chciał zgłosić fałszerstwo do prokuratury, to prezydium PKA się wywija. Twierdzi, że to rola Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego” – pisze.

Zapytaliśmy o to dr. hab. Marka Rockiego, przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej: – Może się zdarzyć, że mamy informacje o nieprawidłowościach, ale nieoficjalne, niepoparte dokumentami lub skargami pokrzywdzonych studentów. A jeśli studenci ich oficjalnie nie zgłaszają, to nic nie możemy zrobić.

Dla Gazety, minister nauki prof. dr hab. Barbara Kudrycka:

Ta prowokacji to bardzo niepokojący sygnał, że w wyniku ilościowego rozwoju szkolnictwa wyższego wyraźnie zdeprecjonowało się wykształcenie. Zapanowało przekonanie, że dyplom można łatwo zdobyć. Czas więc na poważne przekształcenia, aby główną wartością był dyplom dobrej uczelni, a nie supermarketu z dyplomami.

Prowokacja na magistra

„Gazeta Wyborcza”: Akademia wielka lipa

W ramach prowokacji dziennikarskiej „Gazeta Wyborcza” ogłosiła, że Akademia Komunikacji Społecznej (w rzeczywistości nieistniejąca) oferuje już po dwóch latach studiów tytuł magistra.Wymyśloną przez gazetę płatną uczelnię natychmiast zaczęli oblegać kandydaci, wykładowcy zabiegali o etat, a media o reklamy.  Pół tysiąca osób postanowiło od razu podjąć naukę. 200 chciało, ale się wahało. I zaledwie 50 miało podejrzenia, czy aby uczelnia działa uczciwie, zgodnie z prawem.