IPN pod dyktando władz największych polskich uczelni

Jakiego IPN chce Platforma

Rzeczpospolita, 09-09-2009, Cezary Gmyz

Władze instytutu mają wskazywać naukowcy, wśród których mogą być tajni współpracownicy SB.

Projekt ustawy przygotowany w Klubie PO zmienia dotychczasowy sposób wyboru władz Instytutu Pamięci Narodowej.

Dziś siedmiu członków Kolegium IPN wybiera Sejm, dwóch Senat, a kolejnych dwóch wskazuje prezydent.

Nowelizacja nadaje duże uprawnienia przedstawicielom uczelni mających prawo nadawania tytułów doktorskich w dziedzinie historii (w praktyce oznacza to wyłącznie uniwersytety państwowe oraz KUL). Członkowie rad wydziałów takich uczelni będą mogli wskazać Sejmowi i Senatowi 14 kandydatów do dziewięcioosobowej rady IPN, która zastąpi Kolegium.

Sejm będzie mógł powołać z tego grona pięć osób, Senat – dwie. Dwóch członków będzie powoływanych przez prezydenta, ale tylko spośród czterech kandydatów, których głowie państwa przedstawi Krajowa Rada Sądownictwa. – To kolejny pomysł ograniczania uprawnień prezydenta, co do którego można mieć wątpliwości, czy jest konstytucyjny – mówi „Rz” Władysław Stasiak, szef prezydenckiej kancelarii.

Co ciekawe, członków rady IPN będą mogli wskazywać również byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Projekt nie zakłada, że członkowie gremiów, które będą wskazywać kandydatów do rady, podlegają lustracji….

Członkami rady IPN będą bowiem mogli być tylko doktorzy historii, prawa lub nauk społecznych….Projekt zakłada, że osoba, która uzyska dostęp do akt jej dotyczących, „może zastrzec, że dotyczące jej dane osobowe zebrane w sposób tajny w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych organów bezpieczeństwa państwa nie będą udostępnianie w celach naukowych i dziennikarskich”. Takie zastrzeżenie może obowiązywać nawet przez 50 lat….

Nowy sposób na zniszczenie IPN

Rzeczpospolita, Bronisław Wildstein 09-09-2009,

Projekt nowej ustawy o IPN podporządkowuje tę instytucję rządowi, uzależnia ją od środowisk niechętnych odsłonięciu naszej najnowszej historii i wprowadza realną cenzurę. W efekcie w ogromnej mierze pozbawia IPN racji bytu.

Zapis, który umożliwia odwołanie zwykłą większością głosów poselskich szefa Instytutu – wcześniej powołanego przez 60 proc. Sejmu – poza ewidentną niespójnością czyni go zakładnikiem aktualnie sprawującej władzę większości.

Mało prawdopodobne, aby zdany na łaskę rządzących prezes podejmował niewygodne dla nich działania, których konsekwencją będzie jego odwołanie. Swoją drogą to kolejny akt podporządkowania niezależnej instytucji państwowej władzy centralnej dokonywany przez rządy PO, które na sztandarach wypisały liberalizm. Warte zastanowienia jest, dlaczego ta ewidentna sprzeczność nie budzi szerszej krytyki.

Kompetencje prezesa IPN – zgodnie z projektem ustawy – ma zresztą przejąćrada, która formowana będzie pod dyktando władz największych polskich uczelni. Nie wiadomo, dlaczego członkowie owej rady muszą mieć co najmniej doktorski tytuł. Jeśli ma to dawać gwarancję naukowej bezstronności, to warto przypomnieć sobie bojkot lustracji ze strony polskich uniwersytetów.

Ukoronowaniem tego zapisu jest brak lustracji zespołów wyłaniających kandydatów do rady. Nietrudno sobie wyobrazić, jakich członków Rady IPN wyłaniać będą byli agenci. Tym bardziej że środowiska uniwersyteckie, których hierarchia zmieniła się niewiele od czasów PRL, niechętne są odsłonięciu przeszłości, obawiając się, że mogłoby to wstrząsnąć zastygłym światkiem polskich uczelni.

Warto do tego dodać, że zapisana w projekcie możliwość zamknięcia dostępu do swoich akt przez osobę inwigilowaną (również dla pracy naukowo-dziennikarskiej) ma charakter cenzury. IPN-owskie dokumenty zazębiają się i seria tego typu indywidualnych decyzji może doprowadzić do zablokowania pracy nad najważniejszymi faktami z naszej najnowszej historii……

W sprawie rozwoju kariery i zwiększonej mobilności: europejskie partnerstwo na rzecz naukowców

parlament-europejski

Sprawozdanie w sprawie rozwoju kariery i zwiększonej mobilności: europejskie partnerstwo na rzecz naukowców

18 lutego 2009

PROJEKT REZOLUCJI PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO

Badania wykazują, że wielu naukowców uskarża się na brak otwartości i przejrzystości informacji na temat rekrutacji (np. wiele konkursów w publicznych instytucjach badawczych i uniwersytetach przeprowadza się wewnętrznie, co uniemożliwia wybór najlepszych kandydatów). Komisja proponuje takie środki, jak lepsze i bardziej przejrzyste ogłaszanie informacji o stanowiskach (na stronach internetowych EURAXESS i EURES) oraz przenoszenie grantów („pieniądze idą za naukowcem”). Sprawozdawczyni pragnie podkreślić znaczenie zwiększenia mobilności dla przyciągnięcia większej liczby naukowców do różnych projektów i rozszerzenia możliwości wyboru przez naukowców projektów, nad którymi chcą pracować i w którym kraju. Ważne jest również wzajemne uznawanie kwalifikacji przez instytuty badawcze.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie społeczne mobilnej kadry naukowej, konieczne są elastyczne systemy emerytalne, np. pan-europejskie systemy emerytalne byłyby bardziej realne niż praktykowane obecnie przenoszenie uprawnień emerytalnych. Należy zaktualizować i dostosować przepisy w tej dziedzinie na szczeblu Wspólnoty z korzyścią dla naukowców.

W komunikacie zaproponowano szereg działań, aby zapobiec brakowi naukowców i postępującemu starzeniu się kadry naukowej, polegających na zwiększaniu mobilności poprzez podniesienie liczby kobiet na stanowiskach naukowych, zwiększenie atrakcyjności środowiska naukowego dla młodych i zagranicznych naukowców (niektóre z państw członkowskich dotychczas nie wdrożyły dyrektywy w sprawie „wizy naukowej”), a także tworzenie w środowisku naukowym bardziej przyjaznych warunków dla rodziny w celu lepszego równoważenia pracy i życia rodzinnego (w szczególności, jeśli chodzi o przyciągnięcie większej liczby kobiet).

Uatrakcyjnienie kariery naukowej oznacza stworzenie wcześniej, lepszych możliwości dla młodych osób – im lepsze będą warunki oferowane młodych naukowcom, tym większa będzie ich liczba. UE musi stać się również bardziej atrakcyjna dla najlepszych naukowców pochodzących z krajów trzecich. W odniesieniu do uatrakcyjniania środowiska naukowego dla młodych ludzi większy nacisk należy położyć na uzależnienie rozwoju kariery od wyników i osiągnięć naukowych, a nie od wieku.

Aby naukowcy mogli wydajnie i efektywnie pracować w nowoczesnym społeczeństwie naukowym, konieczne jest rozszerzenie możliwości szkolenia i rozwoju umiejętności poprzez odejście od tradycyjnego akademickiego szkolenia w stronę nauczania bardziej interdyscyplinarnego i ukierunkowanego na gospodarkę. Komisja zachęca państwa członkowskie do opracowania „krajowych agend umiejętności”, aby wyposażyć naukowców w bardziej nowoczesne umiejętności oraz zapewnić bliższe związki między uczelniami a sektorem przemysłu.

W celu realizacji partnerstwa między Komisją, Radą i państwami członkowskimi konieczna jest współpraca pomiędzy nimi oraz maksymalne wykorzystanie istniejących ram prawnych Wspólnoty z korzyścią dla naukowców. Państwa członkowskie wzywa się do przyjęcia najpóźniej do początku 2009 r. krajowych planów działania z myślą o osiągnięciu celów tego partnerstwa.

Bardzo ważne jest również dokonanie oceny wyników i postępów działań partnerskich w zakresie mobilności naukowców. W tym celu Komisja proponuje kompleksową ocenę po pierwszym etapie partnerstwa (2010 r.), w której uwzględnione powinny zostać opinie samych naukowców.

Opinia sprawozdawczyni

Otwarta rekrutacja

Sprawozdawczyni zgadza się z opinią, że państwa członkowskie powinny zapewnić otwarte i przejrzyste procedury konkursowe w celu rekrutacji naukowców na podstawie ich zasług naukowych. Potencjalni kandydaci powinni mieć łatwy dostęp do informacji o procedurach rekrutacyjnych, zamieszczanych na stronie internetowej instytucji.

Pomiaru zasług należy dokonywać pod względem doskonałości naukowej i wyników naukowych (publikacji). W karierze naukowca powinny jednak liczyć się również inne ważne aspekty: innowacyjność, umiejętności zarządzania badaniami, umiejętność szkolenia i kontroli, współpraca z przemysłem itd………….

Fobie akademickie

źródło

W pościgu za USA

Tygodnik Przegląd

prof. Barbara Kudrycka. W ciągu kilku miesięcy przygotowano projekt reformy finansowania badań naukowych, karier, sposobu zarządzania szkolnictwem wyższym i placówkami naukowymi. Jest to zlepek rozwiązań amerykańskich, które prawdopodobnie dobrze sprawdzają się w USA, ale na pewno nie przystają do polskich realiów, do polskiej tradycji i mentalności. Idea reformy sprowadza się do wprowadzenia w życie konkurencji międzyludzkiej opartej na drapieżnej rywalizacji o środki finansowe. Przy czym wzrost nakładów budżetowych na naukę przewiduje się dopiero po 2013 r. Proponuje się natomiast powoływanie komisji mieszanych, składających się z uczonych polskich i zagranicznych, których celem byłoby decydowanie o przyznawaniu grantów, powoływaniu dyrektorów placówek naukowych, zatrudnianiu profesorów itp. To dziwne, brakuje w Polsce środków finansowych na naukę, a znajdą się pieniądze na opłacanie setek miernych ekspertów zagranicznych (wybitni uczeni nie znajdują czasu na tego rodzaju działalność). Środowisko zareagowało, nawet głośno, ale w zasadzie tylko przeciwko zniesieniu habilitacji. W tej ostatniej sprawie wypowiedział się nawet prezydent Lech Kaczyński, popierając środowiska akademickie.
Reasumując, min. Barbara Kudrycka zaproponowała radykalną, wręcz rewolucyjną zmianę systemu funkcjonowania nauki w Polsce. Według opinii prof. Macieja Żylicza, jednego ze współautorów reformy, propozycje te nie uzyskają poparcia ok. 85% naukowców

List do Dyrektorów Instytutów przy Wydziale VI Polskiej Akademii Nauk


List do Dyrektorów Instytutów przy Wydziale VI Polskiej Akademii Nauk
strona PAN

Prof.dr Wojciech Kostowski
Przewodniczący Wydziału Nauk Medycznych PAN

Warszawa, dnia 13 sierpnia 2008 r.

„Pragnę zwrócić uwagę na trudną sytuację, w jakiej mogą znaleźć się placówki badawcze w Polsce, w tym także placówki Polskiej Akademii Nauk. Zgodnie z projektem ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym, który ma w wersji zbliżonej do ostatecznej ukazać się w ostatnim kwartale br. poważna odpowiedzialność za zdobywanie środków na naukę przypadnie instytutom. Finansowanie tzw. „bazowe”, o czym już wspomniałem w poprzednich listach, ma być ograniczone w istocie do wydatków związanych z utrzymaniem struktury placówki (media, prąd, ogrzewanie etc.). Nieznaczna część (10-20%) będzie mogła być przeznaczona na „konkursy wewnętrzne”, czyli na prace badawcze własne, statutowe. Dotyczyć to będzie zresztą tylko instytutów, które znajdą się w grupie I (może w części też II). Szanse na uzyskiwanie środków budżetowych będą więc bardzo problematyczne. Trudności finansowe uderzają w całą kadrę naukową, przede wszystkim w młodych pracowników nauki, wyrażających słusznie, coraz dobitniej swój niepokój. Już obecnie obserwuje się dramatyczne zmniejszanie zainteresowania absolwentów szkół wyższych pracą naukową. W instytutach medycznych spada zainteresowanie tą pracą absolwentów wydziałów medycznych…….

Petycja 31 tysięcy naukowców przeciwko propagandzie “globalnego ocieplenia”


Petycja 31 tysięcy naukowców przeciwko propagandzie “globalnego ocieplenia
Najwyższy Czas, 29.07.2008
Ponad 31 tysięcy naukowców amerykańskich, w tym ponad 9 tysięcy z tytułami doktorskimi w takich dziedzinach jak klimatologia, meteorologia czy badań środowiska, podpisało petycję odrzucającą powszechnie propagowany mit “globalnego ocieplenia” będący jakoby konsekwencją efektem działalności człowieka na Ziemii mającego wytwarzać zgubne “gazy cieplarnianie”.
Akcja zbierania podpisów The Petition Project rozpoczęła się 10 lat temu i wzmogła się w latach 1999-2007 kiedy to podpisało się pod nią dziesiątki tysięcy naukowców. Akcja zbierania podpisów jest tym cenniejsza, że miała miejsce podczas presji na środowisko naukowe ze strony mediów prowadzących intensywną kampanię propagandową “efektu cieplarnianego” oraz władz centralnych rozporządzających funduszami na projekty naukowe.
The Petition Project

Patologie nauki polskiej

Patologie nauki polskiej
Diametros nr 16 (czerwiec 2008): 118 – 121
„Stała liczba stanowisk czy etatów wymuszałaby konieczność rzeczywistych konkursów oraz drobiazgowej oceny dorobku kandydatów przez ekspertów zewnętrznych, które są bardzo pracochłonne i w wielu krajach anglosaskich zabierają członkom komisji sporo czasu (przykładowo, na dobrą posadę z filozofii w USA, czyli taką, która prowadzi do zatrudnienia na czas nieokreślony, zgłasza się zwykle ok. 300 kandydatów). Doprowadzenie do stworzenia odpowiednio obiektywnych mechanizmów w tym zakresie w Polsce, w której rozpowszechniło się „ustawianie” konkursów, „załatwianie” posad, a w razie takiej czy innej próby podważenia wyników postępowania „konkursowego” zasłanianie się „samorządnością” czy „autonomią” rad instytutów, wydziałów czy senatów, będzie bardzo trudne (śmiem nawet przypuszczać, że wręcz niemożliwe – czy ktoś na serio dopuszcza myśl, że w jakiejś polskiej uczelni dziekan lub rektor w celu zachowania bezstronności powoła komisję mającą rozstrzygnąć konkurs na stanowisko profesora lub kierownika zakładu lub katedry, która będzie składała się wyłącznie z osób, które w danym uniwersytecie nie pracują?)….Uważam, że reformę polskiego szkolnictwa wyższego należałoby rozpocząć od eliminacji tej patologii. Jednakże radykalnych zmian w tym zakresie nie należy się spodziewać, gdyż najnowszy
Projekt założeń reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego z 16 kwietnia b.r., pełen dziwacznej nowomowy oraz zawierający absurdalny pomysł zniesienia habilitacji i zastąpienia tego szczebla kariery akademickiej certyfikatami dającymi „uprawnienia promotorskie”, wspierany jest bez wątpienia przez lobbing sektora szkół prywatnych,…”