Profesor oskarżony

Profesor oskarżony
Rz,24.07.2008
Wojskowa prokuratura zarzuca znanemu neurochirurgowi – profesorowi Janowi P., że wziął 4,6 tysiąca złotych łapówek.– Akt oskarżenia w tym tygodniu trafi do sądu. Profesorowi Janowi P. zarzucamy poświadczenie nieprawdy w zaświadczeniach lekarskich i przyjęcie korzyści majątkowych w wysokości 4600 zł – mówi „Rz” prokurator podpułkownik Piotr Wilkanowski z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
– Te zarzuty to kompletne bzdury – tak Jan P. komentuje oskarżenia prokuratury.

Maleszka i inni


Autorki „Trzech kumpli” dla DZIENNIKA, sobota 19 lipca 2008 „Spotkanie Maleszki było szokiem
Od osiemnastu lat co kilka miesięcy przeżywamy aferę, bo ktoś się okazuje agentem. Te historie pękają jak wrzody, zamiast być przecięte na samym początku. Na kłamstwie nie można zbudować niczego dobrego. Jeśli nie możemy rozliczyć tych, którzy bili ludzi i łamali im życie, to po co rozliczać nazistów? Enkawudzistów? Po co ścigać zabójców i złodziei? Ja nie chcę żyć w świecie, w którym umoralniające kazania wygłasza ktoś, kto sprzedał przyjaciela – mówi w DZIENNIKU Anna Ferens, jedna z autorek filmu „Trzech Kumpli”.
Czy przed „Trzema kumplami” walczyłyście jakoś z komuną, postkomuną, „czerwoną pajęczyną”?
ES: Studiowałam polonistykę we Wrocławiu i jeszcze zahaczyłam o ostatnie strajki w ’89, ale to nie było już żadne ryzyko, bo system upadał. Walka z komuną to był raczej przykład rodziców, którzy się nie złamali, choć za przyzwoitość zapłacili wysoką cenę. Tato, utalentowany chemik, kierował dużym zakładem produkcyjnym, nigdy nie zapisał się do partii. Zwolniony z pracy w trzecim dniu stanu wojennego dostał wilczy bilet. Bardzo to przeżył. Był ambitny, a nie mógł znaleźć pracy nawet jako portier 300 km od domu.

Widacki: Śmierć Pyjasa to był wypadek
Robert Mazurek rozmawia z Janem Widackim
Prof. Marek napada na autorki filmu
No nie, proszę pana, profesor Marek ma 90 lat!
I co to ma do rzeczy?
To, że to starszy schorowany człowiek, który zapłacił za tę sprawę karierą akademicką.
…..
Czemu nie wytoczył pan procesu „Rzeczpospolitej”, gdy napisała, że był pan wykładowcą w szkole SB?

Bo wydrukowała moje sprostowanie. Nie byłem żadnym wykładowcą. Jeszcze przed stanem wojennym prowadziłem na Uniwersytecie Śląskim seminarium doktorskie i miałem kilku doktorantów ze szkoły MSW w Legionowie. Ponieważ MSW nie godziło się, by oni jeździli całą grupą, to kilkakrotnie ja przyjechałem do nich.

Czyli był pan tam wykładowcą?

Nie byłem, przyjeżdżałem tam tylko na spotkania z moimi doktorantami. Raptem trzy, cztery razy.

Płaciła panu szkoła MSW czy uniwersytet?

Za to płaciła mi szkoła w Legionowie w ramach godzin zleconych.

Czyli miał pan tam zajęcia.

To nie były zajęcia, tylko seminarium.

Czysty spór słowny. Na moim uniwersytecie seminarium to były zajęcia.

Nie byłem tam wykładowcą, bo nie miałem ze szkołą stosunku pracy. Ja się tych kontaktów nigdy nie wypierałem. Nawiasem mówiąc, potem zabroniono im kontaktu ze mną, a po 13 grudnia nie miałem z tą szkołą żadnego kontaktu.

Czuje się pan politykiem?

Polityka mnie interesuje, ale ani ona, ani adwokatura nie jest moją największą pasją, Czuję się głównie naukowcem, wykładowcą akademickim, to mnie naprawdę interesuje.

Historycy i historycy inaczej

Paweł Sergiejczyk – Historia prawdziwa i profesorska.
Nasza Polska nr.29,2008

Historykiem jest ten, kto ma tytuł profesorski – najlepiej nadany jeszcze w głębokim PRL-u – i od czasu do czasu publikuje nudne książki, które czytaj co najwyżej koledzy po fachu.
Niestety, Garlicki nie jest wyjątkiem, a raczej typowym przedstawicielem środowiska historycznego III RP. Wyjątkiem jest Baliszewski i tylko niektórzy utytułowani naukowcy mający odwagę dążyć do prawdy wbrew wszeIkim okolicznościom. Nie mam jednak wątpliwości, że to ci ostatni są prawdziwymi adeptami muzy Klio i jeżeli wśród młodych pokoleń wyrastają jeszcze pasjonaci wiedzy o przeszłości, to dzieje się tak właśnie dzięki Baliszewskim, a nie Garlickim.
Bo cóż może dać większą radość młodemu badaczowi niż odkrycie prawdy, do której nie mogli – lub nie chcieli – dotrzeć jego poprzednicy?

Narzędziem historyka jest umysł. Im bardziej krytyczny, tym Iepszy. Tymczasem duża część naszych historyków posiada zniewolone umysły.

Dobrze uwidoczniła to niedawna debata nad książką o Lechu Wałęsie. W licznych recenzjach jak echo odbijała się teza: może i Wałęsa był Bolkiem, bo skoro tak wynika z dokumentów, to pewnie prawda, ale od tej prawdy ważniejszy jest narodowy mit, którego burzyć nie wolno. Otóż zadaniem historyka jest właśnie burzenie mitów i pokazywanie prawdy takiej,jaka była. Jeżeli tego nie czyni, staje się po prostu bajkopisarzem, a w skrajnych przypadkach – zwyczajnym fałszerzem.
=============

http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Garlicki

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Baliszewski

źródło

Profesor Bronisław Geremek


Prof. Geremek zginął w wypadku samochodowym
PAP – Nauka w Polsce, 2008-07-14

Symbol demokratycznej opozycji
„Rz”14.07.2008

Polska bez Profesora.Wirtuoz politycznych ćwierćtonów
Dziennik, 14.07.2008

Europa żegna Profesora.Niezwykły człowiek i zwykła śmierć
Dziennik, 14.07.2008

Odszedł człowiek bez reszty oddany polskiej racji stanu

Świat wspomina zmarłego Bronisława Geremka
tvn.24

BRONISŁAW GEREMEK NIE ŻYJE
niezalezna.pl

Bronisław Geremek nie żyje
Tygodnik Powszechny,14.07.2008

Bronisław Geremek

Cytat – Profesoria

Żeby zostać profesorem, trzeba być mile widzianym wśród profesorów”.
Rafał Ziemkiewicz

Uwagi o kondycji nauki polskiej


źródło

Uwagi o kondycji nauki polskiej
Diametros nr 16 (czerwiec 2008): 105 – 114
Jan Woleński
„Zobaczmy zatem, jak wyglądają te sprawy w naszym modelu kariery naukowej.Nie będę zajmował się eliminacją nieudaczników. Była zresztą o tym mowa. W jaki sposób promować najlepszych? Niestety u nas działa efekt „długiej rury”. Polega on na tym, by jeszcze raz powtórzyć, że dostatecznie długie oczekiwanie zapewnia zostanie profesorem, statystycznie każdemu, kto jest wystarczająco cierpliwy. W ten sposób mamy prawdziwą inflację profesorów tytularnych, podobnie uczelnianych. Chociaż nie jest tak, że profesorowie są najlepsi, ale tytuł czy stanowisko sugerują domniemanie wysokich kompetencji profesjonalnych.
Jeśli jednak w wielu instytutach udział profesorów tytularnych lub uczelnianych, w całości kadry wynosi jedną czwartą czy nawet jedną trzecią całej kadry, to proporcje statystyczne zostają zdecydowanie zachwiane. I jest tak, jak w obiegu pieniężnym. Inflacja profesorów powoduje obniżenie ich wartości. Działa także coś w rodzaju prawa Greshama-Kopernika, mianowicie gorsi profesorowie wypierają lepszych. Powód jest bardzo prosty. Coraz więcej osób robi habilitację, ponieważ
to daje stabilizację zatrudnienia na uczelni i ciśnienie na objęcie stanowisk profesorskich jest coraz większe. Niezależnie od tego, masowość uzyskanych habilitacji powoduje zjawiska inflacyjne także i w populacji doktorów habilitowanych. Jest to także efekt wielkości instytutów w polskich placówkach akademickich.”

WIKIPEDIA NIE ZNOSI „SŁUŻB SPECJALNYCH”


zdj. ze strony: Program TVP 1981/1982
WIKIPEDIA NIE ZNOSI „SŁUŻB SPECJALNYCH
Niezalezna pl.
„Wikipedia – najpopularniejsze kompendium wiedzy w internecie – cenzuruje hasła związane ze służbami specjalnymi…Najpierw w pierwszych dniach lipca z najsłynniejszej internetowej encyklopedii znikło hasło „Współpracownicy służb specjalnych PRL”…
Równie zaskakujące zdarzenia na Wikipedii, jak teraz – po opublikowaniu książki „Wałęsa a SB” – miały miejsce po podaniu kandydatów na ministrów w rządzie Donalda Tuska. Wśród tych, którzy publicznie zabrali głos na temat powiązań ze służbami specjalnymi kandydata na ministra Michała Boniego, był profesor Mirosław Dakowski, który w latach 80. prowadził podziemne „Wydawnictwo”. Profesor powiedział, że współpraca Boniego z SB spowodowała wpadkę jednej z podziemnych drukarni. Zaraz po tym ktoś dopisał w biogramie profesora na Wikipedii informacje o jego rzekomej współpracy z bezpieką. Ta sama osoba przekierowała odnośniki na stronie z biogramem na witryny pornograficzne. Profesor bezskutecznie interweniował u zarządzających Wikipedią. Nie chciano mu też udzielić żadnych informacji o osobie, która dopuściła się wpisu. Dopiero za pośrednictwem policji profesor dowiedział się, że komputer, z którego dokonano zmian, należy do niejakiego Lesława Wojtasika (adres znany redakcji portalu Niezalezna.pl). Czyżby chodziło o znanego propagandystę z otoczenia gen. Jaruzelskiego [zdjęcie na dole strony], aktualnie wykładającego w kilku uczelniach? Inny Lesław Wojtasik w Warszawie nie mieszka…”

Z cyklu: środowisko akademickie pod lupą SB -Były oficer UB uczy studentów

Były oficer UB uczy studentów
POlska,28.06.2008
Oficer stalinowskiego Urzędu Bezpieczeństwa Stanisław Kłys po tragicznych wydarzeniach poznańskiego Czerwca ’56 prześladował obrońcę zbuntowanych robotników, mec. Stanisława Hejmowskiego. Dziś jest profesorem nadzwyczajnym uczelni w Koszalinie i wykłada prawo. Wczoraj, dokładnie w przededniu 52. rocznicy Czerwca, egzaminował studentów. ..Władze uczelni uchyliły się od odpowiedzi, czy znają przeszłość Kłysa. – Możemy jedynie wyrazić nasz żal. Uważamy, iż w stosunku do dr. S. Kłysa winny wypowiedzieć się stosowne instytucje naszego państwa – informuje Jarosław Barczewski, sekretarz rektoratu BWSH w Koszalinie.
Mimo wielu prób Stanisław Kłys nie chciał z nami rozmawiać.
Krzysztof M. KaźmierczakDo dzisiaj, mimo licznych zapowiedzi polityków, ludzie, którzy z bronią w ręku walczyli z komunistami w 1956 roku nie otrzymali uprawnień kombatanckich i dodatków finansowych. Znaczna ich część jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej, natomiast byli funkcjonariusze mają wysokie emerytury resortowe. Wielu oficerów bezpieki z 1956 zrobiło kariery w PRL, przykładowo ówczesny szef UB, płk Feliks Dwojak do 1990 roku pracował w kierownictwie MSW w pionie zajmującym się obserwacją.

CBA zatrzymała profesora onkologii Andrzeja Sz.

CBA zatrzymała profesora onkologii Andrzeja Sz.
ONET wiadomości 18.06.2008
Agenci CBA zatrzymali prof. Andrzeja Sz, kierownika kliniki nowotworów górnego odcinka układu pokarmowego Centrum Onkologii w Warszawie – dowiedział się nieoficjalnie serwis tvp.info.
Znany lekarz jest podejrzany o przyjmowanie łapówek w wysokości co najmniej 10 tys. złotych…Profesor Sz. przyjmując pacjentów w prywatnym gabinecie w zamian za łapówki kierował ich bez kolejki do szpitala onkologicznego na Ursynowie. Jednorazowo przyjmował od 500 do ponad 1000 złotych. Na razie można mu zarzucić przyjęcie w sumie 10 tysięcy złotych.