Prace magisterskie na zlecenie firm

Prace magisterskie na zlecenie firm

Rz

Studenci coraz częściej piszą prace dyplomowe, które mają rozwiązać konkretne problemy przedsiębiorstw. Sami też na tym korzystają…..

– Student powinien myśleć o pracy magisterskiej jak o czymś, co się może komuś przydać. Nie uczymy przecież marnowania czasu i robienia czegoś, co jest nikomu niepotrzebne – przekonuje dr Maciej Kozakiewicz, pełnomocnik rektora Uniwersytetu Łódzkiego ds. współpracy z pracodawcami, którzy wdraża projekt pisania prac magisterskich na zlecenie firm.

UŁ oszacował, że przeciętny student poświęca blisko 500 godzin na napisanie magisterki. A jeśli co roku dyplomu broni ok. 8 tys. studentów, to na stworzenie dzieł, które potem pokryje kurz, potrzeba 4 mln godzin. – Marnuje się potencjał studentów – tłumaczy dr Kozakiewicz. Dodaje, że pisanie prac na zlecenie to najlepszy sposób na walkę z plagiatami. – Takiej pracy nie da się stworzyć na zasadzie kopiuj, wklej……

 

 

Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?

 

kaganiec

wybór

Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?

Dziennik

Studenci historii Uniwersytetu Jagiellońskiego będą pisali prace magisterskie na tematy dostosowane do ich „możliwości intelektualnych” i nie o osobach żyjących. Tak zdecydowała rada wydziału uczelni. „To ograniczenie wolności badań. Uczelnia niepotrzebnie ulega naciskom politycznym” – twierdzą historycy.

Posiedzenie rady odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Nam jednak udało się odtworzyć jej przebieg. Sprawa książki Zyzaka miała być ostatnim punktem posiedzenia i nic nie wskazywało, że zakończy się zaskakującym stanowiskiem. Zaczęło się od wyjaśnień promotora Zyzaka. Profesor Andrzej Nowak tłumaczył, że od strony formalnej nie było żadnych uchybień przy obronie magisterium. Praca została złożona w terminie, zrecenzowana i obroniona. To, że potem wydano na jej postawie książkę, która wywołała burzę, w ogóle nie powinno być zmartwieniem uczelni.

Ale nie wszyscy zgodzili się z tą opinią. Dziekan Andrzej Banach zaproponował przyjęcie stanowiska. Po pierwsze – uczelnia zdystansuje się od książki. Ale to nie wszystko. Zdaniem profesora od tej pory na uniwersytecie nie powinny powstawać prace o osobach żyjących, a tematy trzeba „dostosować do możliwości intelektualnych studentów”. Większość uczestników posiedzenia zgodziła się, że sprawę Zyzaka trzeba czym prędzej zakończyć. Tylko wtedy na uczelnię wróci spokój.

Minister nauki Barbara Kudrycka nie kryła zadowolenia. To właśnie ona chciała wysłać na uczelnię nadzwyczajną kontrolę komisji akredytacyjnej. Ostatecznie po fali krytyki zrezygnowała z tego pomysłu, tłumacząc, że oczekuje działań naprawczych. „Rada przyjęła odpowiedzialną uchwałę” – oświadczyła.

Co innego jednak mówią historycy. Prof. Wojciech Roszkowski: „To dziwne i niepotrzebne stanowisko. Przyjęte wbrew autonomii uczelni i pod wpływem politycznych nacisków. Ogranicza wolność badań. Promotorzy będą się bać prowadzenia prac z historii najnowszej” – komentuje.

Także dr Jacek Przygodzki, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, jest zdania, że magistrant ma prawo do podejmowania tematów z historii najnowszej, a promotor nie powinien mu tego odmawiać.

Standardy powstawania prac magisterskich

Wolność słowa kończy się, gdy narusza godność innych

Rz

Rozmowa z prof. Barbara Kudrycka minister nauki i szkolnictwa wyższego.

RZ: Czy jakiś polityk prosił panią o interwencję w sprawie publikacji pracy magisterskiej Zyzaka?

Prof. Barbara Kudrycka: Nie. To moja inicjatywa, bo rozumiem, na czym polega funkcjonowanie organów państwa, a także wolność słowa, o której tak dużo mówimy.

Zleca więc pani kontrolę, bo praca magisterska Zyzaka naruszyła godność Lecha Wałęsy?

Raczej działam profilaktycznie, by w przyszłości na wszystkich uczelniach dbano o standardy przygotowania prac dyplomowych, w tym na tematy szczególnie wrażliwe. Poza tym nie zleciłam kontroli, tylko wystosowałam list do przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej z prośbą, aby wziął pod uwagę możliwość rozpoczęcia procedury akredytacyjnej Wydziału Historii UJ w trybie nadzwyczajnym. Kierowałam się medialnymi informacjami i opiniami historyków o tym, że mogło nastąpić naruszenie zasad metodologii i warsztatu naukowego przy przygotowywaniu pracy magisterskiej Pawła Zyzaka….

Czemu zajęła się pani akurat pracą autorstwa Zyzaka?

Powód jest prosty. Minister powinien reagować, kiedy istnieje domniemanie naruszenia standardów określonych przez państwo, w tym przypadku chodzi o standardy tworzenia prac magisterskich.

Jedna książka powinna być powodem kontroli PKA na wydziale?

Nie książka będzie przedmiotem oceny PKA, ale jakość pisanych i bronionych prac magisterskich.

Czego się pani spodziewa po tej kontroli?

Spodziewam się, że w razie stwierdzenia przez PKA jakichkolwiek uchybień Wydział Historii UJ uwzględni zalecenia komisji i podejmie starania, by standardy powstawania prac magisterskich na tak prestiżowej uczelni były zawsze respektowane.

Jak uczelnie walczą z plagiatami

Jak uczelnie walczą z plagiatami

GW

 Nawet co czwarta praca licencjacka i magisterska może być napisana niesamodzielnie – twierdzą specjaliści z branży antyplagiatowej. Nie wszystkie opolskie uczelnie korzystają jednak z systemu.

– W swoim portfolio mam kilkadziesiąt prac dyplomowych z różnych dziedzin: od ekonomii po medycynę – mówi Krzysztof, były polonista z Opola. – Jedną z nich sprzedałem aż trzy razy – przyznaje. Jego twórcy przekonują, że właśnie do walki z takim procederem stworzono program plagiat.pl. – Im więcej uczelni przystąpi do naszego systemu, tym większa i skuteczniejsza będzie ochrona przed plagiatem – mówi Sebastian Kawczyński, twórca programu.

W Polsce jednak zaledwie 70 uczelni przystąpiło do programu antyplagiatowego.

– Ta kwestia była rozpatrywana między innymi na posiedzeniach Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej – mówi Marcin Miga, rzecznik UO. – Rzadko który z rektorów nie miał zastrzeżeń do funkcjonowania systemu. Wątpliwości rektorów dotyczyły m.in. bazy, do której uczelnie przesyłają prace. 

– Pojawiły się zastrzeżenia związane z prawami autorskimi i pokrewnymi oraz ochroną danych osobowych – dodaje rzecznik UO. – Ten system nie gwarantuje również w stu procentach wyłapania plagiatu na przykład z książek. Ponadto wykupienie licencji jest bardzo kosztowne – tłumaczy, dodając, że na uczelni ciężar walki z plagiatami spoczywa głównie na promotorze. – Rzeczywiście, jeżeli promotor pracuje systematycznie ze studentem przez kilka semestrów, nie może być mowy o plagiacie – dodaje także rektor WSZiA.