Godne zachowanie nadal jest niegodne i karalne.

Niezwykły spór studenta z uczelnią

Rz

Jarosław Umiński interweniował w sprawie zajęć, które się nie odbyły. Teraz akademia chce go ukarać.

W Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu toczy się bezprecedensowe postępowanie dyscyplinarne przeciwko studentowi Jarosławowi Umińskiemu, który jeszcze niedawno zasiadał w senacie tej uczelni. Teraz grozi mu nagana za publiczne oczernianie ASP i jej wykładowców.

– Wnioskuję o naganę za zachowanie niegodne studenta – mówi „Rz” dr Piotr Szwiec, rzecznik dyscyplinarny uczelni.

Tłumaczy, że Umiński formułował i rozpowszechniał oczerniające informacje. – Twierdził, że wykładowcy kierowali pod jego adresem groźby karalne, że jest prześladowany z uwagi na to, iż jest działaczem studenckim, który występuje w obronie studentów – mówi dr Szwiec.

Jakie to groźby? Szwiec nie jest w stanie powiedzieć. Powołuje się na list Niezależnego Zrzeszenia Studentów do rektora, w którym zrzeszenie prosi o wyjaśnienie w sprawie kierowania gróźb karalnych przez wykładowców w stosunku do studenta….

Trafili na niepokornego 

Dla Umińskiego niezaliczenie przedmiotu oznaczało powtarzanie roku. By tego uniknąć, przeniósł się do łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Mimo to w poniedziałek stanął na pierwszej rozprawie przed komisją dyscyplinarną poznańskiej akademii.

– Umorzenie oznaczałoby, że student nie zrobił tego, co jako rzecznik dyscyplinarny ds. studentów mu zarzucam. Mam dowody, że Jarosław Umiński formułował bezpodstawne zarzuty wobec wykładowców ASP – tłumaczy dr Szwiec.

Umiński odpowiada: – Nie czuję się winny. Moje działania nie miały na celu szkalowania uczelni. Chciałem tylko wyegzekwować przynależne studentom prawa: do zajęć i do tego, by odbywały się w terminie.

Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta, ocenia, że sprawę trudno będzie rozstrzygnąć:

– Mamy tu słowo przeciw słowu. Wygląda na to, że uczelnia postępowała jak zwykle, a trafiła na niepokornego studenta, któremu teraz chce przetrącić kręgosłup.

Dodaje, że Umiński był dobrym studentem (miał stypendium naukowe) i nie jest typem pieniacza.

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne

uwm-godlo_uwm

Jak senator z PO o głosy wyborców zabiegał

Rz

Byłemu rektorowi grozi postępowanie dyscyplinarne. Ryszard Górecki bezprawnie dotował studia dla księży na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Jesienią 2007 roku senat Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przegłosował utworzenie podyplomowych studiów z pedagogiki religii i etyki dla księży na Wydziale Nauk Społecznych. Do kapłanów z diecezji warmińskiej trafiło pismo z informacją o powstaniu nowego kierunku. Po jego ukończeniu mogliby uczyć etyki w szkole. 

Utworzone przez UWM studia podyplomowe dla księży – „Rz” dotarła do ich kosztorysu – miały kosztować łącznie 144 tys. zł. W tej kwocie przewidziano 57 tys. zł na pensje dla 25 wykładowców, koszty administracyjne i inne wydatki związane z organizacją zajęć.

Sumę tę w całości miało pokryć czesne od 40 księży studentów: 1200 zł za każdy z trzech semestrów nauki.

– Uczelnia nie może dopłacać do studiów podyplomowych, a nawet powinna jeszcze na nich zarabiać. Tak wynika z naszego statutu – wyjaśnia prof. Józef Górniewicz, obecny rektor UWM.

Mimo to czesne księżom obniżono do 300 zł. – Dostaliśmy na studia dotację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – twierdzi ks. prof. Jarosław Michalski z Wydziału Nauk Społecznych UWM, jeden z pomysłodawców nowego kierunku.

We wrześniu 2008 roku Górecki przestał być rektorem (skończyła się kadencja). Wcześniej jednak, 28 sierpnia, podpisał księżom dyplomy ukończenia studiów. Było to dziwne, bo wciąż chodzili na zajęcia, a prac dyplomowych mieli bronić dopiero w listopadzie 2008 roku.