Czy plagiaty to kradzież ?

Plagiaty – uczelnie z nimi walczą, ale wciąż mało kto traktuje je jak kradzież

PAP

Coraz więcej instytucji, przede wszystkim naukowych i akademickich próbuje pozbyć się problemu plagiatów. W świadomości społecznej jednak nielegalne wykorzystanie własności intelektualnej nadal jest akceptowane – ocenili w piątek uczestnicy warszawskiej konferencji poświęconej problemowi plagiatów. 

Jak mówili uczestnicy spotkania, plagiatami są prace magisterskie, wystąpienia polityków, utwory muzyczne, a nawet prace domowe uczniów podstawówek. Ze zjawiskiem tym trudno walczyć, bo Polakom w tej materii brakuje wiedzy o tym, co jest legalne i etyczne, a co nie.

Według przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej (PKA) prof. Marka Rockiego, polskie prawo na razie nie pomaga uczelniom w zwalczaniu zjawiska plagiatowania. Jak powiedział w rozmowie PAP, prawo nie nakłada na uczelnię np. obowiązku archiwizowania w formie elektronicznej prac obronionych na niej, co jest konieczne do stworzenia bazy danych, z którą będzie można porównywać nowo składane prace.

Sama PKA, jak mówił, dopiero od dwóch lat w ramach oceny jakości kształcenia na danym wydziale sprawdza wyrywkowo ok. 10 proc. obronionych prac również pod kątem samodzielności. Na razie wynik tej weryfikacji nie ma wpływu na ocenę pracy wydziału, może tylko stanowić podstawę do wystosowania przez PKA zaleceń pod adresem władz uczelni o dopilnowanie uczciwości autorów prac.
„Państwowa Komisja Akredytacyjna nie dysponuje programem komputerowym do porównywania treści prac z zasobami bazy danych. Dysponują nim poszczególni członkowie komisji. Przy czym program ten nie jest niezbędny, można porównywać fragmenty pracy z zasobami internetu, używając zwykłej, ogólnodostępnej wyszukiwarki internetowej” – powiedział Rocki.
Według niego, z problemem plagiatów w największym stopniu borykają się małe uczelnie, do których dojeżdżają wykładowcy „wypożyczeni” z większych ośrodków oraz tzw. modne kierunki, na których prace zbyt dużej liczby studentów podlegają opiece zbyt małej liczby promotorów. 

Reklamy