Wykształcony jak polityk

Wykształcony jak polityk

Wprost, Numer: 34/35/2009 (1388)

Co to za kraj, w którym z kryzysem walczy historyk, a wojskiem rzadzi człowiek, który w wojsku nigdy nie był (za to bywał w zakładzie psychiatrycznym jako student)? W którym minister kultury to mistrz obróbki skrawaniem, a z korupcja walczy współtwórczyni słowników? To Polska właśnie! „Wprost” prześwietlił dyplomy naszych polityków.

Profesor-polityk to ma klawe życie

Imponujące majątki nowych europosłów

Rz

„Rz” poznała majątki nowych europarlamentarzystów. Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS, od lat jednego z bogatszych polskich polityków w Parlamencie Europejskim gonią m.in. Róża Thun, Lena Kolarska-Bobińska czy Bohdan Marcinkiewicz z PO. Jednym z najmniej zamożnych jest Jerzy Buzek, były premier, dziś szef Parlamentu Europejskiego.

Lena Kolarska-Bobińska, profesor socjologii i była dyrektor fundacji Instytutu Spraw Publicznych jest posiadaczką domu wartego ponad 800 tys. zł, 82-metrowego mieszkania (290 tys. zł), działki rekreacyjnej za 120 tys. zł i dwóch działek rolnych. Jako dyrektor Instytutu w ciągu pół roku zarobiła 144 tys. zł, jako członek rady nadzorczej PAISZ – prawie 16 tys. zł. Otrzymuje również honoraria autorskie (12 tys. zł), emeryturę (17 tys. zł). W tegoroczne dochody Kolarska-Bobińska wpisała również pracę profesora w Collegium Civitas z wynagrodzeniem 162 tys. zł.

Dwa ponad 70-metrowe mieszkania w Warszawie warte w sumie prawie 1,8 mln zł ma też nowy europoseł PO – 37-letni Rafał Trzaskowski. Trzaskowski, zanim został europosłem, najczęściej wykładał. W tym roku zarobił łącznie 34 tys. zł: 24 tys. zł w Centrum Europejskim Natolin, 10 tys. zł jako wykładowca w Collegium Civitas i Krajowej Szkole Administracji Publicznej. Otrzymał również 5 tys. zł za tantiemy po ojcu, a za występy w telewizji ok. 2 tys. zł. Zarobił także 18 tys. euro za – jak to ujął w oświadczeniu majątkowym – działalność edukacyjną…

Migalski ma skromną kawalerkę, hektar działki warty 20 tys. zł i ponad stumetrowy dom o wartości pół miliona zł. Pracuje na trzech uczelniach, w tym na dwóch prywatnych. W tym roku w sumie zarobił 72 tys. zł.

Prof. Legutko w Kancelarii Prezydenta jako doradca zarobił niecałe 50 tys. zł (netto), kolejne 16,5 tys. zł – na Uniwersytecie Jagiellońskim. Posiada dom warty milion złotych i 55 tys. zł oszczędności.

Jeszcze skromniej wypadają jedni z najlepszych polskich europarlamentarzystów pochodzących ze Śląska: prof. Jerzy Buzek i Jan Olbrycht. Były premier ma co prawda ok. 190 tys. zł oszczędności, ale tylko dwa małe mieszkania warte w sumie 75 tys. zł, z czego jedno należy do żony.

Politycy nie umieją czytać?

elementarz_marian-falski

IPN ma kłopoty, bo politycy PO nie umieją czytać?

Fronda.pl

Donald Tusk i Bronisław Komorowski mają kłopoty z czytaniem. Chcą ukarać IPN za książkę Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie, choć wydało ją krakowskie wydawnictwo ARCANA.

Antykustracyjne hieny tylko na to czekały. Wprawdzie książkę „Lech Wałęsa. Idea i historia”, wydało prywatne wydawnictwo, a od publikacji odcina się duża część historyków Instytutu (w tym Piotr Gontarczyk), ale politycy PO i SLD i tak urządzili nagonkę na IPN.

Wszelką miarę stracił Donald Tusk, który wypowiadał się tak, jakby był przywódcą republiki bananowej. – Chcę zaapelować do pracowników IPN i historyków, aby nie nadużywali środków publicznych, bo nie będą mogli ich w przyszłości używać – jeśli tak to będzie dalej wyglądało, w takim jednostronnym działaniu – stwierdził premier Tusk. – Mamy do czynienia ze swoistym monopolem informacji i opinii, które powstają w IPN. To powinno być zmienione – mówił dziś marszałek Komorowski. – Oprócz zmian personalnych, które mogą być dokonane w zgodzie z ustawą, jest problem wspierania przez państwo polskie innych badań o tym samym okresie – dodał.

Problem w tym, że IPN „zawinił” jedynie wydając Zyzakowi dokumenty, o które prosił, i na których po części oparł swoją pracę – co było zresztą psim obowiązkiem Instytutu. Autor obronił swoją pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim i wydał jako książkę w Wydawnictwie ARCANA.

Kariery naukowe polskich polityków

golfźródło

Kariery naukowe polskich polityków- Doktoraty polityków: o ziemniakach i golfie

Dziennik

W każdej partii jest przynajmniej kilku posłów, którzy wyróżniają się niespotykanymi pracami doktorskimi. Oto najciekawsze z nich:

Łukasz Gibała, polityk Platformy zajął się badaniem teorii logiki w latach 60. Temat jego pracy to „Semantyka światów możliwych. Elementarność a modalność metafizyczna”. „Badałem istnienie światów równoległych, możliwych, gdzie np. jestem Murzynem. Być może żyjemy nie tylko tu i teraz, ale równocześnie w innym świecie, może nawet na innym kontynencie. Mamy zupełnie inny zawód, inną płeć, czy kolor skóry” – wyjaśnia.

Karol Karski z PiS wybrał temat: „Rozpad Związku Radzieckiego a prawo międzynarodowe”. „Był poważny problem naukowy, ale także praktyczny, związany z tym, czym był rozpad ZSRR” – tłumaczy poseł PiS.

Joanna Senyszyn z lewicy podjęła temat: „Ekonomiczna efektywność ferm hodowlanych w przemyśle mięsnym”. „Lubiłam poznawać nowe rzeczy ponieważ kończyłam międzynarodowe stosunki ekonomiczne. Wcześniej pracę magisterską pisałam na temat „Kapitały obce w afrykańskim górnictwie rud metali nieżelaznych”, więc stwierdziłam, że doktorat będę pisać na zupełnie inny temat” – mówi posłanka lewicy.

Andrzej Person, senator Platformy Obywatelskiej, pisze doktorat o historii golfa.

Dobrzypolitycy.pl

dp_logo

Dobrzypolitycy.pl, a wyborcy surowi

Rz

Nowy społecznościowy portal ma być nieustającym sondażem popularności przedstawicieli narodu: od Sejmu aż po gminy. Na liście jest już prawie 50 tysięcy działaczy.

– Ruszyliśmy 8 stycznia. Wnioski mogą być przedwczesne, a nazwa witryny jest sformułowaniem trochę mylącym – przyznaje Zbigniew Górniak, opolski dziennikarz, pomysłodawca i współtwórca portalu Dobrzypolitycy.pl. – Chodzi nam o jak najszerszą, rzetelną ocenę naszych wybrańców a „dobrzy” to wyraz pragnień, by takimi byli.

A ponieważ politycy zwracają teraz uwagę przede wszystkim na słupki poparcia, twórcy portalu uważają, że będzie dla nich pomocny. – Stworzyliśmy miejsce ich ciągłej oceny, lepszej niż sondaże – mówi Ryszard Poliwoda. – Wyborca może tu wyrazić opinię codziennie, a nie raz na cztery lata.

Polityków skatalogowano według funkcji: w Sejmie, Senacie, rządzie, Kancelarii Prezydenta. Są też działacze ugrupowań pozaparlamentarnych, europosłowie, politycy wojewódzcy, powiatowi i gminni w urzędach, sejmikach i radach. Można im wystawić ocenę od skandalicznej (1) do wybitnej (6). – Mamy 49 tysięcy osób. Ale lista jest otwarta – zachęca Górniak. – Każdy może dodać polityka, jednak zanim zaistnieje on na stronie, będzie zweryfikowany przez redaktorów.

W pierwszej dobie na stronę zajrzało 1800 internautów, następnej ponad 4500

Portal, na którym można oceniać polityków www.dobrzypolitycy.pl