Żniwa wydawców na okoliczność reformy

Sześciolatki w prezencie dla lobby wydawców

Rz, Tomasz Elbanowski 

W imię czego ukarano siedmiolatki, każąc im uczyć się z podręczników pisanych dla sześciolatków? Dlaczego zmuszono rodziców, by kupili nowe książki? Kto na tym zyskał? – zastanawia się publicysta

Niezwykła determinacja i tempo, z jakim minister Katarzyna Hall wprowadziła nowy program, rodzą więc pytania: Po co zmieniono program dla kilku procent dzieci? Po co skazano nauczycieli szkół i przedszkoli na gimnastykowanie się z programem niedostosowanym do poziomu uczniów? W imię czego ukarano siedmiolatki, każąc im uczyć się z podręczników pisanych dla sześciolatków? Dlaczego zmuszono rodziców, by kupili nowe książki, choć stare byłyby bardziej odpowiednie dla ich dzieci? Wreszcie: skoro straciły dzieci, stracili nauczyciele i rodzice, to kto na tym zyskał?..

Żniwa wydawców 

Z początkiem roku szkolnego nadeszły wydawnicze żniwa. Ministerstwo wspomagało je aktywnie za pomocą dopuszczeń sygnowanych znaczkiem „zgodne z reformą 2009”. Czy dla wydawcy może być coś piękniejszego, niż umieścić nowe logo na podręczniku i powtarzać, że teraz tylko książki z nowym logo są zalecane przez MEN i konieczne do tego, żeby w ogóle móc uczyć?

Kłamstwo podręcznikowe


Kłamstwo podręcznikowe
Wprost
Proponujemy, by podręczniki napisały gwiazdy polskiej i światowej nauki
Nasze dzieci w tornistrach noszą makulaturę, a nie wartościowe podręczniki. Są one drogie, a przy tym nienowoczesne i pełne błędów. A bez dobrych podręczników nie będziemy mieli dobrych szkół. Bez dobrych szkół nie wyjdziemy zaś z cywilizacyjnego zapóźnienia. „Wprost” przedstawia propozycję wyjścia z podręcznikowej matni. Uważamy, że uczniowie, podobnie jak studenci, powinni się uczyć od najlepszych.

Kontakt z książką


Polacy czytają niewiele, ale coraz więcej z nich ma w domu książki
PAP – Nauka w Polsce, 2008-07-16
„W większości (86 proc.) polskich domów są książki. Od lat 70. odsetek rodzin, które nie posiadają książek, zmniejszył się trzykrotnie – wynika z sondażu TNS OBOP. Najwięcej książek kupują osoby z wyższym wykształceniem. 86 proc. ankietowanych odpowiedziało, że w ich domach są książki inne niż szkolne podręczniki. 14 proc., że książek w domu nie ma. Autorzy sondażu zastrzegają jednak, że część ankietowanych celowo nie przyznała się, że nie posiada książek, żeby poprawić swój wizerunek. Oznacza to, że posiadanie książek uznawane jest za nobilitujące.”