Reforma szkolnictwa wyższego w Polsce – krok w dobrym kierunku!

Reforma szkolnictwa wyższego w Polsce – krok w dobrym kierunku!

Liberte nr.7, Daria A. Hejwosz

W poniedziałek 15 czerwca Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przedstawiło założenia do reformy systemu szkolnictwa wyższego. Jednak w debacie publicznej podjęto wątek odpłatności za drugi kierunek studiów. Przeciwnicy tego pomysłu twierdzą, że jest to pierwszy krok ku wprowadzeniu płatnej edukacji na poziomie wyższym. W krajach zachodnich już kilkunastu lat toczy się debata, czy przywrócić odpłatność za studia. W Stanach Zjednoczonych bez względu na to, czy uczelnia jest publiczna czy państwowa student ponosi koszty kształcenia (oczywiście oponenci podkreślą, że w dobie kryzysu gospodarczego amerykańskie uczelnie mają również kłopoty, ja natomiast twierdzę, że europejskie uniwersytety przeżywają kryzys od wielu lat).

Pomysł Ministerstwa, by wprowadzić odpłatność za drugi kierunek na tym etapie jest propozycją kosmetyczną. Jednak jest też pierwszym krokiem ku pozytywnym zmianom. Mam nadzieję, że początek reformy nie zostanie zatrzymany. Potrzebujemy debaty publicznej jakiego szkolnictwa wyższego potrzebujemy. Jeśli chcemy być konkurencyjni na arenie międzynarodowej musimy wpierw zainwestować. Jednak proszę wszystkich, zwolenników, jak i przeciwników wprowadzenia odpłatności za studia, by nie sądzili, że pieniądze od studentów będą w stanie pokryć wszystkie potrzeby uczelni wyższych w Polsce.

I na koniec, coś dla populistów. Badacze przedmiotu zauważyli, że na ekspansji szkolnictwa wyższego zyskała jedynie klasa średniej. Wprowadzenie w życie idei merytokracji spowodowało liczny napływ osób pochodzących z tejże warstwy społecznej. Klasa niższa (zwana także robotniczą) jest nadal nielicznie reprezentowana w szkolnictwie wyższym. Odpowiedź dlaczego tak się dzieje jest złożona i wymagałaby napisania oddzielnego artykułu. Badacze przedmiotu widzą silny związek między pochodzeniem społecznym, kapitałem kulturowym a wyborem edukacyjnym. Co więcej obserwuje się, że dawna klasa robotnicza pod względem zarobków dorównuje klasie średniej (zjawisko to zostało nazwane zburżuazyjnieniem się klasy robotniczej). Zatem to nie kwestie finansowe decydują o tym, czy jednostka pójdzie na uniwersytet, czy nie. Ważniejszy jest kapitał kulturowy, który ulega reprodukcji. C. Patten w publikacji pt: Funding and Freedom: where we are going wrong (zob. Can the prizes still glitter? The future of British universities in a changing world, red. H. de Burgh, A. Fazackerley, J. Black, The University of Buckingham Press, Buckingham 2007) stwierdził, że nie ma żadnych dowodów na to, iż wprowadzenie odpłatności za studia wykluczy osoby z niższych warstw społecznych. Jeśli bowiem spojrzy się na udział dzieci z rodzin robotniczych i klasy średniej w szkolnictwie wyższym na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat, można zaobserwować, że te proporcje są stałe.