Plagiatowe boje

Prof. Krajewski kontratakuje: „niespecjaliści”

GW

Prof. Mirosław Krajewski atakuje komisję historyków z toruńskiego UMK, która uznała, że popełnił w swojej habilitacji oszustwo naukowe. Uniwersytet ripostuje: – Zarzut jest nietrafiony.

O tym, że Krajewski – były poseł SLD, Samoobrony i PSL – przepisał w swojej pracy pt. „Powstanie styczniowe między Skrwą a Drwęcą” obszerne fragmenty z książki nieżyjącego już historyka ks. Czesława Lisowskiego, „Gazeta” napisała już w maju 2007 r. W styczniu 2008 r. komisja ekspertów z UMK, gdzie naukowiec się habilitował, potwierdziła nasze doniesienia, udowadniając, że powoływał się na źródła z archiwów, do których nie mógł dotrzeć, bo spłonęły w czasie wojny. 

W maju br. sprawą zajęła się specjalna komisja toruńskich historyków. Uniwersytet powołał ją do oceny dorobku będącego podstawą habilitacji uczonego. Komisja stwierdziła, że opracowanie prof. Krajewskiego „nie jest publikacją oryginalną, ani samodzielną pracą naukową” oraz że jego „autor dopuścił się naruszenia dobrych obyczajów obowiązujących w nauce, stąd jego opracowanie nie mogło stanowić podstawy do wszczęcia przewodu habilitacyjnego”. Wynik pracy komisji nie miał znaczenia prawnego, bo z uwagi na przedawnienie nie można było anulować decyzji z 1995 r. o nadaniu naukowcowi stopnia doktora habilitowanego.

Krajewski, wieloletni rektor Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej (WSHE) we Włocławku, odgryzł się toruńskim historykom na łamach włocławskiego „Pulsu Regionu”, który 19 czerwca br. zacytował za portalem Gazeta.pl część oświadczenia komisji. – Komisja UMK, powołana do rozpatrzenia powyższej sprawy, złożona ostatnio z niespecjalistów tego okresu naszych dziejów, powieliła stworzoną (jestem pewien, iż na zamówienie) uprzednio opinię. Opinia ta powstała za rządów poprzedniego dziekana tego wydziału, bez wysłuchania moich racji, a jej końcowy wniosek stanowi, iż moja praca z 1994 r. jakoby „nosi znamiona niesamodzielności” – pisze Krajewski w polemice wydrukowanej w „Pulsie Regionu” z 26 czerwca br. 

Uczony wysuwa tezę, że zainteresowanie mediów jego sprawą motywowane jest „niwelowaniem prokuratorskich (!) zarzutów wobec faktycznego plagiatu popełnionego przez S. Kunikowskiego z Włocławka” [prof. Stanisław Kunikowski to obecny rektor WSHE we Włocławku -red.]. Zarzeka się też, że w swojej habilitacji nikogo nie oszukał. – Pracę śp. ks. Czesława Lissowskiego wydobyłem z zapomnienia, rzetelnie opracowałem, zacytowałem ją w habilitacji ponad sto razy i ogłosiłem tam jej chwałę. Nadto czterokrotnie opublikowałem biografię księdza Cz. Lissowskiego – pisze we włocławskim periodyku Krajewski.

Co na to toruńscy uczeni? – My sprawę skończyliśmy. Komisja przedstawiła swoje wnioski i zaproponowała radzie wydziału nauk historycznych przyjęcie uchwały. Rada ją przyjęła, poinformowaliśmy o tym Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów Naukowych – mówi rzecznik UMK Marcin Czyżniewski. – Zarówno w komisji, która przedstawiła stanowisko w styczniu 2008 r., jak i tej, która wypowiedziała się w maju br., byli historycy zajmujący się XIX wiekiem. Zarzut dotyczący „niespecjalistów” jest więc nietrafiony….

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

Dziennikarka zrzynała z bloga

Dziennikarka zrzynała z bloga AFERA PLAGIATOWA W „NEW YORK TIMES

tvn.24

Laureatka Nagrody Pulitzera i dziennikarka prestiżowego amerykańskiego dziennika „The New York Timesa” Maureen Dowd przyznała się do plagiatu. Najciekawsze w całej sprawie jest źródło, z jakiego korzystała. Skąd ściągała dziennikarka? Od jednego z autorów popularnego liberalnego bloga Talking Points Memo.

Chodzi o tekst, który znalazł się w niedzielnym wydaniu „New York Times”. A dokładnie o fragment tekstu: „Coraz bardziej zastanawia to, dlaczego – jeśli tortury miały zapobiegać terrorystycznym atakom – działo się to głównie w czasie, gdy grupa Busha szukała czegoś do usprawiedliwienia inwazji na Irak”…Początkowo Dowd wszystkiego się wypierała i utrzymywała, że nie zaglądała na stronę Talkin Points Memo. Jednak już w niedzielę wieczorem skapitulowała. W mailu przesłanym do twórców amerykańskiej politycznej strony internetowej Huffington Post przyznała: tak, popełniłam plagiat.

„New York Times” zamieścił już sprostowanie w wydaniu papierowym w poniedziałek. Z kolei na stronie internetowej dziennika, ukazało się wyjaśnienie, że ten fragment tekstu pochodzi z bloga Marshalla. Pod artykułem Dowd możemy przeczytać oświadczenie: „W kolumnie Maureen Dowd, w tekście o torturach zamieszczonym w niedzielę, nie znalazło się odwołanie, że fragment o torturach pochodzi z bloga Josha Marshalla Talking Points Memo”.

Historycy prześwietlą prof. Krajewskiego

Historycy prześwietlą prof. Krajewskiego  

GW  

Rada wydziału nauk historycznych UMK podjęła decyzję o powołaniu komisji do spraw oceny dorobku naukowego prof. Mirosława Krajewskiego, który był podstawą habilitacji naukowca. Ale historyk nie straci habilitacji, bo sprawa uległa przedawnieniu. W styczniu 2008 r. komisja ekspertów z UMK, gdzie prof. Krajewski (były poseł Samoobrony i PSL) się habilitował, stwierdziła, że przepisał w swojej habilitacji obszerne fragmenty z książki nieżyjącego już historyka ks. Czesława Lisowskiego. Udowodniła Krajewskiemu, że powoływał się na źródła z archiwów, do których nie mógł dotrzeć, bo spłonęły w czasie wojny.
– Teraz komisja oceni dorobek i przedstawi ocenę, dokładnie tak samo jak się to odbywa podczas normalnego procesu habilitacyjnego. Nie będzie kolokwium habilitacyjnego, bo sprawa dotyczy tylko dorobku. Jeśli nawet komisja ustali, że jakiś element tego dorobku, w tym książka habilitacyjna, był pracą niesamodzielną, będzie to miało wymiar tylko moralny, bo sprawa uległa przedawnieniu i nie ma możliwości odebrania habilitacji. Centralna Komisja zdecydowała o wszczęciu tego postępowania, myśmy się do tej decyzji dostosowali – powiedział „Gazecie” rzecznik UMK Marcin Czyżniewski.

Czy będzie habilitacja z badania habilitacji ?

Badanie habilitacji rektora Akademii Medycznej

GW

Habilitacja rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu musi zostać jeszcze raz oceniona. To przełom w sprawie obwinianego o popełnienie plagiatu prof. Ryszarda Andrzejaka.

Decyzję o wznowieniu postępowania wobec prof. Andrzejaka podjęło prezydium Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej ds. Stopni i Tytułów. To niezależna instytucja nadzorująca procedurę przyznawania stopni naukowych. Centralna Komisja opiniuje nominacje profesorskie i wyznacza recenzentów prac habilitacyjnych.
W poniedziałek to ona zdecydowała, że rada Wydziału Lekarskiego wrocławskiej AM musi powtórzyć procedurę dotyczącą pracy habilitacyjnej rektora.

 To znaczy, że należy raz jeszcze powołać recenzentów, którzy zweryfikują jakość pracy prof. Andrzejaka, w tym zarzuty o popełnienie plagiatu – mówi prof. Osman Achmatowicz, sekretarz Komisji ds. Stopni i Tytułów. 

O popełnienie plagiatu ponad pół roku temu oskarżyli rektora związkowcy z uczelnianej „Solidarności 80”. Twierdzą, że rektor skopiował około 90 fragmentów z prac, m.in. prof. Witolda Zatońskiego i prof. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz, dzisiaj dziekan Wydziału Lekarskiego AM we Wrocławiu. – Najobszerniejsze części mają nawet trzy strony – mówił dr Jarosław Pająk z „Solidarności 80”.
Rektor kategorycznie odrzucał zarzuty. 

Habilitacja rektora AM do kontroli

Habilitacja rektora AM do kontroli

GW

Ciąg dalszy sprawy obwinianego o popełnienie plagiatu prof. Ryszarda Andrzejaka. Prezydium Centrum Komisji ds. Stopni i Tytułów w ciągu tygodnia rozstrzygnie, czy praca habilitacyjna rektora Akademii Medycznej powinna zostać raz jeszcze oceniona.

Z wnioskiem o wznowienie postępowania wobec prof. Andrzejaka wystąpili w poniedziałek profesorowie z Sekcji Nauk Medycznych przy Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Istnieje siedem takich zespołów, w każdym zasiada od kilkunastu do kilkudziesięciu specjalistów. Wniosek sekcji to pierwszy etap procedury. Ostateczna decyzja, czy należy wznowić postępowanie habilitacyjne, należy do prezydium Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. – Na ogół prezydium podtrzymuje wniosek sekcji – mówi prof. Osman Achmatowicz, sekretarz komisji.

Popełnienie plagiatu i oszustwa naukowego w pracy habilitacyjnej zarzuciła rektorowi wrocławskiej Akademii Medycznej „Solidarność ’80”, związek zawodowy działający na uczelni. – W sumie jest to około 90 fragmentów przepisanych słowo w słowo: zdań, akapitów, najobszerniejsze części mają nawet trzy strony – mówił dr Jarosław Pająk z „Solidarności ’80” w listopadzie ubiegłego roku. – Dołączono do nich fikcyjne wyniki badań, a to już może mieć wpływ na życie i zdrowie pacjentów.

Minister zdrowia Ewa Kopacz powołała rzecznika dyscyplinarnego, który bada zarzuty wobec prof. Andrzejaka. Na efekty jego pracy trzeba jeszcze poczekać. Tymczasem już w przyszłym tygodniu okaże się, jaką decyzję w sprawie rektora podejmie Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. 

Prof. Achmatowicz: – Jeśli postępowanie zostanie wznowione, to sprawa trafi na radę wydziału lekarskiego wrocławskiej uczelni. Ta jeszcze raz musi powołać recenzentów, którzy ocenią pracę habilitacyjną rektora Andrzejaka.

Jednak rada wydziału nie może unieważnić habilitacji prof. Andrzejaka. Uchwały o nadaniu stopni naukowych podlegają przepisom kodeksu postępowania administracyjnego. Po upływie 10 lat od ich podjęcia nie można ich uchylić ze względu na przedawnienie. Rektorowi Akademii Medycznej habilitację nadano w 1993 roku. Zatem jeśli recenzenci uznają, że dopuścił się nierzetelności naukowej, rada może podjąć uchwałę, że jego praca naukowa powstała z naruszeniem zasad.
Prof. Andrzejak: – Nie mam na ten temat żadnych oficjalnych informacji i dlatego też nie mogę ich skomentować. Natomiast na rozstrzygnięcie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów czekam z całkowitym spokojem, gdyż wiem, że plagiatu nie popełniłem.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Plagiat jako choroba cywilizacyjna

Konferencja „Plagiatowanie chorobą cywilizacji XXI wieku?…”

PAP – Nauka w Polsce

Problemowi plagiatowania i kradzieży dóbr intelektualnych będzie poświęcona konferencja„Plagiatowanie chorobą cywilizacji XXI wieku? Jakość kształcenia oraz problem kradzieży dóbr intelektualnych w nauce, kulturze, biznesie i polityce”, która odbędzie się 17 kwietnia w Warszawie

Patronat nad konferencją objęło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan i Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Plagiatowanie i inne formy oszustw nie dotyczą wyłącznie do świata akademickiego. Coraz częściej publikowane są informacje o „podkradaniu” przez różne partie polityczne pomysłów na ustawy i reformy ustrojowe, o plagiatowaniu pomysłów artystycznych, o oszustwach mających pomóc w karierach zawodowych plagiatorów i złodziei dóbr intelektualnych.

Wraz ze wzrostem liczby studentów i zwiększoną liczbą osób korzystających z internetu rożnie też liczba osób „narażonych na pokusę” nieuprawnionego korzystania z internetowej skarbnicy wiedzy – informują organizatorzy konferencji.

Konferencja ma pomóc w zmianie nastawienia środowiska akademickiego oraz innych grup społecznych do problemu plagiatowania i przyczynić się do ograniczenia tego zjawiska. Będzie połączona z galą wręczenia Certyfikatów „Uczelnia walcząca z plagiatami”, organizowaną przez Plagiat.pl.

Poprzez wręczone certyfikaty, Plagiat.pl, promuje uczelnie stosujące wysokie standardy kontroli jakości prac. Jak podają organizatorzy, w roku akademickim 2009/2010 certyfikaty otrzyma 14 uczelni i wydziałów. W roku poprzednim nagrodzonych było 10 uczelni m.in.: Szkoła Główna Handlowa, Collegium Civitas, Wydział Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Podczas konferencji, prelegenci zanalizują przyczyny i skutki plagiatowania w polskim szkolnictwie wyższym. Zaprezentowany zostanie program „Obrońcy Własności Intelektualnej – OWI”, który propaguje działalność antyplagiatową wśród młodzieży. Zostaną omówione autorsko-prawne problemy prac magisterskich i doktorskich. Podjęty zostanie również temat zasad etycznych w nauce i nierzetelności badawczej.

Konferencja odbędzie się

w piątek, 17 kwietnia br.

w siedzibie Centralnej Biblioteki Rolniczej w Warszawie

ul. Krakowskie Przedmieście 66,

w godz. 9.00 – 17.15. 

Konflikt interesów w sprawie plagiatu

Akademia Medyczna: Wraca sprawa prof. Grybosia

GW

Zwrot wydarzeń w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej AM. Oceną jego dorobku naukowego zajmą się teraz aż dwie uczelniane komisje.

Drugie podejście do sprawy szefa I Kliniki i Katedry Ginekologii i Położnictwa AM zrobi uczelniana komisja dyscyplinarna. Komisja już badała, czy prof. Marian Gryboś dopuścił się plagiatu w swojej pracy habilitacyjnej oraz w artykule opublikowanym w podręczniku „Ginekologia onkologiczna”. W pierwszym orzeczeniu uznano, że plagiatu nie było i umorzono postępowanie. 

Jednak wątpliwości wzbudził skład zespołu orzekającego. W trójce oceniających zarzuty był prof. Mieczysław Woźniak, który z prof. Grybosiem jest współautorem co najmniej trzech publikacji naukowych. W komentarzach, jakie wywołała ta sytuacja, padła teza o konflikcie interesów…

Teraz komisja musi wskazać nowy trzyosobowy zespół orzekający. 
Förster: – Wybrane osoby będą musiały złożyć deklarację, że nie mają żadnych związków z prof. Grybosiem, które mogłyby stawiać orzeczenie zespołu orzekającego w niekorzystnym świetle.
Drugą, nadzwyczajną komisję powołała w piątek dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz. Zadaniem sześcioosobowego zespołu jest analiza całego dorobku naukowego ginekologa. Z wnioskiem o to wystąpił do pani dziekan prof. Wojciech Noszczyk z Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. 
Decyzję o powołaniu komisji nadzwyczajnej dziekan ogłosiła na piątkowej radzie Wydziału Lekarskiego.
– W komentarzach na radzie wydziału dominował pogląd, że nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że nie ma sprawy plagiatu prof. Grybosia, tylko się z nią zmierzyć – mówi jeden z profesorów Akademii.

Nowy kierunek studiów – spychologia

spychacz

źródło

Już po sprawie plagiatu prof. Grybosia z AM

GW

Ani Ministerstwo Nauki, ani Ministerstwo Zdrowia nie będą badały sprawy podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej Akademii Medycznej. Tym samym mocy nabiera postanowienie uczelnianej komisji dyscyplinarnej o umorzeniu postępowania.

Szef I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa wrocławskiej Akademii Medycznej był podejrzewany o popełnienie plagiatu w pracy doktorskiej i w podręczniku „Ginekologia Onkologiczna”. Prof. Stanisław Pielka, rzecznik dyscyplinarny uczelni, ustalił, że Gryboś przepisał fragmenty pracy swojego promotora. Natomiast w podręczniku skopiował co najmniej kilkadziesiąt fragmentów artykułów innych autorów. Prof. Pielka wystąpił o naganę dla ginekologa. Ostateczna decyzja należała do komisji dyscyplinarnej uczelni, która wybiera spośród swoich członków trzyosobowy zespół orzekający. Ten ostatecznie odrzucił oskarżenia wobec prof. Grybosia. 
Po ogłoszeniu werdyktu wyszło na jaw, że w zespole orzekającym był prof. Mieczysław Woźniak, współautor kilku publikacji z prof. Grybosiem. Prof. Woźniak nie widział w tym konfliktu interesów.

Prof. Ryszard Andrzejak, rektor AM nie chciał komentować ani werdyktu, ani udziału w zespole orzekającym prof. Woźniaka. Poprosił o pomoc prawną Ministerstwo Nauki i Ministerstwo Zdrowia. – Być może sprawą zajmie się komisja ministerialna – powiedział nam.

Jednak tak się nie stanie. – W sprawie dotyczącej pracowników naukowych AM nadzór należy do Ministerstwa Zdrowia – twierdzi Bartosz Loba, rzecznik ministra nauki.

Z kolei Jakub Gołąb z Ministerstwa Zdrowia mówi: – Przepisy nie przewidują udziału resortów w postępowaniu dyscyplinarnym. Minister jest wymieniony jedynie wśród otrzymujących orzeczenie. W przypadku, gdy któraś ze stron ma zasadne uwagi, to może odwołać się do komisji przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego.  

Komentuje Tomasz Wysocki: Spychologia zastosowana

Podejrzewany o popełnienie plagiatu prof. Marian Gryboś może odetchnąć. Już po sprawie. Ani rektor Akademii Medycznej, ani żadne z ministerstw nie chcą weryfikować wątpliwego werdyktu. To przykład ewidentnej spychologii. Przekaz dla młodych kadr jest jasny: jak cię złapią na ściąganiu, to nie wolno ci się przyznać. A ściągać oczywiście można.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Był plagiat, czy nie było plagiatu ?

Sprawa prof. Grybosia nie dla komisji etyki

GW

Uczelniana komisja dyscyplinarna Akademii Medycznej umorzyła postępowanie w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia, szefa I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii.

W komunikacie komisji stwierdzono m.in., że „zapożyczenie wielu akapitów tekstu w niezmienionej formie można traktować w kategorii złego smaku, ale nie plagiatu”. Dlatego prof. Andrzej Gamian, szef komisji dyscyplinarnej, uznał, że sprawa prof. Grybosia powinna trafić pod ocenę komisji etyki. 

Czy komisja etyki Akademii Medycznej we Wrocławiu zajmie się sprawą ginekologa?

Prof. Marek Ziętek, jej przewodniczący: – Komisja nie zajmie się oceną podejrzeń wobec prof. Grybosia z kilku powodów. Po pierwsze, taka sprawa powinna najpierw trafić do komisji etyki, a potem dopiero do komisji dyscyplinarnej. Tej kolejności nie można odwrócić. Po drugie, komisja etyki jest organem niższego rzędu wobec komisji dyscyplinarnej. Nie możemy zatem kwestionować postanowień komisji dyscyplinarnej. Po trzecie, komisja etyki nie ma prawa do udzielania jakichkolwiek kar, nagan, nie może składać wniosku o usunięcie z uczelni. Może jedynie pogrozić palcem i uznać określone zachowanie za naganne, z czym nie wiążą się żadne konsekwencje wobec obwinionego. Na poziomie uczelni sprawa prof. Grybosia została zakończona. Teraz ruch należy do ministerstwa zdrowia, które zleciło uczelni zweryfikować oskarżenia wobec profesora i które musi być powiadomione o wyniku dochodzenia. Jeśli w ministerstwie uznają, że sprawa została nieprawidłowo rozstrzygnięta, mogą powołać swoją komisję dyscyplinarną, rodzaj sądu wyższej instancji, która zbada sprawę raz jeszcze.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Jak przepisuje profesor, to plagiatu nie ma !

akademia-medyczna-we-wroclawiu

Profesor przepisywał, ale plagiatu nie było

GW

Wątpliwa decyzja w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z Akademii Medycznej. Komisja dyscyplinarna uznała, że profesor wprawdzie przepisywał z prac innych autorów, ale plagiatu nie popełnił. Nazwała ten fakt „złym smakiem” i umorzyła całe postępowanie.

Sprawa prof. Mariana Grybosia ciągnęła się od sierpnia ubiegłego roku. Szef I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa wrocławskiej Akademii Medycznej był podejrzewany o popełnienie plagiatu w swojej pracy doktorskiej i w rozdziale podręcznika „Ginekologia Onkologiczna”. Jak ustalił rzecznik dyscyplinarny wrocławskiej Akademii Medycznej, który pełnił rolę prokuratora w tej sprawie, prof. Gryboś przepisał fragmenty z pracy swojego promotora prof. Mieczysława Cisły. A w podręczniku skopiował co najmniej kilkadziesiąt fragmentów innych opracowań. Nie zaznaczył wyraźnie, że cytuje innych autorów, chociaż wskazał teksty źródłowe.

Uczelniany rzecznik dyscyplinarny złożył wniosek o udzielenie prof. Grybosiowi nagany. Jednak ostateczna decyzja należała do komisji dyscyplinarnej Akademii Medycznej, a ta umorzyła postępowanie wobec lekarza.

Teraz nie ma już przeszkód, żeby wznowić procedurę nadania wrocławskiemu lekarzowi tytułu profesora belwederskiego. Proces ten wstrzymał w sierpniu ówczesny dziekan Wydziału Lekarskiego.

Prof. Tadeusz Kaczorek z Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów: – Kandydat do tytułu profesora powinien być także autorytetem moralnym. Jeśli uznamy, że w tej sprawie naruszone zostały dobre obyczaje, jeszcze raz ją zbadamy. Możemy powołać swoich ekspertów, nie uwikłanych osobiście, bo wiemy, że w takich sytuacjach środowisko wywiera presję.

———

Przedawnienie ratuje profesury na Medycznej

GW

Bez względu na wyniki śledztw w sprawie podejrzewanych o nieuczciwość naukową prof. Ryszarda Andrzejaka, rektora Akademii Medycznej, oraz ginekologa prof. Mariana Grybosia nie stracą oni stopni naukowych. Ich sprawy już się przedawniły.

——–