Habilitację wypożyczę !

Pułkownik pożyczył habilitację

GW

Pułkownik z Akademii Obrony Narodowej przepisał pracę habilitacyjną od kolegi. Na uczelni o tym wiedzą, ale pracę przyjęli, bo kolega pułkownika nie protestuje.

Rozprawa habilitacyjna płk. dr. inż. Pawła Górskiego nosi tytuł „Zarządzanie logistyczne w sytuacjach kryzysowych w Polsce”. Otrzymała przepisowo cztery recenzje naukowe – dwie negatywne oraz dwie pozytywne. Argument z tych negatywnych: praca nie wnosi nic nowego do dziedziny, którą opisuje. W jednej z recenzji padło też słowo „plagiat”. Bo praca płk. Górskiego jest łudząco podobna do trzech książek jego starszego kolegi z tego samego wydziału na AON prof. Eugeniusza Nowaka.

Negatywne recenzje pochodzą od ekspertów wyznaczonych przez Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów. Pozytywne – od ekspertów wyznaczonych przez uczelnię. Jednym z nich jest… prof. Nowak.

– Górski pełni obowiązki dyrektora wydziału. Nie zostanie dyrektorem, jeśli nie zdobędzie samodzielnego stopnia naukowego – mówi „Gazecie” anonimowo jeden z pracowników AON….

Rada wydziału nie złamała prawa – zgodnie z przepisami ma ostateczny głos, czy przyjąć rozprawę habilitacyjną, czy nie. Nie musi się kierować recenzjami. Komuś jednak sprawa zapożyczeń w pracy płk. Górskiego się nie spodobała i napisał do rektora anonimowy donos…

W 2004 r. Akademia miała podobny problem – jedna z książek dwójki jej wykładowców okazała się plagiatem. Wtedy uczelnia zainstalowała program „plagiat”, przez który do dziś przepuszczane są – według oficjalnej wersji – wszystkie prace, zwłaszcza magisterskie. Czy habilitacja płk. Górskiego także? Według rektora komendanta Ratajczaka to nie miałoby sensu. Bo nikt nie wprowadził do bazy książek Nowaka.

Czy Rektor UM we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat?

Czy Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat? (cześć 3.)

Czy Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat? (cześć 2.)

Czy Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat?

Doktor filozofii skazany za plagiat

Toruń: doktor filozofii skazany za plagiat

ONET

Doktor z wydziału filologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu został ukarany dziesięcioletnim zakazem wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego za dopuszczenie się plagiatu. Naukowiec przetłumaczył i wydał pod własnym nazwiskiem dwie cudze książki.

Dr Jakub W. stanął przed komisją dyscyplinarną wydziału, a rzecznik dyscyplinarny wnioskował o dożywotni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela. Naukowiec przyznał się do winy i komisja ostatecznie zdecydowała o wydaniu zakazu na dziesięć lat.

Orzeczenie w sprawie dr. W. jest nieprawomocne i może on się jeszcze odwoływać do uczelnianej komisji dyscyplinarnej. „Gdy orzeczenie się uprawomocni, zgodnie z przepisami będzie obowiązywało we wszystkich uczelniach na terenie kraju” – poinformował we wtorek dr Marcin Czyżniewski, rzecznik prasowy UMK.

Sprawą plagiatu doktora zajmuje się także prokuratura. Na rozstrzygnięcie komisji dyscyplinarnej oczekuje nadal inny naukowiec z wydziału filologicznego, prof. Janusz G., któremu zarzucono bezprawne wykorzystanie fragmentów pracy koleżanki z wydziału.

Plagiatowe boje

Prof. Krajewski kontratakuje: „niespecjaliści”

GW

Prof. Mirosław Krajewski atakuje komisję historyków z toruńskiego UMK, która uznała, że popełnił w swojej habilitacji oszustwo naukowe. Uniwersytet ripostuje: – Zarzut jest nietrafiony.

O tym, że Krajewski – były poseł SLD, Samoobrony i PSL – przepisał w swojej pracy pt. „Powstanie styczniowe między Skrwą a Drwęcą” obszerne fragmenty z książki nieżyjącego już historyka ks. Czesława Lisowskiego, „Gazeta” napisała już w maju 2007 r. W styczniu 2008 r. komisja ekspertów z UMK, gdzie naukowiec się habilitował, potwierdziła nasze doniesienia, udowadniając, że powoływał się na źródła z archiwów, do których nie mógł dotrzeć, bo spłonęły w czasie wojny. 

W maju br. sprawą zajęła się specjalna komisja toruńskich historyków. Uniwersytet powołał ją do oceny dorobku będącego podstawą habilitacji uczonego. Komisja stwierdziła, że opracowanie prof. Krajewskiego „nie jest publikacją oryginalną, ani samodzielną pracą naukową” oraz że jego „autor dopuścił się naruszenia dobrych obyczajów obowiązujących w nauce, stąd jego opracowanie nie mogło stanowić podstawy do wszczęcia przewodu habilitacyjnego”. Wynik pracy komisji nie miał znaczenia prawnego, bo z uwagi na przedawnienie nie można było anulować decyzji z 1995 r. o nadaniu naukowcowi stopnia doktora habilitowanego.

Krajewski, wieloletni rektor Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej (WSHE) we Włocławku, odgryzł się toruńskim historykom na łamach włocławskiego „Pulsu Regionu”, który 19 czerwca br. zacytował za portalem Gazeta.pl część oświadczenia komisji. – Komisja UMK, powołana do rozpatrzenia powyższej sprawy, złożona ostatnio z niespecjalistów tego okresu naszych dziejów, powieliła stworzoną (jestem pewien, iż na zamówienie) uprzednio opinię. Opinia ta powstała za rządów poprzedniego dziekana tego wydziału, bez wysłuchania moich racji, a jej końcowy wniosek stanowi, iż moja praca z 1994 r. jakoby „nosi znamiona niesamodzielności” – pisze Krajewski w polemice wydrukowanej w „Pulsie Regionu” z 26 czerwca br. 

Uczony wysuwa tezę, że zainteresowanie mediów jego sprawą motywowane jest „niwelowaniem prokuratorskich (!) zarzutów wobec faktycznego plagiatu popełnionego przez S. Kunikowskiego z Włocławka” [prof. Stanisław Kunikowski to obecny rektor WSHE we Włocławku -red.]. Zarzeka się też, że w swojej habilitacji nikogo nie oszukał. – Pracę śp. ks. Czesława Lissowskiego wydobyłem z zapomnienia, rzetelnie opracowałem, zacytowałem ją w habilitacji ponad sto razy i ogłosiłem tam jej chwałę. Nadto czterokrotnie opublikowałem biografię księdza Cz. Lissowskiego – pisze we włocławskim periodyku Krajewski.

Co na to toruńscy uczeni? – My sprawę skończyliśmy. Komisja przedstawiła swoje wnioski i zaproponowała radzie wydziału nauk historycznych przyjęcie uchwały. Rada ją przyjęła, poinformowaliśmy o tym Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów Naukowych – mówi rzecznik UMK Marcin Czyżniewski. – Zarówno w komisji, która przedstawiła stanowisko w styczniu 2008 r., jak i tej, która wypowiedziała się w maju br., byli historycy zajmujący się XIX wiekiem. Zarzut dotyczący „niespecjalistów” jest więc nietrafiony….

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

Dziennikarka zrzynała z bloga

Dziennikarka zrzynała z bloga AFERA PLAGIATOWA W „NEW YORK TIMES

tvn.24

Laureatka Nagrody Pulitzera i dziennikarka prestiżowego amerykańskiego dziennika „The New York Timesa” Maureen Dowd przyznała się do plagiatu. Najciekawsze w całej sprawie jest źródło, z jakiego korzystała. Skąd ściągała dziennikarka? Od jednego z autorów popularnego liberalnego bloga Talking Points Memo.

Chodzi o tekst, który znalazł się w niedzielnym wydaniu „New York Times”. A dokładnie o fragment tekstu: „Coraz bardziej zastanawia to, dlaczego – jeśli tortury miały zapobiegać terrorystycznym atakom – działo się to głównie w czasie, gdy grupa Busha szukała czegoś do usprawiedliwienia inwazji na Irak”…Początkowo Dowd wszystkiego się wypierała i utrzymywała, że nie zaglądała na stronę Talkin Points Memo. Jednak już w niedzielę wieczorem skapitulowała. W mailu przesłanym do twórców amerykańskiej politycznej strony internetowej Huffington Post przyznała: tak, popełniłam plagiat.

„New York Times” zamieścił już sprostowanie w wydaniu papierowym w poniedziałek. Z kolei na stronie internetowej dziennika, ukazało się wyjaśnienie, że ten fragment tekstu pochodzi z bloga Marshalla. Pod artykułem Dowd możemy przeczytać oświadczenie: „W kolumnie Maureen Dowd, w tekście o torturach zamieszczonym w niedzielę, nie znalazło się odwołanie, że fragment o torturach pochodzi z bloga Josha Marshalla Talking Points Memo”.

Historycy prześwietlą prof. Krajewskiego

Historycy prześwietlą prof. Krajewskiego  

GW  

Rada wydziału nauk historycznych UMK podjęła decyzję o powołaniu komisji do spraw oceny dorobku naukowego prof. Mirosława Krajewskiego, który był podstawą habilitacji naukowca. Ale historyk nie straci habilitacji, bo sprawa uległa przedawnieniu. W styczniu 2008 r. komisja ekspertów z UMK, gdzie prof. Krajewski (były poseł Samoobrony i PSL) się habilitował, stwierdziła, że przepisał w swojej habilitacji obszerne fragmenty z książki nieżyjącego już historyka ks. Czesława Lisowskiego. Udowodniła Krajewskiemu, że powoływał się na źródła z archiwów, do których nie mógł dotrzeć, bo spłonęły w czasie wojny.
– Teraz komisja oceni dorobek i przedstawi ocenę, dokładnie tak samo jak się to odbywa podczas normalnego procesu habilitacyjnego. Nie będzie kolokwium habilitacyjnego, bo sprawa dotyczy tylko dorobku. Jeśli nawet komisja ustali, że jakiś element tego dorobku, w tym książka habilitacyjna, był pracą niesamodzielną, będzie to miało wymiar tylko moralny, bo sprawa uległa przedawnieniu i nie ma możliwości odebrania habilitacji. Centralna Komisja zdecydowała o wszczęciu tego postępowania, myśmy się do tej decyzji dostosowali – powiedział „Gazecie” rzecznik UMK Marcin Czyżniewski.

Czy będzie habilitacja z badania habilitacji ?

Badanie habilitacji rektora Akademii Medycznej

GW

Habilitacja rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu musi zostać jeszcze raz oceniona. To przełom w sprawie obwinianego o popełnienie plagiatu prof. Ryszarda Andrzejaka.

Decyzję o wznowieniu postępowania wobec prof. Andrzejaka podjęło prezydium Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej ds. Stopni i Tytułów. To niezależna instytucja nadzorująca procedurę przyznawania stopni naukowych. Centralna Komisja opiniuje nominacje profesorskie i wyznacza recenzentów prac habilitacyjnych.
W poniedziałek to ona zdecydowała, że rada Wydziału Lekarskiego wrocławskiej AM musi powtórzyć procedurę dotyczącą pracy habilitacyjnej rektora.

 To znaczy, że należy raz jeszcze powołać recenzentów, którzy zweryfikują jakość pracy prof. Andrzejaka, w tym zarzuty o popełnienie plagiatu – mówi prof. Osman Achmatowicz, sekretarz Komisji ds. Stopni i Tytułów. 

O popełnienie plagiatu ponad pół roku temu oskarżyli rektora związkowcy z uczelnianej „Solidarności 80”. Twierdzą, że rektor skopiował około 90 fragmentów z prac, m.in. prof. Witolda Zatońskiego i prof. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz, dzisiaj dziekan Wydziału Lekarskiego AM we Wrocławiu. – Najobszerniejsze części mają nawet trzy strony – mówił dr Jarosław Pająk z „Solidarności 80”.
Rektor kategorycznie odrzucał zarzuty.