PKA stanie przed nowymi zadaniami

PKA w nowym składzie

serwis MNiSW

9 stycznia 2012 r. minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka wręczyła powołania członkom Polskiej Komisji Akredytacyjnej na kadencję od dnia 1 stycznia 2012 r. do 31 grudnia 2015 r.

Komisja powoływana jest spośród kandydatów zgłoszonych przez Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Konferencję Rektorów Zawodowych Szkół Polskich, Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, senaty uczelni oraz ogólnokrajowe stowarzyszenia naukowe i organizacje pracodawców.

Polska Komisja Akredytacyjna jest instytucją działającą niezależnie na rzecz doskonalenia jakości kształcenia. W związku z wprowadzoną reformą szkolnictwa wyższego PKA stanie przed nowymi zadaniami. Nowelizacja ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym wprowadziła nowy system oceny jakości kształcenia, polegający na ocenie programowej i ocenie instytucjonalnej. Komisja dokonuje oceny jakości kształcenia na kierunkach studiów, mając na uwadze efekty kształcenia odpowiadające Krajowym Ramom Kwalifikacji w zakresie obszarów kształcenia i kierunków studiów, jak również może dokonywać oceny działalności podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni, w tym oceny jakości kształcenia na prowadzonych przez nią studiach trzeciego stopnia i studiach podyplomowych. Dokonując oceny kształcenia, Komisja stosuje skalę ocen, zgodnie z którą może również wydać ocenę wyróżniającą. Wydziały, które uzyskały ocenę wyróżniającą, mogą otrzymać dodatkowe dofinansowanie z dotacji projakościowej.

Skład Polskiej Komisji Akredytacyjnej

Absurdy raportów PKA

Studenci zyskają dodatkowe informacje o swoich uczelniach”

Dziennik -Gazeta Prawna

MAREK ROCKI, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej – Państwowa Komisja Akredytacyjna nie publikuje raportów z wizytacji kierunku studiów, bo nie ma funduszy na usuwanie z nich danych osobowych.

Dlaczego informacje o jakości kształcenia na danym kierunku studiów, ważne dla 2 mln studentów, są tajne?

MAREK ROCKI 

Uchwała PKA zawierająca ocenę jakości kształcenia na danym kierunku nie musi całkowicie pokrywać się z wnioskami zawartymi w raporcie z wizytacji, bo jest on tylko elementem procedury oceny. Ponadto zawiera dane osobowe, a obowiązujące przepisy o ich ochronie nie pozwalają na ich publikowanie. Najwyższa Izba Kontroli wykreśla dane osobowe. Oczyszczanie raportu z wrażliwych danych wymagałoby dodatkowego zatrudnienia, a więc pieniędzy. Podjęliśmy jednak decyzję o upublicznianiu syntezy stanowiącej uzasadnienie oceny. Ponadto planujemy na stronie internetowej zamieszczać dobre i słabe strony danego kierunku…

Skrytykowana w raporcie uczelnia może mieć pozytywną ocenę i kształcić dalej?

Tak, bo raport może nie zawierać wszystkich danych dających pełen obraz ocenianego kierunku. Władze uczelni mogą ustosunkować się do faktów i opinii zawartych w raporcie, przedstawić wyjaśnienia i uzupełniające informacje mające wpływ na ocenę końcową.

Na informatykę, czyli z deszczu pod rynnę

Na UŁ jak na AHE

GW

Studenci Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej ze zlikwidowanej informatyki wpadli z deszczu pod rynnę. Chce ich przejąć Uniwersytet Łódzki, który za chwilę… sam może stracić prawo do kształcenia na tym kierunku. Ocenę ma taką jak AHE. Negatywną!

Na początku września Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zakazało AHE nauczać informatyki. Jednocześnie na swojej stronie zarekomendowało studentom uczelnie, na których mogą dokończyć studia. Wśród nich Uniwersytet Łódzki. 

We wtorek prorektor  prof. Joanna Jabłkowska poinformowała, że do jej uczelni zgłosiło się ok. 350 byłych studentów informatyki AHE. Najwięcej – ok. 300 – na Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej. – Przyjmiemy wszystkich, którzy uzupełnią różnice programowe – zapewniła Jabłkowska.

„Gazeta” dowiedziała się jednak, że UŁ może być dla byłych studentów akademii rozwiązaniem na krótką metę, bo Państwowa Komisja Akredytacyjna oceniła informatykę na uniwersytecie negatywnie. Taką samą ocenę miała informatyka w AHE. Właśnie dlatego tam studiować jej już nie można. 

Naszą informację potwierdza przewodniczący PKA prof. Marek Rocki: – To prawda, w kwietniu oceniliśmy informatykę na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego negatywnie. Uczelnia się odwołała, ale w lipcu nie znaleźliśmy argumentów, by tę ocenę zmienić. 

Prof. Rocki mówi, że przyczyną złej oceny informatyki na UŁ były „kłopoty z minimum kadrowym”. Skąd te kłopoty? Wyjaśnia nasz informator: – Kilka lat temu do ówczesnego Wydziału Fizyki dokooptowano informatykę, bo na wydziale było więcej pracowników naukowych niż studentów. Zamiast zwalniać wykładowców, zdecydowano więc zwiększyć liczbę studiujących, no i zrobił się problem. Większość pracowników to świetni fizycy, ale mało kto ma uprawnienia do wykładania informatyki. 

– Tylko dwie osoby spośród kilkunastu zgłoszonych spełniały kryteria pozwalające uczyć studentów tego kierunku wedle ministerialnych standardów – potwierdza prof. Rocki.

Czy plagiaty to kradzież ?

Plagiaty – uczelnie z nimi walczą, ale wciąż mało kto traktuje je jak kradzież

PAP

Coraz więcej instytucji, przede wszystkim naukowych i akademickich próbuje pozbyć się problemu plagiatów. W świadomości społecznej jednak nielegalne wykorzystanie własności intelektualnej nadal jest akceptowane – ocenili w piątek uczestnicy warszawskiej konferencji poświęconej problemowi plagiatów. 

Jak mówili uczestnicy spotkania, plagiatami są prace magisterskie, wystąpienia polityków, utwory muzyczne, a nawet prace domowe uczniów podstawówek. Ze zjawiskiem tym trudno walczyć, bo Polakom w tej materii brakuje wiedzy o tym, co jest legalne i etyczne, a co nie.

Według przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej (PKA) prof. Marka Rockiego, polskie prawo na razie nie pomaga uczelniom w zwalczaniu zjawiska plagiatowania. Jak powiedział w rozmowie PAP, prawo nie nakłada na uczelnię np. obowiązku archiwizowania w formie elektronicznej prac obronionych na niej, co jest konieczne do stworzenia bazy danych, z którą będzie można porównywać nowo składane prace.

Sama PKA, jak mówił, dopiero od dwóch lat w ramach oceny jakości kształcenia na danym wydziale sprawdza wyrywkowo ok. 10 proc. obronionych prac również pod kątem samodzielności. Na razie wynik tej weryfikacji nie ma wpływu na ocenę pracy wydziału, może tylko stanowić podstawę do wystosowania przez PKA zaleceń pod adresem władz uczelni o dopilnowanie uczciwości autorów prac.
„Państwowa Komisja Akredytacyjna nie dysponuje programem komputerowym do porównywania treści prac z zasobami bazy danych. Dysponują nim poszczególni członkowie komisji. Przy czym program ten nie jest niezbędny, można porównywać fragmenty pracy z zasobami internetu, używając zwykłej, ogólnodostępnej wyszukiwarki internetowej” – powiedział Rocki.
Według niego, z problemem plagiatów w największym stopniu borykają się małe uczelnie, do których dojeżdżają wykładowcy „wypożyczeni” z większych ośrodków oraz tzw. modne kierunki, na których prace zbyt dużej liczby studentów podlegają opiece zbyt małej liczby promotorów. 

PROFESOROWIE UJ OBURZENI NA PREMIERA

img_4481

Tusk stosuje metody rodem z Białorusi

Dziennik

To metody rodem z Białorusi – otwarcie mówią profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego o kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej, którą nasłała na ich Wydział Historyczny minister nauki Barbara Kudrycka. To właśnie na Wydziale Historycznym UJ obronił pracę magisterską Paweł Zyzak, na kanwie której powstała kontrowersyjna biografia Lecha Wałęsy.

Szef Instytutu Historii UJ prof. Stanisław Sroka przyznaje, że niektórzy pracownicy naukowi zajmujący się historią XX wieku czują się tym bardzo dotknięci. „Nie zdziwiłbym się, gdyby szef resortu nauki na Białorusi zagroził jakiejś uczelni kontrolą w razie opublikowania przez ich studenta pracy krytycznej o Łukaszence, ale że w Polsce do takich rzeczy może dojść, tego nie zakładałem” – mówił prof. Tomasz Gąsowski na łamach wczorajszych mediów lokalnych. 

Zdezorientowani i oszołomieni są także studenci. Samorząd studencki UJ nie wypracował jednak żadnego stanowiska w sprawie kontroli. Nie planuje też protestów. O sprawie jego przedstawiciele nie chcą mówić pod nazwiskiem. Jeden z nich konstatuje, że nie warto się bić o niezależność uczelni, bo to działania z góry skazane na niepowodzenie. „Uczelnia jest uzależniona od dotacji rządowych” – kwituje.

 

Rwetes o magistra

Rwetes o magistra

Dziennik Polski

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zdecydowała o nadzwyczajnej kontroli na Wydziale Historycznym UJ w związku z pracą Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie. – Kuriozum, nonsens – tak zgodnie trzech profesorów historii Uniwersytetu Jagiellońskiego: Andrzej Chwalba, Tomasz Gąsowski i Stanisław Sroka ocenia wniosek pani minister.

Jednocześnie nasi rozmówcy z Instytutu Historii UJ podkreślają, że nie czytali ani pracy magisterskiej Zyzaka, ani książki, którą w oparciu o nią opublikowało wydawnictwo Arcana. Jednak przypominają, że odpowiedzialność merytoryczną za pracę magisterską biorą wyłącznie – poza autorem – jej promotor i recenzent.

Prof. Stanisław Sroka, dyrektor Instytutu Historii UJ, zwraca uwagę, że zaledwie nieco ponad rok temu przedstawiciele Państwowej Komisji Akredytacyjnej oceniali kierowany przez niego instytut. – Ocenili nas bardzo dobrze – mówi dyrektor Sroka. Na czele 4-osobowej komisji stał prof. Ryszard Szczygieł, mediewista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jej członkami byli również: prof. Kazimierz Dopierała z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, znawca stosunków polsko-tureckich, oraz prof. Jan Szymczak, mediewista z Uniwersytetu Łódzkiego….

Również dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Andrzej Banach twierdzi, że wydział nie ma nic do ukrycia. – Warto zwrócić uwagę, że nasz wydział nie przyjął Zyzaka na studia doktoranckie. To o czymś świadczy – podkreśla dziekan Banach. Prof. Piotr Franaszek z Instytutu Historii UJ w wypowiedzi udzielonej „Gazecie Wyborczej” twierdzi, że obrona pracy Pawła Zyzaka wywołała konsternację wśród części pracowników Instytutu Historii UJ. Prof. Franaszek zapewniał, że on takiej pracy magisterskiej nie przepuściłby. Zyzak chciał kontynuować pracę nad biografią Wałęsy na studiach doktoranckich na UJ. – Komisja egzaminacyjna we wrześniu ubiegłego roku stwierdziła, że metody badawcze i wiedza historyczna nie pozwalają mu podjąć studiów doktoranckich na ten temat – powiedział prof. Franaszek. Od października 2008 r. Zyzak pracuje w krakowskim oddziale IPN jako archiwista (ma umowę do 30 kwietnia tego roku).

Rektor UJ w sprawie kontroli PKA

 

uj-logo

Fragmenty komentarza rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Karola Musioła w sprawie decyzji minister Barbary Kudryckiej o sprawdzeniu przez Państwową Komisję Akredytacyjną pracy magisterską p. Pawła Zyzaka. 

Serwis UJ 2.04.2009

„Każdą kontrolę, każdą komisję akredytacyjną przyjmiemy na Uniwersytecie jak przyjaciół. Jeżeli Pani Minister zdecydowała się taką kontrolę przysłać, to przyjmiemy ich standartowo jak przyjaciół, bo oni nam pomagają w lepszym prowadzeniu uniwersytetu i poprawianiu błędów, jeśli je popełniamy . Sprawą zajmie się również Rada Wydziału Historycznego, a jej wnioski i uwagi zostaną przedstawione na najbliższym Senacie UJ” . 

„Bardzo żałuje, że UJ został wciągnięty w akcję polityczną, staram się Uniwersytet trzymać jak najdalej od bieżących spraw politycznych i mam nadzieję, że niedługo wrócimy do równowagi”. 

„Merytoryczną częścią badania pracy pana Zyzaka zajmie się Wydział Historyczny, natomiast zgadzam się, że anonimowość jest najobrzydliwszą formą donoszenia na kogokolwiek”. 

„Ze spokojem czekam na kolejną komisję akredytacyjną, bo jestem przekonany, że standardy nauczania na całym Uniwersytecie są bardzo wysokie”. 

„Nikt nie chce wprowadzania cenzury na UJ, a ja będę pierwszym, który się nigdy temu nie podda. Będziemy działali tak jak od XV wieku, kontynuując tradycję wolności wypowiedzi i wykładania, w nauce i dydaktyce”. 

Pierwsza strona raportu PKA z wizytacji przeprowadzonej na kierunku historia 

Podsumowanie raportu PKA z wizytacji przeprowadzonej na kierunku historia