Na uczelniach bez zmian

Nasza Polska nr.3 (690) 20.01.2009

na-uczelniach-bez-zmian

Dyscyplinowanie szkolnictwa wyższego


mnsw

Prace nad nowym systemem postępowania dyscyplinarnego w szkolnictwie wyższym

Serwis MNiSW 9 stycznia 2009 r.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka 9 stycznia br. wzięła udział w inauguracyjnym posiedzeniu Komisji Dyscyplinarnej Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.  

Komisja spotkała się po raz pierwszy w nowym składzie. Minister Barbara Kudrycka wyraziła podziękowanie prof. Zofii Świdzie za istotny wkład w prace Komisji w roli przewodniczącej. Minister Kudrycka podziękowała także wszystkim dotychczasowym członkom Komisji oraz złożyła gratulacje nowej przewodniczącej, którą została prof. Ewa Gruza i wszystkim nowopowołanym członkom Komisji.

– Pragnę zwrócić się do Państwa z prośbą o wypracowanie nowego modelu postępowania dyscyplinarnego w środowisku akademickim, który moglibyśmy włączyć do opracowywanych obecnie założeń reformy systemu szkolnictwa wyższego. Obserwujemy, że istniejący system dyscyplinarny jest zbyt rozproszony i nieskuteczny, zwłaszcza wobec wzrastającej liczby nieetycznych zachowań – powiedziała prof. Barbara Kudrycka. – W znajdujących się w Sejmie naszych ustawach reformujących system nauki przewidzieliśmy kompleksowy model regulacji w zakresie etyki naukowej. Mam nadzieję, że wspólnie uda się także wypracować skuteczny system postępowania i sankcji w sytuacji pojawiających się nieprawidłowości w środowisku akademickim – podkreśliła minister Barbara Kudrycka.

W 2008 r. do Komisji Dyscyplinarnej do spraw nauczycieli akademickich przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego wpłynęło 35 spraw. Liczba ta była dwukrotnie wyższa od spraw wpływających w ubiegłych latach (rocznie było to 15 spraw). W 2008 r. zakończono w Komisji Dyscyplinarnej 18 spraw,  a 6 zostało przekazanych do ponownego rozpoznania przez Sąd Apelacyjny w Warszawie. 

Popełnione przez nauczycieli akademickich przewinienia dotyczyły w większości plagiatów (8 spraw), niewykonywania poleceń służbowych, utrudnianie prowadzenia postępowania wyjaśniającego, naruszenie dyscypliny finansowej, przyjęcie korzyści majątkowej czy też nienależytego postępowania wobec studentów i innych nauczycieli akademickich.

Walka z patologiami w nauce

studentnewspl_

Czas na walkę z patologiami w nauce

W przygotowanej przez nas reformie nauki zawarliśmy możliwie kompleksowy system zapisów regulujących sprawy etyki, dający szansę na skuteczne eliminowanie naruszeń zasad etycznych w nauce i nierzetelności badawczej – powiedziała minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka podczas posiedzenia Zespołu ds. Etyki w Nauce, które odbyło się 7 stycznia w Warszawie.

W pakiecie pięciu ustaw reformujących polską naukę znalazło się wiele regulacji pozwalających skuteczniej niż dotychczas przeciwdziałać naruszeniom zasad etycznych.

Zapisano w nich m.in. że prawomocne orzeczenia komisji dyscyplinarnych jednostek naukowych w sprawach złamania standardów etycznych będą uwzględniane przy przyznawaniu środków finansowych na badania naukowe i prace rozwojowe przez Narodowe Centrum Nauki lub Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Sprawy dotyczące naruszenia zasad etyki zgłaszane przez komisje dyscyplinarne rozpatrywać będzie nowa Komisja do spraw etyki w nauce, działająca przy Polskiej Akademii Nauk, w której skład wejdą wybitni naukowcy o nienagannej postawie moralnej.

W opracowanych przez MNiSW projektach wprowadzono także zakazy nepotyzmu w instytucjach naukowych, szeroki tryb konkursowy w obsadzie stanowisk kierowniczych oraz regulacje gwarantujące rotacyjność władz jednostek. Pakiet opisywanych pięciu ustaw trafił już do Sejmu.

Podczas posiedzenia Barbara Kudrycka wyraziła także nadzieję, że Zespół włączy się w dalsze prace nad budową systemu przeciwdziałania naruszeniom zasad etyki w nauce w oparciu o nowe zapisy, a także uczestniczyć będzie w przygotowaniu takich regulacji dla systemu szkolnictwa wyższego w trakcie prac nad jego reformą.

Habilitacyjna ruletka

ruletka

O profesorze, który jest za, a nawet przeciw

GW

Prof. Krzysztof Drews z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu napisał dwie recenzje pracy habilitacyjnej wrocławskiego lekarza. Jedna jest entuzjastyczna, druga dyskwalifikuje habilitację.

Obie recenzje tego samego dnia trafiły do dziekanatu Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zdziwiona pani dziekan prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz poprosiła profesora Drewsa o wyjaśnienie, którą ocenę ma przyjąć za obowiązującą. Drews przeprosił za zamieszanie i wskazał na drugą, czyli tę krytyczną. 

Poznański profesor był jednym z czterech recenzentów pracy habilitacyjnej dr. Jarosława Pająka z II Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Akademii Medycznej we Wrocławiu. Rozgoryczony dr Pająk uważa, że Drews uległ naciskom i dlatego druga jego opinia jest skrajnie negatywna. Za jej sprawą nie uzyska habilitacji, bo od pozostałych recenzentów ma już dwie pozytywne i jedną negatywną ocenę. Żeby obronić pracę, musiałby mieć trzy opinie akceptujące.

W pierwszej recenzji prof. Drews napisał, że cel pracy dr. Pająka jest pionierski, a proponowane rozwiązania kreatywne, nowoczesne i godne uznania. Autora nazwał „dojrzałym i wysoko wykwalifikowanym pracownikiem naukowym zasługującym na tytuł doktora habilitowanego”. Tekst recenzji jest kompletny, spójny, rzeczowo uargumentowany. Wprawdzie brakuje pod nim podpisu profesora, ale on się do niego absolutnie przyznaje. 

W drugiej recenzji profesor miażdży autora pracy. Stwierdza, że to mogłaby być najwyżej praca doktorska, a „dr Jarosław Pająk nie spełnia kryteriów stawianych przed kandydatami do stopnia doktora habilitowanego nauk medycznych”. 

———

Profesor wytycza nowe kierunki

GW

prof. Drews wytycza recenzentom nowe kierunki i sposoby działania. Można sądzić, że w przyszłości kilka recenzji jednej pracy będzie wystawianych na licytacji, co tylko podniesie poziom habilitacji. 
Chwała pionierom! Precz z malkontentami!

————

Prof. Drews zszokował rektora

GW

Wczoraj poprosiliśmy rektora Uniwersytetu Medycznego o komentarz. Prof. Wysocki nie krył, że jest zszokowany publikacją „Gazety”.

Rzecznik uczelni Marek Ruchała zapewniał, że sprawa poruszyła całe środowisko. Dodał, że rektor spotka się z prof. Drewsem najprawdopodobniej w poniedziałek. – Rektor ma świadomość, że musi w tej sprawie podjąć jakieś kroki – zapewnił rzecznik. 

Wildstein pokazał choroby świata nauki

etienne-jeaurat

Jak zwalczyć tą chorobę 

Wildstein pokazał choroby świata nauki

Dziennik. JERZY JACHOWICZ W DZIENNIKU

Program Wildsteina zbudowany był na dwóch filarach: pierwszym z nich była sprawa plagiatów oraz pisanych za pieniądze przez wyspecjalizowane firmy prac dyplomowych. Ale, co niesamowite, także naukowych. Drugim filarem była kwestia nasycenia kadry naukowej byłymi agentami SB. To był naprawdę misyjny program. A w dodatku atrakcyjnie podany. Wciągający widza.   

Kierując się starą zasadą, że ryba śmierdzi od głowy, autorzy programu postawili tezę, że oszustwa i nieuczciwość studentów, a także młodych pracowników nauki, którzy kupują gotowe prace, mają swoje źródło w braku klarownych zasad moralnych części starszej kadry. Kiedy zobaczyłem rozmowę telefoniczną dziennikarki z przedstawicielką firmy żyjącej z pisania prac naukowych na zamówienie, miałem wrażenie, że ocieram się o sprawy kryminalne. Pani z firmy, która pomaga oszukiwać system edukacji zapewnia, że „piszemy wyłącznie prace oryginalne”. Ale okazuje się, że to proceder nie tylko powszechny, ale znany i nieścigany prawnie. A rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski pyta, jak można walczyć z plagiatami, jeśli plagiatorzy są pod niejawną ochroną? Środowisko bardziej niż meritum sprawy interesuje, kto był taki niekoleżeński, że doniósł o plagiacie.

Plagiaty to jednak sprawa mniejszego kalibru w porównaniu do ludzi, którzy w przeszłości byli konfidentami SB. Donosili na kolegów, na swoich przełożonych, torując sobie drogę do własnej kariery. Zdaniem prof. Jadwigi Staniszkis donoszenie to zwykłe świństwo i dla takich ludzi nie powinno być teraz miejsca w nauce. A szczególnie jako wychowawców młodych. Godzili się oni na współpracę – dodaje prof. Staniszkis – bo zżerała ich ambicja, a w wyniku braku talentu nie byli w stanie jej zaspokoić normalną drogą. Uosobieniem tego rodzaju upadku nauczyciela akademickiego jest prof. Uniwersytetu Śląskiego Jan Iwanek (jego współpracę z SB w latach 70. i 80. opisalisywaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie). Jego młodszy kolega z tej samej uczelni dr Marek Migalski – również politolog – odważnie stwierdził, że prof. Iwanek nie ma ani moralnych, ani naukowych praw, by wymagać uczciwości od studentów i młodej kadry. O jego cynizmie świadczy fakt, że stanął on na czele uczelnianej krucjaty przeciwko lustracji środowiska akademickiego. Powoływał się przy tym na niezależność uczelni i mówił, że nie można dopuścić do deptania honoru akademickiego.

Zdaniem rektora Pacholskiego najbardziej bolesne jest to, że w środowisku naukowym nawet nikt nie próbuje mówić o byłych donosicielach. Agentura to temat tabu. Milczą w tej sprawie sami konfidenci – to oczywiste. Ale boją się mówić o tym także poszkodowani, choć dawni zdrajcy żyją i pracują teraz obok nich. Dlaczego? Gdyż byliby przez swoich kolegów bardziej potępieni niż dawni konfidenci.

Ciekawe, że prawdziwy głos rozsądku pojawił się w większości wypowiedzi studentów i młodych dziennikarzy będących w studio. Z jednej strony wszyscy oni dostrzegali schorzenia środowiska akademickiego. Ale też niemal jednym głosem twierdzili, że najlepszym momentem na jego ozdrowienie, na przerwanie pępowiny łączącej z czasami PRL był rok 89. A dziś oczyścić uczelnie z tych negatywnych naleciałości będzie bardzo trudno.

 

Prywatne uczelnie handlują ocenami

Prywatne uczelnie handlują ocenami
Dziennik
Studenci próbujący po zrobieniu licencjatu dostać się na studia magisterskie napotykają niespodziewaną konkurencję. To absolwenci płatnych i zazwyczaj niewiele wymagających prywatnych uczelni. Mają zazwyczaj znacznie wyższą średnią, a w wielu miejscach to ona decyduje o przyjęciu na IV i V rok studiów. „To handel ocenami” – mówią rozmówcy DZIENNIKA.

Jak korporacja profesorów i nauczycieli akademickich broni swojego wygodnego życia

O tym, jak korporacja profesorów i nauczycieli akademickich broni swojego wygodnego życia
Onet
Z prof. Leszkiem Pacholskim, byłym rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia Edwin Bendyk.
Ale w tej chwili system ten działa głównie po to, żeby korporacja profesorów i nauczycieli akademickich miała wygodne życie, bez wielkiego stresu i bez wielkiej odpowiedzialności. Model kariery naukowej polega na „chowie wsobnym”, uczelnie i instytuty nie szukają najlepszych uczonych, a programy nauczania nie są tworzone pod kątem potrzeb studentów, lecz ze względu na istniejącą strukturę kadrową. Mówię, oczywiście, o tendencji dominującej – są wyjątki, godne naśladowania enklawy zachowań merytorycznych, ale to jednak mniejszość.
Habilitacja broni korporację – zresztą często nieskutecznie – przed patologią i niekompetencją. Nie broni jej jednak przed przeciętnością i nie promuje doskonałości. Podobnie zresztą działa w Polsce akredytacja i inne centralne mechanizmy oceny. Wolałbym, abyśmy więcej pieniędzy i energii społecznej przeznaczyli na wyławianie tego co najlepsze, a mniej na walkę z patologiami.

Przekłuć ten balon
Polityka

Bezwstydny nepotyzm na uczelniach

Rzeczpospolita familina – Wprost

Wstydliwa choroba medyków
GW
„Nepotyzm to w uczelniach medycznych wstydliwy temat. – Do tego stopnia, że dla dzieci zatrudnionych przez rodziców-profesorów wynaleziono nową etykietkę: „kontynuowanie rodzinnej tradycji lekarskiej” – mówi Dariusz Nowak, prorektor łódzkiego UM.

Jego uczelnia jako pierwsza w kraju piętnuje to zjawisko. Senat UM przyjął właśnie uchwałę, w której czytamy: „Wyrażamy przekonanie, iż zatrudnianie w tych samych jednostkach organizacyjnych krewnych z pierwszym stopniem pokrewieństwa jest niezgodne z zasadą dobrych obyczajów, jakie powinny panować w uczelni publicznej”.
Dlatego jedyne, co nam zostało, to pokazać, że nie akceptujemy takich zachowań – mówi prof. Nowak. – Traktujemy uchwałę jako apel. Zapalamy czerwone światło dla takich praktyk. Spodziewamy się, że ci, którzy będą mieli pokusę zatrudnić krewnych, dwa razy się zastanowią.

Posunięcie władz UM chwali prof. Ireneusz Zbiciński, prorektor Politechniki Łódzkiej: – To krok w dobrą stronę. Bo takie układy psują atmosferę w pracy. Pojawia się zazdrość, przestają się liczyć kompetencje.

Za to ekspert z Fundacji Batorego dr Grzegorz Luboiński nie kryje rozbawienia.

– To tylko plaster na sumienie, nic więcej – uważa. – Ta uchwała jest za miękka. Problem można rozwiązać, tylko wprowadzając twarde zasady. Na przykład uczciwe konkursy…”

Ekstradycja prof. Trojana – „handlarza nadziei”


źródło

Ekstradycja prof. Trojana – „handlarza nadziei”
GW 22.08.2008
Francja zgodziła się wydać Polsce prof. Jerzego Trojana, który oszukiwał dzieci chore na raka. Po naukowca lecą bydgoscy policjanci. W piątek ma trafić do aresztu
Prof. Trojan do 2005 r. był szefem Katedry Genoterapii Collegium Medicum. Do Francji uciekł zaraz po tym, jak „Gazeta” opublikowała reportaż Handlarz nadziei”. Ujawniliśmy w nim, że naukowiec prowadził na dzieciach chorych na raka nielegalny eksperyment medyczny, z którego uczynił dochodowy interes. Kiedy sprawa wyszła na jaw, medykiem zainteresowała się prokuratura. Wtedy Trojan zawiadomił bydgoską uczelnię, że jest ciężko chory i wyjeżdża do Francji (miał podwójne obywatelstwo: polskie i francuskie; pierwszego zrzekł się tuż przed wybuchem afery), a do Polski wróci za kilka lat.
—————
czytaj także: System Trojana, czyli druga strona nauki polskiej

Kruszenie oporu – w polityce tak jak na uczelniach

Newsweek PERYSKOP
Numer 33/08, strona 4
KRUSzenie oporu
Walka z nadużyciami na sposób PSL: wyrzucić z pracy wszystkich, którzy choćby teoretycznie mogli informować dziennikarzy o patologiach w rządzonych przez ludowców instytucjach. I dalej robić swoje.

Newsweek 27.07
Żywią i bronią krewnych
„Zatrudniając członków rodzin w państwowych instytucjach, liderzy PSL znaleźli sposób na sponsorowanie własnego zaplecza z publicznej kasy.”