Kobiety do rządzenia nauką w Polsce ?

Ministerstwo Nauki ma pomysł, jak zwiększyć udział kobiet we władzach szkół wyższych

Dziennik Gazeta Prawna

Wprowadzenie parytetów w organizacjach przedstawicielskich i kontrolnych nauki i szkolnictwa wyższego proponuje minister Barbara Kudrycka.

 Miałoby to zwiększyć udział kobiet w zarządzaniu polską nauką. Sceptyczny wobec tych pomysłów jest przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej prof. Marek Rocki. Uważa, że habilitacje robią głównie mężczyźni, więc spełnienie wymagań ministerstwa może być trudne. Znacznie ostrzejszy w swoim sadzie jest prof. Jerzy Bralczyk z UW. Twierdzi, że parytety na uczelniach byłyby dyskryminacją i mężczyzn, i kobiet.

30 proc. – tyle kobiet ma się znaleźć w Radzie Najwyższej Szkolnictwa Wyższego

Wprowadzenie parytetu w radach naukowych jest dla kobiet obraźliwe

Nie chcemy parytetów!

Rz

Parytety nie gwarantują, że w szacownych gremiach zasiądą najlepiej przygotowane kobiety. Ten system bardzo szybko doprowadzi do sytuacji, w której promowane będą osoby nie tyle wybitne, ile statystycznie przydatne w procentowym reprezentowaniu określonej płci – piszą sygnatariuszki listu otwartego….

Mamy zasadnicze wątpliwości, czy równe prawa kobiet i mężczyzn powinny być rozumiane aż tak dosłownie – czyli jako obowiązkowy udział po 50 procent obecności przedstawicieli obu płci we wszystkich ważniejszych ciałach społecznych, politycznych, naukowych itd.

Czy owe 50 procent wymyślono na podstawie założenia, że wszędzie jest nas, kobiet i mężczyzn, po połowie? Przecież to nieprawda, w różnych grupach demograficznych w zależności od wieku, zawodu, wykształcenia i miejsca zamieszkania jest nas raz nieco mniej, innym razem nieco więcej niż 50 procent. W Radzie Naukowej WAT i na Wydziale Pedagogiki owe 50 procent oznacza zupełnie inne rozwiązanie. Na jednym trzeba będzie zapewne ograniczyć liczbę kobiet, na drugim dokooptować je niezależnie od kompetencji, doświadczenia i dorobku. Po co?…..

I kwestia najważniejsza i zapewne kluczowa: wprowadzenie parytetu w radach naukowych jest dla kobiet obraźliwe, bowiem w istocie rzeczy kwestionuje ich możliwości intelektualne i zdolność do zajęcia miejsca w radach bez otrzymania dodatkowych „punktów” o pozamerytorycznym charakterze.

Prawdziwe problemy blokujące kobiece kariery tkwią zupełnie gdzie indziej. To system opłacania pracy naukowców, zwłaszcza młodych oraz system ich promowania i awansowania, który nie zapewnia standardu życia na poziomie wystarczającym na opłacenie niani czy miejsca w dobrym przedszkolu. Zamiast realnych zmian kobiety kongresu proponują liczenie (kwotowanie) kobiet w różnych gremiach, ciałach i zespołach.

Dlatego zdecydowanie sprzeciwiamy się wprowadzaniu parytetów dotyczących 50 procent udziału kobiet w parlamencie, rządzie, nauce. Takie rozwiązanie zamiast promować kobiety, sugeruje, że nie są one na tyle zdolne i przedsiębiorcze, aby samodzielnie, bez dodatkowego wsparcia osiągać sukces.

Władza w nauce dla kobiet

Władza w nauce dla kobiet

Dziennik

Kobiet robiących karierę naukową jest w Polsce jak na lekarstwo. W Polskiej Akademii Nauk zaledwie 3 proc. pań to samodzielni pracownicy, a wśród naukowców mogących pochwalić się tytułem profesorskim jest ich 23 proc. ”Dlatego należy wprowadzić parytety na uczelniach” – uważa minister nauki Barbara Kudrycka.

Projekt parytetów w organizacjach przy ministerstwie kontrolujących uczelnie znalazł się już w założeniach reformy szkolnictwa wyższego.

Parytet oznacza, że w różnych organizacjach, które kontrolują m.in. przyznanie tytułów naukowych, zagwarantowane by były stanowiska dla kobiet. ”Jeszcze nie wiem, czy byłoby to 10, 20 czy 30 proc. Będziemy nad tym jeszcze debatować. Być może parytet należałoby wprowadzać stopniowo” – mówi DZIENNIKOWI Barbara Kudrycka i przyznaje, że pomysł wzbudza kontrowersje. Chce ponadto wprowadzić rekomendacje, by także uczelnie we swoich władzach wprowadziły parytety.