Budżet oświaty i nauki w komisji sejmowej

Oszczędzać na oświacie, chronić naukę

Rz

Sejmowa komisja edukacji, nauki i młodzieży opowiedziała się za obcięciem w budżecie państwa pieniędzy na oświatę i wychowanie oraz przeciw propozycjom zmniejszenia wydatków na naukę i szkolnictwo wyższe.

Komisja edukacji opiniowała rządowe propozycje cięć wydatków w ramach nowelizacji ustawy budżetowej na 2009 rok. Rekomendacje zostaną przekazane sejmowej komisji finansów publicznych.

Projekt nowelizacji tegorocznej ustawy budżetowej przewiduje zmniejszenie wydatków na oświatę i wychowanie o 571,9 mln zł do kwoty 35 mld 693 mln zł.

Posłowie komisji negatywnie zaopiniowali rządowe propozycje zmniejszenia wydatków w 2009 roku na naukę i szkolnictwo wyższe.

Wniosek o negatywną opinię zgłosił poseł PiS Artur Górski, mówiąc, że „nie można oszczędzać na nauce”.

W projekcie nowelizacji ustawy budżetowej przewidziano zmniejszenie wydatków na naukę o 605 mln zł. Ustawa budżetowa zakłada 4 mld 950 mln 845 tys. zł wydatków.

Z kolei na szkolnictwo wyższe w ustawie budżetowej zapisano 9 mld 451 mln 656 tys. zł wydatków, a w projekcie nowelizacji przewidziano zmniejszenie tej kwoty o 267 mln 407 tys. zł.

Resort proponuje, aby cięcia dotknęły m.in. dofinansowania działalności dydaktycznej uczelni publicznych, wydatków na inwestycje szkół wyższych, w tym budowy kampusu „600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego”, zmniejszenia funduszy dla studentów i doktorantów oraz wydatków na dopłaty do pożyczek i kredytów studenckich.

Wielkie straszenie reformą Hall

Wielkie straszenie reformą Hall

Rz

Do blisko 30 tys. szkół i placówek oświatowych w listopadzie mają trafić ulotki i plakaty z hasłem „Nie dajmy popsuć naszej szkoły”. W każdym większym mieście na budynkach Związku Nauczycielstwa Polskiego zawisną banery z tym hasłem.

Chodzi o zapisy w projekcie nowelizacji ustawy o systemie oświaty, które ułatwiają przejmowanie szkół od samorządów przez stowarzyszenia, firmy lub osoby prywatne. MEN wyjaśnia, że szkoły pozostaną bezpłatne i chodzi głównie o ratowanie małych placówek. To nie przekonuje związkowców, bo według projektu ustawy przejąć będzie można każdą szkołę, a nie jak obecnie tylko tę, która jest likwidowana.

– Podstawowa oferta edukacyjna w przejętych szkołach pozostanie, ale nikt nie zagwarantuje, że za dodatkowe zajęcia nie trzeba będzie płacić – mówi prezes ZNP.

Akcję antypromującą reformę planuje też oświatowa „Solidarność”. W każdym mieście wojewódzkim ma się odbyć konferencja z udziałem rodziców i nauczycieli. – Będziemy też rozdawać ulotki. Skupimy się na grożącej prywatyzacji szkół – zapowiada Wojciech Jaranowski, rzecznik oświatowej „S”.

———

Szkoły do prywatyzacji?

Rz

Rząd szykuje prywatyzację oświaty – straszą PiS i związki zawodowe. MEN odpowiada, że chce ratować szkoły przed likwidacją.

– Rząd prowadzi do prywatyzacji oświaty, bo w świetle tych zmian samorząd może oddać dużą niezagrożoną likwidacją szkołę – twierdzi Sławomir Kłosowski (PiS), były wiceminister edukacji. – A jeśli weźmiemy pod uwagę, że w tej samej ustawie są zapisy ograniczające rolę kuratora, który nie będzie musiał opiniować organizacji sieci publicznych szkół, oraz zapis o tym, że dyrektorem szkoły może zostać osoba bez wykształcenia pedagogicznego, to możemy sobie wyobrazić sytuację, iż biznesmen zgłasza się do samorządu po szkołę, przejmuje ją, a rodzice po wakacjach dowiadują się, że placówka jest w obcych rękach – twierdzi Kłosowski.

Urzędnicy MEN tłumaczą w piśmie do „Rz”, że zarzuty o prywatyzacji są „nieuzasadnione”. Bo samorządy nie mogą pozbyć się wszystkich szkół. Te przejęte muszą pozostać bezpłatne. Nie mogą przekształcić się w szkoły niepubliczne. A ich budynki nadal będą własnością gminy. „Istotą proponowanych zmian nie jest »sprywatyzowanie« szkół, tylko uchronienie przed definitywną likwidacją przede wszystkim małych szkół na terenach wiejskich” – twierdzi MEN.

235. rocznica powstania Komisji Edukacji Narodowej

235. rocznica powstania Komisji Edukacji Narodowej

PAP-Nauka w Polsce

14 października 1773 roku na mocy uchwały sejmu rozbiorowego powstała Komisja Edukacji Narodowej, centralny organ władzy oświatowej powołany dla zreorganizowania szkolnictwa w Polsce.W tym roku mija 235 lat od tego wydarzenia. 

Komisja nad Edukacją Młodzi Szlacheckiej Dozór Mająca, bo tak brzmiała pełna nazwa Komisji Edukacji Narodowej (KEN) została powołana na wniosek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez sejm rozbiorowy 14 października 1773 roku. Pomysłodawcą był ksiądz Hugo Kołłątaj, a jej skład tworzyło czterech posłów i czterech senatorów z Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pierwszym prezesem Komisji został biskup wileński Ignacy Jakub Massalski, zaś do jej najbardziej znanych członków należeli Adam Kazimierz Czartoryski, Ignacy Potocki i Andrzej Zamoyski oraz uczeni i artyści m.in. pisarz Julian Ursyn Niemcewicz, filozof Grzegorz Piramowicz czy ekonomista Hieronim Stroynowski.

Komisja przejęła majątki zlikwidowanego przez papieża zakonu jezuitów, co zapewniło jej sporą niezależność finansową, zaś dzięki przychylności króla zyskała dużą swobodę inicjatyw. Specjaliści pod przewodnictwem Kołłątaja opracowali trzystopniowy model edukacyjny. Najniższy stopień stanowiły szkoły elementarne (parafialne), średni – podwydziałowe i wydziałowe, a najwyższy – uniwersytety (Szkoły Główne) w Krakowie i Wilnie…

Komisja Edukacji Narodowej była pierwszym ministerstwem oświaty w Polsce i pierwszą taką instytucją w Europie. Do jej zasług należy przygotowanie nowych programów nauczania, stworzenie podstaw szkolnictwa średniego i seminariów nauczycielskich przy uniwersytetach, a także przyczynienie się do powstania podwalin polskiej terminologii naukowej w dziedzinie matematyki, fizyki czy chemii poprzez publikację nowoczesnych podręczników szkolnych. Komisja przeprowadziła również reformę uniwersytetów w Krakowie i Wilnie, powołała Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, wprowadziła język polski jako język wykładowy, a także historię Polski, historię naturalną i elementy wychowania fizycznego jako przedmioty szkolne..

———

Komisja Edukacji Narodowej w Wikipedii

Limit na profesorów

Limit na profesorów

Rz

Tylko dziesięciu nauczycieli zostanie wyróżnionych przyznawanym pierwszy raz tytułem profesora oświaty. Mogło go dostać niemal 300, ale rząd nie ma pieniędzy.

Dziś 16-osobowa kapituła zbiera się, by wyłonić kandydatów do honorowego tytułu profesora oświaty. To ukoronowanie kariery zawodowej nauczyciela, który przeszedł wszystkie stopnie awansu zawodowego: od stażysty do dyplomowanego. O wyróżnienie mogą się ubiegać najbardziej doświadczeni pedagodzy, którzy co najmniej siedem lat przepracowali jako dyplomowani. Ponieważ pierwsze stopnie nauczyciela dyplomowanego nadano w 2001 roku, to na ten rok przypada debiut przyznania tytułów profesorów oświaty. W Polsce jest ok. 254 tys. dyplomowanych pedagogów. Stanowią ponad 43 proc. wszystkich nauczycieli. MEN szacowało, że o tytuł profesora oświaty będzie się mogło ubiegać ok. 270 osób.

Każdemu pedagogowi, którego wyróżni kapituła, należy się nagroda w wysokości sześciomiesięcznego ostatnio pobieranego wynagrodzenia zasadniczego (wynosi ono 2380 zł).

Tytuł nadaje minister, ale Karta nauczyciela mówi, że obowiązek wypłaty gratyfikacji spoczywa na organie prowadzącym szkołę, czyli samorządzie, na terenie którego nauczyciel pracuje.

Co nowego w szkole


źrodło
Szkoła w Piekle czy piekło w szkole ?
Co nowego w szkole. Dziś rozpoczyna się rok szkolny
Dziennik
Kilka milionów uczniów w całej Polsce wraca dziś po wakacjach do szkoły. Będzie to ostatni rok przed planowaną przez Ministerstwo Edukacji wielką reformą oświaty. I zarazem ostatni, w którym do pierwszej klasy podstawówki idą tylko siedmiolatki – pisze DZIENNIK.
Szykuje się prawdziwa rewolucja – jeśli firmowana przez rząd ustawa oświatowa wejdzie w życie, to we wrześniu przyszłego roku do szkół po raz pierwszy pomaszerują dzieci 6-letnie. MEN pracuje również nad tzw. nową podstawą programową, czyli spójnym programem nauczania od szkoły podstawowej aż do liceum.

Paweł Fąfara: Zainwestujmy w szkoły

Polska
„Dlatego reforma minister Hall, szczególnie wcześniejszy start edukacji, decentralizacja nauczania, nacisk na języki obce czy odejście od wtłaczania nadmiaru suchej wiedzy na rzecz nauki rozumienia, to zmiany, które po latach docenimy wszyscy.
Nie zniszczą one tego, co w polskiej szkole dobre, a pomogą tak kształconym obywatelom dużo lepiej odnajdować się w dorosłym życiu. Bójmy się raczej tego, że na tych zmianach miałoby się skończyć. Rząd powinien bowiem dokonać jeszcze jednego przełomu – w środkach, które państwo na edukację przeznacza. I uznać ją w budżecie za absolutny priorytet.”

Edukacyjny okrągły stół

Prezydent zorganizuje edukacyjny okrągły stół
Rz. 20.08.2008
„Prezydent Lech Kaczyński weźmie udział w organizacji i w obradach edukacyjnego okrągłego stołu. O udział w debacie na temat reformy oświaty zwrócił się do prezydenta Związek Nauczycielstwa Polskiego. Z przedstawicielami ZNP Lech Kaczyński spotkał się w środę
…prezydent zawsze deklarował, że jest przeciwny zbytniemu oddawaniu przez państwo kontroli nad edukacją i służbą zdrowia, a takich właśnie działań rządu obawiają się związkowcy.”

Prezydent zajmie się reformą oświaty
Rz. 21.08.2008
„– Prezydent uznał, że reforma oświaty powinna być przedmiotem szerszej debaty. Prawdopodobnie taki edukacyjny okrągły stół z udziałem Lecha Kaczyńskiego zostanie zorganizowany w połowie września – mówi „Rz” Piotr Kownacki, wiceszef Kancelarii Prezydenta.
Do debaty o reformie przekonał wczoraj głowę państwa ZNP. Jego prezes Sławomir Broniarz już kilka dni temu zapowiedział, że będzie szukał w prezydencie sprzymierzeńca w dyskusji na temat zagrożeń, jakie jego zdaniem niesie wprowadzenie w życie dwóch projektów ustaw przygotowanych przez MEN.
Chodzi o nowelizację Karty nauczyciela i projekt ustawy o systemie oświaty, która wprowadza m.in. obniżenie wieku szkolnego w 2009 r. Proponowane w nich zmiany zdaniem ZNP obniżą jakość kształcenia, mogą doprowadzić do zwolnienia nawet 100 tys. nauczycieli i nie gwarantują im realnego wzrostu płac.”

Projekt ustawy oświatowej

Sześciolatki prawie w pierwszej klasie
Rzeczpospolita 12.08.2008
MEN ogłosiło projekt ustawy, która posyła w 2009 roku sześciolatki do szkół, a rok później obowiązkowo pięciolatki do przedszkoli.
Projekt znowelizowanej ustawy oświatowej został skierowany do społecznych konsultacji. We wrześniu dokument trafi do Sejmu. Zakłada zapowiadane przez MEN obniżenie wieku szkolnego. Reforma będzie rozłożona na trzy lata, licząc od roku szkolnego 2009/2010. Przez trzy lata do pierwszych klas będą szły siedmio- i sześciolatki, a rodzice sześciolatków będą mieli możliwość odroczenia pójścia dziecka do szkoły o rok. Dopiero od 1 września 2012 r. do pierwszej klasy pójdą same sześciolatki.
Według projektu od września 2009 r. każdy pięciolatek będzie miał prawo chodzić do przedszkola. – To oznacza, że jeśli rodzice zgłoszą chęć posłania dziecka do przedszkola, gmina musi mu zapewnić miejsce w placówce – mówi wiceminister edukacji Krystyna Szumilas.
Natomiast od września 2010 r. przedszkole dla pięciolatków będzie obowiązkowe.

6-latki w szkole? Rodzice protestują

6-latki w szkole? Rodzice protestują
Polska,18.06.2008
Mimo coraz głośniejszych protestów rodziców rząd nie wycofa się z obniżenia wieku szkolnego…Obniżenie wieku szkolnego może sprzyjać rozwojowi gospodarczemu: na rynek pracy trafią o rok młodsi absolwenci, będą pracować dłużej.
Szkolny start w wieku 7 lat utrzymuje Dania, Szwecja, Litwa, Estonia, ale też najlepsza pod względem edukacyjnych osiągnięć Finlandia. Nie ma pewności, czy to dzięki systemowi oświaty, czy długiej tradycji nauczania dzieci w domach.