Absurdy raportów PKA

Studenci zyskają dodatkowe informacje o swoich uczelniach”

Dziennik -Gazeta Prawna

MAREK ROCKI, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej – Państwowa Komisja Akredytacyjna nie publikuje raportów z wizytacji kierunku studiów, bo nie ma funduszy na usuwanie z nich danych osobowych.

Dlaczego informacje o jakości kształcenia na danym kierunku studiów, ważne dla 2 mln studentów, są tajne?

MAREK ROCKI 

Uchwała PKA zawierająca ocenę jakości kształcenia na danym kierunku nie musi całkowicie pokrywać się z wnioskami zawartymi w raporcie z wizytacji, bo jest on tylko elementem procedury oceny. Ponadto zawiera dane osobowe, a obowiązujące przepisy o ich ochronie nie pozwalają na ich publikowanie. Najwyższa Izba Kontroli wykreśla dane osobowe. Oczyszczanie raportu z wrażliwych danych wymagałoby dodatkowego zatrudnienia, a więc pieniędzy. Podjęliśmy jednak decyzję o upublicznianiu syntezy stanowiącej uzasadnienie oceny. Ponadto planujemy na stronie internetowej zamieszczać dobre i słabe strony danego kierunku…

Skrytykowana w raporcie uczelnia może mieć pozytywną ocenę i kształcić dalej?

Tak, bo raport może nie zawierać wszystkich danych dających pełen obraz ocenianego kierunku. Władze uczelni mogą ustosunkować się do faktów i opinii zawartych w raporcie, przedstawić wyjaśnienia i uzupełniające informacje mające wpływ na ocenę końcową.

Rugi wykładowców na podstawie ankiet

Dymisja za nudny wykład

Dziennik Polski

Ankiety to jeden ze sposobów na sprawdzenie poziomu nauczania. Stosuje go już większość uczelni w Krakowie. Ich studenci mają prawo ocenić prowadzącego zajęcia bez podawania swoich danych osobowych.

Uniwersytet Jagielloński, który jako pierwsza krakowska uczelnia wprowadził ankiety studenckie, zwolnił do tej pory ponad 10 nauczycieli akademickich, nie spełniających uniwersyteckich standardów nauczania. Ci, którzy wypadają w ankietach najlepiej, dostają natomiast premię.

NICK – BEZPIECZNA MASKA CZY NOWA TOŻSAMOŚĆ?

NICK – BEZPIECZNA MASKA CZY NOWA TOŻSAMOŚĆ?

Etyk: Anonimowość kochają frustraci  

Dziennik

Na anonimowych blogach i forach wypowiadają się często osoby głęboko sfrustrowane – wylewając swój jad na tych, przez których w jakiś sposób czują się dotknięci. A boją się o tym opowiedzieć, firmując to własnym nazwiskiem – pisze filozof i etyk Jacek Hołówka. Bardzo często blogi są prowadzone w sposób nierzetelny i naciągany. A autorzy informacji wykorzystują fakt, że są anonimowi i wypuszczają paszkwile lub niesprawiedliwe krytyki wymienianych już z nazwiska osób.

Zdają oni sobie sprawę, że nie grożą im za to żadne konsekwencje. Na anonimowych blogach wypowiadają się często osoby głęboko sfrustrowane wylewając swój jad na tych, przez których w jakiś sposób czują się dotknięci. A boją się o tym opowiedzieć firmując to swoim nazwiskiem. Tacy blogerzy najczęściej wypowiadają się o osobach publicznych tylko po to, by obniżyć ich rangę. Bo na polskich blogach dominuje ton oczerniający.

Powstaje pytanie, czy można z tym coś zrobić i czy można się obronić. Można jedynie wystąpić w kontrze do danej wypowiedzi albo bojkotować blog i go nie czytać. Można też wprowadzić obowiązkowe opłaty za używanie takich stron lub żądanie ujawnienia tożsamości piszących. Nie wiadomo jednak, kto miałby się tym zajmować i w oparciu o jakie kryteria – każdy, kto poczułby się dotknięty i czyje nazwisko zostałoby wspomniane na blogu, miałby prawo podawać takiego blogera do sądu? Wtedy pieniactwo, które w Polsce i tak jest powszechne, nabrałoby rozmiaru kataklizmu. A na to zgodzić się nie można. Uczciwy sposób komunikowania się w internecie jest taki sam jak sposób komunikowania się w realu.
Oznacza to, że wypowiedzi należy podpisywać.Blogi jednak służą raczej domorosłej psychoterapii osób, które chcą się wywrzeszczeć na kogoś innego. Osobiście nie czytam blogów, bo drażnią mnie niesprawdzone informacje,
anonimowe oceny są po prostu bezwartościowe.

List otwarty NFA

Nasza Polska 17.02.2009

nasza-polska-17-02-2009-a2nasza-polska-17-02-2009-b

List otwarty NFA

List otwarty NFA

Polska The Times – Gazeta Krakowska 5.02.2009

gazeta-krakowska-50220091

Publikuj albo giń

Politechnika Lubelska: Publikuj albo giń

GW

Są już pierwsze wyniki ankiet w których naukowcy Politechniki Lubelskiej musieli określić, co opublikowali w ciągu ostatnich trzech lat. Okazuje się, że jest grupa, która nie opublikowała nic.

Ankiety dotyczące liczby publikacji naukowych to na Politechnice Lubelskiej nowość. Do tej pory pracownicy – podobnie jak i na innych uczelniach – byli oceniani raz na cztery lata. Oceny dokonywał ich przełożony. Ankiety wprowadził prof. Zbigniew Pater, od jesieni prorektor ds. nauki w ekipie. Tłumaczył przy tym, że chce zrezygnować z „uznaniowego” systemu awansów w strukturze uczelnianej i promować badaczy którzy odnoszą realne sukcesy naukowe. Prośba o wypełnienie ankiety dotyczącej publikacji trafiła do około 500 pracowników naukowych Politechniki Lubelskiej przed świętami. Prof. Pater zrobił to jako pierwszy. Wypełnione trafiły już do dziekanów ds. nauki. Wydziały mają czas do połowy lutego, by przekazać ich wyniki do rektora ds. nauki. – Jestem już po konsultacjach z władzami wydziałów – mówi prof. Pater. – Niestety potwierdziło się to, co przypuszczaliśmy. Jest widoczna grupa pracowników, która przez trzy lata nie opublikowała ani jednego tekstu w periodyku naukowym. Jak liczna – okaże się, gdy szczegółowo przeanalizujemy wyniki. – Jest ich co najmniej kilkunastu. 

Co dalej? Prof. Pater zapowiada, że ankiety będą powtarzane co roku. Wyniki z nich będą uwzględniane przy czteroletniej ocenie naukowców. Brak publikacji automatycznie oznacza ocenę niedostateczną. Potem badacz ma rok, by poprawić swoje wyniki. Po nim następuje ponowna ocena. W przypadku kolejnej niedostatecznej, może grozić mu utrata pracy. 

Dobrzypolitycy.pl

dp_logo

Dobrzypolitycy.pl, a wyborcy surowi

Rz

Nowy społecznościowy portal ma być nieustającym sondażem popularności przedstawicieli narodu: od Sejmu aż po gminy. Na liście jest już prawie 50 tysięcy działaczy.

– Ruszyliśmy 8 stycznia. Wnioski mogą być przedwczesne, a nazwa witryny jest sformułowaniem trochę mylącym – przyznaje Zbigniew Górniak, opolski dziennikarz, pomysłodawca i współtwórca portalu Dobrzypolitycy.pl. – Chodzi nam o jak najszerszą, rzetelną ocenę naszych wybrańców a „dobrzy” to wyraz pragnień, by takimi byli.

A ponieważ politycy zwracają teraz uwagę przede wszystkim na słupki poparcia, twórcy portalu uważają, że będzie dla nich pomocny. – Stworzyliśmy miejsce ich ciągłej oceny, lepszej niż sondaże – mówi Ryszard Poliwoda. – Wyborca może tu wyrazić opinię codziennie, a nie raz na cztery lata.

Polityków skatalogowano według funkcji: w Sejmie, Senacie, rządzie, Kancelarii Prezydenta. Są też działacze ugrupowań pozaparlamentarnych, europosłowie, politycy wojewódzcy, powiatowi i gminni w urzędach, sejmikach i radach. Można im wystawić ocenę od skandalicznej (1) do wybitnej (6). – Mamy 49 tysięcy osób. Ale lista jest otwarta – zachęca Górniak. – Każdy może dodać polityka, jednak zanim zaistnieje on na stronie, będzie zweryfikowany przez redaktorów.

W pierwszej dobie na stronę zajrzało 1800 internautów, następnej ponad 4500

Portal, na którym można oceniać polityków www.dobrzypolitycy.pl