Nie wierzymy w sprawiedliwość

temida

Nie wierzymy w sprawiedliwość  WYNIKI BADAŃ: BRAK ZAUFANIA DO POLSKIEJ TEMIDY

tvn.24

Nie wierzymy w sprawiedliwe werdykty, a sędziów i prokuratorów uważamy w większości za skorumpowanych. Wręcz boimy się przyjść po pomoc.

Kompleksowe badanie (koszt 96,8 tys. zł, w 85 proc. sfinansowane ze środków europejskich) na temat wizerunku polskiego wymiaru sprawiedliwości i jego reformy, zostało zlecone Instytutowi Homo Homini przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod koniec ubiegłego roku, jeszcze gdy kierował nim Zbigniew Ćwiąkalski.

Wniosek ogólny: Polacy nie wierzą w praworządność i źle oceniają polski wymiar sprawiedliwości.

 Takie zdanie wyraziło 44 procent ankietowanych, a przeciwną opinię miało 37 procent Polaków. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że ci, którzy pozytywnie oceniają funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju, nie potrafią uzasadnić swojej opinii: ponad 21 procent pytanych miało po prostu „takie odczucie”.

Natomiast złe oceny dla wymiaru sprawiedliwości wynikają nie z plotek, czy zasłyszanych opinii, a własnych doświadczeń.

Z badania wynika, że 99 procent ankietowanych w ciągu ostatnich trzech lat miało styczność z organami wymiaru sprawiedliwości. – Wyniki tego sondażu nie są dla mnie zaskoczeniem. Z podobnymi opiniami obywateli spotykałem się jako poseł i spotykam się teraz – napisał w komentarzu przesłanym tvn24.pl obecny szef resortu sprawiedliwości Andrzej Czuma.

Konflikt interesów w sprawie plagiatu

Akademia Medyczna: Wraca sprawa prof. Grybosia

GW

Zwrot wydarzeń w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia z wrocławskiej AM. Oceną jego dorobku naukowego zajmą się teraz aż dwie uczelniane komisje.

Drugie podejście do sprawy szefa I Kliniki i Katedry Ginekologii i Położnictwa AM zrobi uczelniana komisja dyscyplinarna. Komisja już badała, czy prof. Marian Gryboś dopuścił się plagiatu w swojej pracy habilitacyjnej oraz w artykule opublikowanym w podręczniku „Ginekologia onkologiczna”. W pierwszym orzeczeniu uznano, że plagiatu nie było i umorzono postępowanie. 

Jednak wątpliwości wzbudził skład zespołu orzekającego. W trójce oceniających zarzuty był prof. Mieczysław Woźniak, który z prof. Grybosiem jest współautorem co najmniej trzech publikacji naukowych. W komentarzach, jakie wywołała ta sytuacja, padła teza o konflikcie interesów…

Teraz komisja musi wskazać nowy trzyosobowy zespół orzekający. 
Förster: – Wybrane osoby będą musiały złożyć deklarację, że nie mają żadnych związków z prof. Grybosiem, które mogłyby stawiać orzeczenie zespołu orzekającego w niekorzystnym świetle.
Drugą, nadzwyczajną komisję powołała w piątek dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz. Zadaniem sześcioosobowego zespołu jest analiza całego dorobku naukowego ginekologa. Z wnioskiem o to wystąpił do pani dziekan prof. Wojciech Noszczyk z Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. 
Decyzję o powołaniu komisji nadzwyczajnej dziekan ogłosiła na piątkowej radzie Wydziału Lekarskiego.
– W komentarzach na radzie wydziału dominował pogląd, że nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że nie ma sprawy plagiatu prof. Grybosia, tylko się z nią zmierzyć – mówi jeden z profesorów Akademii.

Był plagiat, czy nie było plagiatu ?

Sprawa prof. Grybosia nie dla komisji etyki

GW

Uczelniana komisja dyscyplinarna Akademii Medycznej umorzyła postępowanie w sprawie podejrzewanego o popełnienie plagiatu prof. Mariana Grybosia, szefa I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii.

W komunikacie komisji stwierdzono m.in., że „zapożyczenie wielu akapitów tekstu w niezmienionej formie można traktować w kategorii złego smaku, ale nie plagiatu”. Dlatego prof. Andrzej Gamian, szef komisji dyscyplinarnej, uznał, że sprawa prof. Grybosia powinna trafić pod ocenę komisji etyki. 

Czy komisja etyki Akademii Medycznej we Wrocławiu zajmie się sprawą ginekologa?

Prof. Marek Ziętek, jej przewodniczący: – Komisja nie zajmie się oceną podejrzeń wobec prof. Grybosia z kilku powodów. Po pierwsze, taka sprawa powinna najpierw trafić do komisji etyki, a potem dopiero do komisji dyscyplinarnej. Tej kolejności nie można odwrócić. Po drugie, komisja etyki jest organem niższego rzędu wobec komisji dyscyplinarnej. Nie możemy zatem kwestionować postanowień komisji dyscyplinarnej. Po trzecie, komisja etyki nie ma prawa do udzielania jakichkolwiek kar, nagan, nie może składać wniosku o usunięcie z uczelni. Może jedynie pogrozić palcem i uznać określone zachowanie za naganne, z czym nie wiążą się żadne konsekwencje wobec obwinionego. Na poziomie uczelni sprawa prof. Grybosia została zakończona. Teraz ruch należy do ministerstwa zdrowia, które zleciło uczelni zweryfikować oskarżenia wobec profesora i które musi być powiadomione o wyniku dochodzenia. Jeśli w ministerstwie uznają, że sprawa została nieprawidłowo rozstrzygnięta, mogą powołać swoją komisję dyscyplinarną, rodzaj sądu wyższej instancji, która zbada sprawę raz jeszcze.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Pocałunek śmierci dla naukowca

Pocałunek śmierci dla naukowca

Dziennik Polski

POLITOLOGIA. Krytyka przełożonego może oznaczać koniec marzeń o profesurze

W tajnym głosowaniu rady, które odbyło się we wtorek, politologowi z Uniwersytetu Śląskiego zabrakło jednego głosu – potwierdza prof. Bogdan Szlachta, dziekan wspomnianego wydziału UJ. Opublikowana już przez Wydawnictwo Sejmowe książka Migalskiego pt. „Czeski i polski system partyjny” jego pracą habilitacyjną nie będzie, choć została przez specjalnie powołany na UJ zespół oceniona pozytywnie. Wszyscy jego członkowie uznali, że dorobek politologa z Uniwersytetu Śląskiego i ta publikacja pozwalają na otwarcie przewodu.

Dlatego wynik tajnego głosowania rady, kładącego kres marzeniom dr. Migalskiego o habilitacji na Uniwersytecie Jagiellońskim, był sporym zaskoczeniem. Choćby dla prof. Włodzimierza Bernackiego, członka wspomnianego zespołu, który brał udział w posiedzeniu rady, a także dla dr. hab. Antoniego Dudka, który w obu tych ciałach zasiadał. – To pocałunek śmierci dla naukowca – mówi ten drugi. Bo skoro nie udało się otworzyć przewodu na UJ, tej pracy nie przyjmie żadna inna uczelnia.

– Mam nadzieję, że wszyscy głosujący kierowali się powodami merytorycznymi – mówi prof. Szlachta. Nie wyklucza jednak, że dla niektórych znaczenie miał też list otwarty, podpisany przez pracowników Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego, który dotarł do Krakowa. Jego kopię czytali biorący udział w głosowaniu.

List stanowi wyraz oburzenia podpisanych pod nim ponad 50 osób „wobec sposobu, w jaki przedstawiono ten instytut w programie TVP »Na uczelniach bez zmian«, autorstwa Bronisława Wildsteina”. I choć nie pada tu nazwisko dr. Migalskiego, o jego udział w tej audycji chodzi. Naukowiec powiedział w niej, że szef instytutu, w którym pracuje, politolog prof. Jan Iwanek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. W dodatku – dodał Migalski, od 20 lat nie opublikował żadnej książki, toteż nie ma moralnego ani naukowego mandatu, by wymagać czegokolwiek od podwładnych czy studentów.

– Decyzję rady wiążę z udziałem w moim programie – mówi Bronisław Wildstein. – To kara za to, że dr Migalski ujawnił nieprawość. Jego zdaniem pewne znaczenie mogła też mieć popularność Migalskiego w mediach, jego komentarze do bieżącej sytuacji politycznej.

W myśl przepisów wszystko jest w porządku – rada miała prawo podjąć taką decyzję. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, wcześniej „zniechęcono” dr. Migalskiego do prób otwierania przewodu habilitacyjnego we Wrocławiu. Sam Marek Migalski także wiąże wynik głosowania z wyrażoną w programie red. Wildsteina opinią. By zostać doktorem habilitowanym, musi napisać kolejną pracę naukow

———-

List otwarty kolegów uderza w karierę naukowca

Dziennik Polski

Ocena dla rządu

 

kudrycka2

OCENA RZĄDU DONALDA TUSKA.Oto wszyscy ludzie premiera 

Dziennik  

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – Barbara Kudrycka

prof. Michał Kleiber, prezes PAN, były minister nauki i informatyzacji: 
Było widać, że nie jest przygotowana do dyskusji o zniesieniu habilitacji. Obiecała zwiększenie pieniędzy w projekcie budżetu na przyszły rok. Dobrze, że dostrzega potrzebę wspierania najlepszych kierunków studiów i wprowadza zachęty dla maturzystów do podejmowania studiów w przyszłościowych zawodach. Plusem jest mówienie o konkurencyjności między instytucjami badawczymi i o wspomaganiu karier naukowych młodych ludzi. Niedobrze, że proponowane projekty nie bazują na precyzyjnej diagnozie sytuacji. Źle także się stało, że reforma realizowana jest w dwu etapach – ocena projektów ustaw o nauce jest niemożliwa bez znajomości założeń do reformy szkolnictwa wyższego (w tym dotyczących zatrudniania pracowników, systemu stopni naukowych).

prof. Andrzej Wiszniewski, były minister nauki:
Styl działania pani minister doprowadził do ostrego konfliktu minister z środowiskiem naukowym. Zgadzam się, że wiele należy zmienić w polskiej nauce, ale zasada była dotąd taka, że nie staraliśmy się konfliktować z naukowcami. Teraz nawet jeżeli pani minister wystąpi z rozsądnymi propozycjami, to środowisko będzie zjeżone. To wywołuje u mnie niechęć do jej działań. Środowisk naukowych nie buduje się zarządzeniami ministerialnymi. W działaniach  minister widać także brak uznania dla poczynań jej poprzedników. To również mi się nie podoba. Resort nauki był pod tym względem do tej pory wyjątkowy. Tu nigdy nie było walki politycznej. Teraz mam wrażenie, że to się zmieniło.