Nagród Nobla powinno być więcej

Nagród Nobla powinno być więcej

Polska
Znani naukowcy postulują do szwedzkiej komisji, by powiększyć listę najbardziej prestiżowych wyróżnień Nagród Nobla powinno być więcej.

Naukowcy apelują więc pilnie o ustanowienie nowych nagród z co najmniej dwóch dyscyplin, ekologii i zdrowia publicznego. Podobnie jak nagroda pokojowa mogłyby być przyznawane nie tylko pojedynczym osobom, ale również instytucjom. Proponują także poszerzenie zakresu nagrody z medycyny, tak aby obejmowała wszystkie nauki o życiu bądź też stworzenie odrębnych nagród z biologii i nauk behawioralnych.

Michael Sohlman, dyrektor generalny Fundacji Nobla, do którego list został zaadresowany, powiedział redakcji „New Scientist”, że przekaże go zarządowi, ale wprowadzenie nowych nagród uważa za bardzo mało prawdopodobne, ponieważ byłoby to czasochłonne i kosztowne. Zwrócił również uwagę, że osiągnięcia z części wymienionych w liście nowych dziedzin bywają honorowane Noblem.

Noblowska korupcja

alfred-nobel

Korupcja nawet w fundacji noblowskiej?

Rz

Czy wielki koncern farmaceutyczny wpłynął na komitet przyznający Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny? Takie podejrzenia ma szwedzka prokuratura.

W tym roku Nagrodę Nobla za osiągnięcia na polu medycyny dostał niemiecki naukowiec Harald zur Hausen. Został wyróżniony za wykazanie, że wirus brodawczaka (HPV) wywołuje raka szyjki macicy. Badania umożliwiły opracowanie szczepionki przeciwko tej chorobie, która jest pierwszą szczepionką przeciwrakową.

Problem w tym, że udziały w dwóch produkujących ją firmach ma koncern farmaceutyczny AstraZeneca, który współfinansuje Fundację Nobla. Sponsoruje jej serwis internetowy i płaci za kampanie promocyjne. Co więcej, szef komitetu wyznaczającego kandydatów do medycznego Nobla Bertil Fredholm jeszcze w 2006 roku był sowicie opłacanym konsultantem firmy AstraZeneca. A jeden z członków jury Bo Angelin, do dziś zasiada w radzie nadzorczej korporacji.

Wywołało to podejrzenia, że firma wpłynęła na decyzję o przyznaniu Nobla zur Hausenowi. Dzięki rozgłosowi, jaki towarzyszył wręczeniu mu nagrody, miała ona nadzieję na zwiększenie sprzedaży szczepionek. Sprawą zajęła się już szwedzka prokuratura. Zarówno Fundacja Nobla, jak i AstraZeneca stanowczo zaprzeczają oskarżeniom…

Wielu członków fundacji nie ukrywa jednak niepokoju. Uważają, że prestiż i wiarygodność najsłynniejszej nagrody na świecie może poważnie ucierpieć. Szczególnie, że nie jest to jedyna afera związana z Noblem. Prokuratura wszczęła również śledztwo w sprawie wycieczek do Chin, jakie komunistyczne władze zafundowały członkom komitetów.

Chodzi o osoby zasiadające w jury nagród z dziedziny medycyny, fizyki i chemii. Co ciekawe, jednym z nich był zamieszany w sprawę AstraZeneca Bertil Fredholm. Uczestnicy wycieczek podobno stale byli pytani, co Chiny powinny zrobić, żeby znowu dostać Nobla (jest to jeden z głównych celów, jakie przed swoimi naukowcami postawił Pekin).

Otrzymali też od chińskich władz drogie prezenty. Gdy sprawa wyszła na jaw, przyznali, że być może wyjazdy nie były dobrym pomysłem. Zapewniali jednak, że nie zrobili nic złego. Innego zdania jest prokuratura, która podejrzewa ich o korupcję.

– To dobrze, że wszczęto śledztwa. Musimy stworzyć całkowicie szczelną barierę przeciwko wszelkim próbom wpływania na przyznawanie Nagród Nobla – powiedział cytowany przez szwedzkie radio profesor Claes Sandgren, szef Insytytutu Antykorupcyjnego, który od 1923 roku ściga szwedzkich łapowników.

„Polska czeka na Nobla” – debata o polskiej nauce

„Polska czeka na Nobla” – debata o polskiej nauce

Polska -The Times – Gazeta Krakowska

Dyskusja o kondycji polskiej nauki przenosi się na szczęście z poziomu politycznego na poziom gorącej debaty przedstawicieli świata nauki i biznesu – takie opinie dominowały w kuluarach forum dyskusyjnego. Jego uczestnicy rozważali szanse Polski na zdobycie Nobla, szczególnie za osiągnięcia naukowe. Czy jest to możliwe? 

Na pozór wydaje się, że za kłopotami naszych naukowców stoją pieniądze, które uniemożliwiają im prowadzenie badań na odpowiednim poziomie. Rzeczywiście pod tym względem bardzo daleko nam do wiodących krajów Unii Europejskiej, nie mówiąc już o Japonii czy USA. Jednak, jak zaznaczyła prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, nakłady na polską naukę przewidziane w planie budżetu na rok przyszły znacząco wzrosną. Najistotniejsze jest to, że z tegorocznym budżetem kończy się okres równego dzielenia pieniędzy na wszystkie ośrodki naukowe. Dzięki takiemu rozwiązaniu promowane będą jedynie centra odnoszące najlepsze efekty zarówno na polu dydaktycznym, jak i naukowym.

Niestety nie umiemy się uczyć. Z roku na rok spada poziom posiadanych kompetencji wśród studentów pierwszego roku, zaznaczył ks. prof. Michał Heller. W jego opinii, opartej na blisko półwiecznym doświadczeniu dydaktycznym, aż 80 proc. studentów to analfabeci, od których wiele wymagać nie sposób. Wymagać, ale od decydentów, dydaktyków i naukowców należy zaś właściwej popularyzacji nauki, zachęcać do niej jak najmłodsze dzieci, spośród których z czasem może uda się wyszlifować prawdziwy diament w postaci wielkiego naukowca.

Cała Polska czeka na Nobla

strona uczonego 

Cała Polska czeka na Nobla

Z prof. Krzysztofem Matyjaszewskim, wybitnym chemikiem, tegorocznym kandydatem do Nagrody Nobla, rozmawia Monika Libicka.
Wyjechał Pan z Polski w 1985 r. Z braku perspektyw?
Nie miałem żadnej ciekawej oferty, a taka przyszła z USA. Wyjeżdżałem w momencie, gdy przyszłość w PRL rysowała się w najciemniejszych barwach.
Miał Pan kłopoty z opuszczeniem kraju? SB próbowała Pana szantażować?
Na szczęście nie miałem takich doświadczeń. Byłem wtedy w Paryżu i do Stanów pojechałem prosto z Francji.

 Co najbardziej Pan sobie ceni w swoim życiu naukowca w Ameryce?

Względny komfort prowadzenia badań. Mam tylko trzy godziny tygodniowo wykładów, a resztę czasu spędzam ze studentami na zebraniach i warsztatach. Wtedy dużo łatwiej jest przekazać wiedzę. Oczywiście, poświęcam też sporo czasu na pisanie projektów badawczych i zdobywanie funduszy. Na szczęście jest kilka agencji rządowych, fundacji charytatywnych i nadal, choć coraz mniejsze, granty z przemysłu. Specyficzną cechą tutejszego systemu jest brak hierarchizacji. Nie mam pod sobą formalnie żadnego asystenta, tylko studentów i stażystów podoktoranckich, którzy przyjeżdżają na rok lub na dwa lata. Taki duży przepływ ludzi ma swoje plusy i minusy.

Jakie?

Przede wszystkim trzeba zadbać o wszystko samemu. W Europie jest system struktury piramidalnej, z „panem profesorem” na czele, który ma swoich asystentów i innych stałych współpracowników. W USA jest inaczej i czasami trudniej kontynuować bardzo dogłębne badania.

A co trzeba zmienić, byśmy w Polsce odnosili sukcesy na miarę Nagrody Nobla?

Trzeba na pewno zmienić sposób myślenia o nauce. To musi być jeden z priorytetów rządu. Trzeba też wybrać własną drogę, zastanowić się, co jest w polskiej nauce unikalnego, wartościowego, co może być jej oryginalnym wkładem w światowy dorobek naukowy.

Nobel nie dla Wolszczana

Nobel nie dla Wolszczana

tvn 24

Aleksander Wolszczan – wymieniany jako jeden z głównych kandydatów – przegrał z naukowcami ze Stanów Zjednoczonych i Japonii: profesorami Kobayashi, Maskawą i Nambu, którzy Nobla otrzymali za pracę w dziedzinie fizyki cząstek.

Particle physics celebrates Nobel

BBC news

Yoichiro Nambu, Makoto Kobayashi and Toshihide Maskawa provided new insights into the building blocks of matter.Nambu identified a mechanism called spontaneous broken symmetry in subatomic physics.Kobayashi and Maskawa predicted the existence of at least three families of fundamental particles known as quarks.

 

Wolszczan: jeszcze będzie Nobel.POLSKI KANDYDAT DO NOBLA NIE LICZYŁ NA NAGRODĘ

tvn24

Zdaniem profesora Wolszczana badania nad planetami pozasłonecznymi, którymi się zajmuje są zbyt „świeżą” sprawą by w najbliższym czasie przyznano w tej dziedzinie nagrodę Nobla. – Trudno jest przewidzieć czy planety pozasłoneczne kwalifikują się do Nobla. To jest nagroda z fizyki a nie z astronomii – zaznaczył.
Profesor liczy jednak, że prędzej czy później badania nad planetami zostaną nagrodzone.

Nagrody Nobla Raport Rzeczpospolitej

Raport Rzeczpospolitej o nagrodzie Nobbla

Nobel w cieniu teczek?

Dark matter, new planets could bring physics Nobel

Washington Times

Karin Bojs, science editor of Stockholm daily Dagens Nyheter, predicted the 2008 award would honor work to discover planets in other solar systems.

Her top picks for researchers in that field who could take the prize were Aleksander Wolszczan of Poland, Canadian researcher Dale Frail and Swiss scientists Michel Mayor and Didier Queloz.

Wolszczan czeka na Nobla

tvn.24

Nobel w cieniu teczek?

Portal wiedzy

Polski astronom w czołówce kandydatów do Nagrody Nobla z fizyki.

Portorykańskie Arecibo to siedziba jednego z najbardziej znanych obserwatoriów astronomicznych na świecie. To tu w 1990 roku profesor Wolszczan i jego kanadyjski współpracownik Dale Frail za pomocą 300-metrowego radioteleskopu badali promieniowanie emitowane przez pulsar PSR 1257+12, znajdujący się w gwiazdozbiorze Panny. Dziwne zakłócenia w pochodzących od gwiazdy falach radiowych pozwoliły badaczom wywnioskować, że dookoła gwiazdy krążą dwie, a być może trzy planety. Dokładne badania potwierdziły przypuszczenia Wolszczana i Fraila

Prestiżowy magazyn „Nature” artykuł Wolszczana i Fraila zaliczył do 16 najważniejszych publikacji z dziedziny fizyki i astronomii, jakie ukazały się na jego łamach. O tym, w jak doborowym towarzystwie znalazła się dwójka badaczy, może świadczyć fakt, że na liście figurują także publikacje autorstwa Einsteina i Roentgena.

We wrześniu tego roku nazwisko najsłynniejszego polskiego badacza kosmosu znowu pojawiło się na pierwszych stronach gazet. Tym razem powodem nie było odkrycie dokonane przez profesora. Wiadomość dotyczyła odkrytych w archiwach IPN akt. Wynikało z nich, że w 1973 roku, udając się na roczne stypendium naukowe do Bonn, Wolszczan podpisał zobowiązanie do współpracy z Kontrwywiadem Polski Ludowej i został zarejestrowany jako TW Lange.

————

Nobel czy kłopoty dla Wolszczana

Rz, 07-10-2008

Agenturalna przeszłość znanego astronoma może mu zamknąć drzwi do USA

Mieszkający na stałe w USA Wolszczan prawdopodobnie ukrył fakt współpracy z komunistycznym wywiadem. Jak powiedział „Rz” Chris Rhatigan z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, przy składaniu podania o stały pobyt wnioskodawca musi wypełnić formularz, w którym jest pytanie: „Czy kiedykolwiek należałeś do, lub byłeś w jakikolwiek sposób związany z partią komunistyczną lub inną partią totalitarną?”. Teraz wszystko zależy od interpretacji terminu „związany”. Jeśli władze imigracyjne uznają, że we wniosku były nieprawdziwe informacje, mogą anulować zieloną kartę i wszcząć procedury deportacyjne.

Tyle przepisy. A co z oceną moralną? Reakcje uczelni, z którymi współpracuje lub współpracował Wolszczan, są różne.

 Dziekan Wydziału Astronomii i Astrofizyki Penn State University (Wolszczan jest tam wykładowcą) profesor Larry Ramsey powiedział „Rz”, że musi najpierw porozmawiać z astronomem po jego powrocie z Polski.

Natomiast powrót prof. Wolszczana do Instytutu Maksa Plancka w Bonn, gdzie pracował w latach 70., jest mało prawdopodobny.

– Wiemy, że prof. Wolszczan współpracował z komunistycznymi służbami, gdy był pracownikiem naszego instytutu. Nie jest u nas już mile widziany – mówi „Rz” Felicitas von Aretin, rzeczniczka stowarzyszenia Maksa Plancka. – Zatrudnienie osoby z taką przeszłością byłoby niezgodne z etycznymi zasadami naszej instytucji.

Instytut sprawdził od 1989 r. kilkudziesięciu naukowców z dawnej NRD, którzy złożyli podanie o pracę. Kilkunastu okazało się byłymi tajnymi współpracownikami enerdowskich służb. Nie zostali zatrudnieni.

– To kwestia prestiżu. Kto chce mieć w swoich szeregach człowieka, który się splamił donosami? – wyjaśnia „Rz” prof. Manfred Wilke, szef Komisji ds. Badań nad Rządami Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. – Każdy, kto donosił, szkodził. Jak nie uczelni, to kolegom lub krajowi, który go przyjął.

———–

Niemieckie uczelnie zwalniały agentów

Rz

Profesor Wolszczan nie może wiedzieć, że nie szkodził – mówi Joachim Gauck, były szef Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi w Berlinie.

Uczelnie i instytuty naukowe w zjednoczonych Niemczech: Po udowodnieniu naukowcowi współpracy uniwersytet miał prawo go zwolnić. Wiele uczelni skorzystało z tego prawa.