Widmo banktructwa krąży nad uczelniami

Widmo bankructwa zmusi szkoły wyższe do zrzeszania

Dziennik Gazeta Prawna

Uczelnie nie planują się łączyć, mimo że taką możliwość daje im nowelizacja z 18 marca 2011 r. ustawy prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 84, poz. 455). Wejdzie ona w życie już 1 października 2011 r. Dzięki niej placówki te będą mogły włączać inne szkoły we własne struktury lub tworzyć partnerskie związki.

Bankructwo uczelni i nauki

Niż zdziesiątkuje prywatne uczelnie w całej Polsce
Polska,12.08.2008
„Nawet dwieście uczelni może już wkrótce zbankrutować. Szkoły wyższe boją się plajty i kuszą studentów obniżką czesnego.
Walka o studentów to dla uczelni rzeczywiście kwestia przetrwania. Powód: niż demograficzny coraz dotkliwiej daje się we znaki. Według prognoz demograficznych GUS-u w 2010 r. liczba osób w wieku 19-24 lat spadnie z 3,6 do 3,3 mln. Pięć lat później, w 2015 r., osób w wieku studenckim ma być już tylko 2,8 mln.
To oznacza w perspektywie najwyżej 12 lat krach na rynku prywatnych studiów, który rozrósł się do monstrualnych rozmiarów pod koniec lat 90. W Polsce mamy teraz 427 uczelni – najwięcej w Europie. Aż 301 to szkoły prywatne.
– Władze, delikatnie mówiąc, nie dochowały staranności, dopuszczając do utworzenia tak ogromnej liczby niepublicznych uczelni – przyznaje Krzysztof Sikora, założyciel bydgoskiej Wyższej Szkoły Gospodarki.
Profesor Pawłowski przewiduje, że niż przetrwa najwyżej kilkadziesiąt prywatnych szkół. – Wiele uczelni powstawało wyłącznie dla celów biznesowych, gdy przestaną przynosić zysk, właściciele zaczną je zamykać jedna po drugiej – mówi Pawłowski. – Ocaleją te najlepsze, które dopracowały się własnej kadry, prowadzą badania. Znajdzie się też niestety nisza dla uczelni najsłabszych, które sprzedają swoje dyplomy i umiejętnie wymykają się spod czujnego oka nadzorującej jakość kształcenia Państwowej Komisji Akredytacyjnej – dodaje szef nowosądeckiej uczelni. ”

Studenci na wymarciu.ZA 12 LAT ZNIKNIE DWIE TRZECIE PRYWATNYCH UCZELNI?

Uczeni panicznie boją się wyjeżdżać za granicę
Polska 4.08.2008
„Rządowy pomysł wspierania nauki nie znalazł odzewu. Naukowcy wolą święty spokój niż wyjazdy na staż.
Ponad 6 milionów złotych zarezerwował w tym roku rząd na opłacenie zagranicznych staży dla polskich uczonych. Ale wyjechało zaledwie 13 osób. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego właśnie zastanawia się, dlaczego inicjatywa zakończyła się klapą.
Uruchomiony dwa lata temu rządowy program „Wsparcie międzynarodowej mobilności naukowców” miał otworzyć nasze uczelniane katedry i ośrodki badawcze na świat. Po latach komunizmu i izolacji polskiej nauki zagraniczne stypendia i udział w międzynarodowych projektach to szansa na odrobienie naukowych zapóźnień.
Mimo kuszącej oferty chętnych zabrakło. W tegorocznej edycji programu, adresowanej do naukowców zajmujących się badaniami nad państwem i społeczeństwem, nowymi materiałami, technologiami informacyjnymi oraz energią i jej zasobami, wpłynęło tylko 27 wniosków. Stypendia przyznano 13 badaczom (trzy wnioski były źle wypełnione, pozostałe projekty komisja uznała za zbyt słabe).
W pierwszej edycji programu było jeszcze gorzej. Rząd chciał wspierać naukowców zajmujących się zdrowiem, środowiskiem, rolnictwem i żywnością. Ale wpłynęły 24 wnioski, a granty dostało ledwie 18 osób.
W Polsce pokutuje też skostniała hierarchia na uczelniach. Ci, którzy decydują się na zagraniczne wyjazdy, boją się, że po dwóch latach nie będzie do czego wracać, bo ich biurka i etaty zajmie ktoś inny.
Ministerialny raport sprzed pół roku o mobilności polskich naukowców ostrzega: „Za wzorcową uważa się karierę – od studenta do profesora na tej samej uczelni. Zwykle podkreśla się permanentny związek z uczelnią przy wyborach na stanowiska uczelniane. Ktoś, kto od studenta spędził wiele lat w tej samej instytucji, ma większe szanse”.
Wracający do kraju uczeni bywają dyskryminowani przez lokalny uczelniany układ. Przełożeni obawiają się, że utracą stanowisko, bo naukowiec wracający ze stażu przywozi wysokie kwalifikacje i międzynarodowe kontakty. ”