Plagiatorów trzeba publicznie potępiać

Plagiatorów trzeba publicznie potępiać

GW

Ujawniona przez nas seria nieuczciwych zjawisk we wrocławskim środowisku naukowym to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwej skali tego zjawiska nigdy nie poznamy. Fakt, że plagiatów i fałszerstw dopuszcza się szacowna profesura, szokuje, często jednak jeszcze bardziej poraża cynizm, z jakim podchodzą do nich władze uczelni, próbując sprawy zamieść pod dywan.

Bez względu na to, ile tekstu się przepisało z cudzej pracy – drobiazg czy coś dużego – jest to kradzież, która powinna być ścigana z całą stanowczością – mówi prof. Osman Achmatowicz* 

Minister nauki prof. Barbara Kudrycka chce, żeby przypadki nierzetelności naukowej trafiały pod ocenę Centralnej Komisji ds. Rzetelności w Nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

– Zmiany w prawie są potrzebne i taka komisja na pewno by się przydała. Ważne, żeby miała możliwość ścigania i karania tego rodzaju wykroczeń. Żeby na podstawie jej ustaleń, na przykład minister albo prezes Polskiej Akademii Nauk mogli nakładać konkretne sankcje w stosunku do osób, które łamią obowiązujące zasady.

 

Pytanie, jak walczyć z plagiatami albo innymi przejawami nierzetelności naukowej, powraca co jakiś czas. Samo narzekanie niczego nie rozwiązuje. Tylko czy nadal wystarczająco odstraszające jest napiętnowanie oszustwa, jego nagłośnienie i „wstyd publiczny”?

Recenzje profesora Drewsa w prokuraturze

Recenzje profesora Drewsa w prokuraturze

GW

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie dwóch skrajnie różnych recenzji habilitacji wrocławskiego lekarza, które napisał prof. Krzysztof Drews, znany poznański ginekolog.

Sprawa wywołała poruszenie w środowisku medycznym. Rektor poznańskiego UM prof. Jacek Wysocki polecił powołanie komisji, która ma ją wyjaśnić. Komisja nie zaczęła jednak jeszcze działać. – Dziekan wydziału lekarskiego poprosił dziekana wrocławskiej uczelni o obie prace prof. Drewsa. Ale wciąż ich nie dostaliśmy – mówi rzecznik UM Marek Ruchała. 

Sprawą zajęła się natomiast prokuratura. – Sprawdzamy, czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez recenzentów. Na razie przesłuchujemy świadków – mówi Bogdan Wrzesiński z Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Wschód.

Wyjaśnienia sytuacji chce także Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów, która wyznaczyła prof. Drewsa na recenzenta pracy habilitacyjnej Pająk. – To uczelni, której pracownikiem jest prof. Drews, powinno najbardziej zależeć na rzetelnym zbadaniu wszystkich okoliczności tej sprawy – mówi prof. Osman Achmatowicz. 

Sekretarz Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów już zapowiedział, że prof. Drews prawdopodobnie nie dostanie już zleceń z komisji jako recenzent prac naukowych. – Naszym zadaniem jest wskazywanie kompetentnych i rzetelnych recenzentów. A cała sytuacja i tłumaczenia prof. Drewsa są kuriozalne. Sądzę, że z takich recenzentów trzeba zrezygnować.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Kanty naukowe

Jak to robią w Ameryce?
FA 7-8/2008
„W artykule zamieszczonym w jednym z ostatnich czerwcowych numerów brytyjskiego tygodnika „Nature” przedstawiono badania ankietowe, które przeprowadziło amerykańskie Biuro Rzetelności Naukowej. Zapytano w nich ponad 4400 naukowców z 605 amerykańskich uniwersytetów, czy spotkali się „twarzą w twarz” z nierzetelnością naukową w ostatnich 3 latach. Ankietę zwróciła połowa respondentów (2212 osób), z których 9 proc. potwierdziło, że wiadomo im o prawdopodobnych kantach kolegów z katedry czy zakładu, w którym pracują. Większość z 201 przypadków to fałszerstwo i fabrykacja danych, a tylko 36 proc. przypadków dotyczyło plagiatu. Jedynie 58 proc. zaobserwowanych spraw było zgłoszonych przełożonym.
Na podstawie tych danych wyliczono, iż biorąc pod uwagę, że w USA jest 155 tys. naukowców, co roku powinno wychodzić na światło dzienne co najmniej 1350 przypadków nierzetelności naukowej, a 1000 dalszych pokrywa milczenie środowiska. Tymczasem do Biura Rzetelności Naukowej trafiają średnio 24 przypadki na rok.
Sytuacja w Polsce
Z dumą można powiedzieć, że mimo miernych nakładów na naukę, w liczbie przypadków kantów naukowych jesteśmy znacznie lepsi niż Amerykanie!

Książka o Wałęsie. Czy IPN powinien za nią zapłacić


tvn.24
Książka o Wałęsie. Czy IPN powinien za nią zapłacić
Czy książka o Lechu Wałęsie, wydana przez IPN, powinna być finansowana z publicznych pieniędzy? – Jak najbardziej – przekonywał w programie „Tak czy nie” w TVN24 Dominik Zdort. Przeciwnego zdania jest Tomasz Wołek: – Książka jest nierzetelna i jednostronna, są tam dowody na insynuacje – stwierdził Wołek.