Uczelnie prywatne nie zajmują się nauką

Uczelnie prywatne nie zajmują się nauką

Dziennik Polski

Mimo że uczelni prywatnych jest w kraju trzy razy więcej niż publicznych, tylko niewielki procent z nich prowadzi badania naukowe. Większość ogranicza się do otwierania nowych kierunków studiów i przyjmowania kolejnych studentów.

Jak wynika z danych resortu nauki, na uczelnie niepubliczne przypada tylko 2,5 procent nadawanych w Polsce stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego. Z kolei udział publikacji powstałych w szkołach prywatnych to zaledwie 1,78 procent ogólnej liczby prac naukowych wydawanych w kraju. Nie lepiej jest w przypadku tzw. cytowań w światowych czasopismach naukowych – wskaźnik ten wynosi 0,64 procent.

To będzie kolejny dobry rok dla nauki

Co naukowcy osiągną w 2010 roku?

Wprost

Rok 2009 w światowej i polskiej nauce

Rok 2009 w światowej i polskiej nauce

PAP – Nauka w Polsce

Polscy badacze wnieśli znaczący wkład w kilka głośnych wydarzeń naukowych roku 2009. SphinX – przyrząd polskich inżynierow trafił na orbitę okołoziemską. Jego zadaniem jest obserwacja miękkiego promieniowania rentgenowskiego, emitowanego z tzw. korony słonecznej. Urządzenia zbudowane przez polskich naukowców biorą udział w eksperymentach uruchomionego ponownie w listopadzie Wielkiego Zderzacza Hadronów. Polacy wnieśli także istotny wkład do światowych osiągnięć w dziedzinie medycyny. Rok 2009 będzie się też kojarzył z pierwszą od ponad 40 lat globalną epidemią grypy.

Francuska pożyczka na naukę

Francuska pożyczka na naukę

niedowiary

Nicolas Sarkozy ogłosił, że z 35 miliardów euro narodowej pożyczki, którą Francja zaciągnie w przyszłym roku, aż 11 miliardów zostanie przeznaczonych na naukę i program innowacji. Celem prezydenta jest doprowadzenie do tego, by Francja miała najlepsze na świecie uczelnie.

Debata o wierzącym naukowcu

Debata o wierzącym naukowcu na Uniwersytecie Warszawskim

PAP – Nauka w Polsce,

Wiara nie jest sprzeczna z nauką, a chrześcijanie są wręcz wzywani do racjonalności uznali uczestnicy debaty na Uniwersytecie Warszawskim pt. „Sprawa Galileusza, czyli sąd nad wierzącym naukowcem”. „Wiara w żaden sposób nie jest sprzeczna z nauką. Możemy być ludźmi wierzącymi nie mimo, że jesteśmy racjonalni, ale właśnie dlatego, że jesteśmy racjonalni” – podkreślał prof. Krzysztof Meissner z Instytutu Fizyki Teoretycznej UW. 

Dyskusja była elementem akcji zorganizowanej przez Centrum Myśli Jana Pawła II (CMJPII). W ramach projektu „Sprawa Galileusza, czyli sąd nad wierzącym naukowcem” organizatorzy chcieli się rozprawić się z tzw. mitem „sprawy Galileusza”.

Jak bowiem wynika z badań TNS OBOP, przeprowadzonych na zlecenie CMJPII, 50 proc. respondentów błędnie sądzi, że naukowiec z wyroku Inkwizycji spłonął na stosie. W rzeczywistości za upowszechnianie teorii kopernikańskiej renesansowy uczony resztę życia spędził w areszcie domowym.

Jak zaznaczył podczas debaty prof. Meissner, sprawa Galileusza to jedyny przypadek, gdy Kościół za pomocą Świętego Oficjum wypowiedział się nie na temat teologii, ale nauki.

„Należy zauważyć, że wyrok nie był ogłoszony tylko po to, by bronić fałszywej interpretacji Biblii. W tamtym czasie argumenty Galileusza za układem heliocentrycznym były jeszcze wątłe, a obowiązujący system ptolemejski znacznie lepiej i precyzyjniej określał ruchy planet. Właśnie kłopoty układu heliocentrycznego były powodem wstrzymywania się Kopernika z opublikowaniem jego słynnego dzieła +O obrotach ciał niebieskich+” – podkreślił.

Zauważył przy tym, że rozkwit myślenia naukowego – w znaczeniu poznawania faktów naukowych – nastąpił jedynie w krajach o chrześcijańskim pochodzeniu kultury. Takiego rozkwitu nie było ani w Chinach, ani Indiach mimo równie długiego istnienia cywilizacji – zauważył….

Zaufajmy nauce

Zaufajmy nauce

GW

Cały kłopot ze zmianami klimatycznymi polega na tym, że niewielu piszących o tym rozumie, na czym polega nauka, i daje się uwieść naukowym znachorom. Sąd wypowiedziany przez nawet najbardziej szacownego profesora to nie argument naukowy, a jedynie zwykła opinia. Dokładnie na tej samej zasadzie nie można jako źródło naukowe traktować Ala Gore’a i nikt poważnie zajmujący się klimatem tak go nie traktuje. Powoływanie się na błędy w jego książce i robienie z tego argumentu przeciw naukowej teorii jest co najmniej niepoważne.

Mariaż nauki i mediów

Mariaż nauki i mediów

Rz

Ruszył projekt Atomium Culture, ma ożywić badania naukowe w UE.

– Wierzę w sens tej inicjatywy, bo ona tworzy nowy rodzaj związków, które nazwałbym poziomymi, pozwalających Europie lepiej się rozwijać jako wspólnota wiedzy. Nie przez instytucje polityczne, ale przez współpracę między nauką, biznesem i mediami. To może być bardzo użyteczne – mówi „Rz” Valery Giscard d’Estaing, były prezydent Francji, honorowy przewodniczący Atomium Culture.

Projekt, który uroczyście zainaugurowano wczoraj w Brukseli, ma w najbliższych latach popularyzować naukę i badania, uczynić je atrakcyjnymi dla publiczności, a jednocześnie użytecznymi w biznesie. Dlatego do inicjatywy zostały wciągnięte placówki akademickie, przedsiębiorstwa i czołowe europejskie gazety. Uczestnikami Atomium Culture są m.in. Uniwersytet Jagielloński, London School of Economics and Political Science, Uniwersytet Humboldta w Berlinie, Uniwersytet w Utrechcie. Sektor biznesu reprezentują m.in. Royal Dutch Shell, Siemens i Alcatel-Lucent Bell Labs, a media hiszpański „El Pais”, niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, włoski „Il Sole 24 Ore”, belgijski „Le Soir” oraz jako jedyna gazeta w Polsce „Rzeczpospolita”.

————

Jak zasypać naukową przepaść

Rz

W czasie trwania każdej unijnej prezydencji Atomium Culture będzie organizować europejskie warsztaty z różnych dziedzin nauki. Dzięki nim naukowcy będą mieli okazję do spotkań i nawiązania współpracy z biznesmenami. Atomium Culture uruchamia też portal internetowy, by naukowcy mieli forum wymiany doświadczeń.

Projekt, jak podkreślają specjaliści, jest potrzebny, bo na Starym Kontynencie brakuje innowacyjnych rozwiązań. Według wyliczeń Atomium Culture w europejskim przemyśle zatrudnionych jest średnio na tysiąc pracowników dwóch naukowców, w USA – siedmiu, w Japonii – sześciu. Jeśli nie zatrzymamy tej tendencji, może się okazać, że tylko 10 proc. innowacyjnych technologii będzie pochodziło z Europy.

XIX Forum Ekonomiczne – „Nauka w dialogu z gospodarką – wizja rozwoju po kryzysie”

„Nauka w dialogu z gospodarką – wizja rozwoju po kryzysie”

Serwis MNiSW

„Nauka w dialogu z gospodarką – wizja rozwoju po kryzysie” – panel dyskusyjny pod takim tytułem organizuje dzisiaj Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach trwającego w Krynicy XIX Forum Ekonomicznego.

O tym, czy działalność badawczo-rozwojowa może być czynnikiem pobudzającym rozwój gospodarczy, o zasadności długoterminowych inwestycji w projekty badawcze w okresie recesji oraz  zagrożeniach jakie dla niesie ze sobą kryzys ekonomiczny w sektorze badań naukowych i innowacyjnych wdrożeń dyskutować będą:  prof. Maria E. Orłowska, Sekretarz Stanu w MNiSW, Heinrich Hoefer, Wiceprzewodniczący Federacji Przemysłu Niemieckiego, Tateo Arimoto, Dyrektor Generalny Japońskiej Agencji ds. Nauki i Technologii, Brian Ager, Dyrektor Generalny Europejskiej Federacji Branż i Stowarzyszeń Farmaceutycznych oraz Anna Sieńko z IBM Polska.

Debata rozpocznie się o godz. 16.10 w Pijalni Głównej Zuber (Centrum przy Deptaku, ul. Nowotarskiego)

Zacznijmy robić biznes na nauce

Zacznijmy robić biznes na nauce

Rz

Prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego mówi o energetyce i wykorzystaniu nowych technologii

W poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego nadzorowałem program ramowy przeznaczania środków na nowe technologie. To potężne pieniądze, 54 mld euro. Tyle tylko, że Polska w wykorzystaniu tych środków jest niestety na szarym końcu i to jest katastrofa, bo pula tych środków wciąż się zwiększa. Trzeba zacząć od uczelni, które muszą się nauczyć robić biznes na nauce. Dlaczego Stany Zjednoczone przodują w tylu nowych technologiach? Bo właśnie to robią! W tej kadencji PE jednym z najważniejszych zadań będzie właśnie zwiększenie środków na wykorzystywanie wyników badań naukowych w praktyce, bo tego jeszcze nie potrafimy robić. Trzeba zacząć od uczelni, ale nie wolno na tym poprzestać

Studiuje około dwóch milionów, a polska nauka nie ma wiele do powiedzenia

Edukacja, egalitaryzm i strata czasu

Opcja na prawoNr 9/93, wrzesień 2009,Damian Leszczyński

Parę miesięcy temu na łamach prasy toczyła się dyskusja na temat kondycji polskiego szkolnictwa wyższego. Wśród wielu głosów – w przeważającej mierze krytycznych – pojawiła się również opinia pewnego filozofia, który w oparciu o kuriozalne wypowiedzi swoich studentów postawił prowokacyjną tezę, że większość polskich studentów to półanalfabeci, około dziesięciu procent zaś to analfabeci kompletni. Towarzyszyła temu diagnoza, w myśl której za fatalny stan wiedzy słuchaczy studiów wyższych odpowiada fatalny stan edukacji licealnej. Podejrzewam, że diagnozę tę można rozwijać i winą za ten ostatni obarczyć fatalną edukację gimnazjalną, która z kolei spowodowana jest beznadziejnym przygotowaniem na poziomie podstawowym…

W Polsce pod zaborami, kiedy edukacja była na fatalnym poziomie, pojawili się tacy literaccy geniusze, jak Mickiewicz, Słowacki, Krasiński czy Norwid. W okresie międzywojennym mniej więcej jedną czwartą społeczeństwa stanowili analfabeci (od 33 procent w 1921 roku do 15 w 1939), a na wyższych uczelniach studiowało jedynie kilka procent ludności, jednak to w tamtym czasie działały we Lwowie i w Warszawie szkoły filozoficzne i matematyczne na światowym poziomie. Dzisiaj, kiedy studiuje około dwóch milionów ludzi, czyli niemal jedna trzecia populacji w wieku przedprodukcyjnym, analfabetyzm zaś skutecznie wypleniono, polska nauka nie ma wiele do powiedzenia, a poziom studiujących zmusza powściągliwych nawet komentatorów do użycia mocnych słów.