Przynoszenie kandydatów dosłownie w teczkach jak za czasów głębokiego PRL-u

Przynoszenie kandydatów dosłownie w teczkach jak za czasów głębokiego PRL-u

Blog prof. W.Pluskiewicza

Ważny głos CzytelnikaŚRODA, 19 SIERPIEŃ 2009

Czy koleżanki i koledzy zwrócili uwagę co się obecnie dzieje z konkursami na stanowiska wykładowców i asystentów w tym roku akademickim 2009/2010?
Przynoszenie kandydatów dosłownie w teczkach jak za czasów głębokiego PRL-u, bez wiedzy i opinii kogokolwiek,naciski, zastraszanie i wymuszenia, poza jakąkolwie oficjalną procedurą konkursową. Techniki rodem z komunizmu i systemu totalitatnego. Prawie jak nominacje partyjne lub rządowe, z zaskoczenia dla wszystkich, żeby tylko wepchnąć znajomego z rodziny lub innego protegowanego. Gorzej jak w latach 80-tych. Nic się nie zmieniło, te same metody i środki nacisku, brak przejrzystości, działanie poza kontrolą po to, aby dać komuś, kto był słabym studentem jakieś miejsce pracy. Bez kwalifikacji, bez doświadczenia, bez zacięcia naukowego, bez zasad etyki akademickiej….

Szkoda tylko, że zdolni i utalentowani medycznie absolwenci, pasjonaci zawodu lekarskiego i badań naukowych w medycynie z odpowiednią postawą etyczną mają blokowane możliwości zatrudnienia na uczelni oraz są spychani na drugi plan przez osoby, które dzięki pracy na uczelni chcą się po prostu wzbogacić. Jak za dawnych czasów systemu komunistycznego. Młody, zdolny człowiek z bardzo dobrymi wynikami w nauce, ale bez tzw. „pleców” i znajomości nie ma szans, a przecież takich właśnie pracowników nam na uczelni potrzeba. Nieskażonych, uczciwych i prawych młodych ludzi, którzy szanują zasady akademickie.
Apel do młodych i prawych – nie dajcie się ! piszcie odwołania gdziekolwiek się da, z prośbą o oficjalne ujawnienie wyników konkursów z podaniem kryteriów oceny kandydatów