Opinia o mediach

Media – między manipulacją a kreacją newsa

fronda-logo

Seminarium Tomasza P. Terlikowskiego: 

„Media – między manipulacją a kreacją newsa”

Fronda

Jak powstaje news? Gdzie jest granica między naturalną interpretacją świata przez media, manipulacją a opinią publiczną. Jak wygląda manipulacja informacją i manipulacja wizerunkiem.

Jak zbudować alternatywne źródła informacji i komentarza? Gośćmi seminarium będą znani dziennikarze prasowi i telewizyjni.

Pierwsze zajęcia w poniedziałek

9 marca. Spotkania co tydzień.

Liczba miejsc: 20. 

Zgłoszenia do 7 marca.

seminaria@fronda.pl

Seminaria będą się odbywały

w redakcji portalu Fronda.pl przy

ul. Marszałkowskiej 55/73 w Warszawie

(okolice pl. Konstytucji).

Migalski – persona non grata na uczelniach

Migalski – persona non grata na uczelniach

Rz

Popiera lustrację i występuje w mediach – to wystarczyło, by kilka uczelni odmówiło mu habilitacji.

Znany politolog doktor Marek Migalski nie może rozpocząć przewodu habilitacyjnego. Na swoim macierzystym Uniwersytecie Śląskim nawet nie próbował. – Powiedziano mu, że nie ma po co, bo i tak go uwalą – mówi „Rz” jeden z jego kolegów. Nie udało się też na Uniwersytecie Wrocławskim, a przedwczoraj wszczęcia przewodu habilitacyjnego odmówiła Migalskiemu Rada Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

– Nikt nie przedstawił w czasie dyskusji ani jednego merytorycznego argumentu przeciwko tej habilitacji – mówi „Rz” Antoni Dudek biorący udział w posiedzeniu Rady Wydziału.

Wcześniej rada powołała zespół, który miał ocenić dorobek naukowy Migalskiego i przedstawić swoją rekomendację. Członkowie zespołu zgodnie uznali, że warunki zostały spełnione i przewód powinien ruszyć. Stało się jednak inaczej. Za wszczęciem procedury głosowało 16 osób, przeciw było 11, a pięć się wstrzymało. Zabrakło jednego głosu.

Migalski posiada odpowiedni dorobek naukowy. Jest autorem lub współautorem 11 książek, napisał też rozprawę habilitacyjną. Skąd w takim razie jego problemy?

– Naraził się wielu osobom w środowisku akademickim. Po pierwsze jest zbyt medialny, co wielu się nie podoba. Po drugie ośmielił się publicznie skrytykować swojego szefa prof. Iwanka, a takich rzeczy się nie zapomina – mówi „Rz” nieoficjalnie jeden z jego uczelnianych kolegów.

Nauka i media w służbie PRL

pkin

Dialog z PRL-em

Nauka i media w służbie PRL

Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 22-23 listopada 2008, Nr 273 (3290)

Dziennikarze i naukowcy, w tym historycy, należeli w PRL do grup zawodowych najbardziej infiltrowanych przez komunistyczne służby specjalne, choć wiele dokumentów na ten temat jest wciąż niedostępnych dla badaczy. O tych problemach dyskutowano podczas trzydniowej konferencji naukowej. 

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka podkreślił, że partia komunistyczna dążyła do tego, aby historycy włączyli się „w realizację propagandy dziejowej”. Dlatego badania historyczne były kontrolowane przez władze, a interpretacja zdarzeń z naszej historii była narzucana przez komunistów i mogła się zmienić tylko wtedy, gdy zmieniały się cele i strategia PZPR. 
Profesor Krzysztof Kawalec z Uniwersytetu Wrocławskiego nie ma wątpliwości, że skutki PRL wciąż odczuwamy. – Nie jestem do końca przekonany, czy upadek komunizmu zlikwidował wszelkie blokady. Gdybym miał np. ponownie dzisiaj pisać o endecji, to bardzo bym się nad tym zastanawiał – stwierdził Kawalec. Prawomyślności naukowców, a jeszcze bardziej dziennikarzy pilnowała również cenzura. Doktor Zbigniew Romek z Instytutu Historycznego PAN zauważył, że najważniejsza cenzura odbywała się już na etapie redakcyjnym, a dopiero później na wyższych szczeblach. Przypominając procedury obowiązujące przy wyjazdach polskich uczonych do państw kapitalistycznych, dr Patryk Pleskot z IPN w Warszawie stwierdził m.in., że często to nie polityka, ale układy towarzyskie decydowały o tym, kto wyjeżdżał, kto był typowany do wyjazdów zagranicznych. Dodał, że często w tej kwestii przecenia się rolę SB.
Marek Zygmunt, Wrocław

Media pod lupą Instytutu Monitorowania Mediów

Instytut Monitorowania Mediów

Najbardziej opiniotwórczym dziennikiem we wrześniu jest Rzeczpospolita, najbardziej  opiniotwórczą stacją radiową – RMF FM, a telewizyjną – TVN24 – wynika z najnowszego rankingu „Najbardziej opiniotwórcze media w Polsce”, opracowywanego przez Instytut Monitorowania Mediów. W pierwszej piętnastce znalazły się w sumie trzy stacje telewizyjne, a take trzy tygodniki opinii.

Jedyny w zestawieniu portal Onet.pl znalazł się na 9. lokacie, cytowany przez inne media 208 razy

Tabela 1. Najczęściej cytowane publikacje we wrześniu

3. Maciej Marosz Gazeta Polska „Prof. Wolszczan – TW Lange” cytowny 82 razy 

We wrześniu wśród tematów powołań dominowały: notatka w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce, współpraca astronoma Aleksandra Wolszczana z SB, odejście Sławomira Cenckiewicza z IPN-u,

Od 1 do 30 września na potrzeby raportu Instytut Monitorowania Mediów przeanalizował 7578 przekazów mediowych (z prasy, radia, telewizji). Dziennikarze odnosili się do wiadomości podawanych na łamach innych mediów 7732 razy. Analiza obejmuje tylko te przekazy, które nie są przeglądami prasy.

W każdym miesiącu Instytut Monitorowania Mediów analizuje wszystkie przekazy prasowe, telewizyjne i radiowe, których autorzy powołują się na doniesienia innych mediów. Badaniu poddawanych jest prawie 900 tytułów prasowych oraz wybrane programy telewizyjne i radiowe.

Instytut Monitorowania Mediów monitoruje blisko 900 tytułów prasowych, 84 stacje telewizyjne i radiowe oraz polskie zasoby Internetu. Instytut Monitorowania Mediów jest członkiem FIBEP – elitarnej organizacji zrzeszającej 91 firm monitorujących media z 41 krajów. Od 2002 r. IMM wspiera działalność Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Pakt dla Wiedzy

PAP-Nauka w Polsce
Pakt dla Wiedzy podpisała we wtorek minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka z przedstawicielami mediów, firm konsultingowych i organizacji pozarządowych. Intencją Paktu, którego przygotowaniem zajęło się Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jest połączenie wielu środowisk medialnych, gospodarczych i pozarządowych w celu upublicznienia debaty na temat wyzwań, jakie stoją przed polską nauką w XXI w. 

Według ekonomisty Witolda Orłowskiego, naukowcy nie starają się udowodnić, że ich profesja służy czemuś pożytecznemu. „Ludzie nie czują czym jest nauka, naukowcy nie pokazują, że np. nauka służy rozwojowi konkurencyjności na rynku” – mówił. Jego zdaniem nauka w Polsce potrzebuje radykalnej zmiany, „nie rewolucji, a rzeźni”, w której przyjmie się, że miarą dobrej naukowej pracy jest jej efektywność.

W obronie naukowców wystąpił wiceprezes PAN prof. Wojciech Stec, który poruszył problem wynagrodzeń w polskiej nauce. „Kto z panów redaktorów przyjdzie do pracy za 1100 zł miesięcznie?” – pytał retorycznie. Tej wysokości uposażenie otrzymują doktoranci – dodał…

Wśród mediów, które podpisały Pakt są: Polska Agencja Prasowa SA, TVP, Polsat, Grupa ITI, Axel Springer, Polskapresse, Agora, Rzeczpospolita, Polityka, Wprost, Superstacja, Polskie Radio, Eurozet, RMF FM, Puls Biznesu.

W porozumieniu wzięły udział także firmy doradcze i audytorskie: Ernst&Young, BCG, Case Pricewaterhousecoopers, KPMG, Deloitte.

Z kolei organizacje pozarządowe reprezentowały: Business Centre Club, PKPP Lewiatan, Centrum Natolin, Polska Rada Biznesu, Fundacja Batorego, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Instytut Sobieskiego, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Krajowa Izba Gospodarcza oraz Centrum im. Adama Smitha. NNO

Pakt dla wiedzy Makroskop, laboratorium przyszłości

SKANDAL! CENZURA POLITYCZNA W DZIENNIKU.PL

SKANDAL! CENZURA POLITYCZNA W DZIENNIKU.PL

Nowy wydawca internetowego wydania „Dziennika”, Marta Bratkowska, zabroniła pracownikom cytowania „Gazety Polskiej”, „SuperExpressu” i „Faktu”. – To polityczna decyzja. „Dziennik” coraz bardziej przypomina gadzinówkę PO – mówi jeden z dziennikarzy portalu.

Bratkowska poleciła w ubiegłym tygodniu swojemu zastępcy, Rafałowi Drzewieckiemu, wysłać e-mail do pracowników. Zakazała w nim cytowania w leadach, tytułach i nadtytułach nazw wymienionych gazet. Oznacza to, że w treściach, które ukazują się na wyświetlającej się głównej stronie internetowej dziennika.pl, nie pojawi się źródło informacji pochodzących z „Gazety Polskiej”, „Faktu” i „SuperExpressu”. 
Nie zacytują „Gazety Polskiej” 

– Tak, poleciłam wysłać takiego maila Rafałowi Drzewieckiemu – przyznaje w rozmowie z Niezalezna.pl Bratkowska. – Chodzi o to, by w pierwszych trzech linijkach leadu była informacja, o co chodzi w artykule, a nie skąd jest ta wiedza – tłumaczy.

Media a Temida


„GAZETA POLSKA” VS. MICHNIK
Już 21 lipca ma się odbyć kolejna rozprawa w związku z pozwem Adama Michnika przeciwko redaktorowi naczelnemu „GP” i publicyście Jerzemu Targalskiemu. Michnik wytoczył proces po artykule „Gry i zabawy Ubekistanu”.
Michnik poczuł się urażony stwierdzeniem: „Oczywiście można powiedzieć, że redaktor Michnik w niespodziewanym napadzie uczciwości postanowił zlikwidować w Polsce korupcję, którą poprzednio usprawiedliwiał, jeśli korzystali na niej komuniści”. Skarżący zażądał przeprosin i wpłaty 30 tysięcy złotych na rzecz Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.

SOLIDARNIE O WOLNOŚĆ SŁOWA
W procesie, jaki wytoczył Adam Michnik „Tygodnikowi Solidarność”, zeznawali Tomasz Sakiewicz, redaktor „Gazety Polskiej”, Jacek Kwieciński, publicysta „GP”, oraz znana dziennikarka śledcza Anita Gargas

Gość Niedzielny” przed sąd
POZEW SĄDOWY. Za nazywanie przez „Gościa” aborcji zabójstwem będę musiał prawdopodobnie odpowiedzieć przed sądem. Odpowiem, bo uważam, że mówienie o rzeczach oczywistych jest obowiązkiem przyzwoitych ludzi.

Czy publicyści powinni walczyć przed sądem?
Czy dziennikarze powinni szukać w sądzie rozstrzygnięcia swych ideologicznych czy publicystycznych sporów? Odpowiedź na to pytanie tylko z pozoru wydaje się oczywista. DZIENNIK zapytał komentatorów nie tylko z Polski, o to jak taka praktyka wpłynie na klasę i kondycję polskiego dziennikarstwa.

Restrykcje wobec dziennikarzy

Sąd zdecydował o zatrzymaniu na 48 godzin dziennikarzy „Gazety Polskiej

Groźba więzienia uderza w wolność mediów

Sąd Najwyższy stanął w obronie wolności mediów
Sąd Najwyższy uchylił wcześniejszą decyzję sądu apelacyjnego, który nakazywał „Naszemu Dziennikowi” umieszczenie płatnej reklamy książki Stanisława Remuszki, byłego dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Zdaniem sędziów Sądu Najwyższego, wolność i niezawisłość prasy jest najważniejsza i nie można zmusić właścicieli mediów do publikowania nawet płatnych ogłoszeń. Tego samego dnia w podobnej sprawie została oddalona skarga Remuszki przeciwko „Polityce”. Decyzja Sądu Najwyższego nie ma precedensu i stanowi jasny sygnał, że wolność mediów w Polsce nie będzie naruszana.

Media u Temidy, czyli jak pisać o sądach
Żyjemy w czasach, gdy informacje publikowane przez media muszą być łatwe w odbiorze i przekładać się na finanse gazety, rozgłośni czy stacji telewizyjnej. Informacja sądowa musi jednak choć minimalnie oddawać sens tego, co robią sądy – mówi Janusz Drachal, sędzia i rzecznik prasowy Naczelnego Sądu Administracyjnego